Nerwica, a wasi bliscy

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez tg--ice 23 sty 2011, 11:40
Analiza, analiza i jeszcze raz analiza.
Każde zdarzenie, każde zachowanie, wszystko co chcę zrobić, wszystko co robię, najpierw muszę dogłębnie przeanalizować.
Idę do sklepu, dobrze,; ale co mam kupić? kto będzie w sklepie?ile wydam? iść, a może jechać? Pytania pytania i jeszcze raz pytania.
Najciekawsze jest to , że gdy to sobie tak pięknie poukładam, to gdy jestem w sklepie, to wszystko zapominam, pustka w głowie. Moja ,,kochana" nerwica daje osobie znać, i zaraz zapominam co miałem kupić. Na ogu wtedy kupuję w ciemno.
Gdy tylko ktoś czegoś ode mnie wymaga, patrzy mi na ręce, to zaraz nerwy, motanie itp..
Czy jakoś można temu zaradzić? Chyba tak, Po prostu robić sobie wcześniej kartkę z zakupami.... :brawo:

Manka.
Zauważyłem, że ja mam podobnie, mówię tylko o tym, co czuję. Tak mi się wydaje, że odczucia są już chyba skutkiem swego rodzaju przemyśleń w mojej głowie. Tam pod czaszką mi się kotłuje, nawet jeśli nie chcę, to te złe myśli, przemyślenia mnie nachodzą i zaraz czuję się gorzej...
Z jednej strony to chyba dobrze że lubię wszystko sobie najpierw poukładać i dokładnie przemyśleć, z drugiej to pewnie każdy z nas chciałby czasami iść na tak zywany żywioł bez późniejszych skutków (złego samopoczucia)
I znów paradoks, echhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhh........................
NO FEAR...!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
140
Dołączył(a)
27 gru 2010, 17:03
Lokalizacja
Toruń

Re: Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez Manka 23 sty 2011, 16:52
Wydaje mi się , że kartka z zakupami dobra jest dla zapominalskich heh. A przesadny porządek to dla pedantów :) I nie mówię , że porządku nie lubię , ale w moim przypadku ten porządek to już przesada :hide: . Nie dość tg--ice , że wszystko mam poukładane w mieszkaniu wg. mojego gustu to jak widzę ze coś rzuciłam tak ooo sobie to już mi to racjonalnie czasami funkcjonować nie da , skupić się nad czymś innym.Pedantyzm to w dzisiejszych czasach pożądana cecha ale dla mnie to już natręctwo !
Co do przykładu o sklepie mam tak samo ... ba zresztą mam tak wszędzie gdziekolwiek nie wychodzę nawet z psem! Chociaż najbardziej to zaczynam analizować konkretne wyjścia.
Analiza ... jak dobrze to ująłeś to się samo pcha do głowy ... ! Mam spokój jedynie wtedy kiedy chyba się :shock: :mrgreen: .
Najgorzej jest w nocy , bo ja akurat mam taki czasem problem że nie mogę spać . Wtedy do analizuje aż mnie to zmęczy i za śpię.

Od jutra akurat mam ostatni tydzień zaliczeń ... i już mi się dzisiaj zaczyna ... siedzę nad zeszytem i zamiast w przerwie wrzucić na chwile luzu zaczyna się analiza ... lęki ... gdybanie mam nadzieje , że jeszcze przez ten tydzień bardziej nie oszaleje :mrgreen:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
260
Dołączył(a)
15 lut 2010, 13:35
Lokalizacja
DreamLand

Re: Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez tg--ice 25 sty 2011, 17:32
Dzisiaj stwierdziłem, że gdy czymś się zajmę tak na poważnie, postaram się skupić na tym w 100%, to jakby mi było lepiej.Zapominam o tym wszystkim, i o nerwicy. Jednak gdy już nie mam co robić, zaczyna się znowu analizowanie, setki pytań jak?, gdzie? kiedy?
I wracam znów do nerwicy.
Są chwile, że naprawdę mnie to przytłacza, mam już tego wszystkiego dość i wrażenie że nie dam rady, ale zawsze powtarzam sobie wtedy, że to tylko nerwica, że to minie. I na ogu mija. Czasem czuję się jakby ktoś mi w głowie pomaglował wszystko, jakby świat nie był całkiem prawdziwy. Obcy, ciemny, rozechwiany, mroczny. Jakby cały świat tylko czekał na moją chwilę słabości, żeby móc zaatakować. Na szczęście to są tylko takie chwile.
Kurde, jakby ludzie wiedzieli co nam ,,nerwicowcom" czasem siedzi tam w głowie, to by się przeżegnali. Idziesz ulicą i się zastanawiasz jak oni cię widzą? Na zewnątrz wydajesz się normalny, szary obywatel, ale w głowie aż się kotłuje...
Najciekawsze w nerwicy jest to, że wstając rano, do końca nigdy nie wiesz, czy to będzie dobry dzień, czy ten gorszy,czy dziś będziesz się dobrze czuć, czy będziesz niedożycia.Ja w każdym razie tak mam.
Wstaję rano, jest dobrze, jadę doi pracy, wyjeżdża mi samochód, muszę hamować, i po ochłonięciu, jest gorzej....
No cóż, pozostaje dalej walczyć..... :zonk:
NO FEAR...!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
140
Dołączył(a)
27 gru 2010, 17:03
Lokalizacja
Toruń

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez jakubkowa 25 sty 2011, 23:23
tg--ice napisał(a):,,Problem na skalę światową" - ciekawe określenie.

Dla mnie największym codziennym problemem jest pytanie ,,Jak będę się dzisiaj czuł ?"
A tak być nie powinno...ehhhhhhhhhhhhh :(



hhheee, ja mam właśnie tak codziennie :( wstaję i myślę - jak to dzisiaj będzie, czy będzie kolejny atak, czy sobie poradze , czy znowu bedę wzywać karetkę bo będe myslała że to koniec, czy nie :(

a w ogóle witajcie , jestem nowa:)
...Zagłuszanie bólu na jakiś czas sprawia, że powraca on ze zdwojoną siłą...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
531
Dołączył(a)
29 lis 2010, 13:11

Re: Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez Manka 28 sty 2011, 16:54
jakubkowa witaj ! ;)

No u mnie to ostatnio różnie ... kończę sesje i dlatego przez parę ostatnich dni milczałam na forum bo się uczyłam.
Szczerze,mój były parter ma a może już mówi , że miał nerwice i często mnie irytowało jak godzinami siedział w książkach ... myślałam wtedy : "Jak tak można"?! Dzisiaj już wiem z doświadczenia , że skupiając się maksymalnie na czymś , ucieka się nie tylko od nerwicy ale i wycisza i uspokaja. Przynajmniej wydaje mi się , że tak jest. A z tego co pisze tg--ice nie jestem przynajmniej jedynym tak myślącym egzemplarzem.

Co u mnie poza tym ? Jestem nie do zniesienia ostatnio ... i szkoda , że to w negatywnym znaczeniu.Wydaje mi się , że wszystko jest ok a tu ... nie . Mój partner pyta się mnie co się ze mną ostatnio dzieje ... że zachowuje się jakoś inaczej ... szybko się złoszczę , reaguję na wszystko złością i jakoś mi tak wszystko ostatnio jest częściowo obojętne np: czy się ktoś obrazi jak coś powiem itp :time: i czuję się momentami zmęczona.
Ciesze się , że przede mną teraz trochę czasu wolnego to pomału się ogarnę bo czuje się trochę jakbym była w proszku ... :roll:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
260
Dołączył(a)
15 lut 2010, 13:35
Lokalizacja
DreamLand

Re: Nerwica, a wasi bliscy

przez dogomaniaczka 28 sty 2011, 16:57
Manka napisał(a):
Co u mnie poza tym ? Jestem nie do zniesienia ostatnio ... i szkoda , że to w negatywnym znaczeniu.Wydaje mi się , że wszystko jest ok a tu ... nie . Mój partner pyta się mnie co się ze mną ostatnio dzieje ... że zachowuje się jakoś inaczej ... szybko się złoszczę , reaguję na wszystko złością i jakoś mi tak wszystko ostatnio jest częściowo obojętne np: czy się ktoś obrazi jak coś powiem itp :time: i czuję się momentami zmęczona.


mam dokładnie to samo..i nie wiem czemu tak się dzieje.. :(
dogomaniaczka
Offline

Re: Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez Manka 28 sty 2011, 17:18
Hmm to fajnie , że nie tylko ja tak mam , ale szkoda , że wogóle tak jest.
Nie wiem tylko czy to z tego powodu , że ostatnio miałam taki natłok obowiązków i chodziłam nakręcona od jednego do drugiego zajęcia.Po prostu nie wiem , ja widzę to jaka jestem i jak się zachowuję ale nie zawsze umiem nad tym zapanować. Wrr ...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
260
Dołączył(a)
15 lut 2010, 13:35
Lokalizacja
DreamLand

Re: Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez tg--ice 28 sty 2011, 17:40
Ja mam podobnie.
Ostatnio jakoś gorzej się czuję, jestem poddenerwowany, śpiący, przytłumiony itp...
Kurcze zastanawiam się czy kiedyś się to skończy, czy już do końca życia tak będzie? Mam nadzieję że nie...
NO FEAR...!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
140
Dołączył(a)
27 gru 2010, 17:03
Lokalizacja
Toruń

Re: Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez Manka 28 sty 2011, 17:48
Może to jakiś wirus hehe :D
Tak jak grypa itp
Wiem , że ostatnio mi ciężko trochę bardziej niż zwykle ... patrze się tylko żeby zostać samemu napić się meliski w spokoju coś poczytać czy posłuchać muzyki ehh. Poprostu żeby tyle nie myśleć.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
260
Dołączył(a)
15 lut 2010, 13:35
Lokalizacja
DreamLand

Re: Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez tg--ice 29 sty 2011, 17:01
Tak, niemyślenie to podstawa relaksu.
Niestety tak ciężko jest się odciąć od wszystkiego, i po prostu zapomnieć...
Kurcze nic mi się ostatnio nie chce, jak tylko wrócę z pracy, to tylko patrzę żeby się położyć, usiąść przed kompem, ewentualnie włączyć sobie jakiś film, mam taki kompletny brak chęci do działania, a może to po prostu lenistwo...
Wczoraj byłem w pizzerii, i już będąc w połowie drogi układałem sobie słowa, które powiem gdy będę składał zamówienie, stojąc w kolejce również powtarzałem sobie dziesiątki razy co powiem, ... i udało się bez pomyłki zamówić pizzę! Kurcze ale to dziwne, pisząc to czuję się jak wariat, ale taki kompletny.
EEEEE, ale kicha..........
NO FEAR...!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
140
Dołączył(a)
27 gru 2010, 17:03
Lokalizacja
Toruń

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez Manka 29 sty 2011, 17:50
Gratuluję ! :brawo:
Nie tylko Ty tak masz , ja ostatnio pokochałam własne łóżko i samotność w odpowiednich dawkach bo mam ku temu okazje żeby trochę samemu posiedzieć.Bo mój narzeczony jest akurat na studiach na weekendzie.Tak że mam czas na jakiś film , komputer itp.
Ja to muszę się pochwalić też , bo ruszyłam dzisiaj na miasto na małe zakupy i nawet nie było tak źle ... bo myślałam , że będzie gorzej :P
Avatar użytkownika
Offline
Posty
260
Dołączył(a)
15 lut 2010, 13:35
Lokalizacja
DreamLand

Re: Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez Manka 29 sty 2011, 18:01
A tak w ogóle ... nie wiem co się dzieje ze mną ostatnio. Tak jak napisałam wyżej , ostatnio mam trochę czas na samotność. I się z tego ciesze ... ?! Nie wiem czemu , ale obecność mojego partnera od jakiegoś czasu mnie drażni ... mam wrażenie tak jakby "budził we mnie złe demony" a ja tylko na wszystko reaguje z tego powodu złością. Czuję to tak , jakby był dla mnie zagrożeniem. I jakoś nie mogę odnaleźć się w tej sytuacji bo on tam już patrzy tylko na zegarek żeby do mnie przyjeżdżać a mi się nawet nie chce do niego o SMS-a napisać a co więcej nie spieszy mi się do jego powrotu.
I tak czytam te wszystkie "kolorowe artykuły" i książki i się zastanawiam czy to taki kryzys związku czy to moja wina ... wina mojej nerwicy ...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
260
Dołączył(a)
15 lut 2010, 13:35
Lokalizacja
DreamLand

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez jakubkowa 29 sty 2011, 22:00
hej,

a co wy myślicie jak wasza bliska osoba/partner/mąż olewa to jak się czujecie?

Ja do mojego mówię ze źle się czuję ,a on patrzy na mnie i nic - tylko ze nie wie jak mi pomóc że musze dac rade itp.
Wkurzające strasznie!!!
...Zagłuszanie bólu na jakiś czas sprawia, że powraca on ze zdwojoną siłą...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
531
Dołączył(a)
29 lis 2010, 13:11

Re: Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez tg--ice 30 sty 2011, 12:12
MANKA
Kilka razy miałem podobnie, wydawało mi się, że już wypaliłem się w tym związku, ze to jakiś kryzys itp. Każda sprawa z moją partnerką powodowała u mnie złość itp. Czasem gdy ona była u mnie to nawet miałem wrażenie, że gorzej się czuję w jej obecności, niż gdy jestem sam.
Ciężko powiedzieć, ale chyba chodzi o to, że po prostu czasem chciałbym się po prostu wyciszyć, odpocząć psychicznie od całego świata, a gdy on jest u mnie, to po prostu nie mogę. Czasem tak jak już napisałaś, to ona usycha tam z tęsknoty, a mi nawet nie chce się napisać smsa.
Może też tak bardzo mnie wkurza, to że przez nerwicę to się czuję jak taki ,,gorszy" w tym związku, ona jest zdrowa, ,,normalna", pełna życia i chęci do działania, a ja nie potrafię przeżyć dnia bez moich tabletek.... Może oto chodzi.
A może po prostu jej zazdroszczę tego zdrowia psychicznego, zazdroszczę jej ,,normalności", a dokładnie tego że gdy się budzi każdego dnia, to już wstając wie, że to będzie dobry, normalny dzień, a ja nigdy tego nie wiem!!!
Niestety to ja staram się przez moją nerwicę izolować od innych, buduję sobie świat, MÓJ poukładany (niby,a przynajmniej tak mi się wydaje) świat, Mój i tylko mój świat, a gdy ktoś ,,normalny" próbuje choć trochę w nim namieszać, to zaraz jest LĘK, że po prostu wszystko zniszczy, to co już od jakiegoś czasu prubóję sobie pod czaszką zbudować.
Pełen szacunek dla niej, że ona to wytrzymuje, mimo wiem, że do końca i tak mnie nie rozumie, ale przynajmniej się stara, i to jest najważniejsze,...
Najważniejsze są chyba te słowa które każdy z naszych bliskich powinien wypowiedzieć : ,,ROZUMIEM CIĘ"- chyba oto tak naprawdę chodzi.
Mimo że my nerwicowcy izolujemy się,tworzymy własny świat to nasi bliscy usilnie prubóją nas zrozumieć, my mamy swoje schizy, oni są z nami, i takich bliskich to ze świecą szukać........:) (a partnerów, tym bardziej)

JAKUBKOWA
Kurcze trudna sprawa. Słowa ,,że musisz dać radę" , gdy ty wiesz, że nie dasz, to chyba najbardziej wkurzające słowa jakie mogą być!!!
Przechodziłem przez to samo z moją partnerką. Nie chcę nikogo oczerniać, ale to jest swego rodzaju umycie rąk, od tej sprawy. ,,Ja tam nic nie wiem, nie znam się, nie wiem jak ci pomóc, musisz dać radę" - Najbardziej wkurzające słowa jakie słyszałem od partnerki.
Tylko że gdy ja mówiłem do niej że źle się czuję, to chyba oczekiwałem od niej swego rodzaju pomocy, a teraz wiem,że po prostu nie była w stanie mi pomóc. Po nerwicowcach to właściwie nie widać że coś im jest, ludzie z zewnątrz myślą że nerwica się objawia zwykłym zdenerwowaniem, a tu wręcz przeciwnie, prawdziwa nerwica siedzi w nas, w środku!!! (oczym sam się przekonałem).
Chyba jedynym rozwiązaniem jest pokazanie partnerowi, że jak naprawdę jest ci źle.
Mój psychiatra zrobił to tak:
Na początku leczenia wchodziłem sam do gabinetu, moja partnerka czekała w poczekalni, po kilku wizytach powiedział że może wchodzić razem ze mną. I dopiero tam chyba powoli zaczęła wszystko pojmować, jak mi jest źle.
Prosty przykład: gdy było ze mną naprawdę źle, to miałem już myśli samobójcze, mówiłem jej o tym, ona się wkurzała i mówiła ,, jo ty głupi jesteś!!!, Oj przestań", gdy to samo usłyszała w gabinecie, Pojęła dopiero, że to było na poważnie.
Dowiedziała się też jak się ze mną obchodzić, i jak znosić moje schizy, to chyba nawet można powiedzieć że uratowało mój związek.
Mąż na pewno chce ci pomóc, ale po prostu nie wie jak ... ?
Chyba z tąd te słowa...
Pomyśl o tym.....

POZDRAWIAM
NO FEAR...!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
140
Dołączył(a)
27 gru 2010, 17:03
Lokalizacja
Toruń

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 42 gości

Przeskocz do