Moje przemyślenia na temat nerwicy

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Moje przemyślenia na temat nerwicy

przez troll 09 lut 2011, 00:19
mi nerwica uswiadomila a raczej utwierdzila w przekonaniu,ze zycie jest brutalne i trzeba sie z nim zderzyc, caly czas walczyc isc do przodu, robic rzeczy dobre walczyc ze zlem , nie dac sie stlamscic nie dac sobie wmowic ze jest sie do niczego ze jest sie nikim i nic nie wartym czlowiekiem nauczyla mnie odwagi nauczyla mnie co jest w zyciu wazne milosc rodzina honor prawda wiara w dobro, mimo ze swiat jest brutalny sa ludzie dobzi dla ktorych warto zyc albo szukac takich ludzi, dzis wszedzie w mediach, tv, internecie, prasie od dawien dawna slyszymy tylko o zlych rzeczach o tragediach o nowych chorobach i kataklizmach o niesamowitych przypadkach zgonow itp caly czas zatruwaja nas strachem chca bysmy sie bali przestali racjonalnie myslec a pozniej koncerny farmaceutyczne truja nas chemia ktora ma nam przywrocic rownowage psychiczna lekarze nie mysla o pacjencie tylko ile go skasuja przy wizycie. ludzie teraz na tym forum nawet czytaja coraz to o nowszym przypadkach o lekach o statystykach czy szansa na wylecznie wynosi 50 czy 70% nie dziwne ze od tego wszystkiego idzie po prostu zwariowac ;) trzeba chociaz STARAC sie byc twardym i brutalnym trudno takie jest zycie. nerwica/depresja dala mi tez do zrozumienia to, ze wcale nie jestem najwazniejszy nie jestem pepkiem swiata nikt nie bedzie sie na mnie litowal jak bede plakal w lozku albo zyl jak roslinka ba wrecz przeciwnie stracilem przez to dziewczyne dla ktorej robilem wszystko i kochalem i kocham nadal ponad zycie i co ? OLAC TO. mniej gadaj wiecej robic , mniej myslec wiecej robic DLA INNYCH nie skupiac sie na sobie tylko na innych. mniej narzekania wiecej optymizmu bardzo wazne jest to wlasnie wsrod jakich ludzi przebywamy. nie chce pisac wiecej zreszta nic odkrywczego nie napisalem. chcialem zachecic do dyskusji na taki luzny temat mimo, ze mam przesrane :) to choroba dala mi rowniez cos pozytywnego. zapraszam do dyskusji jesli nawet na pw chetnie poznam nowych ludzi i ich doswiadczenia. pozdrawiam zycze duzo optymizmu :)
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
04 lut 2011, 12:45

Moje przemyślenia na temat nerwicy

przez polakita 09 lut 2011, 10:42
troll napisał(a): trzeba chociaz STARAC sie byc twardym i brutalnym trudno takie jest zycie.

troll napisał(a):zycze duzo optymizmu :)

Jak dla mnie te dwa zdania zaprzeczają sobie...
ja nie uważam że trzeba być twardym i brutalnym, zwłaszcza jeżeli w środku jest się słabym i miętkim ;)
Offline
Posty
887
Dołączył(a)
03 wrz 2010, 18:05

Moje przemyślenia na temat nerwicy

przez wielkamała 09 lut 2011, 10:58
Nigdy nie uważałam, że jestem pępkiem świata, zawsze wszystko robiłam dla innych. Nigdy dla siebie. Z tym wiązała się moja nerwica. Jak być twardym i brutalnym i jednocześnie robić coś dla innych? Czegoś tu nie rozumiem......
"Gdy emocje już opadną, jak po wielkiej bitwie kurz, gdy nie można mocą żadną wykrzyczanych cofnąć słów (...) Czy w bezsilnej złości łykając żal, dać się powalić, czy się każdą chwilą bawić, aż do końca wierząc że los inny nam pisany jest..........."
Offline
Posty
114
Dołączył(a)
13 sty 2011, 10:52

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Moje przemyślenia na temat nerwicy

przez qwe 09 lut 2011, 12:04
newrica pozbawiła mnie bystrego myślenia, ciętego języka, asertywności i innych takich. energii tez. nie wiem jak u Ciebie Troll długo trwa nerwica. u mnie 4 lata temu ją zdiagnozowano. od ponad roku z przerwą leczę się farmakologicznie. co oznaczałoby, że energii raczej nie starczyło mi na walkę. wręcz przeciwnie - zaczęłam uczyć się akceptować ją i żyć z nią.
Troll, Ty masz zdiagnozowaną nerwicę?
qwe
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
04 lut 2011, 09:44
Lokalizacja
Łódź

Moje przemyślenia na temat nerwicy

przez shadow_no 09 lut 2011, 21:01
trzeba chociaz STARAC sie byc twardym i brutalnym trudno takie jest zycie. nerwica/depresja dala mi tez do zrozumienia to, ze wcale nie jestem najwazniejszy nie jestem pepkiem swiata nikt nie bedzie sie na mnie litowal jak bede plakal w lozku albo zyl jak roslinka

Nie do końca zgadzam się z tą brutalnością ale chciałbym odnieść się do tego 'starania się' i byciem w centrum zainteresowania świata.
Mając tendencje do popadania w stany depresyjno-lękowe ciężko jest odnaleźć w sobie resztki sił, żeby podejmować walkę. Ale te siły mimo wszystko są gdzieś głęboko w nas i każdy może z nich skorzystać. Najgorszą rzeczą jaką możemy sobie zafundować to wycofywanie się i unikanie nowych wyzwań. Izolacja nie tylko nam nie pomoże ale w dużym stopniu zaszkodzi. Zaczniemy tracić kontakt z światem realnym, czas bedzie uciekał nam przez palce i po jakimś czasie jak zastanowimy się co robiliśmy konstruktywnego przez ostatnie x miesięcy, okaże się - stoimy w miejscu (lub nawet cofamy się). Nie trzeba od razu pokonywać wielkich gór, wystarczą drobne pagórki. Starając się robić nawet małe rzeczy, lecz w miarę możliwości systematycznie nie tylko pomagamy doraźnie ale i odnajdujemy w sobie więcej nowych sił które motywują do dalszych działań.
Wycofując się powodujemy, że jesteśmy coraz to bardziej sami. Musimy sami o siebie zadbać.
Zapraszam do sklepu z odzieżą damską i torebkami.
Offline
Założyciel / Administrator
Posty
4758
Dołączył(a)
13 lip 2005, 01:45
Lokalizacja
Częstochowa

Moje przemyślenia na temat nerwicy

przez troll 09 lut 2011, 21:40
no nieeee pisalem z 10min posta i wszystko sie skasowalo :D bozeeeee :D dobra napisze w skrocie... ktos tu napisal, ze wpadl w nerwice bo myslal wylacznie o innych i wlasnie o to mi chodzi, ze trzeba byc takim egoista czasami pomyslec o sobie o tym czego sie pragnie i co daje mi szczescie. trzeba odnalesc ten zloty srodek pomiedzy swoimi potrzebami i potrzebami innych ludzi. tak mi sie wydaje. czasami mam takie dni , ze lapie mnie przerazajacy strach ale walcze z nim i ZAWSZE wygrywam bo mysle optymistycznie chociaz nie wiem w jak beznadziejnej sytuacji bys nie byl zawsze mozna odnalesc cos pozytywnego. rzeczy, ktore wydaja ci sie straszne i przerazajace w rzeczywistosci wcale takie nie sa. dalej mam tendencje do wyolbrzymiania swoich problemow ale juz zaczynam z tym skutecznie walczyc. ja narazie zbieram sily do walki z lekarzami i zaczynam terapie ;)
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
04 lut 2011, 12:45

Moje przemyślenia na temat nerwicy

przez troll 09 lut 2011, 21:48
czyli jesli zdobede to czego pragne moja nerwica zniknie skoro to takie proste tak ?
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
04 lut 2011, 12:45

Moje przemyślenia na temat nerwicy

przez troll 09 lut 2011, 22:01
no dobra ale dlaczego kiedy bylem u lekarza to on nawet nie uzywal takich pojec tylko marek77 z forum no kur** o co chodzi ? jak tu sie niby leczyc jak takich "specjalistow" mamy sam mam sie wyleczyc ? :D mam duzo schiz jedna nachodzi na druga a psycholog mnie slucha i z tekstem czego ja oczekuje od niego ? no kur** idiota bo inaczej sie okreslic tego nie da. funkcjonuje w miare normalnie ale to ch** nie zycie nie panikuje i nie chisteryzuje chce sie leczyc chce zeby mi ktos pomogl chce dobrze wykorzystac dar jaki dostalem czyli to porąbane zycie ale trafiam ciagle na nieodpowiednich ludzi ....
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
04 lut 2011, 12:45

Moje przemyślenia na temat nerwicy

przez polakita 10 lut 2011, 14:39
troll napisał(a): mam duzo schiz jedna nachodzi na druga a psycholog mnie slucha i z tekstem czego ja oczekuje od niego ?

Psychologowie mają dużo różnych swoich dziwnych tekstów, ale taki już ich zawód. a to pytanie w sumie nie jest takie głupie. Trzeba się przyzwyczaić do ich tekstów i spróbować skorzystać ile się da.
Offline
Posty
887
Dołączył(a)
03 wrz 2010, 18:05

Moje przemyślenia na temat nerwicy

Avatar użytkownika
przez tg--ice 10 lut 2011, 17:51
chmmm... nerwica
Na początku gdy zacząłem na nią cierpieć, to myślałem, że to koniec świata, że nie będę zdolny do jakiegokolwiek działania, że po prostu mój świat się zawalił....
Dziś wiem, że nerwica jest do pokonania, że da się z nią żyć. Mimo że jest bardzo ciężką i straszną chorobą, uczy nas wrażliwości na otaczający nas świat. Nerwica jest codzienną walką z samym sobą. Budzisz się rano, jest dobrze, ale za godzinę lub dwie, może być źle.
Dzięki nerwicy każdy dobry dzień, bez objawów dzień, jest po prostu świętem...Bardziej doceniam to co dobre, i marzę wręcz o normalności.

Czy czuję się jak wariat?
TAK!
Ale jak słyszałem w jednym filmie ,,Tylko wariaci są coś warci...."
NO FEAR...!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
140
Dołączył(a)
27 gru 2010, 17:03
Lokalizacja
Toruń

Moje przemyślenia na temat nerwicy

przez troll 10 lut 2011, 18:55
a co powiecie na to... jak juz wspominalem jakis miesiac temu zostawila mnie dziewczyna z ktora bylem ~ 4 lata . raz bylo miedzy nami lepiej raz gorzej jak w kazdym zwiazku i wymyslila dosc prozaiczny powod zeby ze mna zerwac ale ja wiem, ze zostawila mnie przez moja chorobe, ktorej ona totalnie nie rozumie . przez to poczulem sie bardzooo zle czuje sie gorszy . bylo lepiej a po tym zdarzeniu wracam do punktu wyjscia i znow chyba zaczne cos brac jak sie pojawie u psychiatry ... teraz mam mase roznych strasznych mysli ... najbardziej DENERWUJE mnie do granic mozliwosci, ze ona teraz chodzi na imprezy, bawi sie w najlepsze kiedy ja umieram w srodku z tesknoty i zalu jaki czuje :( z jednej strony zycze jej wszystkiego dobrego ale z drugiej mam taki zal do niej jak mogla mi cos takiego zrobic, bylem dla niej naprawde dobry sama nawet powiedziala ze nie moze mi niczego zarzucic ale przez moje "marudzenie" itp (czytaj. nerwice) ona nie moze byc szczesliwa... myslalem, ze w milosci chodzi o to, zeby dwie osoby sie nawzajem wspieraly i pomagaly ale chyba sie przeliczylem... nie wiem caly czas mnie to doluje mysle o niej ciagle co robi czy mnie zdradza juz z innym a ona ? nawet o mnie nie mysli.... nie rozumiem jak to jest wiem, ze to raczej moja wina, ze sie zadreczam ale nie wiem czemu ludzie tak sie zachowuja dla mnie to jest niedowyobrazenia jakbym kogos kochal i on by mial jakiekolwiek problemy zdrowotne zeby sie od niego odwrocic plecami i powiedziec zrob cos z tym sam albo nara ... poradzcie jak sobie to poukladac w glowie ? nasz zwiazek nie byl prosty bo ona tez miala problemy w rodzinie ale nie wiem juz sam czy po prostu mnie juz nie kocha (ona twierdzi ze dalej mnie kocha tylko potrzebuje byc sama ... ) i dac sobie spokoj czy to normalne zachowanie i ja oczywiscie przesadzam i ona ma racje... no i tak niszcze siebie chodz wiem ze nie powinienem ale nie wiem jak to odbierac nie potrafie sie pogodzic z jej strata a moze jeszcze bardziej nie potrafie sie pogodzic z takim zachowaniem z jej strony...
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
04 lut 2011, 12:45

Moje przemyślenia na temat nerwicy

przez polakita 11 lut 2011, 10:38
myślę że ona cię nie kocha, ale nie mnie oceniać... najwyraźniej nie chciała wejść do twojego nerwicowego świata i cię w nim wspierać... woli pójść się bawić, nie mnie to oceniać ale to chyba nie jest materiał na towarzyszkę życia dla ciebie?
Ja nie uważam że nerwica człowieka dyskwalifikuje - uważam że ludzie "zdrowi" też mają każdy jakąś swoją ułomność, słabość - a to jakiś nałóg, a to skomplikowaną sytuację rodzinną, albo długi, itd itp. więc uciekanie od problemów nie jest wyjściem, bo one i tak się pojawią ;)
Offline
Posty
887
Dołączył(a)
03 wrz 2010, 18:05

Moje przemyślenia na temat nerwicy

przez troll 12 lut 2011, 13:06
no wlasnie ale kiedys mnie kochala.... bardzo. teraz juz wiem, ze mnie "kocha tylko jak przyjaciela" czyli wcale... i to w dużej mierze przez moja pier***** nerwice ... wiec w sumie moge miec pretensje tylko do siebie. zaczynam miec obsesje na jej punkcie nie moge przestan o niej myslec i sie zadreczam. jak tak dalej pojdzie to dlugo nie pociagne.... to prawda, ze nerwica to jakis wewnetrzny konflikt miedzy tym czego chcemy a tym co mozemy miec. ja sie nie moge z tym pogodzic nie rozumiem tego.... wiem, ze inni ludzie maja jeszcze gorzej, wieksze problemy, ze ludzie sie rozchodza po 5-10-20 latach, ze sa dla siebie jak wilk z owca ale mimo wszystko to do mnie nie trafia...ona byla ta pierwsza jedyna i koniec... jak teraz mam zyc bez niej ? jak spojrze na inna dziewczyne wszedzie widze ja... z jednej strony zycze jej jak najlepiej z drugiej gdzies gleboko w srodku mam zal, ze mnie tak potraktowala chodz mowilem jej, ze mam problemy.... teraz jest sobota piekna pogoda a ja jestem niewolnikiem swojego umyslu i siedze zadreczony nie wiedzac co ze soba zrobic :(
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
04 lut 2011, 12:45

Moje przemyślenia na temat nerwicy

przez usa11 30 cze 2011, 18:59
nienawidzę nerwicy
nie cierpię nerwicy
to najgorszy koszmar jaki mnie spotkał, wziął się znikąd, wziął się od diabła.
nerwicowcy to nie wariaci, to tylko wybrańcy losu, którzy muszą zmierzyć się z napadami niewidzialnego potwora i pogodzić się z brakiem akceptacji innych osób. marzą o normalnych dniach.
nerwica to jest wróg, napady to bitwy, okresy to walki i wojny o wolność, a nielubiane miejsca to pola bitwy! z nerwicą trzeba wygrać, aby od tego nie zginąć w życiu i nie zmarnować go!
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
30 cze 2011, 17:37

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do