Nerwica, a wasi bliscy

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Nerwica, a wasi bliscy

przez zmeczony_maz 18 gru 2011, 23:40
witam tak czytam czytam i chcialbym siie podziellic moim doswiadczeniem i prosic o rade. Jestem w zwiazku od ponad 7 lat moja zona zaczela chorowac ponad 2 lata temu na poczatku roku byla w takim stanie ze karetka wziela ja do szpitala.Odzial neurologia inteligetny lekarz stwierdzil ze to jakis wirus.. Dopiero za drugim razem po jakis 2 tygodniach gdy znow wyladowala w szpitalu pielegniarka powiedziala mi zbym udal sie do psychiatry z zona bo cos jest na rzeczy. pposzlismy dostala sympramol po 3 tygodniach jak reka odjal,, zazywa do tej opory. w sierpniu zauwazylem ze zaczela sie zmieniac w stosunku do mnie unikac wychodzic do kolezanek na imprezy coraz to czesciej . przestala sie przytulac calowac kamien. o seksie nie wsppone nie nie mam ochoty. nawet jak spi jak chce aj przytulic odtraca mnie. zlapalem ja za ten czas jjuz 3 razy ze a to z jakims przyjacielen sms a to mna nk jakies pisanie, ona nie widzi problemu to ja jestem ten zluy bo ja sprawdzam i nie ufam. Nie rozmawia ze mna tylko nie wiem nie chce mi sie to to to. tamt! Co mazm. erobic kocham ta kobiete i nie chce jej stracic.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
18 gru 2011, 23:18

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez Manka 19 gru 2011, 21:09
zmeczony_maz trudno mi powiedzieć czym jest spowodowana taka zmiana. Może po prostu kiedy Twoja zona czuła się gorzej nie miała ochoty na wypady z koleżankami itp. A teraz kiedy bierze leki , czuje się pewniej i stąd takie zmiany w zachowaniu :?:
Myślę, że na sam początek spróbowałabym delikatnie poruszyć ten temat z żoną. Szczera rozmowa to chyba najlepszy pomysł na sam początek ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
260
Dołączył(a)
15 lut 2010, 13:35
Lokalizacja
DreamLand

Nerwica, a wasi bliscy

przez zmeczony_maz 19 gru 2011, 22:29
Rozmawialem z nia.Tlumaczylem ze do nie dawna to ona domagala sie czulosci i tym podobnych a teraz jest jak glaz, mowila sto razy na dzien kocham Cie teraz od 4 miessiecy cisza... Na pytanie czy mnie jeszczze kocha odpowiedz nie wiem:(
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
18 gru 2011, 23:18

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez Aria 19 gru 2011, 22:57
Pod tym względem tata mnie rozumie, pomaga jak się da. A matka jeszcze bardziej pogłębia moją nerwicę swoim zachowaniem.
Najlepszy plan na szczęście?
Nie planować.

Poprzez nasze absurdalne kompleksy kryjemy w sobie to, co najlepsze.

Świat jest taki, jakim go widzisz. A sposób postrzegania zależy wyłącznie od Ciebie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
28 sie 2011, 14:30

Nerwica, a wasi bliscy

przez zmeczony_maz 20 gru 2011, 18:04
zmeczony_maz napisał(a):Rozmawialem z nia.Tlumaczylem ze do nie dawna to ona domagala sie czulosci i tym podobnych a teraz jest jak glaz, mowila sto razy na dzien kocham Cie teraz od 4 miessiecy cisza... Na pytanie czy mnie jeszczze kocha odpowiedz nie wiem:(

Dzisiaj sie poprostu rozplakalem przy niej z tego wszystkiego, a ona spytala mi sie czy ladna kupila jej mama kurtke, mowie ze co Ty mi za pytania zadajesz jak tu chodzi o nas i nasze zycie? ona na to to co kupic na obiad? wogole sie nie przejmuje. Czym to moze byc spowodowane? kurcze ja juz nie wytrzymuje tego.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
18 gru 2011, 23:18

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez Aria 20 gru 2011, 22:11
zmeczony_maz z Twoich postów wywnioskowałam, że ona najzwyczajniej w świecie Cię olewa. I poniekąd to jest spowodowane jej chorobą, ale coś jest ewidentnie na rzeczy, skoro odbiega od tematu który próbujesz poruszyć... Ja bym na Twoim miejscu próbowała do skutku atakować ją pytaniami, w końcu znudzi jej się olewanie Ciebie i szczerze pogadacie. Przynajmniej mam taką nadzieje. Ale nie poddawaj się :)
Najlepszy plan na szczęście?
Nie planować.

Poprzez nasze absurdalne kompleksy kryjemy w sobie to, co najlepsze.

Świat jest taki, jakim go widzisz. A sposób postrzegania zależy wyłącznie od Ciebie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
28 sie 2011, 14:30

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez Manka 20 gru 2011, 23:52
zmeczony_maz wydaję mi się , że tu jest coś na rzeczy jeżeli chodzi o ten temat. Twoja żona po prostu unika tego tematu. Próbowałabym nadal rozmawiać , ale nic na siłę , może nawet nie okazywać takich emocji , bo to może wyglądać jak branie na litość . Może zacznij od tego czy ma ochotę porozmawiać na wasz temat ... ? A może spraw jej jakąś niespodziankę ;) Może to o to chodzi ? Może to nie ma podłoża tylko w chorobie. Nie wiem jak to jest u Ciebie , czy często okazujesz jej uczucia czy nie. Może zaproponuj wspólne wyjście gdzieś , albo spraw jej jakiś drobiazg , jakiś kwiatuszek czy czekoladki ... tak bez okazji . Nie mam pojęcia co Twoja żona może lubić ;) Może brak takiej spontaniczności powoduje to , że np. rozmawia z innymi.

-- 20 gru 2011, 23:02 --

Są ludzie którzy wpływają na nas pozytywnie jak i negatywnie. Jeżeli chodzi o rodzinę ale również inne środowiska w jakich przebywam , to ja dla przykładu jestem bardzo podatna na atmosferę panującą w danym środowisku. Wystarczy jakaś kłótnia a ja już nie wiem co ze sobą zrobić , chodzę jak zombi :mrgreen: Wtedy jedyne i niezawodne lekarstwo to iść spać i czekać aż się uspokoi. Potem wracam do normy .
Avatar użytkownika
Offline
Posty
260
Dołączył(a)
15 lut 2010, 13:35
Lokalizacja
DreamLand

Nerwica, a wasi bliscy

przez zmeczony_maz 21 gru 2011, 12:04
Jestesmy ze soba juz osiem lat, moja zona jest stersza odemnie o osiem lat, i nigdy tak sie nie zachowywala, na mikolaja kupilem jej perfumy, ani dziekuje ani pocaluj mnie w dupe. Teraz nie mam za bardzo jak z nia pogadac bo nie jestesmy sami bo tesciowa przyjechala. ale dziwi mnie na przyklad ze do dziecka ma super podejscie, chociaz jak cos zbroi to wszystko chciala by zalatwic krzykiem, tlumacze po co krzyczysz jak wystarczy wytlumaczyc.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
18 gru 2011, 23:18

Nerwica, a wasi bliscy

przez buu 21 gru 2011, 21:22
zmeczony_maz, jakiś kryzys ewidentnie się wkradł. Nie wiem co spowodowało takie, a nie inne zachowanie żony.. Wie to tylko ona
La inteligencia sin ambición es como un pájaro sin sus alas.
buu
Offline
Posty
624
Dołączył(a)
25 paź 2010, 11:16

Nerwica lękowa a bliscy

przez juniort 13 sty 2012, 07:57
Witam,
Poszukuję dobrego artykułu, poradnika dla mojej dziewczyny, chciałbym aby troszkę bardziej zrozumiała co czują nerwicowcy.
Boję się że ją stracę przez moją chorobę, choć narazie mnie wspiera.


Zapraszam do przeczytania mojej historii:
nerwica-l-kowa-co-zrobi-moja-historia-cz-2-t12050-2716.html


Pozdrowienia z Shanghaiu,
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
13 sty 2012, 07:22

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez Manka 04 lut 2012, 10:13
Witam po raz pierwszy chyba w tym roku :mrgreen:
I swoją pierwszą wizytę po tak długim czasie chciałabym zacząć zapytaniem ...
Mianowicie czy spotkał się ktoś z was z dusznościami ( takie dziwne odczucie na klatce piersiowej ) spowodowanymi przez nerwicę ?
Pierwsza moja myśl była taka ze to od serca ... ale nie ... Bo pojawiają się gdy zaczynam się denerwować i tylko wtedy ... A trzymają zależnie od poziomu stresu :roll:
I tak już będzie chyba rok, chociaż dawać się we znaki zaczęły pod koniec starego roku.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
260
Dołączył(a)
15 lut 2010, 13:35
Lokalizacja
DreamLand

Nerwica, a wasi bliscy

przez Tukaszwili 04 lut 2012, 12:14
Manka, mam często duszności ;) to normalne przy nerwicy.
Offline
Posty
556
Dołączył(a)
08 gru 2011, 21:07
Lokalizacja
Gdynia

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez Manka 04 lut 2012, 13:30
Ale to jest strasznie męczące uczucie ehh.
Wstaje rano po dniu wcześniejszym w którym byłam poddenerwowana i już mam wrażenie jakby mi "coś" siedziało na klatce piersiowej. I im bardziej wpadam w panikę na ta myśl tym bardziej to odczuwam, zapomnę o tym mija ... :shock:
Jedynymi metodami które działają jest położyć się spać , napić kielicha albo po prostu się wyluzować. Dużo mi pomaga pozycja embrionalna jak leże , ale takie zaciskanie przepony tylko jeszcze szkodzi :-| To się jakoś leczy ?! Takie duszności występują w nerwicy serca ... czy to jest właśnie to? :mrgreen:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
260
Dołączył(a)
15 lut 2010, 13:35
Lokalizacja
DreamLand

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez M_M 25 lut 2012, 23:17
Witam Was wszystkich,
nie zdazylam jeszcze przeczytac wszystkich postow w tym watku, ale obiecuje, ze to nadrobie :)

Jesli chodzi o mnie to po tym jak sama zorientowalam sie co mi jest, to dlugo nie moglam sie odwazyc zeby powiedziec o tym rodzicom. Balam sie braku zrozumienia, niemoznosc pojecia tego, czym to jest. Na poczatku byli przerazeni, powiedzialam im to w momencie, kiedy bylam w strasznym dolku - mysli samobojcze, totalna apatia, ciagle bylam sparalizowana lekami. Krzyczalam, ze albo mnie zamkna w jakims szpitalu zeby cos ze mna zrobili albo nie chce dluzej tak zyc. Wspominaj ten czas, piszac to teraz, mimo, ze minelo od tego momentu prawie rok to nadal mocno mnie to porusza, nie jestem w stanie powstrzymac lez. Bylam wtedy wrakiem. Rodzicow wystraszylo moje zachowanie. Wozili mnie po wszystkich lekarzach, aby wyszukac fizycznej przyczyny, potem sami sie przekonywali, ze to wszystko na tle nerwowym, ale nie sadzili, ze w tak duzym stopniu. Co ich sklonilo, ze sadzili, ze to przyczyna fizyczna? Mam objawy somatyczne w postaci biegunek, wymiotow (ktore dosc rzadko sie zdarzaly), przez to wszystko nie chcialam jesc ze strachu. W krotkim czasie schudlam 15 kg. Wygladalam koszmanie co tylko zwiekszalo ich strach. W koncu, gdy wszystkie wyniki wyszly dobrze wyciagnal do mnie reke narzeczony mojej przyjaciolki i skierowal mnie do swojego psychiatry, do ktorego chodzil przez rok. To mnie uratowalo. W maju zeszlego roku zaczelam walke. Jednak spotkalam sie z duzym niezrozumieniem tego co sie ze mna dzieje. Pogorszyly sie moje relacje z siostra, z ktora zawsze bylam blisko. Mieszka daleko, blagalam ja zeby przyjechala, bo potrzebowalam jej bliskosci, nei zrobila tego. Bagatelizowala moje objawy. Ciagle slyszalam "sprobuj", "wez sie w garsc", "musisz sie uspokoic", "sprobuj o tym nei myslec"...jakby to bylo takie proste. Wiele czasy zajelo mi uswiadamianie moim bliskim, czym jest nerwica. Dlugo nie mogli zrozumiec, ze wyjscie z domu jest dla mnie niemal wyczynem, ze nie jestem w stanie leciec do siostry samolotem jak robilam to co roku, ze nie chce wychodzic z pokoju, nie czuje sie na silach kontynuowac studiow. Na szczescie w koncu zrozumieli. Nauczyli sie mnie wspierac, zyc z moja choroba, AKCEPTOWAC i NIE ZAPRZECZAC.
W pazniernika zaczelam terapie. Powoli, wszystko sie zmienia. Sa to male kroczki, ale z kazdego sie ciesze.
Tak jak pisaliscie wczesniej, wreszcie doceniam zycie. Gdy bylam zdrowa bagatelizowalam wiele rzeczy, nie docenialam tego co mam, nie dostrzegalam wielu rzeczy. Teraz cieszy mnie kazda drobnostka, NORMALNY DZIEN, o ktorym piszecie. Mam wieksza pokore do zycia i wieksze zrozumienie dla innych. Mimo wszystko, ze cale to doswiadczenie jest straszne, kazdy dzien ciezka walka, zmienilo to calkowiscie moje zycie, uposledzilo spolecznie. Mimo tego wszystko dzieki tej chorobie zmienilam sie i cieszy mnie to. A w walce z choroba trzyma mnie wiara, ze w koncu wygram to wojna. Bo z bitwami roznie bywa.

Mam nadzieje, ze Was nie zanudzilam! :)
Ciesze sie, ze moge tu spotkac ludzi, ktorzy wiedza, co czuje. Zdrowi ludzie nigdy nie beda wiedzieli przez co przechodzimy.
"Człowiek łatwo ulega złudzeniu, że to świat obraca się wokół niego, ale wystarczy spojrzeć w niebo, żeby zrozumieć, że wcale tak nie jest"
Avatar użytkownika
M_M
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
25 lut 2012, 17:30
Lokalizacja
Kraków

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 19 gości

Przeskocz do