Nerwica, a wasi bliscy

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez k123 03 lip 2012, 21:16
Jak rozmawiać o chorobie?

Jako że mój facet jest jedyną osobą, która mi w miarę wierzy w to co mówię o swoich objawach chciałabym z nim porozmawiać o chorobie. Wiem, że będę w jakikolwiek sposób się z nią borykać do końca życia, dlatego chciałabym, żeby ją zrozumiał, wiedział co powinien robić, jak mi pomagać. Chciałabym też, żeby wiedział, na jaką skalę to problem, jak może to oddziaływać na nasze przyszłe wspólne życie, czego się może po mnie spodziewać i jak często..
Problem polega na tym, że zupełnie nie wiem co mu powiedzieć, bo problem chorób psychiczny jest dla większości niepojęty i krępujący, boją się z niewiedzy, w sumie jak dowiedzą się więcej też to jest przerażające.. Boję się, że jak będę od razu zupełnie szczera, to go to przerośnie, wystraszy się, że przyszłość ze mną to nie jest dobry pomysł (bo przecież musiałabym mu powiedzieć że nie mogę wstać sprzed telewizora wieczorem i odtrącam go często wcale nie przez hormony) Nie wiem co mam mówić.. A jak się mnie zapyta jak mi pomóc to nie mam pojęcia co powiem.. Chcialabym powiedzieć prawdę, ale tak, żeby wierzył, że i tak może być dobrze.
Mieszkaliśmy kilka dni razem (tak wyszło), zestresowało mnie to trochę i przerosło (odpowiedzialność za porządek, jedzenie, zakupy, do tego praca i szkoła) i odeszło ze mnie całe życie, siadła mi, zmartwiło mnie to, pomyślałam wtedy, że nigdy mi się nie uda ułożyć sobie z kimś życia.. Przecież mu tego nie powiem!

A o rozmowe z rodziną to nawet nie pytam, bo oni nigdy nie zrozumieją czemu jestem ciągle zmęczona i nie chcę nic robić po pracy i nie przestaną mi wmawiać lenistwa..

Ogólnie w ogóle nie umiem o tym rozmawiać tak, żeby nie wyjść na leniwego głupka z dobrymi wymówkami..
Ostatnio edytowano 04 lip 2012, 01:28 przez *Monika*, łącznie edytowano 1 raz
Powód: połączono z w/w wątkiem z uwagi na treść Twojego postu
Avatar użytkownika
Offline
Posty
66
Dołączył(a)
03 lip 2012, 18:46
Lokalizacja
Wielkopolska

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez nowy_franek 03 lip 2012, 23:27
Wiesz,
powiedz mu właśnie tak jak tu to piszesz, tak po prostu na tyle, na ile będzie to możliwe.
Staraj sie nie denerwować (wiadomo, że to trudne) ale musisz mówić co jest i jak jest.
O swoich obawach, lękach , o tym dlatego jesteś czasem taka i o tym też, że to nie jest Twoja wina.
Dużo zależy od empatii drugiego człowieka i od tego jak Ty sobie radzisz z tym i czego oczekujesz od niego...
Czego w zasadzie wiadomo - zrozumienia, wsparcia, czułości , ciepła. Mówi się łatwo ale czasem łatwe to w życiu nie jest.
Wiem jedno - rozmawiajcie, dużo rozmawiajcie. Nie zostawiaj jakich niedomówień ''na jutro'' - jesli bedziesz sie czuc nierozumiana , to powiedz mu to, jakoś delikatnie, ale powiedz. Trzeba sie nauczyć być ze sobą, to nie jest łatwe, ale jest możliwe.
Mi sie życie sercowe rozwaliło i wiem, że juz nie wróci sie to co było, choc bym bardzo chciał. Miałem swoje oczekiwania, starałem sie, ale jedno czego sobie nie moge wybaczyc - to że za mało rozmawialiśmy. Ktoś sie obraził, ktoś uniósł honorem, zamiast zrozumienia był żal.
A więc - rozmawiajcie, a Ty koleżanko - mów mu wszystko co czujesz. Ja jestem tego zdania.
Ostatnio edytowano 04 lip 2012, 01:29 przez *Monika*, łącznie edytowano 1 raz
Powód: połączono
mój nibyBlog Ale jak ktoś nie lubi dużo czytać to nie polecam, ew nie lubi ckliwych opowieści to j.w. Poza tym zapraszam.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
191
Dołączył(a)
08 lis 2011, 11:18
Lokalizacja
południowy bliski wschód

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez aqnieszka 04 lip 2012, 07:34
Ja mówię dosłownie wszystko mojemu chłopakowi, bo to mnie bardzo uspokaja. Fakt, mój problem nie zostaje rozwiązany (wybieram się na terapię), ale objawy trzymam na wodzy, właśnie dzięki temu. Warto powiedzieć. Z mamą też dużo o tym gadam. Trzymam kciuki!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
144
Dołączył(a)
18 cze 2010, 14:08
Lokalizacja
Toruń

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nerwica, a wasi bliscy

przez totutostad 13 lip 2012, 22:00
Czy Wam też tak strasznie trudno jest o tym rozmawiać?

Ja nie wiedzieć czemu zawsze miałam jakąś straszną blokadę. Mając 13 lat miałam b. silne objawy nerwicy (obsesyjne myślenie o czynnościach fizjologicznych, które są wykonywane automatycznie, MASAKRA), które potęgował strach i niezrozumienie co się ze mną dzieje. To naprawdę było straszne cierpienie.
Nie musiałam być z tym sama, a byłam. Wystarczyło porozmawiać z Mamą, która na pewno byłaby dla mnie wsparciem. Chyba każdy w końcu by pękł i powiedział o tych cholernych objawach.
Zresztą tak bywało i z innymi moimi problemami, rozterkami. Wstydziłam się pytać, bałam poruszać kwestie, taki lęk, że gdy o czymś powiem, to stanie się to realniejsze.

Zastanawiam się, jak by wyglądało moje życie gdybym się wtedy otworzyła. Zastanawiam się, co robić teraz, kiedy te objawy powracają. Głupio patrzę w przeszłość i ona bezsensownie mnie przeraża, tamto straszne uczucie samotności i przerażenia.

Dopiero parę dni temu uświadomiłam sobie, że i tym razem, chodząc po lekarzach, zastanawiając się nad tym wszystkim przez długi czas byłam sama i - to było dla mnie naturalne i OK, tym razem w końcu wiem z czym walczę.
Jednak kiedy przychodziły te najgorsze momenty kiedy nie wyrabiałam i zaczęłam cośniecoś o tym wspominać, moja Mama strasznie się zdziwiła i nie rozumiała, dlaczego nic nie mówiłam wcześniej.

Nie wiem jak zaakceptować tą przeszłość i zrozumieć tą zamkniętą siebie.

Macie podobny problem?
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
09 lip 2012, 15:26

Nerwica, a wasi bliscy

przez buu 12 sie 2012, 20:17
Czy zagląda ktoś jeszcze na wątek ze starych forumowiczów?
Jak sobie radzicie? Co u Was? ;)
Jeśli chodzi o relacje z ludzmi, wydaję mi się, że jest trochę lepiej. Mimo, że jakiś czas temu dostałam cios w samo serce od osoby, na której zależało mi chyba najbardziej na tym etapie mojego życia. Na początku żałowałam, że się otworzyłam (moje pierwotne obawy przed wiązaniem sprawdziły się tzn. zaufałam i mnie zraniono). Są dni kiedy sobie przypominam i wątpie, że ludziom można w ogóle ufać. Jednak staram się koncentrować na moich potrzebach, nad tym czego chce. Mam nadzieję, że w końcu uda mi się to znalezć. A inni? Cóż nie ma na nikogo gwarancji..
La inteligencia sin ambición es como un pájaro sin sus alas.
buu
Offline
Posty
624
Dołączył(a)
25 paź 2010, 11:16

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez dzidzia79 25 sie 2012, 00:58
k123
Ze mna bhyło ak, raz napisałam list bo uznałam, że mój meżczyzna więcej zapamęta i zrozumie czytając -niestety bardzo się pomyliłam, parę lat poźniej, dokładnie miesiąc temu nie wytrzymnałam i powiedziałam mu co i jak ze mną siędzieje aktualnie. Czułam sięrozumiana i poczułam ulgę,lecz niestety przy najbliższej kótni usłyszałam, że jestem wariatką, mam wziąć psychotropa i iść do psychiatry...
WIdzisz, chcę Ci powiedzieć, że czasem taka szczerość nie popłaca... ale to przez pryzmat moich przykrych doświadczeń....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
12 sie 2011, 14:39

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez FioletowaKrowa 02 wrz 2012, 18:27
To jest chyba największa obawa nas chorych, że usłyszymy że jesteśmy nienormalni, powinno nas się zamknąć, ale też dzięki temu można weryfikować ludzi, Ci którzy tak mówią są niedojrzali emocjonalnie i nie warto zawracać sobie nimi głowy.
A ja mam pytanie z drugiej storny, czy w ogóle powiedzieliście swoim bliskim o chorobie? Pisząc bliscy mam na myśli, najbiższą rodzinę, mame, tatę, rodzeństwo, partnera/kę, u mnie wie tylko mąż i naprawdę najbliższa przyjaciółka, nie umiem powiedzieć o tym własnej mamie, mimo że robiłam już milion podchodów. Czy żałujecie że powiedzieliście?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
23 sty 2011, 18:16
Lokalizacja
mazowieckie

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez Becia1967 02 wrz 2012, 19:23
U mnie wie mój mąż, dwie koleżanki, mama.......i nie które osoby ale tylko tak naprawdę to mnie rozumie mój mąż i kolezanka która podobnie jak ja zmaga sie z tą samą chorobą. Wydaje mi sie że ludzie którzy nigdy sami jej na sobie nie poznali to nie zrozumieją. Teraz poszłam na wizytę do psychiatry i tylko na razie wie o tym mój mąż i lepiej niech tak zostanie.
Jeśli los cie ściągnie na sam dół, nie poddawaj się, stań i walcz!!!

Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
96
Dołączył(a)
21 sie 2012, 22:42
Lokalizacja
dolnośląskie

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez Manka 07 paź 2012, 12:43
buu zaglądają.;) Jestem tego przykładem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
260
Dołączył(a)
15 lut 2010, 13:35
Lokalizacja
DreamLand

Nerwica, a wasi bliscy

przez Misiak89 21 gru 2012, 13:44
Chciałbym się dowiedzieć jak układa się Wasze życie rodzinne i partnerskie. Ja mam wsparcie w rodzinie choć obwiniam się że tylko ich zamartwiam kiedy widzą że źle się czuję że chowam się w pokoju, że po chwili wracam po chwili znów się chowam ( by ochłonąć lub pomedytować).
Najbardziej boję się o moją dziewczynę kocham ją z całego serca jesteśmy z sobą rok pół roku bez nerwicy ( byłem przebojowy pełny życia spontaniczności tryskałem energią) i 4 miesiące do teraz z nerwicą ( jestem niepewny siebie, unikam kin galerii itp. choć staram się zmuszać i do nich chodzić, stałem się domatorem jak mam atak a ona pyta jak się czuję to mówię jej prawdę że okropnie jakby zaraz miało mi się coś stać, ona wtedy się martwi ale sama powiedziała że zawsze chce znać prawdę)
Ona cały czas mówi że mnie kocha i rozumie że jestem chory i że jest ze mną szczęśliwa. Ja natomiast obawiam się że ją zaniedbuję choć robię co mogę by tak nie było. Boję się że ją zamartwiam i powiedziałem jej że nie chcę ją ograniczać i zrozumiem jak się rozstaniemy na co ona że nie ma takiej możliwości bo mnie kocha. ;)
a jak Wy sobie radzicie?
Ostatnio edytowano 21 gru 2012, 13:52 przez Artemizja, łącznie edytowano 1 raz
Powód: połączono z uwagi na tematykę
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
07 lis 2012, 22:34

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez twig 07 kwi 2016, 11:36
Przeszukałam trochę forum, jednak nic nie znalazłam. Przepraszam, jeśli dubluję temat. :)
Znacie jednak jakies publikacje / książki, które warto przedstawić swojemu partnerowi?

Jest śwadomy tego, na co choruję, jednak często sam przyznaje, że o tym zapomina, oraz nie rozumie, jak to jest. Bywa tak, że w trakcie "ataku" brakuje mi oddechu, siedze opuchnięta od płaczu i myśle, że już nie wytrzymam sama ze sobą, a on traktuje to, jako mój zły humor. Po prostu boję się, że przez to wszysto mi się pogłębi, a do tego straci na tym nasz związek. Jest naprawdę kochaną osobą, widzę, że chciałby się starać, ale kompletnie nie rozumie tego, co może czuć osoba ze stanami lękowymi. Szczególnie, że staramy się wyleczyć to bez leków (brałam SSRI, ale odstawianie mnie totalnie dobiło i boję się dotego wracać, a on boi się, że się uzależnie).

Wszędzie można znaleźć informatory dla bliskich chorych na depresję, jednak stany lękowe/nerwica NIC... będę wdzęczna za informację, zanim pewnego dnia usłyszę, że ma dosyć moich "fanaberii".
Avatar użytkownika
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
04 kwi 2016, 09:19

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez sebastian86 07 kwi 2016, 21:26
moja matka wie o mojej chorobie duzo,ojciec bardzo niewiele,gdyz on reaguje zdenerwowaniem jak mu siie mowi ze jest problem zdrowotny ze mna,ubzdural sobie ze od przesiadywania przy komputerze mam klopoty ze zdrowiem...rece opadaja...
We Are The Champions 2016(L)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2253
Dołączył(a)
11 gru 2008, 12:15
Lokalizacja
gdzies pod wawą

Nerwica, a wasi bliscy

przez Tukaszwili 08 kwi 2016, 12:00
Osobom, które nigdy nie cierpiały na schorzenia z szeroko pojętego obszaru "psychiki" ciężko zrozumieć nerwicowców. Bo jak komuś wytłumaczyć, że boisz się choroby, mimo że lekarze mowią wprost: "jest pan/pani zdrowa fizycznie"! Przecież dla zdrowego człowieka się to kupy nie trzyma. Niestety nie znam żadnych książek, które pomogłyby bliskim zagłębić temat, a chciałbym, bo moja dziewczyna również ma czasem problemy ze zrozumieniem moich fanaberii.
Offline
Posty
556
Dołączył(a)
08 gru 2011, 21:07
Lokalizacja
Gdynia

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez twig 08 kwi 2016, 12:23
Niestety chyba samo słowo "nerwica" jest traktowane z przymrużeniem oka... "Masz nerwicę? przecież nie ma po co się denerwować" :bezradny: Wolę mówić o tym "stany lękowe". Psychiatra, która stwierdziła u mnie zaburzenia powiedziała, że nie stosuje się już terminu "nerwica".

Spodziewam się właśnie, że tego nie da się w żaden sposób wyjaśnić i pokazać, i trzeba walczyć samemu. Podjęłam więc wczoraj decyzję (kolejny raz zignorowana, zostałam sama tłumacząc sobie, że nic się nie stanie, nie będę mieć ataku - o dziwo pierwszy raz poskutkowało i zminimalizowałam odczuwany stres!) o nie braniu pod uwagę słów "nie chcę, żebyś brała leki" i pozostawieniu tego wyłącznie sobie i swojemu potencjalnemu lekarzowi (pozostanie kwestia oszacowania, czy większe spustoszenie w organizmie dają leki, czy napady lęku i ciągły stres - ale to już offtopic). Myślę już, że nikt nie jest w stanie bardziej ocenić, czy poradzimy sobie z lękami sami, niż my...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
04 kwi 2016, 09:19

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 37 gości

Przeskocz do