Nerwica, a wasi bliscy

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Nerwica lekowa a bliscy

przez dindzel 22 mar 2012, 16:22
Witam.
Chcialam sie podzielic z wami pewna moja ostatnia mysla.A mianowicie czy wy tez spotykacie sie z brakiem zrozumienia u innych ludzi?Bo to jest cos so mnie ostatnio wytraca z rownowagi i przez to chyba moj stan nie ulega polepszeniu...
Nie oczekuje od nikogo bron boze litowania i rozczulania sie nade mna,nie o to chodzi.Oczekuje jednak jakies empatii u najblizszych.
Kazda "zdrowa" osoba z mojego otoczenia uwaza mnie za leniwa hipochondryczke nie wiedzac nawet jak ja sie czuje...Pewnie gdybym miala jakiegos raka czy guza czy inne chorobstwo to by bylo inaczej.A tak to nerwica traktowana jest jako cos co mi sie uroilo i czego nie ma ;] Nikt nie widzi jak wiele ostatnio zrobilam zeby w ogole wyjsc z domu , isc do pracy itp.Nikt nie widzi ile wysilku w to wkladam Tylko ciagle ŻLE że przesadzam i mam sie za siebie wziac (tak jakbym nic nie robila w tym kierunku)
.Na poczatku kazdy mowil idz do lekarza..poszlam to znow zle bo nic mi nie wykryli a ja sie dalej zle czulam..to bylo idz do psychologa..poszlam to dalej zle bo chyba wszyscy mysleli ze psycholog ma ponadludzka moc ozdrawiania zaraz po 1 spotkaniu.Mowili bierz leki..bralam gowno daly bylo jeszcze gorzej..to tez żle..Czasem mowie sobie nie przejmuj sie innymi ludzmi to ich problem.Ale niestety n ie odizoluje sie od swiata i rodziny ;/ Juz nawet nie mam sie komu wyzalic bo ciagle slysze tekty typu "ja tez sie zle czuje ","przesadzasz" "inni ludzie sa powazniej chorzy" itp Rozumiem tez wczesniej nie raz sie zle czulam i nie robilam z tego afery.Nikt nie rozumie ze czasem naprawde nie mam na nic sily chociaz bardzo sie staram..ze panicznie boje sie ze zemdleje i ten lek nie pozwala mi czesto normalnie funkcjonowac.Po czesci to rozumiem bo kiedys tez bylam zdrowa i zapewne gdyby to spotkalo kogos z mojego otoczenia tez mialabym mnostwo tych cudownych madrych rad ktorymi inni mnie raczą :] Ludzie nie rozumieja ze to wymaga czasu tylko mysla ze jak bym chciala to bym sie nie bala ;] A niestety tak nie jest bo bardzo chce.Z tym zlym samopoczuciem to tez rozumiem ze sie mozna czuc zle,ale chyba kazdego pol roku zawrotow glowy kolatania serca i innych sensacji wyprowadziloby z rownowagi...u "zdrowych" ludzi czesto to przechodzi po krotszym czasie..u mnie nie chce bo co zniknie jeden objaw pojawia sie drugi...
Czuje sie czasem jakbym w ogole nie miala prawa czuc sie zle,polezec w lozku kiedy nie mam sily,czy odlozyc np sprzatanie na czas kiedy poczuje sie troche lepiej...tylko ciagle mam poczucie winy ze znow nic nie robie i inni beda mieli do mnie pretensje.. ;/
A czasem sie nie da.
Momentami nawet mysle ze chcialabym w koncu zemdlec zeby sie wszyscy ode mnie odczepili w koncu i zobaczyli ze nie sciemniam..Ehhh Czy wy tez macie taka "wyrozumiala" rodzine?partnerow?znajomych?...

To sie wyzalilam :)

Pozdrawiam
Ostatnio edytowano 23 mar 2012, 04:46 przez Artemizja, łącznie edytowano 1 raz
Powód: połączono z uwagi na tematykę
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
18 lis 2011, 17:19

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez Nerd 25 mar 2012, 15:32
Kiedyś miałam podobnie, próbowałam porozmawiać o tym z matką - przyjęła do wiadomości, ale nic poza tym. Rodzina starała się jak mogła, żeby "nie widzieć", że jest ze mną źle. Jak nie wychodziłam dniami z domu, mówiąc, że nie mam ochoty widywać się z ludźmi, to uzyskiwałam odpowiedź "a kto ma ochotę?". Później już nigdy nie "narzucałam się" z moimi problemami, po porostu byłam sama i tak pozostało. Przemęczyłam się te parę lat, później wyjechałam na studia (300km od domu) i powiem Ci, że izolacja od rodziny dużo mi dała. Widujemy się raz na 2 miesiące, raz na rok zadzwonią. Jest mi smutno, że tak to wszystko się potoczyło, że "obdarowali" mnie nerwicą i tak pozostawili, ale jest mi naprawdę lżej.
Jesus, won't you fucking whistle
something but the past and done?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
210
Dołączył(a)
30 lis 2011, 14:12
Lokalizacja
Trójmiasto

Nerwica, a wasi bliscy

przez fides 21 kwi 2012, 15:32
Witam wszystkich Forumowiczów, piszę pierwszy raz, chociaż od jakiegoś czasu przeglądam to forum.
Mam 17-letnią córkę, która prawdopodobnie ma nerwicę. Piszę prawdopodobnie, bo jesteśmy w trakcie robienia badań, aby wykluczyć inne choroby, ale myślę, że to tylko formalność. Bardzo chciałabym jej pomóc, ale nie wiem jak, nie mam pojęcia, jak postępować. Nie chodzi mi o to, że powinnam iść z nią do psychiatry i znaleźć psychologa, bo to już zrobiłam. Chodzi mi o to jak na co dzień mam się znaleźć jako rodzic w sytuacji, kiedy córka ma objawy somatyczne. Ogólnie, w jakim kierunku iść: Czy nalegać, czy zostawić i przytakiwać, czy nie zwracać uwagi na to, że zawali szkołę, czy mobilizować ją, aby robiła wszystko to, co do tej pory? Szukałam na forum jakichś rad dla rodziców osób z nerwicą czy może jakichś książek, ale w tym gąszczu naczytałam się wielu wątków, niezwykle ważnych dla mnie, natomiast nadal nie wiem, jak mam się zachować jako rodzic. Czy ktoś mógłby mi pomóc?
Pozdrawiam wszystkich
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
21 kwi 2012, 15:16

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez Manka 22 kwi 2012, 20:50
fides zrobiłaś duży krok do przodu bo widzisz nerwice swojej córki. A na tym forum bardzo wielu ludzi boryka się z tym, ze nikt z bliskich tego problemu nie dostrzega. Troszczysz się o to aby miała dostęp do psychologa, psychiatry. Interesujesz się nią i "widzisz" nerwicę.
To wszystko samo w sobie jest niezwykle ważne ! Bo nie jest Ci obojętne.
Przede wszystkim bądź, jak trzeba wysłuchaj, sama się nie narzucaj. Nie możesz jednak pozwolić na to aby córka zaniedbywała nie które sfery życia tylko dlatego, że ma nerwicę. Przecież nerwica nie trwa wiecznie ! Kiedyś córka może być Ci wdzięczna za to że byłaś, że nie pozwoliłaś zawalić jej szkoły itp ... Jak najbardziej wspieraj ją , mobilizuj do działania. Ale patrz tez na wszystko "trzeźwym" okiem. Bo bardzo łatwo stać się ofiara "współuzależnienia". ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
260
Dołączył(a)
15 lut 2010, 13:35
Lokalizacja
DreamLand

Nerwica, a wasi bliscy

przez buu 24 kwi 2012, 16:51
Manka, już myślałam, że zapomnieliście o forum ;) Jak się czujesz?
U mnie nieciekawie. Kilka problemów się nawarstwiło do tego zbliża się dość stresujący okres.
Z rodziną nie mogę się dogadać. Znów traktują moje nerwy jako przesadę.
Ostatnio często płaczę. Nie wyobrażam sobie przyszłości. Czuję się strasznie samotna i brakuje mi kogoś na miejscu. Czasem postukam w klawiaturę, przelewając swoje emocje, ale to nie to samo.. Nie wiem jak zmienić obecną sytuacje i nastawienie.
La inteligencia sin ambición es como un pájaro sin sus alas.
buu
Offline
Posty
624
Dołączył(a)
25 paź 2010, 11:16

Nerwica, a wasi bliscy

przez fides 25 kwi 2012, 12:00
Manka, dziękuję za odpowiedź. Na pewno jest ona dla mnie ważna. Przyznam, że przerzucenie mojego posta do wątku, którego nie potrafiłam nawet odnaleźć, zaskoczyło mnie. Tak samo jak to, że tyle osób z nerwicą ma pretensje do swoich najbliższych, że ich lekceważą i nie rozumieją, a jak ktoś z tych najbliższych prosi o pomoc w tym, jak ma postępować, czy o jakieś namiary na literaturę na temat "nerwica w domu, jak postępować", to wyciąga rękę z pomocą tylko jedna osoba.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
21 kwi 2012, 15:16

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez Manka 27 kwi 2012, 23:25
buu witaj !
Nie zapominam zaglądałam często mimo, ze nie pisałam. Ostatnio się "reaktywowałam" do życia na forum ponownie. Nie widziałam żadnego znajomego nicku. Aż tu niespodzianka, aż miło :mrgreen: Tzn. miło, że jesteś, nie miło, że znów problemy się nawarstwią.
U mnie przez pewien okres wszystko się ustabilizowało po czym powrócił niepokój, chandra, po robiło się trochę problemów i stresujących sytuacji. Jednym słowem same spięcia i dramatyczne próby ponownej stabilizacji. Wiesz, obecny okres mi też nie sprzyja ... Niby nad wszystkim panuję i staram się aby tak było nadal, mimo to też odczuwam takie dziwne osamotnienie. Może to taki okres ? ;)

fides dużo ludzi korzysta z forum jak można zauważyć (chociaż sama nigdy nie patrzyłam ile, ale to widać jak co chwila pojawiają się nowe wątki i tematy) i szuka różnej formy pomocy od dobrej rady czy po to a żeby się po prostu wyżalić. Przerzuceniem posta nie ma się co przejmować , nie które tematy po prostu są podobne do siebie ;)
A jak wygląda Twoja sytuacja ? Lepiej ?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
260
Dołączył(a)
15 lut 2010, 13:35
Lokalizacja
DreamLand

Nerwica, a wasi bliscy

przez buu 28 kwi 2012, 12:58
Manka, może. Tym bardziej, że planuję wybrać się na studia w tym roku. Całkiem nowe środowisko itp, łudzę się, że jakoś się odnajdę i zacznę w pełni żyć, że coś się zmieni, a jednocześnie boję się. No i do tego nie mogę się zdecydować właściwie co bo mam tak rozbieżne zainteresowania, chce podjąć dobrą decyzję i nie żałować. Brr
La inteligencia sin ambición es como un pájaro sin sus alas.
buu
Offline
Posty
624
Dołączył(a)
25 paź 2010, 11:16

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez Manka 28 kwi 2012, 20:32
buu studia to świetne rozwiązanie ! Wszystko nowe, nowi ludzie ... odżyjesz ! Dla mnie studia były momentem przełomowym, ludzie których spotkałam. I nie wyobrażam sobie tego jak to kiedyś się skończy :P Pewnie ludzi z uczelni zastąpią ludzie z pracy ... ale to już na pewno nie będzie to samo. Każdy się boi zmian a zwłaszcza zmiany środowiska. Ale wspomnisz kiedyś moje słowa, że miałam rację ;)
Tylko ten kierunek to obmyśl solidnie. A nad czym myślisz ? ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
260
Dołączył(a)
15 lut 2010, 13:35
Lokalizacja
DreamLand

Nerwica, a wasi bliscy

przez buu 02 maja 2012, 12:04
Manka, już któraś osoba tak mówi, więc mam nadzieje, że i ja kiedyś tak stwierdzę. Chociaż też nie chce zakładać z góry i same ochy i achy, że tak będzie.. Jednak po cichutku mam nadzieję, że coś się zmieni. Właśnie mimo, iż bardzo się nie przywiazuje nie lubię 'zamieniać' ludzi.. W ogóle mam problem od śmierci mojej przyjaciółki znaleźć kogoś jakoby 'na jej miejsce'.
A co do studiów to myślałam o czymś przyrodniczym, medycznym (ba nawet o psychologii ale nie tej klinicznej :D)z drugiej strony wciąż siedzi we mnie jakieś moje czy nie moje marzenie z dziecinstwa o ASP. Porzucilam już przeglądanie forów dyskusyjnych bo gdzie nie wejde to piszą, że pracy nie ma. Ciekawe gdzie te kilkanaście milionów pracuje, ale okej. Wiem, że to wyłącznie moja decyzja, ale ciężko mi z tym idzie :oops:
La inteligencia sin ambición es como un pájaro sin sus alas.
buu
Offline
Posty
624
Dołączył(a)
25 paź 2010, 11:16

Nerwica, a wasi bliscy

przez Stylow 02 maja 2012, 12:29
fides, pamiętaj o czułości, jeśli Ci na to pozwala przytul ją, powiedz, że może na Tobie polegać. Pokaż jej, że się troszczysz ale sie nie zamartwiaj. Daj jej znak, że Cię ma. Wiem po sobie jak bardzo jest to ważne, ja tego nie dostałam. Nie dociekaj, jeśli nie chce mówić to nie powie albo skłamie, nie naciskaj. Patrz na jej możliwości, mobilizuj w zdrowym tempie do działania.
Stylow
Offline

Nerwica, a wasi bliscy

przez aciwren_pl 05 maja 2012, 03:41
Witajcie,

piszę po raz pierwszy. Z góry przepraszam za styl pisania , etc.
Przejrzałem forum, poczytałem, dowiedziałem się wielu rzeczy, których wcześniej nie zauważałem.
Osobiście nie mam (chyba) nerwicy, jednak ma ją moja żona. Znamy się od prawie 10 lat. Tyleż samo czasu jesteśmy razem. Poznaliśmy się na studiach, zakochaliśmy się, studia minęły, wzięliśmy ślub i tak sobie razem żyjemy. Od 1,5 roku mamy wspaniałego synka, który daje nam mnóstwo radości. Myślałem, że dziecko zmniejszy nerwicę u żony, jednak na chwilę obecną zauważyłem jakby się to wszystko pogłębiało. Najgorsze jest to, że nie wiem jak mogę jej pomóc. Staram się ją zrozumieć, gdy okazuje przed czymś strach - staram się ją uspokoić (co przychodzi z wielkim trudem), gdy nie potrafię tego zrobić nakłaniam ją, aby danej rzeczy nie robić, nie iść tam gdzie się boi, etc. Prawdę mówiąc staram się brać wszystko na siebie - ostatnio złapałem się nawet na tym, iż wmawiam sobie i jej, że ja nie chce iść np. na imieniny do mojej rodziny zanim żona powie, że nie chce iść - wiem bowiem, że ją to stresuje.
Z tego co zdążyłem przez te kilka lat zauważyć problem nerwicy dotyczy jej domu rodzinnego. Jej mama choruje na nerwicę od kilkunastu lat.
Teściowa bierze jakieś leki, natomiast moja żona nie chce, ze względu iż boi się uzależnienia. Jest bardzo dzielna i widzę, że bardzo się stara, jednak coraz częściej popada w różne stany lękowe z "błahych" powodów. Potrafi się rozpłakać i wpaść w panikę gdy nasz synek ma gorączkę; jak ją coś zaboli, to od razu szuka w internecie co może jej być i oczywiście znajduje najgorsze choroby. Nie potrafię jej wyperswadować, że ma się nie denerwować, że te objawy to nic złego, etc.
Ostatnio zacząłem myśleć o jakiejś terapii dla nas - nie chciałbym bowiem aby żona chodziła sama - wydaje mi się, że nie odważyłaby się na taki krok, żeby samemu uczestniczyć w takich zajęciach.
Żona boi się iść sama do sklepu, jak mamy jechać do centrum handlowego to cała się poci, snuje czarny scenariusz, typu: zasłabnę, stracę przytomność, co ludzie pomyślą - niestety moje przekonywania, że ma się nie przejmować ludźmi, że przecież nikt tam nas nie zna, że nikt się nie będzie śmiał - nic nie dają.
Proszę pomóżcie - napiszcie w jaki sposób mogę jej pomóc. Staram się ją zrozumieć, jednak zdaję sobie sprawę, iż nie rozumiem 90% tego co ona czuje (widzę to chociaż po tym jak czytałem Wasze wypowiedzi, co czujecie, jak przeżywacie pewne sytuacje).
Może znacie jakiegoś dobrego terapeutę. Może jakiś sposób aby odciągnąć ją od cięgłego analizowania życia, najbliższego wyjazdu do rodziny czy supermarketu.
Proszę pomóżcie.

Pozdrawiam i dziękuję.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
05 maja 2012, 03:07

Nerwica, a wasi bliscy

przez Stylow 05 maja 2012, 06:37
aciwren_pl, JESTEŚ NIESAMOWITYM FACETEM. :) Podziwiam Cię. Trudno jest wytrzymać z nerwicą w domu.
Wspólna terapia.. dobry pomysł. Zaproponuj jej jednak najpierw samodzielną, jeżeli nie będzie chciała to dopiero wspólną. Chodzi o to, że zawsze mając kogos bardzo bliskiego przy sobie nie zbierzemy się do końca na szczerość. Przynajmniej ja tak sądze.
Stylow
Offline

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez Manka 22 cze 2012, 21:50
Witam !
Długi czas tu nie zaglądałam. Anonsuję iż powróciłam znów :mrgreen:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
260
Dołączył(a)
15 lut 2010, 13:35
Lokalizacja
DreamLand

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 47 gości

Przeskocz do