straszny dzień

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

straszny dzień

przez Agnieszka_1988 20 lut 2011, 17:14
To co piszesz brzmi całkiem logicznie. Jeśli jeszcze z kilka miesięcy będę miała takie wahania - raz dobrze, raz źle to poważniej rozważę włączenie leków.
W sumie mam Afobam w torebce, ale jak go raz wzięłam to myślałam, że dostaję pierdolca i stąd chyba moja niechęć do leków. Jakoś zadziałał zupełnie na odwrót.

-- 20 lut 2011, 16:16 --

Moja terapeutka uważa natomiast, że długodystansowo to terapia pomaga na nerwice. Leki tylko ją usypiają, a ona i tak będzie wracać.
Agnieszka_1988
Offline

straszny dzień

przez Thazek 20 lut 2011, 17:28
Agnieszka_1988, Masz rację to samo słyszałem :great:
leki tylko usypiają lęki!
Moja terapeutka powiedziała mi to samo!
i też mam Afobam w domu ale nie wziąłem ani jednej tabletki z tego :P
Thazek
Offline

straszny dzień

przez Agnieszka_1988 20 lut 2011, 17:43
Thazek napisał(a):i też mam Afobam w domu ale nie wziąłem ani jednej tabletki z tego :P


Ten lek z pewnością wielu osobom pomaga, ale ja miałam po nim takie jazdy, że wolę nawet nie wspominać. A na drugi dzień straszne myśli samobójcze. Tylko sny były fajne, takie kolorowe i realistyczne :mrgreen:
Moja terapeutka twierdzi też, że jeśli właśnie radzę sobie bez leków to są one zbędne, ale mimo to poinformowała mnie, że z farmakoterapią psychoterapia poszłaby szybciej. To mój świadomy wybór, żeby męczyć się dłużej :mrgreen:
Agnieszka_1988
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

straszny dzień

przez Thazek 20 lut 2011, 17:47
JA wolę się męczyć dłużej niż brać benzo :P
Thazek
Offline

straszny dzień

Avatar użytkownika
przez linka 20 lut 2011, 17:49
Ale benzo to nie jedyne leki ;)
Czasem nie da się bez nich.....aczkolwiek, po własnych doświadczeniach wiem, że same leki sprawy nie załatwią....przynajmniej tak było u mnie....
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

straszny dzień

przez Agnieszka_1988 20 lut 2011, 17:52
linka, jeśli mogę wiedzieć - teraz bierzesz jeszcze leki?
Agnieszka_1988
Offline

straszny dzień

Avatar użytkownika
przez linka 20 lut 2011, 17:56
Agnieszka_1988, już nie, odstawiłam leki w listopadzie jakoś....
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

straszny dzień

przez Agnieszka_1988 20 lut 2011, 17:58
linka, i czujesz się już całkiem zdrowa? Czemu to głównie zawdzięczasz - leki czy terapia?
Agnieszka_1988
Offline

straszny dzień

przez Thazek 20 lut 2011, 17:59
Napisze pewnie ,że temu i temu ;)
Thazek
Offline

straszny dzień

Avatar użytkownika
przez linka 20 lut 2011, 18:09
Thazek, nie, zdecydowanie jestem pewna że to terapia mi pomogła :D
Leki - owszem - w pierwszej fazie choroby, gdy myślałam, że zwariuję, dzięki nim w gorszych okresach nie zawaliłam studiów - i wiem, że jeśłi kiedyś będę bardzo źle się czuła pewnie wrócę do nich, jedyny błąd jaki zrobiłam to taki, że zwlekałam z terapią kilka lat...bo nie wierzyłam, że coś mi to da......
Agnieszka_1988, nie czuję się tak w 100% zdrowa - chyba nigdy nie będę - ale nie przeszkadza mi to już :smile: Odczuwam stres wtedy kiedy trzeba, a jak nie trzeba i do mnie "przyłazi" to nauczyłam się już jak się go pozbyć, jestem przygotowana emocjonalnie także na nawroty - zdaję sobie sprawę, że w gorszych momentach życia choroba może wrócić a wtedy wiem od początku jak z nią walczyć. Dzięki terapii pierwszy raz od 3 czy czterech lat "przeżyłam" święta bez leków...... i fajnego sylwestra .......
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

straszny dzień

przez Thazek 20 lut 2011, 18:13
Dlatego siostra kazała mi iść od razu na terapię i nie żałuję ani trochę... 8)
Thazek
Offline

straszny dzień

przez Agnieszka_1988 20 lut 2011, 18:19
linka, sorry, że Cie tak dręczę pytaniami, ale powiedz jeszcze ile czasu zajęła Ci Twoja terapia? :oops:
Agnieszka_1988
Offline

straszny dzień

Avatar użytkownika
przez linka 20 lut 2011, 18:29
Troszkę ponad rok - w tym momencie skończyłam z cotygodniowymi wizytami, ale terapeutka powiedziała, że jakby co, to drzwi mam otwarte i żebym się raz na miesiąc pojawiła powiedzieć czy wszystko ok :)
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

straszny dzień

Avatar użytkownika
przez marcja 20 lut 2011, 22:21
Agnieszka_1988 napisał(a):To co piszesz brzmi całkiem logicznie. Jeśli jeszcze z kilka miesięcy będę miała takie wahania - raz dobrze, raz źle to poważniej rozważę włączenie leków


No i dobrze - naprawde warto chyba, ze faktycznie terapia niebawem postawi Cie na nogi :)

Agnieszka_1988 napisał(a): Moja terapeutka uważa natomiast, że długodystansowo to terapia pomaga na nerwice. Leki tylko ją usypiają, a ona i tak będzie wracać


Uwazam, ze mowi tak, bo jest wlasnie terapeutka, nie bedzie przeciez srac w swoje gniazdo ;) Nerwica lubi wracac, czy to po leczeniu farmakologicznym, czy po terapii...Ale na pewno terapia uczy zachowan, ktore maja pomoc uporac sie z ew. nawrotem.
Wlasciwie nie rozumiem, jak terapeuta mzoe mowic ludziom takie rzeczy, skoro do dzis nie zostalo ustalone, co powoduje nerwice. Kazdy odlam psychologii opowiada sie za innymi przyczynami. Psychofizjologia mowi o braku rownowagi chemicznej (czyli opowiada sie za lekami), psych. bechawioralna o tym,ze zaburzenia lekowe sa zachowaniami wyuczonymi i ze wyleczenie polega na przyjeciu innych zachowan, innych reakcji na stres ( opowiada sie za terapia TBC), teorie psychoanalityczne mowia za to o nierozwiazanych problemach z dziecinstwa (sa za psychoanalityczna terapia) itp, itd. Skoro zatem nie wiadomo, co powoduje nerwice, to moim zdaniem trzeba dzialac lacznie, uderzyc w nia z kazdej strony-lekami, terapia, czym sie da:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2365
Dołączył(a)
29 cze 2006, 23:07

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 24 gości

Przeskocz do