Czy udajecie przed innymi ze wszystko jest OK???

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez Sweetie 23 sie 2006, 10:34
Ja wierze w to ze wszystkim nam sie uda pokonac ta chorobe... zycze Wam tego z calego serca bo zaslugujemy na to zeby byc zdrowi :*
<<< Kocham Cię Skarbeńku >>>
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
20 sie 2006, 18:10
Lokalizacja
POLAND

przez neurosis78 23 sie 2006, 10:51
Ja juz nie potrafie udawać....ale i tak nikt nie widzi co się ze mną dzieje.
Offline
Posty
64
Dołączył(a)
20 sie 2006, 20:24
Lokalizacja
kujawsko-pomorskie

przez atrucha 23 sie 2006, 12:46
W moim przypadku właściwie wszyscy bliżsi znajomi wiedzą o mojej chorobie. Nie mam powodów by ukrywać to. Jeżeli poznaję kogoś nowego jestem ostrożna. Ludzie maja małe pojęcie o chorobach układu nerwowego i często wpojone "bajki o wariatach" etc. W myśl powiedzenia "nieznajomosć prawa,nie tłumaczy" nie usprawiedliwiam ich. Mam dystans do idiotycznych opinii i tyle. Poza tym,zauwazyłam,że to forum uczy człowieka akceptacji własnych słabości ;)
Bądźcie dzielni! Pa :)
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1781
Dołączył(a)
04 sty 2006, 00:29

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Ania Twin 23 sie 2006, 14:06
ja nie ukrywam, bo nie potrafie tego - rece i tak mi sie spoca, mina i tak bedzie *martwa*, oczy i tak beda dziwnie szybko czegos szukac...
niektorzy ludzie nie lubia mnie - jakby mieli alergie, inni lubia, ale zauwazaja objawy, a jeszcze inni wpadaja chyba w jakis rezonans - czyzby ci ostatni mieli tez nerwice?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
22 sie 2006, 01:59

przez neal 23 sie 2006, 16:23
O moich zaburzeniach wiedza rodzice siostra (sama przez to przechodziła) i koleżanka. Przed znajomymi zaslanialem sie zawsze swoim alkoholizmem. Kiedy przestalem wylazic z nimi do knajp czy gdziekolwiek indziej tlumaczylem to problemem alkoholowym( jesli chodzi o puby to tlumaczenie jak najbardziej racjonalne). Przez nerwice zawaliłem tez studia po prostu przestalem chodzic na zajecia ostatecznie wzialem urlop. Znajomym tlumaczylem ze przez alkohol nabawilem sie wrzodow i przez czeste wizyty u lekarza musialem odpuscic rok :lol:
wiem jednoczesnie ze gdybym wszystkim oglosil ze mam nerwice sprawa by szybko przygasła(tak jak z alkoholem) a ja czułbym sie lepiej ale cholera jakos nie moge sie przemoc moze kiedys!!
Offline
Posty
54
Dołączył(a)
20 sie 2006, 13:11

Avatar użytkownika
przez SenThamarai 23 sie 2006, 23:35
no własnie co jak pytaja sie znajomi co sie dzieje?

mówić? czy nie?
czy to jest powód dla traktowania nas inaczej? gorzej?
powód do plotek i wytykania palcami ?

moi znajomi wiedza w wiekszosci.. i nic
"Jesli chcesz rozśmieszyc Boga, opowiedz mu o twoich planach na przyszłość."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
23 lip 2006, 16:44
Lokalizacja
warszawa

przez LitlBitl 28 sie 2006, 10:21
często udaję, że wszystko jest ok, by nie niepokoić bliskich. na zewnątrz jestem normalnym człowiekiem, tylko wewnątrz cierpię (na szczęście biorę leki)
Pewnego dnia pokonam cię NERWICZKO!
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
21 sie 2006, 21:15

Trudna decyzja - czy powiedzieć..?

Avatar użytkownika
przez telimenka 05 gru 2006, 20:37
Witajcie! NIe wiem czy powinnam zamieszczać tu tego posta - potrzebuję bardzo Waszej rady... nie moge nikogo innego o nia prosic bo tylko Wy rozumiecie...
Rok temu z własnej woli podjęłam się ważnego zadania (zarządzanie) w katolickiej grupie do której należę, niestety przez lęk społeczny nic mi nie wychodzi.. Boję się nawet odezwać na spotkaniach!! Wszystko odwlekam na ostatnią chwilę, bo boję się krytyki.. Czuję, że inni nie są zadowoleni ze mnie..Raczej zrezygnuję - nie jestem w stanie dalej tego ciągnąć, to nie ma sensu... Ale czy powinnam wyjaśnić dlaczego tak postanowiłam? Osobą, której musiałabym o tym powiedzieć jest ksiądz.... nie chcę wyjść na totalnego nieudacznika który podjął się czegoś, a teraz nic nie robi i zupełnie się do tego nie nadaje. Czy powinnam powiedzieć całą prawdę? Wiem, że będę mogła liczyć na dyskrecję, ale to trudne...
Wiem ze ten moj problem moze sie Wam wydac zadnym problemem, ale to dla mnie bardzo bardzo wazne. Czy szczerosc w nerwicy sie oplaca?? Czy moge liczyc choc na cien zrozumienia??
---------------------------------------------
Z gory przepraszam admina jesli to off...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
270
Dołączył(a)
14 mar 2006, 21:36
Lokalizacja
Śląsk

przez anonimus 05 gru 2006, 21:54
Szczerosc to podstawa w tej sytuacji, jak juz powiesz co cie gryzie, poczujesz ulge, to raz, dwa : z doswiadczenia , nie wyksztalcenia wiem ze w takich problemach pomaga terapia grupowa i to bardzo dobrze, tam nauczysz sie smialosci co do wlasnych wypowiedzi itd, oczywiscie zalezy kto prowadzi i z kim jestes w grupie, ale ja bym zaryzykowal. Powodzenia!:)
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
13 wrz 2006, 19:22

Avatar użytkownika
przez maiev 05 gru 2006, 21:58
ja tam lubię jasne sytuacje. Wyłożyłabym księdzu kawę na ławę. A co? w końcu to ksiądz, kto ma zrozumieć jak nie on? Powinien zrozumieć. lepiej jak mu powiesz prawdę, niż jak palniesz, że nie masz czasu czy coś takiego. ja bym tak zrobiła. o ile starczyłoby mi odwagi. Starałaś się, próbowałaś. każdy może nie dać rady. Może ten ksiądz jakiś fajny to ci coś doradzi.
Pozdrawiam!
"I need a new version of me..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1417
Dołączył(a)
19 lis 2006, 17:01
Lokalizacja
to tu to tam....

przez janeczka84 05 gru 2006, 22:01
porozmawiaj z ksiedzem!!!to co sie z toba dzieje dotyka teraz bardzo wielu ludzi.Na pewno zostaniesz zrozumiana. Ja tez musialam zrezygnowac z kilku rzeczy, bo nie dawalam rady i spotkalam sie z zyczliwosia ludzi, a mowilam prawde.
Offline
Posty
70
Dołączył(a)
11 wrz 2006, 12:33

Avatar użytkownika
przez telimenka 05 gru 2006, 23:36
Dzieki! Rowniez czuje ze szczerosc to jest to - tez mysle ze skoro to ksiadz, to bedzie pewnie otwarty i powinien zrozumiec. Zalezy mi by wyjasnic ta sytuacje, bo czuje sie koszmarnie, jakbym odgrywala role w tragikomedii - naprawde nic mi nie wychodzi.. i tylko stres stres stres!
Chcialabym zeby spotkala mnie zyczliwosc tak jak Ciebie janeczko - bardzo podnioslas mnie tym na duchu... Boje sie tylko co bedzie potem - Cala prawda --> a po niej normalne zycie - jak spojrze potem w oczy osobie, ktora wie o mnie wszystko? (bo wiecej sie chyba juz nie da)
dzieki Wam za utwierdzenie mnie w przekonaniu, ze to dobry (chyba jedyny) pomysl na rozwiazanie tego problemu!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
270
Dołączył(a)
14 mar 2006, 21:36
Lokalizacja
Śląsk

przez 83alicja 30 mar 2007, 16:52
Właśnie zastanawiam się czy nie powiedzieć wszystkim, tzn przestać ukrywać, że jestem chora. Nie wiem czy to zrobić, ale mam straszną ochotę, żeby przestać wreszcie udawać.
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
26 mar 2007, 18:02
Lokalizacja
Śląsk

przez justys 30 mar 2007, 17:28
U mnie wie tylko mama jak na razie,po malutku zbieram sie zeby powiedziec chlopakowi.Ale takie udawanie jeszcze bardziej wykancza.
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
22 mar 2007, 15:57
Lokalizacja
czestochowa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 39 gości

Przeskocz do