Nerwica, a wasi bliscy

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez tahela 25 lut 2012, 23:48
M_M,
mnie sie wydaje ze i ktoś zdrowy moze zrozumieć ,ale musi to być osoba bardzo empatyczna , ja dzisiaj i po ostatnim tygodniu ma chęc wykrzyczenia światu ,że moze mnie zamknąc w szpitalu, ale nie krzycze , powstrzymuje sie ledwo co , ostatni tydzień to był koszmar wczoraj było lepiej a dzisiaj znowu okropnie sie czuję
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10969
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez M_M 26 lut 2012, 00:37
Tahela,
ciężko jest zrozumiec coś czego się samemu nie doświadczyło. Ale wierzę, tak jak mówisz, że sa tacy ludzie. Aczkolwiek nie mam ludziom ogólnie za złe, że nie są w stanie zrozumieć. Mnie samej było by ciężko, bo sama wcześniej nie miałam pojęcia co przeżywają ludzie cierpiący na nerwice chociaż jakieś tam pojęcie o niej miałam.
Powiedz, jeśli chcesz oczywiście, byc może już to pisałaś, a ja nie śledziłam postów uważnie: co się u Ciebie dzieje i czy masz szanse na pomoc specjalisty?
"Człowiek łatwo ulega złudzeniu, że to świat obraca się wokół niego, ale wystarczy spojrzeć w niebo, żeby zrozumieć, że wcale tak nie jest"
Avatar użytkownika
M_M
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
25 lut 2012, 17:30
Lokalizacja
Kraków

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez Aria 26 lut 2012, 22:07
Po dzisiejszym zachowaniu mojej matki jestem przekonana w 100%, że to Ona jest sprawczynią pogłębienia się mojej nerwicy...
Najlepszy plan na szczęście?
Nie planować.

Poprzez nasze absurdalne kompleksy kryjemy w sobie to, co najlepsze.

Świat jest taki, jakim go widzisz. A sposób postrzegania zależy wyłącznie od Ciebie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
28 sie 2011, 14:30

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nerwica, a wasi bliscy

przez nextMatii 26 lut 2012, 22:14
Aria jakie to smutne prawda?,że za błedy rodziców płaca ich dzieci..
....nie smuc sie:*
nextMatii
Offline

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez Aria 26 lut 2012, 22:26
nextMatii nikomu bym nie życzyła, żeby przechodził przez to, co ja ze swoją matką...
Z utęsknieniem czekam na dzień, kiedy w końcu się od niej wyprowadzę...
Najlepszy plan na szczęście?
Nie planować.

Poprzez nasze absurdalne kompleksy kryjemy w sobie to, co najlepsze.

Świat jest taki, jakim go widzisz. A sposób postrzegania zależy wyłącznie od Ciebie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
28 sie 2011, 14:30

Nerwica, a wasi bliscy

przez nextMatii 26 lut 2012, 22:32
Rozumiem Aria..:*...ale żyj nadzieja ,ze sie wyprowadzisz.....
nextMatii
Offline

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez Aria 26 lut 2012, 22:34
nextMatii nadzieje upycham tam gdzie się tylko da... Ale to nie wystarcza na dzień dzisiejszy...
Dziękuję :*
Najlepszy plan na szczęście?
Nie planować.

Poprzez nasze absurdalne kompleksy kryjemy w sobie to, co najlepsze.

Świat jest taki, jakim go widzisz. A sposób postrzegania zależy wyłącznie od Ciebie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
28 sie 2011, 14:30

Nerwica, a wasi bliscy

przez nextMatii 26 lut 2012, 22:44
Aria zawsze masz jakąs furtke,w przyszłośc...a to wiele....
nextMatii
Offline

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez Aria 26 lut 2012, 22:53
nextMatii szkoda, że póki co wszystkie są zamknięte na kłódki... :roll:
Najlepszy plan na szczęście?
Nie planować.

Poprzez nasze absurdalne kompleksy kryjemy w sobie to, co najlepsze.

Świat jest taki, jakim go widzisz. A sposób postrzegania zależy wyłącznie od Ciebie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
28 sie 2011, 14:30

Nerwica, a wasi bliscy

przez nextMatii 26 lut 2012, 22:57
Aria,ale je masz!sa tacy co nie maja...zdajesz sobie sprawe z tego?nie maja nic..nawet tej furtki
..........
nextMatii
Offline

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez Aria 26 lut 2012, 23:04
nextMatii owszem, jestem w lepszej sytuacji niż wiele innych osób, co nie zmienia faktu, że aktualnie jest jak jest...
Ale.. doceniam to - na swój sposób, że mam możliwości... :)
Najlepszy plan na szczęście?
Nie planować.

Poprzez nasze absurdalne kompleksy kryjemy w sobie to, co najlepsze.

Świat jest taki, jakim go widzisz. A sposób postrzegania zależy wyłącznie od Ciebie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
28 sie 2011, 14:30

Nerwica, a wasi bliscy

przez nextMatii 26 lut 2012, 23:12
Aria:) i tego myslenia sie trzymaj:)
nextMatii
Offline

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez jasaw 27 lut 2012, 00:04
Sama jestem matką dorosłych już Synów,z pewnością wad mam mnóstwo i mnóstwo błędów na koncie, ale zawsze próbuję zrozumieć swoje dzieci, jeśli zaskakują mnie czymś..
Nie zawsze było łatwo.
Jednak to, co piszesz Ariowprost przeraża mnie...jak to możliwe, że rodzice nie szukają porozumienia z dziećmi, zadając Im ból... :mhm: :mhm: Smutne :!:
"Cierpliwość jest podporą słabości, niecierpliwość - ruiną silnych"
"Nie możesz dokonać wyboru, jak umrzeć. Ani kiedy.
Możesz tylko zdecydować, jak żyć. Teraz"
Avatar użytkownika
Offline
Dobra Dusza Forum
Posty
8063
Dołączył(a)
25 paź 2011, 19:36
Lokalizacja
Centrum

Nerwica, a wasi bliscy

przez martas.1978 29 lut 2012, 00:34
Ja również nie mam w ogóle wsparcia ze strony rodziny. Jakieś trzy lata temu odważyłam się powiedzieć moim siostrom i mamie że choruje najprawdopodobniej na nerwice , bo sama nie byłam do tego przekonana, to reakcja jednej z nich była taka: Nie pierd.... głupot tylko bierz sie do roboty, nie rób z siebie wariatki bo cie zamkną w szpitalu psychiatrycznym i się doigrasz. Powiedziałam że naprawde dzień w dzień źle się czuje i boje sie o własne życie, ale to nie zrobiło na nich żadnego wrażenia. Może tylko moją mamę jakoś to bardzo poruszyło, ale w tym sensie że nie wiedziała jak ma się wobec mnie zachowywać, co może mi powiedzieć, a czego nie, żeby tylko mój stan się nie pogorszył. I w ten sposób pozostały nam rozmowy o pogodzie. Mam męża , któremu również powiedziałam na co choruję, ale on też nie potrafi odnaleźć sie w tej sytuacji. jak jeździłam na terapie, to nigdy nie zapytał: no i jak tam dzisiaj było, lepiej ci, poprostu zero rozmowy. I w ten sposób kwestia nerwicy została zamieciona pod dywan. I od jakiegoś czasu wcale o tym z nikim nie rozmawiam. Dopiero forum o nerwicy pozwoliło mi trochę z siebie wyrzucić. Dzieki że jesteście i że cos takiego istnieje.
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
24 lut 2012, 10:13

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 37 gości

Przeskocz do