Nerwica, a wasi bliscy

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez tg--ice 04 cze 2011, 15:08
BUU
Jeśli chodzi o pracę, to niestety ja nie mam tam zapewnionej, gdy po około trzech miesiącach tam pojadę do niej, gdy ona już się trochę odbije, to będę mógł spokojnie dać sobie czas na poszukanie pracy, w końcu ona będzie mogła nas tam utrzymać. Ten okres tych trzech miesięcy to powiedziałem tak sobie, około. Tyle ja bym jej dał na ogarnięcie siebie. Jakby coś jej tam nie pasowało, to zawsze może wrócić, i nikt nie będzie miał do niej pretensji. Kurcze kusi jak cholera. A co do leczenia, to i tak chodzę do psychiatry raz na trzy miesiące, na wizytę mógłbym zjeżdżać do Polski. Bo lekarza na razie to nie chciałbym zmieniać. Ten jak na razie jest ok. Nie wiem, mamy dwa miesiące na decyzję... :?:

carmen1988
Najbliższa rodzina lub przyjaciele często nie wiedzą jak nam mają pomóc i dlatego często nawet nam nieświadomie szkodzą. Uważam że tylko wyspecjalizowani specjaliści mogą nam wskazać drogę do wyzdrowienia, drogę którą niestety możemy przebyć tylko i wyłącznie sami. A najbliżsi mogą nam tylko w jakimś tam stopniu pomóc.

Miłego weekendu wszystkim życzę, bo ja tam korzystając z tak pięknej pogody mam zamiar zrobić dziś ognisko. Po prostu się odchamić...
Pozdrawiam wszystkich znerwicowanych...... :yeah:

-- 08 cze 2011, 14:49 --

No tak.
Kolejny tydzień jest dość smutny, pada, leje, jedynie pocieszeniem jest to że burze fajnie błyskają. Ogarnął mnie dość dziwny smutek. To chyba ma jakieś podłoże depresyjne. Chodzę przygnębiony, zamknięty w sobie itp. Na szczęście weekend się udał.
No nic, byle do następnego... :mrgreen:
NO FEAR...!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
140
Dołączył(a)
27 gru 2010, 17:03
Lokalizacja
Toruń

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez Manka 10 cze 2011, 13:35
A mi jakoś idzie do przodu , szczerze wszystko jest tak ok , normalnie . Jedna rzecz mnie przygnębia. Mianowicie chodzi o mojego partnera , non stop jest w pracy a po pracy rodzice i budowa , przyjeżdża do mnie późnym wieczorem i co niby mamy wtedy robić iść na spacer , codziennie się nie da bo robi się z tego taka rutyna . Oglądać TV ( żeby w nim chociaż było ) normalnie momentami ogrania mnie biała gorączka kopnęłabym go w d* , żeby mi się nie pokazywał na oczy :evil: a z drugiej to go kocham i nie potrafię bo normalnie "pękam" :why: . Rozmowa , rozmawialiśmy o tym , powiedziałam mu co leży mi na wątrobie , miał łzy w oczach przeprosiłam go jeżeli coś go uraziło , powiedział, że dobrze że mu powiedziałam. I co ? To co mu powiedziałam nie trafiło do niego , znowu sytuacja zaczyna się powtarzać .
Poza tym faktem żadnych większych zmian sesja ma się ku końcowi , trochę odpoczywam ostatnio , ale nie do tego stopnia żeby nic nie robić, bo nie umiem , zajęcie musi jakieś być.
Mam nadzieje że ta cała sytuacja dojdzie do jakiegoś składu bo nie żebym chodziła przez to jakoś szczególnie nie pocieszona , ale drażni mnie to momentami jak sobie o tym przypomnę.

A jak u was ?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
260
Dołączył(a)
15 lut 2010, 13:35
Lokalizacja
DreamLand

Nerwica, a wasi bliscy

przez buu 10 cze 2011, 13:43
tg--ice napisał(a): Ogarnął mnie dość dziwny smutek. To chyba ma jakieś podłoże depresyjne. Chodzę przygnębiony, zamknięty w sobie itp.

Ja tak samo :?

Manka, denerwuje Cie jego brak czasu czy to, że nie macie co robić razem?
La inteligencia sin ambición es como un pájaro sin sus alas.
buu
Offline
Posty
624
Dołączył(a)
25 paź 2010, 11:16

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez FioletowaKrowa 11 cze 2011, 14:27
Jak dajecie sobie rade w pracy, na uczelni etc... Mi się szykuje praca, do tego praca z ludźmi i dojazdy jakieś 60km, na samą myśl robi mi się słabo, goraco i zaczyna telepać. Wiadomo w domu można iść się położyć, przeczekać, a w pracy co? Powiem przyjdź Pan później bo mam atak? Do urzędu nawet nie moge iść spokojnie, bo jak tylko wejde szukam krzesła. Jak sobie radzicie?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
23 sty 2011, 18:16
Lokalizacja
mazowieckie

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez tg--ice 12 cze 2011, 12:45
Witam
Jeśli chodzi o pracę to raczej chyba nie ma konkretnego sposobu żeby jakoś to przetrwać. (chyba że o nim nie wiem) Wiem natomiast że mi pomaga po prostu kompletne odizolowanie i bezwarunkowe skupienie się na powierzonych zadaniach. Po prostu zapomnienie że mam nerwicę i się źle czuję, ale wyczyszczenie sobie mózgu niemyślenie o niczym innym. Raz mi się to udaje, a raz nie...

Manka
Nie wiem co by ci tu poradzić. Miałem podobnie, tylko że to ja zasypywałem się obowiązkami, po prostu chciałem pracować jak najwięcej. Z jego punktu widzenia chyba powstaje swego rodzaju ściana, którą on buduje poprzez pracę. Chyba chce po prostu uciec od tego wszystkiego. Kiedyś doszliśmy do wniosku, że nasi partnerzy nigdy nas do końca nie zrozumieją, bo nie mają nerwicy, i chyba on po części to rozumie. Dlatego ucieka w świat pracy gdzie może uda mu się przeczekać ten trudny okres. W pracy człowiek po prostu odreagowywuje i chyba o to chodzi, tak mi się wydaje...Pamiętaj że my jesteśmy tylko facetami, i praca jest czymś w czym możemy o wszystkim zapomnieć...Mamy prostą instrukcję obsługi, rozmowa to chyba dla nas coś trudnego, my musimy działać, a nie gadać...U nas musi być wszystko w praktyce, a nie w teorii itp..

A u mnie to raczej nic nowego. Staram się jakoś z tym wszystkim żyć. Po prostu od tabletki do tabletki. Niestety ostatnio jakoś pogorszyły się moje stosunki z rodzicami (a kiedy były dobre?).
Może to częściowo z mojej winy. Po prostu chyba w końcu zrozumiałem że niezależnie co bym robił,i nieważne jak bym się starał, to i tak jak przyjdzie co do czego to i tak będzie na mnie.I tak będę najgorszy. Więc poco się starać. Zaczynam robić to na co mam ochotę, ale czy dobrze na tym wyjdę to czas pokaże. Do tego jakoś ostatnio po południami łapie mnie jakaś dziwna depresja, jestem dość przygnębiony tym wszystkim. Miejmy nadzieję że to minie. Tłumaczę sobie to tym ,że teraz moja nerwica pokazała prawdziwe oblicze, bo tak mi się wydaje że wzięła się z depresji, i powoli chyba docieram do jej sedna...zobaczymy czy mam rację....oby

Pozdrawiam wszystkich bardzo gorąca, bo nie wiem jak u was, ale u mnie upał... :mrgreen:
NO FEAR...!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
140
Dołączył(a)
27 gru 2010, 17:03
Lokalizacja
Toruń

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez Manka 12 cze 2011, 13:19
Witam , u mnie wczoraj prawi związek się nie posypał , bo doszło do ostrej wymiany zdań , na szczęście miłość za wygraną nie dała ... I dzisiaj już jest w porządku . Ale ja się czuje mimo wszystko jak w jakiejś traumie , ładnie wszystko znowu jest nawet słoneczko świecić zaczęło , a ja chodzę jak zombi ... zombi ... zombi . Nie wiem co jest nie tak normalnie czuję się jakbym nie wybudziła się z ciężkiego snu. Ale nie jest z drugiej strony tak tragicznie bo jeszcze przejawiam resztki człowieczeństwa , śmieje się i płacze na przemian :mrgreen: Mam ochotę się wyrwać stad jak najdalej chwile odpocząć , już nie długo , w czwartek kończę sesję ... Biorę ze sobą moje zwierzątko : leniwca :mrgreen: i wyruszam z nim na weekend się zresetować, bo potrzeba mi tego jak cholera.
No ja ostatnio troszkę się leniłam , praktycznie cały ten tydzień ale to nie było takie lenistwo jak "działanie na ostatniej kresce baterii". Całe dwie noce nie spałam , nie wiem czemu , po prostu było mi trudno . A dzisiaj trochę pasuje się pouczyć , i trochę przespać :mrgreen: Bo normalnie czuję się jak w proszku , dziwna trauma się mnie trzyma której jeszcze nie wiem jak mam mam przepędzić. Tak że życzę wam wszystkim spokojnej niedzieli. Napiszę jak się trochę ogarnę i będę mieć chwilę czasu , bo teraz to piszę tak na szybcika ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
260
Dołączył(a)
15 lut 2010, 13:35
Lokalizacja
DreamLand

Nerwica, a wasi bliscy

przez buu 12 cze 2011, 17:19
tg--ice napisał(a):rozmowa to chyba dla nas coś trudnego, my musimy działać, a nie gadać...U nas musi być wszystko w praktyce, a nie w teorii itp..

To chyba stałam się facetem 8)
U mnie jest zupełnie odwrotnie, ja nie chce już gadać, chcę jakiegoś działania.. A otrzymuje słowa, które no kurde przepraszam.. ale nie są takie ważne dla mnie, bo co z tego, że się mówi i nic poza tym?
La inteligencia sin ambición es como un pájaro sin sus alas.
buu
Offline
Posty
624
Dołączył(a)
25 paź 2010, 11:16

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez kachek27 15 cze 2011, 11:39
Witajcie,
u mnie najbliższa rodzina, szczególnie matka, z którą mieszkam jak twierdzi nie rozumie mojego stanu i to zresztą widać. Natomiast kiedy u innych osób coś się dzieje to jest chętna pomagać, wie wtedy co powiedzieć, gdzie się udać...
Od nie dawna jestem z kimś, trwa to niespełna 2 miesiące i zdarzają mi się przy nim dolegliwości, co mnie zdziwiło nie ucieka ode mnie, twierdzi, że mimo nerwicy chce być ze mną. Ale boję się, boję się, że marnuje czas przy mnie, że będzie nieszczęśliwy. Ja unikam ludzi, miejsc zatłoczonych, nie wszędzie jestem z nim w stanie wyjść, pojechać:(
"Każda klęska jest bodźcem i cenną wskazówką" Emerson
Avatar użytkownika
Offline
Posty
112
Dołączył(a)
15 cze 2011, 10:41
Lokalizacja
świętokrzyskie

Nerwica, a wasi bliscy

przez buu 15 cze 2011, 12:50
kachek27, moja mama również jest taką matką Teresą dla innych. Obcym jest łatwiej pomóc..
To smutne z perspektywy dziecka. A co do związków to mam taką samą sytuację. Momentami nie wiem co robić.
La inteligencia sin ambición es como un pájaro sin sus alas.
buu
Offline
Posty
624
Dołączył(a)
25 paź 2010, 11:16

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez kachek27 15 cze 2011, 13:16
buu, a wy długo jesteście razem?
"Każda klęska jest bodźcem i cenną wskazówką" Emerson
Avatar użytkownika
Offline
Posty
112
Dołączył(a)
15 cze 2011, 10:41
Lokalizacja
świętokrzyskie

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez tg--ice 15 cze 2011, 15:04
Popieram
Obcym ludziom jest dużo łatwiej pomóc, a przynajmniej tak się im wydaje. Bo w końcu ktoś inny jest kimś obcym, i mimo złej pomocy nim pozostanie, natomiast gdy się źle pomoże komuś bliskiemu, to następstwa tego mogą być katastrofalne.
A jeśli chodzi o sprawę związków, to chyba wszyscy tutaj mamy podobne odczucia i problem co ty. Wszyscy uważamy, że drugie osoby mogą tylko przy nas zmarnować czas. Ja byłem w trochę innej sytuacji, byłem już dość długo z kimś, gdy moja nerwica się ujawniła.
Przetrwaliśmy to.....
NO FEAR...!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
140
Dołączył(a)
27 gru 2010, 17:03
Lokalizacja
Toruń

Nerwica, a wasi bliscy

przez buu 15 cze 2011, 15:20
Ja właśnie nie chciałam wchodzić w związek przez moje zaburzenia. To był okres kiedy spotykałam się wieloma chłopakami, ale z żadnym nie byłam w związku. Jak już się robiło choć trochę poważnie, wiałam. Niby wszystko okej, ale czegoś po czasie brakowało. No ale udało się. Nie powiedziałam od razu. kachek27, zależy co dla kogo znaczy długo, dla mnie rok to już mega długo :mrgreen: Dobrze, że Twój partner wie.
La inteligencia sin ambición es como un pájaro sin sus alas.
buu
Offline
Posty
624
Dołączył(a)
25 paź 2010, 11:16

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez kachek27 16 cze 2011, 09:30
Ja byłam sama od kiedy dowiedziałam się o nerwicy, owszem szukałam partnera ale szukałam kogoś kto chociaż zrozumie mój problem, bo wiedziałam, że nie będzie łatwo a teraz jak już poznałam to się boję. i tak się zastanawiam, że boję się chyba najbardziej odrzucenia, a może właśnie tych silnych i przyjemnych uczuć których tak dawno nie zaznałam
buu swojemu musiałam powiedzieć juz na drugiej randce bo to wtedy złapały mnie pierwsze dolegliwości
"Każda klęska jest bodźcem i cenną wskazówką" Emerson
Avatar użytkownika
Offline
Posty
112
Dołączył(a)
15 cze 2011, 10:41
Lokalizacja
świętokrzyskie

Nerwica, a wasi bliscy

przez buu 16 cze 2011, 10:30
kachek27 napisał(a): i tak się zastanawiam, że boję się chyba najbardziej odrzucenia, a może właśnie tych silnych i przyjemnych uczuć których tak dawno nie zaznałam

Myślę, że obie te kwestie są istotne. Lepiej nie dopuścić do czegoś, trzymać na dystans niż przyjąć ewentualne odrzucenie. Co do przyjemnych uczuć.. jak jest dobrze to po jakimś czasie włącza mi się jakaś lampka ostrzegawcza 'coś tu jest nie tak. tak długo, dobrze? mi?'
Ale spójrz na to tak, że zaryzykowałaś, spróbowałaś. Powiedziałaś, choć nie wiedziałaś jak on zareaguje.
La inteligencia sin ambición es como un pájaro sin sus alas.
buu
Offline
Posty
624
Dołączył(a)
25 paź 2010, 11:16

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 29 gości

Przeskocz do