muszę się wyżalić...

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

muszę się wyżalić...

przez Smelka92 17 lut 2011, 16:36
Witam wszystkich
Mam 18naście lat i walczę [ o ile tak to można nazwać ] z nerwicą od czerwca. Pierwszy atak lęku to była tragedia myślałam że to zawał że koniec z mną że umrę na środku ulicy generalnie coś koszmarnego. Od tego czasu około miesiąc byłam wyjęta z normalnego życia potem lęki się uspokoiły wszystko było dobrze aż do teraz. Od jakiegoś miesiąca ponownie mam napady...a właściwie nie nazwałabym tego napadami tylko stałym ciągłym myśleniem o tym że coś mi jest albo za chwilę będę mieć udar zawał skrzepy na żyłach i tysiące innych chorób. Ciągle mam nerwobóle , dotykam czy serce mi bije [ przed chwilą myślałam że się zatrzymało więc o drazu fala gorąca panika strach że umieram ] , boli mnie głowa minimum 3 razy w tygodniu , nie mogę spać , wiecznie sobie coś wkręcam najczęściej chodzi o choroby...aktualnie mam okres lęku przed zakrzepicą i rakiem płuc albo mózgu . Do tego dochodzą lęki przed ogniem , mordercami , porażenia prądem , włamania się jakiś bandytów do mojego domu , śmierci najbliższych. Jestem strasznie lękliwa , wszystkie się boję . Zapomniałam dodać że kolejną schizą jest mój lęk przed psychozą albo schizofrenią . W nocy czasem wydaje mi się że widzę jakiś niebieskie światło czy coś...wiem że to tylko wkręta ale i tak to jest takie silne że nieraz nie śpię do rana i zapalam wszystkie światła w domu. Piszę to wszystko tutaj żeby nie myśleć o strachu który mnie teraz ogarnął [ mam wrażenie że się duszę albo że będę mieć zator....] . Psychiatra przepisał mi leki jednak zawsze myślałam że poradzę sobie sama poza tym leków boję się brać bo wydaję mi się że jestem uczulona na któryś składnik i będę mieć wstrząs anafiliktyczny czy jakoś tak...nawet syropu na uspokojenie się czasem obawiam łyknąć....dobra trochę się uspokoiłam jeżeli ktoś chce odpowiedzieć na mój wątek to byłabym bardzo wdzięczna ;p dobrze jest wiedzieć że są ludzie z podobnymi problemami w szczególności kiedy rodzina cię nie rozumie...
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
16 sie 2010, 01:49

muszę się wyżalić...

Avatar użytkownika
przez tg--ice 19 lut 2011, 18:44
WITAM
Miałem podobnie, po pierwszym ataku nawet nie wiedziałem że to nerwica, chodziłem po lekarzach, i wymyślałem sobie choroby. Nic nie skutkowało. Dopiero gdy trafiłem do psychiatry , po jakimś czasie zaczęło mi się poprawiać.
Aktualnie jestem po około roku leczenia, raz jest lepiej, raz jest gorzej, ale jakoś do przodu...
Z twoimi lękami to doskonale cię rozumiem, moje nie są tak zasadnicze jak twoje, ale również męczące. Do tego dochodzi ta ospałość, tylko bym spał i spał, a nawet są takie dni że najchętniej to bym nie wychodził z łużka...
Niestety z nerwicą to jest tak, że człowiek cały czas myśli że po prostu nie da rady, ja po takim czasie leczenia dopiero zrozumiałem, że żadne leki i żaden psychiatra nie zrobi tego za mnie, on tylko może wskazać mi drogę, ale przejść ją muszę tylko sam...
Po prostu musisz się uzbroić w cierpliwość, leki zaczną działać dopiero po jakimś czasie, i tylko czasu ci potrzeba aby się wyleczyć, więc trzymaj się i pamiętaj, że doskonale cię rozumie.....
NO FEAR...!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
140
Dołączył(a)
27 gru 2010, 17:03
Lokalizacja
Toruń

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 16 gości

Przeskocz do