Zazdrość pomieszana z tęsknotą

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Zazdrość pomieszana z tęsknotą

przez leon21 02 mar 2011, 23:56
Dziwnie mam...Często obserwuje szczęśliwych moich rówieśników, którzy mają fajna rodziny,partnerów i mają z materialnego punktu widzenia lepszy start życiowy. Ja z kolei mam choroby w domu, znerwicowaną rodzinę, której nie cierpię. Nie mam na to wpływu, dlatego mnie to dołuje. Chociaż mam. Sam sobie mogę to zbudować w dorosłym życiu, no ale w kwestiach damsko-męskich zero sukcesów.

Strasznie zazdroszczę tym ludziom i jednocześnie tęsknię (pragnę) być na ich miejscu starając się poprawiać swój byt,no ale od pewnych bagażów emocjonalnych uciec się nie da.

I najgorzej jest to, że wtedy wycofuje się z kontaktów towarzyskich, bo po prostu nie mogę znieść szczęścia i uśmiechniętych twarzy innych ludzi (choć życzę im jak najlepiej). I choć tłumacze sobie na 100 sposobów, to pojawiają się przykre emocje i nachodzi mnie dolina i lęk, że ja już nigdy nie wydźwigne się ze swojej sytuacji.

Jak to opanować? Wiem, że unikanie nie jest dobre, ale czego oczy nie widzą tego sercu(psychice?) nie żal...
Offline
Posty
192
Dołączył(a)
16 wrz 2010, 13:50

Zazdrość pomieszana z tęsknotą

Avatar użytkownika
przez malasama 04 mar 2011, 21:45
No też chetnie uslysze odpowiedź na to pytanie
"Marzeniom nie należy stawiać poprzeczki zbyt wysoko"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
20 lut 2011, 09:59
Lokalizacja
Gdańsk

Zazdrość pomieszana z tęsknotą

Avatar użytkownika
przez ad2008 05 mar 2011, 12:39
leon21 napisał(a):Dziwnie mam...Często obserwuje szczęśliwych moich rówieśników, którzy mają fajna rodziny,partnerów i mają z materialnego punktu widzenia lepszy start życiowy.


Ja kilka dni temu przeżyłem dosyć mocny kryzys psychiczny kiedy na ulicy spotkałem dziewczynę, która przypomniała mi swoją ukochaną sprzed kilku lat... być może to była ona. Była piękna, kochana - niemalże idealna. Ale kiedy zaczęły się moje problemy z arytmią i agorafobią, która przez to powstała to ją zostawiłem. Wiedziałem, że prędko się z tego nie wydźwignę a ona ze mną będzie miała ciężki żywot... Przez te kilka lat unikałem wracania myślami do tego tematu bo to było dla mnie bardzo bolesne ale po spotkaniu na ulicy - być może jej, być może podobnej dziewczyny - nie wytrzymałem i zacząłem grzebać w internecie. Dowiedziałem się, że ma męża, mieszkanie, zwiedza kraj i świat - jest szczęśliwa. To mnie i pocieszyło - bo cieszę się, że jest szczęśliwa ale jednocześnie dosyć mocno "przybiło" bo gdyby nie te moje problemy to moje życie wyglądałoby zupełnie inaczej... Kilka straconych lat...

... być może to był jakiś impuls do tego aby pomyśleć o sobie i coś ze sobą zrobić. Udało mi się zrobić spore postępy w walce z agorafobią w ciągu ostatniego roku i coraz częściej odnoszę wrażenie, że lepiej jest "zdechnąć" ze strachu coś robiąc niż żyć spokojnie robiąc niewiele. Paradoksalnie im jestem bardziej zrezygnowany - tym mniej mi na życiu zależy i tym łatwiej jest mi przez to przechodzić. Zacząłem szukać pokrewnej duszy w nadziei, że razem przełamiemy ten ostatni krok, który dzieli mnie od Wolności... a wiem, że jest ona w zasięgu ręki...
Lisi
Avatar użytkownika
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
19 lut 2008, 23:17
Lokalizacja
Wrocław

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 43 gości

Przeskocz do