Nerwica, a wasi bliscy

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez Manka 24 cze 2011, 17:01
Witam , witam , widzę w końcu coś się ruszyło i zaczęliście pisać , bo ostatnio tylko zaglądałam na wątek i cisza , a sama nie pisałam bo odczuwam ogólny BEZSENS :mrgreen: cokolwiek by to nie miało znaczyć jest dobrze , ale nie dobrze . Jakoś nic mnie nie cieszy po prostu.
Pozdrawiam wszystkich tych którzy odczuwają to samo . :mrgreen:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
260
Dołączył(a)
15 lut 2010, 13:35
Lokalizacja
DreamLand

Nerwica, a wasi bliscy

przez buu 24 cze 2011, 17:59
dune, czemu trwasz w tym jeśli twierdzisz, że to tylko bardziej szkodzi Twojemu zdrowiu? Ciężko zmienić czyjeś nastawienie. Wiedzą, że zażywasz leki, ale nie wiedzą na co, w jakim celu? Jak jest ze świadomością męża? Może po prostu nie wie na czym to polega, może potrzebny jest ktoś kto mu to wyjaśni jeśli Ty tego nie potrafiłaś/potrafisz? Co oczywiście nie tłumaczy jego zachowania..
La inteligencia sin ambición es como un pájaro sin sus alas.
buu
Offline
Posty
624
Dołączył(a)
25 paź 2010, 11:16

Nerwica, a wasi bliscy

przez Alexandra74 24 cze 2011, 18:40
Wiadomość poszła, czekam już bardzo, bardzo długo i ... nagle okazało się, że inni mają ważniejsze problemy, ze też są chorzy, że oni są ważniejsi dla siebie. A ja chcę tylko wyrozumiałości. Nie chcę czuć się samotna, bo czuje się niepotrzebna. Ja wiem, ze nikt lepiej nie pomoże mi jak ja sama, ale przydałby się chociaż cień zachęty, że warto - wtedy jest trochę lżej. Dziś zostawiono mnie w histerii w domu samą, bo ta druga osoba ma ważniejsze sprawy na głowie. To był pierwszy tak duzy atak. I teraz boję się powtórki. Gdyby nie pies w domu, mogło być różnie. Najgorsze, ze ja zawsze dawałam z siebie wszystko a nie chciałam nic w zamian, teraz to nic dostaję. Przede mną jeszcze wieczór i noc samotny. Chciałabym aby był spokojny
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
22 cze 2011, 17:27

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nerwica, a wasi bliscy

przez Nel 24 cze 2011, 20:51
buu napisał(a):dune, czemu trwasz w tym jeśli twierdzisz, że to tylko bardziej szkodzi Twojemu zdrowiu? Ciężko zmienić czyjeś nastawienie. Wiedzą, że zażywasz leki, ale nie wiedzą na co, w jakim celu? Jak jest ze świadomością męża? Może po prostu nie wie na czym to polega, może potrzebny jest ktoś kto mu to wyjaśni jeśli Ty tego nie potrafiłaś/potrafisz? Co oczywiście nie tłumaczy jego zachowania..


Bo jestem tchorzem pozbawionym jakiejkolwiek wiary w siebie....leki....mysli ze cpam paracetamol...
zawsze jak mi gorzej i pyta to mówie ze mnie głowa boli .... no to mysli ze na głowę
a z tymi psychotropami to po prostu tak gada chyba nie sam co...
wiesz tekst w stylu "idź sie lecz na glowę" znaczy zesie z kims nie zgadzasz.... :evil:
jak sie leczysz na głwę troche inaczej to odbierasz....nie neguję jego ciężkich dowcipow.
Mój mąż jest obłędnie stabilny emocjonalnie, silny i pewny siebie
on po prostu uwaza ze to jest kwestia chęci .... co ja mam mu tlumaczyć....
skoro on twierdzi ze zarabia kocha i nie bije i to jest wystarczający powód do szczęścia
"zobacz jak inne mają" koronny argument i kicha albo "jak ci nie pasuje to se zmien, ciekawe ktory z toba wytrzyma"
...Wracam w siebie i znajduję świat!
Znowu raczej w przeczuciu i niejasnym pożądaniu niż w rzeczywistym kształcie i żywej sile...

Johann Wolfgang von Goethe
Nel
Offline
Posty
6089
Dołączył(a)
20 cze 2011, 16:44

Nerwica, a wasi bliscy

przez buu 25 cze 2011, 12:40
Alexandra74, wtedy oczekiwałaś, że ta osoba zostanie z Tobą? Co zrobiłaś, poprosiłaś o to? Czujesz się niepotrzebna bo?

Myślę, że wszyscy doskonale znają tutaj teksty typu 'inni mają gorzej' i inne tego typu zamienniki. Moim zdaniem nie ma co bagatelizować niczyich problemów, nie umniejszać, nie licytować się kto ma gorzej. Każdy ma jakie ma. Nie ma co porównywać np chorego na raka z osobą, która ma nerwice. Jesteśmy tak skonstruowani, że póki coś nas nie dotknie nie jesteśmy w stanie tego pojąć. Nie mówię tutaj o egoizmie. Ale ważne jest to co się dzieje z nami, w końcu to nasze życie, o które mamy prawo zadbać. Czasem wydaję mi się, że istnieje jakieś ogólnospołeczne kryterium co do osądzania, który problem, choroba jest gorsza. Takie porównywanie nie ma sensu bo co to da?

dune, czyli mąż zupełnie nie wie co Ci dolega, tak? Bałaś mu się powiedzieć bo.. Jak myślisz co by się mogło stać? Rozmawiasz z kimś w ogóle o tym?
La inteligencia sin ambición es como un pájaro sin sus alas.
buu
Offline
Posty
624
Dołączył(a)
25 paź 2010, 11:16

Nerwica, a wasi bliscy

przez Nel 25 cze 2011, 21:14
buu, tak, upraszczając nieco, mozna przyjąć ze własnie tak jest.
Tylko nie mowię nie dlatego ze sie boje ale dlatego ze nie mam potrzeby z nim o tym mówić.
dla niego słowo 'depresja' to ferment w glowie a nie choroba
wiem, bo wiele razy słyszalam komentarze na temat innych osób...
...Wracam w siebie i znajduję świat!
Znowu raczej w przeczuciu i niejasnym pożądaniu niż w rzeczywistym kształcie i żywej sile...

Johann Wolfgang von Goethe
Nel
Offline
Posty
6089
Dołączył(a)
20 cze 2011, 16:44

Nerwica, a wasi bliscy

przez Alexandra74 25 cze 2011, 22:30
NIe chodziło o to czy zostanie, ale że zrozumie iż czasem nie panuję nad tym co się ze mną dzieje. Rozstanie nastąpiło wczoraj, więc to mocno świeża sprawa. Ja po prostu zostałam pozostawiona samej sobie,odtrącona, bo ta druga osoba była ważniejsza, zdradzona. Chwilowo czyli dzisiaj nie ma we mnie emocji w ogóle. Wczoraj przeżyłam najsilniejszy atak histerii.Dziś wyjechałam do rodziców, ale nie ma we mnie uczuć. Dziś jest mi tak bardzo obojętne. Chcę jutro rano wstać silniejsza, czuć cokolwiek nawet jeśli będzie to ból,żal. I chcę sobie z tym poradzić. Byle czuć
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
22 cze 2011, 17:27

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez Manka 27 cze 2011, 12:04
Wiecie co kobietki , tak czytam wasze posty i aż mi się smutno zrobiło . Chociaż moja sytuacja nie różni się bardzo od waszej . U mnie w domu nie wiedzą , że choruję , nie chce mówić bo i po co , żeby się wystawić na pośmiewisko i usłyszeć jaki ze mnie wariat ? Lepiej żyje mi sie z ich nie wiedzą i tak jak to któraś z was napisała , nikt mi tak nie pomoże jak ja SAMA .
Co do mojego partnera to wie , że choruję , był czas , że nawet zachęcał mnie na psychiatrę , leki , terapeutę ... wszystko do czasu . Od jakiegoś czasu życie zaczęło się kręcić tylko wokół niego , jego praca , jego rodzina , on on on ... Wiem , może to brzmi egoistycznie , poczułam się przesunięta na drugi plan . Z drugiej strony jednak czasem ma dla mnie ten czas gdzieś wyskoczymy . Mimo to już nie pyta jak się czuję , nic ... to ja muszę "zwracać na siebie uwagę" i głośno chyba wykrzykiwać że coś mi się dzieje , że jest nie tak ! Bo mam wrażenie , że on tego nie widzi . Ostatnio ni z gruchy ni z pietruchy wypalił do mnie , że ma mnie dość, że nie potrafi ze mną rozmawiać , bo musi analizować cokolwiek za nim mi coś powie , żeby mnie to nie uraziło . A potem nagle tuli i zarzeka mi się jak mnie kocha . I tak od jakiegoś czasu kłótnie i zarzekanie się jak to mnie kocha , a innym razem "droga wolna". Mam mętlik w głowie , ostatnio chodzę nerwowa bardziej niż zwykle , zauważyłam , gdy popatrzyłam się na paznokcie . Ostatnio chciałam nawet zerwać zaręczyny !!! Gdy mu o tym powiedziałam gniew , "rób jak chcesz" potem dalej przysięgi miłości z jego strony .
Na to wszystko ciągle nie mogę zapomnieć o moim byłym , śni mi się po nocach , mam nie odmowne wrażenie że ja za nim tęsknie . momentami ogrania mnie histeria nie do opisania :time: Ja już nie wiem czy to ze mną jest coś nie tak czy z otoczeniem w którym przebywam . Pomyślałam porozmawiam sobie z mama , mama zawsze jakąś dobrą radę da ... usłyszałam jeszcze tylko złe słowa pod swoim adresem jaka to ja zła i naiwna jestem . Przysięgam ogłupieć można , mam nadzieje , że to wszystko się jakoś wyprostuje , bo potrzebuję chwili spokoju !!! :silence:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
260
Dołączył(a)
15 lut 2010, 13:35
Lokalizacja
DreamLand

Nerwica, a wasi bliscy

przez Alexandra74 27 cze 2011, 13:42
Wiesz,o to chyba chodzi, ze potrzebujemy uwagi ze strony innych, u mnie było dosyć podobnie. Tylko, ze ja zrozumiałam,że nie mogę żyć dla kogoś i za kogoś. Trzeba zająć się sobą. Tylko my wiemy, czego w danej chwili pragniemy, jak się czujemy. Brak uwagi i zrozumienia innych doprowadza nas do najgorszych stanów.Dlatego przynajmniej ja, postanowiłam sama sobie poświęcić więcej uwagi, sama siebie wysłuchać, zrozumieć, spełnić swoje potrzeby. Ja dla samej siebie. Jestem na początku i dopadają mnie wciąż chwile zwątpienia. Ale jak jest mi trudno, to robię coś dla siebie. Zmieniam kolor włosów, wychodzę na spacer w inne miejsce niż zazwyczaj, albo najzwyklej na świecie golę nogi co ostatnio właściwie przecież nie było konieczne, bo nigdzie nie chodziłam, a jak już to po uszy ubrana. Każdą drobnostkę traktuję jak nagrodę dla siebie. Być może nie każdemu taka forma "samoterapii" odpowiada, ale wiecie co? Warto spróbować, bo w sumie co mamy do stracenia?. Bądźmy ważni dla samych siebie, wypiękniejemy, a później zobaczymy jak inni patrzą na nas z podziwem. Wtedy też my zauważymy, że oni też mają swoje problemy i strasznie są pogubieni, ale to my teraz będziemy silniejsi. Nie myślcie, ze ja tak tryskam optymizmem i nie popadam w histerie, ale łatwiej mi teraz się po takich atakach pozbierać.
Życzę wszystkim dobrego dnia.
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
22 cze 2011, 17:27

Nerwica, a wasi bliscy

przez Nel 27 cze 2011, 13:48
Manka, moze nie zrywaj zaręczyn....nie wychodż za mąż....dopiero wtedy poczujesz sie jak w matni skoro teraz masz takie przemyslenia....

tekst o analizowaniu kazdgego slowa zebym ja dobrze zrozumiała...jak mi to znane....ze ze mna trzeba jak z wariatem rozmwaiac i sledzic na bieżaco wyraz twarzy czy aby nie wzięlam czegos opatrznie na swoją niekorzysc i na bieżaco prostowac zebym nie złapała większego dola....
ja mam bardzo stabilnego partnera....patrzy na mnie jka na jednorożca....
...Wracam w siebie i znajduję świat!
Znowu raczej w przeczuciu i niejasnym pożądaniu niż w rzeczywistym kształcie i żywej sile...

Johann Wolfgang von Goethe
Nel
Offline
Posty
6089
Dołączył(a)
20 cze 2011, 16:44

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez tg--ice 27 cze 2011, 20:04
Manka
Wiesz, jestem w podobnej sytuacji. Narzeczeństwo potrafi człowieka dobić. Miałem też taki okres, że śniły mi się moje byłe, do których coś tam czułem. Po przebudzeniu miałem jakieś mieszane uczucia. Zaznaczam że wszystkie już są w małżeństwie. Wydaje mi się że to swego rodzaju tęsknota, uczucia które gdzieś tam głęboko w nas siedzą. Gdy było się z kimś dość długo, w jakimś tam stopniu się go kochało. Teraz będąc w innym związku i tak zawsze jakoś inaczej się będzie na tą osobę patrzyło. Mogę się założyć że twojemu partnerowi też czasami się śnią jego byłe. To chyba dość normalne...
Życie obok osoby z nerwicą też jest bardzo trudne, i czasem na pewno ma już tego wszystkiego dość. Nie wiem jakbym ja reagował i długo wytrzymał będąc zdrowym, z moją chorą na nerwicę partnerką.? Przykro mi że tak napiszę, ale nie da się wszystkiego wytłumaczyć miłością,i na pewno ta nasza nerwica bardzo męczy naszych partnerów....

-- 27 cze 2011, 19:11 --

BUUU
Dzięki za pamięć... :uklon:
Jeśli chodzi o wyjazd, to na razie w martwym punkcie.Czekamy na wiadomości od osoby (koleżanki) która załatwia tam pracę.
Całkiem możliwe że się zdecydujemy. Ale jeszcze nic pewnego. Kusi to wszystko. Może też tego potrzebuję, po prostu wyjazdu, odcięcia od tego życia które mam do tej pory, jednak z drugiej strony rzucić to wszystko na co tak ciężko pracowałem.....
A jak tam sprawa zzz... no wiesz czym, i wiesz z kim, poszło do przodu? (ciekawie wyszło to pytanie)
NO FEAR...!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
140
Dołączył(a)
27 gru 2010, 17:03
Lokalizacja
Toruń

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez Manka 27 cze 2011, 21:49
Alexandra74 wiesz co bardzo mocno wezmę sobie do serca Twoje słowa bo powiedziałaś coś bardzo mądrego i przenikającego ... o czym po prostu w tym wszystkim zapomniałam .

A tak w ogóle to dzięki wam wszystkim za posty , podniosły mnie na duchu i trochę poruszyły moje myślenie . :smile:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
260
Dołączył(a)
15 lut 2010, 13:35
Lokalizacja
DreamLand

Nerwica, a wasi bliscy

przez buu 27 cze 2011, 22:57
Manka napisał(a):Ostatnio ni z gruchy ni z pietruchy wypalił do mnie , że ma mnie dość, że nie potrafi ze mną rozmawiać , bo musi analizować cokolwiek za nim mi coś powie , żeby mnie to nie uraziło.

Może jesteś w stanie trochę obiektywnie stwierdzić w jakiej sytuacji to było, albo co było przed? Albo nie wracajmy do tego.
Manka on musi wiedzieć, że Ty nie jesteś jajkiem. Jesteś równorzędnym partnerem. Ludzie się kłócą, urażają i mamy prawo wyrażać złość, gdy coś, ktoś nas obrazi, zrani, dotknie, poruszy. Więc powinien o tym mówić, tak jak i Ty. Wszystko co złości, cieszy, co ma na myśli.

Na to wszystko ciągle nie mogę zapomnieć o moim byłym to ze mną jest coś nie tak czy z otoczeniem w którym przebywam . Pomyślałam porozmawiam sobie z mama , mama zawsze jakąś dobrą radę da ... usłyszałam jeszcze tylko złe słowa pod swoim adresem jaka to ja zła i naiwna jestem . Przysięgam ogłupieć można , mam nadzieje , że to wszystko się jakoś wyprostuje , bo potrzebuję chwili spokoju !!! :silence:

Sama mówiłaś jak jest z mamą. Zawsze do niej udajesz się porozmawiać? Masz kogoś innego, rodzeństwo? Matka sama w sobie to bardzo bliska osoba, od której często oczekujemy aprobaty, nie potrafimy być obiektywni. Jak w ogóle się trzymasz po odstawieniu leków? Chodzisz dalej do lekarza?

Alexandra74 napisał(a): Warto spróbować, bo w sumie co mamy do stracenia?. Bądźmy ważni dla samych siebie

To są złote, choć trudne dla nas słowa. Trudne do podjęcia, realizacji przez blokady, które w sobie mamy. Próbujmy. Dla siebie.

Tak w ogóle śluby kojarzą się ludziom przyjaźnie, jako szczęśliwe, wspólne życie. Jak mi ktoś wspomina choćby w żartach o tym lub o czymś wybiegającym w daleką przyszłość to czuje coś wręcz przeciwnego. Przypomina mi się, że nic nie jest na zawsze.. Że za chwile może się skończyć. Też nie chce się czuć samotna w jakikolwiek sposób, też się czasem boję, że zostanę sama jak palec, i nawet jak przypuszczam, że dam sobie rade ze wszystkim to co to za życie? Rodzina też mnie nie rozumie, momentami katuje moją psychikę.
Mimo to chodzi o to by bez względu na wszystkich, na okoliczności zewnętrzne potrafić samemu sobie radzić w takich sytuacjach, ze swoim czasem krytycznym stanem. Nie zawsze ktoś jest pod ręką, nie zawsze zrozumie. Brutalne.. ale tak właśnie jest. I podobno to jest ważne.

tg--ice napisał(a):A jak tam sprawa zzz... no wiesz czym, i wiesz z kim, poszło do przodu? (ciekawie wyszło to pytanie)

Odcięłam się od tego. Staram się nie myśleć jak słyszę jakieś powiązania z tym. Ogólnie nie wiem.
La inteligencia sin ambición es como un pájaro sin sus alas.
buu
Offline
Posty
624
Dołączył(a)
25 paź 2010, 11:16

Nerwica, a wasi bliscy

przez Alexandra74 28 cze 2011, 09:38
Dzisiaj strasznie tęsknię,od rana walczę z atakiem histerii. Mam ochotę pogrążyć się w tym wszystkim,siedzieć w kąciku i przeżywać, ale weszłam na forum i wiecie co.. zaraz wstanę z łóżka i pójdę gdzieś. Muszę zastosować się do własnych słów. Nikomu z nas nie jest łatwo, są próby bardziej i mniej udane, ale ważne,że są. Dobrego dnia WAM WSZYSTKIM.
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
22 cze 2011, 17:27

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 29 gości

Przeskocz do