Nerwica, a wasi bliscy

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez Manka 28 cze 2011, 10:17
buu w jakiej sytuacji to było ... wyrażaliśmy opinię na jakiś temat zarówno on jak i ja , może to była kłótnia jakaś na jaki temat to nie jestem już w stanie powiedzieć , bo dużo takich sytuacji było. Ja mu to powiedziałam i mowie nie raz żeby traktował mnie normalnie nie jakoś specjalnie jak "wariata" czy przewrażliwioną histeryczkę , mimo to on nadal tak postępuje , widzę to .

Co do rozmowy z matką , rzadko to robię , bardzo , w krytycznych przypadkach . A z resztą rodziny mam fatalne kontakty , zresztą nie mamy do siebie zaufania . Więc o czym tu mówić .

A co do leków to po odstawieniu mam się bardzo dobrze , to tylko sytuacje w ostatnim czasie mnie tak rozstrajają . Póki con ie korzystam z żadnej pomocy , staram się radzić sobie z tym sama .

Mni9e też przyszłość przeraża. Kiedyś potrafiłam tak planować pamiętam to , byłam cholernie szczęśliwa , może to brutalnie zabrzmi ale byłam z kimś kto mnie świetnie rozumiał , ja jego zresztą też, mieliśmy wspólne plany , aż się chciało ich osiągać , gnać do przodu . Teraz nie mówię , że nie jestem szczęśliwa , ale to już nie jest to samo . Wiem , że nadal czuję coś do poprzedniego partnera , czasami nawet się zastanawiam czy potrafiłabym rzucić dotychczasowe życie dla niego ... Gdzieś usłyszałam , że prawdz9iwe i tak silne uczucie zdarza się w życiu tylko raz , chyba coś w tym musi być.

Co do mojego dnia , wstałam nie dawno co prawda pogoda mnie odstraszyła troszeczkę bo jest mokro i chłodno za oknem. Miałam dzisiaj iść do lekarza , a może inaczej bo mojego nie ma i obojętnie do jakiego bo potrzebuję tabletki , ale wyłączyli telefon w rejestracji ... taaa bo i po co prawda ? no i się nie do dzwoniłam , będę to robić jutro rano jak wcześnie wstanę a jak nie to się po prostu przejadę , bo nic innego mi nie zostaje , samo się nie załatwi :bezradny:
Tak że idę również poprawić sobie jakoś humorek a co by nie , chociaż jeszcze nie wiem co będę robić .
Mimo to życzę wszystkim miłego dnia ... :smile:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
260
Dołączył(a)
15 lut 2010, 13:35
Lokalizacja
DreamLand

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez tg--ice 28 cze 2011, 15:50
Mokro i chłodno za oknem?
Kurcze u mnie wręcz przeciwnie, co prawda wieje, ale jest prawie 30 stopni, i świeci słoneczko.
Prawdziwe uczucie zdarza się tylko raz... popieram, ale do tego dodam że niekoniecznie (choć często nam się to wydaje) jest tym pierwszym. Na ogu człowiek gdy pierwszy raz coś poczuje wydaje mu się że to całe jego życie, i już to na całe życie, ale niestety tak jest bardzo rzadko. Według mnie nie powinnaś faworyzować byłego partnera, tylko dla tego że miał nerwicę, a ten obecny jej nie ma. Masz rację że były na pewno cię lepiej rozumiał, ale przecież wszyscy chcemy się wyleczyć z nerwicy, i tego obecnego możesz traktować jak taką ,,furtkę do normalności". My nerwicowcy w związku z normalną osobą czujemy się jak takie ,,słabsze chore ogniwo" bo mamy nerwicę.
Ale czy tak jest, to zależy tylko od nas....
Jestem w podobnej sytuacji co ty,też moja partnerka nie ma nerwicy. Moje byłe czasami mi się śnią, czasami o nich myślę, ale za nic bym jej nie zamienił na nie. To już przeszłość. One mają swoje życie, a ja mam swoje. Zawsze gdy tylko o nich pomyślę, to faktycznie jakoś się robi inaczej, ciepło na sercu, ale tylko tyle, i to już przeszłość.
Z byłym partnerem na pewno mieliście swoje powody że się rozstaliście,do tego napiszę ci jako facet: Twój obecny partner chyba cię na prawdę mocno kocha, bo uwierz mi inaczej już dawno by odszedł. Nie wytrzymał by twojej nerwicy......
NO FEAR...!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
140
Dołączył(a)
27 gru 2010, 17:03
Lokalizacja
Toruń

Nerwica, a wasi bliscy

przez buu 29 cze 2011, 13:33
Manka napisał(a):Mni9e też przyszłość przeraża. Kiedyś potrafiłam tak planować pamiętam to , byłam cholernie szczęśliwa , może to brutalnie zabrzmi ale byłam z kimś kto mnie świetnie rozumiał , ja jego zresztą też, mieliśmy wspólne plany , aż się chciało ich osiągać , gnać do przodu . Teraz nie mówię , że nie jestem szczęśliwa , ale to już nie jest to samo . Wiem , że nadal czuję coś do poprzedniego partnera , czasami nawet się zastanawiam czy potrafiłabym rzucić dotychczasowe życie dla niego

Jeśli mogę spytać co się stało? Myślę, że wydaję Ci się tak, masz takie myśli bo psychicznie tego nie skończyłaś.

Ja z moim poprzednim partnerem miałam wiele wspólnego, byliśmy podobni, lubiliśmy spędzać czas w ten sam sposób, mieliśmy wspólne zainteresowania, poglądy. Czuliśmy się inni, specyficzni, wyjątkowi, oderwani od schematów. Teraz jak o tym pomyślę nie czuję nic, nie czuję już nawet złości. Pamiętam o miłych chwilach. Kiedyś w marcu na festiwalu zobaczyłam go przypadkiem, ale nie podeszłam. Uśmiechnęłam się raz jak akurat przechodziłam i tyle. Chyba zauważył, że jestem z kimś. Nigdy nie myślałam, że coś będzie trwać wiecznie, ale też nie łapały mnie myśli, o końcu tak jak to się teraz zdarza. Nie myślałam jak będzie. Po prostu było.
Czasem tęsknie za moim dawnym przyjacielem, po czasie uświadomiłam sobie, że tak naprawdę go kochałam, więc może dobrze się złożyło, że wyjechał.

U mnie równie ponuro i deszczowo.

tg--ice napisał(a): napiszę ci jako facet: Twój obecny partner chyba cię na prawdę mocno kocha, bo uwierz mi inaczej już dawno by odszedł. Nie wytrzymał by twojej nerwicy......

Jak to przeczytałam jakoś smutno mi się zrobiło.. Właściwie sama nie wiem czemu.

Z resztą to co wcześniej napisałeś jest istotne. Faktycznie osoba, która ma zaburzenia daje nam zrozumienie, czujemy się bezpiecznie, na równi, ale to czasem jest zgubne, bo to może w jakiś sposób nas hamować.
La inteligencia sin ambición es como un pájaro sin sus alas.
buu
Offline
Posty
624
Dołączył(a)
25 paź 2010, 11:16

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nerwica, a wasi bliscy

przez Nel 29 cze 2011, 13:59
tg--ice napisał(a):Mokro i chłodno za oknem?
Jestem w podobnej sytuacji co ty,też moja partnerka nie ma nerwicy.napiszę ci jako facet: Twój obecny partner chyba cię na prawdę mocno kocha, bo uwierz mi inaczej już dawno by odszedł. Nie wytrzymał by twojej nerwicy......


Mój facet tez nie ma problemów...czasami rozpaczam ze mnie nie rozzumie (....ciągle) ale wole byc tym słabym ogniwem....wiem ze zawsze zbierze mnie z ziemi jak polegne a nie polegnie obok....i mimo zrozumienia bedziemy tak razem leżeć....chyba wole jak jest tak jak jest. Chyba własnie mi to uswiadomiłeś....
...Wracam w siebie i znajduję świat!
Znowu raczej w przeczuciu i niejasnym pożądaniu niż w rzeczywistym kształcie i żywej sile...

Johann Wolfgang von Goethe
Nel
Offline
Posty
6089
Dołączył(a)
20 cze 2011, 16:44

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez Manka 30 cze 2011, 06:27
tg--ice nie chodzi o to , że mój były partner miał nerwice i z tego tytułu był lepszy bo był taki sam jak ja , chodzi o to , że był dla mnie i po mimo tego że już go nie ma przymnie jest nadal dla mnie kimś wyjątkowym . Twierdzisz , że takie uczucie się rzadko zdarza ? , że bywa że wcale ? Owszem , sądzę , że nie każdemu pisane . Jadnak nie zgodzę się z Tobą . Po pierwsze nigdy nie traktowałam ani nie traktuje swojego partnera jako "furtki do normalności" a tym bardziej nie czuję się "słabszym ogniwem". A czemu ? Bo czasami drugi człowiek , który z pozoru nie ma problemów emocjonalnych czy psychicznych , może swoim przykładem doprowadzić nas do zagłady , właśnie tą swoją normalnością ... przez taką normalność możemy zacząć fiksować . A co do słabszego ogniwa ... to czemu mam się tak czuć? Skoro mam tak samo dwie ręce i nogi , wszystko to co posiada ta druga osoba , a nawet więcej , przez to , że tak analizuję sytuację k, mam wydaje mi się większą przewagę, bo widzę i rozumiem więcej .

buu nie wiem czy to jest skończone psychicznie czy nie , ale mam wrażenie ,że gdyby to był problem psychiki , nie odczuwałabym tego tak intensywnie . Wiem po prostu , że można kogoś kochać nie będąc z nim , a tym bardziej gdy się z nim było. Kwestia usposobienia.
Pytasz co się stało ? byłam tak zakochana i chyba nadal , że nie zauważyła , nie przyjmowałam do wiadomości sygnałów , że On przestał mnie kochać. Zwykły dzień , tragedia na skalę światową ... przyjechał powiedział , że to koniec , a ja na niego czekałam z uśmiechem na ustach bo tak długo nie widziałam go . Dlatego twierdze psychicznie to skończyłam po dwóch trzech miesiącach gdy wreszcie do mnie dotarło , że już z nim nie jestem . Reszta to już chyba sprawa uczuć ...
Nie mogę wymagać aby ktoś była taki jak on , bo nie będzie a nawet jeśli byłby marna kopią która i tak nie zastąpiłaby oryginału.

napiszę ci jako facet: Twój obecny partner chyba cię na prawdę mocno kocha, bo uwierz mi inaczej już dawno by odszedł. Nie wytrzymał by twojej nerwicy......

To zabrzmiało dosłownie tak : " męczę się z Tobą bo Cię kocham " :mrgreen:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
260
Dołączył(a)
15 lut 2010, 13:35
Lokalizacja
DreamLand

Nerwica, a wasi bliscy

przez buu 30 cze 2011, 11:37
Manka napisał(a):. to czemu mam się tak czuć? Skoro mam tak samo dwie ręce i nogi , wszystko to co posiada ta druga osoba

No właśnie, dla mnie to nie jest czarno-białe. Ja chce być silna, chce się tak czuć. Nie chce by ktoś ciągle mnie podnosił, choć chce mieć też świadomość, że w razie czego załapie mnie za rękę, a ja będę mogła odwdzięczyć się tym samym. Nie chcę też czuć się gorzej bo coś mi jest. Myślę, że to przede wszystkim jest w tych naszych, że tak to nazwę mieszanych związkach zgubne, to że czasem świadomie/nieświadomie pozwalamy sami sobie czuć się w jakiś sposób wybrakowani bo coś nam dolega.
To nasze myśli, uczucia wszystko gmatwają. To przez nie się odsuwam.
Mam zaburzenia emocjonalne i co z tego? Nie muszę czuć się gorsza.. Ludzie czasem mają gorsze wady charakteru. Ja chcę być na równi pomimo tego wszystkiego.
Nie wiem jakby to było gdybym była z kimś zaburzonym. Może faktycznie ciągnęlibyśmy się wzajemnie w dół, a może nie? Wszystko ma swoje wady i zalety. Coś pomoże, coś zaszkodzi. Wydaję mi się, że w dużej mierze to zależy od naszego nastawienia, oczekiwań, chęci. Nie można jednoznacznie stwierdzić jak jest lepiej.

Pytasz co się stało ? byłam tak zakochana i chyba nadal , że nie zauważyła , nie przyjmowałam do wiadomości sygnałów , że On przestał mnie kochać. Zwykły dzień , tragedia na skalę światową ... przyjechał powiedział , że to koniec , a ja na niego czekałam z uśmiechem na ustach bo tak długo nie widziałam go . Dlatego twierdze psychicznie to skończyłam po dwóch trzech miesiącach gdy wreszcie do mnie dotarło , że już z nim nie jestem . Reszta to już chyba sprawa uczuć ...

Jak nie widywaliście się zbyt często to faktycznie ciężko zauważyć no i wiadomo jak z uczuciami, czasem przysłonią realny obraz, zwłaszcza na początku.
Chodziło mi o to czy ten związek jakoś się odbił na Twoim obecnym. Kiedy poznałaś swojego obecnego partnera? Manka jak pojawiają się takie myśli spróbuj pomyśleć o tym co Cie z nim łączy, czemu z nim jesteś.

Nie mogę wymagać aby ktoś była taki jak on , bo nie będzie a nawet jeśli byłby marna kopią która i tak nie zastąpiłaby oryginału.

Nie możesz, ale jak widać coś Cię gryzie. To jest na zasadzie wiem, przyjmuje racjonalnie, na rozum: 'jego nie ma, wiem o tym'
Ja tak z uporem szukałam przyjaciela, gdy moja przyjaciółka zmarła. Chciałam wypełnić tą straszną pustkę. Wiedziałam, że nie znajdę nikogo takiego jak ona, ale podświadomość działała i nie mogłam nikogo znaleźć, gdzieś w środku wciąż siedziało przekonanie, że nikt mi jej nie zastąpi i automatycznie nie pozwalałam sobie na bliskość z kimś innym.

No właśnie dla mnie męczyć i kochać się wyklucza :mrgreen: więc tak nie chcę.. Po prostu czasem bywa ciężko
La inteligencia sin ambición es como un pájaro sin sus alas.
buu
Offline
Posty
624
Dołączył(a)
25 paź 2010, 11:16

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez Manka 30 cze 2011, 14:35
buu spotykaliśmy się często , wszystko się zaczęło zmieniać gdy znalazł prace , był w rozjazdach , mimo to na początku dawaliśmy radę . Dopiero później coś zaczęło psuć się z jego strony , przyjeżdżał do domu, nic mi o tym nie mówił , albo mówił wprost nie przejeżdżaj . Myslałam wtedy , "może ma dużo pracy/nauki , może jest zmęczony" przecież miał do tego prawo , prawo do chwili prywatności .
Jeśli chodzi o to kiedy poznałam swojego obecnego partner ... nie dawno po rozłące z poprzednim . Nie ... nie myśl , że wyszłam szukać sobie "pocieszenia". Nie uznaję takiej zasady "NA STARĄ MIŁOŚĆ DOBRA NOWA". Znalazł się sam , nie byłam przekonana do tego ale ... po namowach innych i głownie po czasie po prostu zostaliśmy ze sobą i jest tak do dziś . To tak moja historia ... :blabla:
Eh pokręcone to wszystko ale jakoś całości się trzyma , po prostu czasem już się w tym gubie .

Póki co patrzę się aby tylko do przodu , bo ostatnio mam wrażenie , że samo niebo sypie mi się na głowę :mrgreen:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
260
Dołączył(a)
15 lut 2010, 13:35
Lokalizacja
DreamLand

Nerwica, a wasi bliscy

przez usa11 30 cze 2011, 17:52
Nie rozumieją mnie do końca, nie wiedzą dlaczego ja się tak zachowuję. Niektórzy z klasy odwrócili się ode mnie i nadal są tacy, którzy się ze mnie wyśmiewają.
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
30 cze 2011, 17:37

Nerwica, a wasi bliscy

przez ilosia 30 cze 2011, 20:24
:why: :why: :why: Witajcie jestem tu nowa i nie mam nerwicy. Mam jednak problem ze swoim mężem. Ma stwierdzoną nerwice lękową i bieże ful leków od lorafenu po mozarin. Jestem z nim od 4 lat. Na początku wiedziałam jak mu pomóc i pocieszyć, a teraz słysze od niego że jestem zimna i nie czuła bo mu nie pomagam. Mam 3 dzieci i w tym jedno 3 miesięczne. Czasami po całym dniu z bąkami nie mam siły na pocieszanie jego bo sama zaczynam miec juz ze sobą problemy. Czuje że nasze małżeństwo się rozwali i to z wielkim hukiem. Coraz częściej uciekamy od siebie a jak jesteśmy razem to jak niby obok. Poradźcie mi jak ja mam mu pomagać w trudnych chwilach. Nie wiem jak mu pomóc!!!!!
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
30 cze 2011, 18:03
Lokalizacja
Białystok

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez *Monika* 01 lip 2011, 01:36
ilosia, Myśleliście o terapii małżeńskiej? dla par?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Nerwica, a wasi bliscy

przez ilosia 01 lip 2011, 18:53
Byliśmy na takiej terapii i było jeszcze gorzej. Kłóciliśmy się o każdy bzdet.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
30 cze 2011, 18:03
Lokalizacja
Białystok

Nerwica, a wasi bliscy

przez Nel 01 lip 2011, 19:33
ilosia, bosz...jak ja ci wspólczuję....tylko jedno mi sie cisnie na usta ale nie powiem ...
trzymaj sie kochana, ja podziwiam mojego ze ze mna wytrzymuje .... a jeszcze bardziej ciebie ze wytrzymujesz ze swoim
zwlaszcza teraz, przy trojce dzieci i jednym malutkim kiedy masz rozchwiana gosp hormonalną...bosz...nie wiem co ci poradzić....
...Wracam w siebie i znajduję świat!
Znowu raczej w przeczuciu i niejasnym pożądaniu niż w rzeczywistym kształcie i żywej sile...

Johann Wolfgang von Goethe
Nel
Offline
Posty
6089
Dołączył(a)
20 cze 2011, 16:44

Nerwica, a wasi bliscy

przez ilosia 03 lip 2011, 07:25
Teraz to chyba ja powinnam wybrać sie do psychiatry. Przeszłam przez baby blusa to może znowu u mnie wróciła nerwica. Nie wiem Wczoraj chciałam dac buziaka mężowi a on sie odsunął no koszmar. Na siłe nie bede szłą.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
30 cze 2011, 18:03
Lokalizacja
Białystok

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez tg--ice 03 lip 2011, 13:05
ilosia
Napiszę ci jak nerwicę widzi facet, i czym dla niego jest ta choroba.
My faceci jesteśmy wbrew pozorom bardzo prości w obsłudze. Musimy czuć się doceniani i czuć się panami swego losu. Niestety nerwica odbiera nam tę świadomość. Z tego co wyczytałem wydaje mi się że u was jak na razie tylko twój mąż pracuje. On się czuje głową rodziny, głównym jej żywicielem. Mając nerwicę to wszystko zostaje zachwiane. Czuje się po prostu gorszy, ma świadomość swojej choroby, i to mu wszystko odbiera.Wie że może nigdy swojej rodzinie nie zapewnić godnego bytu z powodu swojej choroby. Bo przecież jak to będzie gdy może dojść do tego że nie będzie mógł pracować? Co wtedy będzie? Jak będziecie żyć? Te wszystkie pytania niestety nim szarpią i chyba dla tego tak się dzieje. U nas w społeczeństwie panuje przekonanie, że facet powinien być twardy, a tu niestety tak nie jest. U nas facetów, często nerwicy towarzyszy depresja, wiem bo ja tak mam, i wiem co on czuje....
Najgorsze jest to że nawet jakbyś chciała, to nie możesz mu pomóc, możesz go tylko wspierać. Tą chorobę musi sam zwyciężyć, on też musi to zrozumieć. Wiem że na pewno byś chciała mu pomóc, ale nie możesz, nie dasz rady, nie potrafisz. Tylko osoba która ma lub miała nerwicę może wiedzieć co czuje. On musi też zrozumieć że nie ma prawa oczekiwać od ciebie pomocy, i obarczając cię tym ciężarem i tak trudnymi słowami tylko cię rani niestety....Pamiętaj jedynie on sam może sobie pomóc, ale przede wszystkim musi to zrozumieć...Rozmowa, rozmowa......


Kurcze, i znów pada......
NO FEAR...!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
140
Dołączył(a)
27 gru 2010, 17:03
Lokalizacja
Toruń

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: nerwa i 47 gości

Przeskocz do