Nerwica, a wasi bliscy

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Nerwica, a wasi bliscy

przez Meganka 02 maja 2011, 21:18
Ja mam wrażenie,że moja rodzina dopiero teraz zaczęła traktować moje "schizy" poważnie. Do tej pory jak im o nich mówiłam głośno wzdychali, przekręcali oczami, nawet czasem krzyczeli, bo myśleli chyba, że tym wyrzucą mi to z głowy...wkońcu wzięli się za mnie bo byłam nie do wytzumania i kazali się leczyć...teraz starają się ze mną o tym wogóle nie rozmawiać, żeby nie zakłócać terapii. Widzę, że się martwią:( Najbiedniejszy jest mój mąż...on jest w to najbardziej zaangażowany. Na szczęście jest baaardzo cierpliwy i cały czas nastawia mnie optymistycznie, i robi wszystko żeby odwrócić moją uwagę. Choć myślę,że jeśłi ktoś nie przechodził nigdy przez to co my nie ma pojęcia jak nam pomóc...bo nie wiedzą, że to wszystko się zmienia w mgnieniu oka. Może być super, a za chwilę znowu....ja na przykład ostatnio czułam się świetnie. Nawet pomyślałam sobie że głupia byłam,że tak sobie wkręcałam...po czym zobaczyłam reklamę hospicjum...i wszystko diabli wzięli:( I znowu jest źle:( I jak ktoś kto nie wie jak to jest może wogóle próbować nas zrozumieć...?
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
01 maja 2011, 20:56

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez tg--ice 03 maja 2011, 11:44
Dobrze że mąż cie wspiera, na pewno jest to ci potrzebne, ale nigdy cię do końca nie zrozumie, nawet jakby bardzo chciał. W nerwicy niestety nic nie można przewidzieć, tak jak już napisałaś, teraz jest dobrze, ale za chwilę może być już źle. Wystarczy nieodpowiedni bodziec, sytuacja, myśl, i już jest tragedia... Nasi bliscy mogą tylko nas wspierać, ale drogę do wyzdrowienia niestety musimy przebyć sami i tylko sami, i nikt tego za nas nie zrobi....
Ale odpowiednia terapia na pewno cię postawi na nogi, powodzenia.... :mrgreen:
NO FEAR...!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
140
Dołączył(a)
27 gru 2010, 17:03
Lokalizacja
Toruń

Nerwica, a wasi bliscy

przez buu 03 maja 2011, 13:15
tg--ice, jakoś mi umknął Twój post. Dziękuje za zainteresowanie. Spróbuję się odciąć od tego jak tylko to możliwe. Muszę się zająć własnym życiem, nakładanie na siebie kolejnych problemów nie jest dobrym rozwiązaniem. Na pewno nie będzie łatwo. Ostatnio ta kobieta nas odwiedziła. Nie wychodziłam z pokoju bo bałam się, że jak ją zobaczę to mnie trzepnie i coś wypale. Może z czasem będzie lepiej.
Co do mierzenia osiągnięć mogę się pod tym podpisać. Zawsze czułam, że patrzy się na to co robię, na moje oceny, osiągnięcia, nie na to jakim jestem człowiekiem, co czuje. Pamiętam, że gdy podwinęła mi się noga też miałam wrażenie odtrącenia, ciągle słyszałam jakieś porównania do innych, którzy ciężko pracują, robią to i tamto. Nerwica też sprawiła, że czułam się niedoskonała, bo ogranicza mnie na wielu polach. Ale co to za życie skoncentrowane na ciągłym pościgu? Już jakiś czas temu zrozumiałam, że to nie ma sensu, chociaż siedzi gdzieś to we mnie.
2 lata to sporo czasu.. Wiem, że takie zdarzenia tylko potęgują złe emocje i człowiek chciałby jak najszybciej mieć to już za sobą. Wszystko będzie dobrze, to nie Twoja wina, tylko Twojego ubezpieczyciela
La inteligencia sin ambición es como un pájaro sin sus alas.
buu
Offline
Posty
624
Dołączył(a)
25 paź 2010, 11:16

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez Manka 04 maja 2011, 12:42
Witam wszystkich jak po majowym weekendzie ?
U mnie było super ... prawie :] Jak zwykle nerwica dała się we znaki. Akurat skończyły mi się leki i jutro się wybieram do psychiatry po następne , mam nadzieje , że będzie i nie ze chce sobie przedłużyć majowego weekendu :roll: W sumie to myślałam , że będzie gorzej tak obserwowałam z każdym dniem jak leki się kończą i nagle taki przestrach "A co będzie jak się skończą znowu będzie mnie męczyć jak przedtem , może jakieś skutki podstawieniowe ?!" Ale nie było tak źle , co prawda jestem bardziej niż normalnie poddenerwowana ale da się wytrzymać . A to już przeszło prawie tydzień bez leków . Widzę , że sama dużo sobie już zawdzięczam a leki mi w tym pomagają.
Tak więc jutro zapowiada się wizyta u lekarza , no i już ruszam na uczelnie , zapowiadają się dwa pracowite miesiące :] Ale dam radę przynajmniej będę miała coś co będzie mnie mobilizowało do ciągłej pracy nad sobą .
Czuję ogromną sile do zmian wszystkiego na lepsze... to chyba ta siła majowego Słońca . Zycze wam wszystkim takiej siły i mocnej nadziei na każdy dzień !
Tym czasem ja uciekam wykorzystać na 100% ostatni dzień majowego długiego weekendu . Trzymajcie się wszyscy cieplutko !!! :mrgreen:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
260
Dołączył(a)
15 lut 2010, 13:35
Lokalizacja
DreamLand

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez sebastian86 04 maja 2011, 12:53
otworzenie sie przed matką podzialalo kojąco. ktos taki jak matka to pewien hamulec bezpieczenstwa...
We Are The Champions 2016(L)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2249
Dołączył(a)
11 gru 2008, 12:15
Lokalizacja
gdzies pod wawą

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez tg--ice 04 maja 2011, 19:27
sebastian86
Co rozumiesz przez ten hamulec bezpieczeństwa...?

Manka
Cieszę się że w końcu korzystasz z życia, i oby tak dalej. U mnie niestety ten długi majowy weekend był bardzo zimny, a wręcz w nocy były też przymrozki. Także z korzystania ze słońca, nici... Ale odpoczynek się przydał, szkoda że ta nerwica czasami daje znać o sobie, i niestety te złe chwile przyćmiewają te leprze ,ale miejmy nadzieję że będzie lepiej. A co do pracy nad sobą, to jakoś ostatnio to mam wrażenie, że jestem w punkcie bez wyjścia, że po prostu nie wiem co dalej robić, nie wiem jak dalej pracować nad sobą? Cieszę się że ty nie masz takiego problemu, pozdrawiam...

buu
Cieszę się że to zrozumiałaś, po prostu żyj swoim życiem, i tyle. Tylko to chyba taka trochę dziwna sprawa, skoro mimo tego wszystkiego, ta kobieta jak gdyby nigdy nic was odwiedza. Trochę to bezczelne ze strony twojego ojca, skoro przyprowadza ją do domu, ale dobra, nic mi do tego ...., ale ty rozegrałaś to po mistrzowsku i po prostu to olałaś...
Kurcze zauważyłem ostatnio, że moi rodzice stawiają prze demnom taką jakby barierę nie do przeskoczenia, mógłbym naprawdę sobie każdego dnia ręce wyrywać, a i tak nie będą zadowoleni. Może tego po prostu mi brakuje, tych słów, lub gestów, które dają do zrozumienia: ,,synu, jesteśmy dumni z ciebie" . Nigdy tego nie usłyszałem od nich. Już mój szef w pracy potrafi być bardziej ze mnie zadowolony niż moi rodzice, takie to trochę bez sensu... Całe życie chciałem im pokazać że jestem coś wart, a i tak nie potrafię... :(
NO FEAR...!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
140
Dołączył(a)
27 gru 2010, 17:03
Lokalizacja
Toruń

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez Manka 04 maja 2011, 19:57
Ja się chyba dzisiaj za bardzo pośpieszyłam z tym , że ten dzień będzie taki przyjemny i na luzie eh. Zaczęło się psuć już koło 15 h :roll: jak zwykle czepiły mnie się jakieś dziwne leki , a co najlepsze chociaż w głowie miałam "diabelski młyn" momentami to jednak taki niebezpieczny spokój przeze mnie przemawiał a oczy normalnie zawieszały mi się w jednym punkcie , nie docierało nawet do mnie to co mówią inni chociaż przecież wszystko dokładnie słyszałam.
Potem aż do teraz było trochę lepiej , aż moja mama zaatakowała mnie . Rozumiem każdy ma prawo do gorszego dnia , u niej zdarza się to notorycznie . Po prostu każdy powód dobry jest do wyładowania emocji na kimś innym. Szczerze jestem już dorosłą kobietą, niezależna od niej , jedyne co nas łączy to toi , że mieszkamy pod jednym dachem . Czasami mam ochotę się wyprowadzić i uciec stąd jak najdalej w z drugiej jednak strony nie potrafię za bardzo jestem przywiązana i kocham . Z matką zawsze łączyły mnie chłodne relacje odkąd pamiętam może kiedyś były cieplejsze nie mniej jednak nie pamiętam tego ... I nie cierpię z tego powodu. Ale takie nieoczekiwane ataki potrafią człowieka nawet najsilniejszego zwalić z nóg tak że siedzi jak roślina i myśli sobie "Co jest grane?To się kiedyś skończy?"
Tak więc jest po prostu git majonez , poprztykałam się z matką , liczę już godziny żeby iść jutro do lekarza na dodatek dopadł mnie kaszel po wczorajszej jeździe w deszczu ;] :time:
Powtarzam jak mantrę ... ZAWSZE PRZECIEŻ TAK KUR... NIE BĘDZIE ! :bezradny:

-- 04 maja 2011, 18:59 --

sebastian86 napisał(a):otworzenie sie przed matką podzialalo kojąco. ktos taki jak matka to pewien hamulec bezpieczenstwa...



Matka działa na Ciebie jak hamulec bezpieczeństwa ? Czy oznacza to że w jakiś sposób Ci pomaga ? Bo tylko tak to rozumiem ...
U mnie jak widać działa to na odwrót :roll:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
260
Dołączył(a)
15 lut 2010, 13:35
Lokalizacja
DreamLand

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez sebastian86 04 maja 2011, 20:19
jej osoba powoduje ze histeryczne napady koncza sie gdy juz w koncu wyrzuce z siebie to co mi lezy na sercu.
We Are The Champions 2016(L)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2249
Dołączył(a)
11 gru 2008, 12:15
Lokalizacja
gdzies pod wawą

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez tg--ice 05 maja 2011, 18:12
ZAWSZE PRZECIEŻ TAK KUR... NIE BĘDZIE !
I to niestety pozostaje nam powtarzać,i po prostu żyć w przekonaniu że te słowa kiedyś się się spełnią, tylko możemy żyć tą nadzieją....
Manka, wiem co dokładnie czujesz, mnie także czasami wkur... moja mama. Czasem mamy kontakt dość dobry, że po prostu do rany przyłóż, a gdy coś ją trafi to po prostu nie ma zmiłuj, i po prostu ogień na dachu, w skrucie...
Ciekawie porównałaś człowieka do rośliny, też tak się czasami czuję, czuję po prostu bierność, że przez tą nerwicę to pół życia mi po prostu ucieka, że jestem roślinką która tylko po prostu żyje i nic nie może zrobić, tylko i po prostu żyje....
Odnośnie rodziców, to moja sprawa co do nerwicy, to skończyła się na tym że poszedłem do psychiatry, i najważniejsze że mi pomogło. Teraz nawet już nie pytają jak się czuję itp. Wcześniej gdy miałem bardziej dokuczliwe objawy, to trochę się interesowali, a teraz to już prawie nie.
Czasem mam wrażenie że zostałem sam ze swoimi problemami i lękami, tylko została mi moja narzeczona, ale ona też ma sporo swoich problemów, po prostu nie chcę jej już zamęczać moimi lękami i gorszymi dniami. Na szczęście jest to forum. Czasem nawet mam wrażenie że tutaj jestem bardziej otwarty niż przed nią, po prostu rozumiem że ona ma też swoje życie, życie poza nerwicą. Na dobrą sprawę to ona nawet nie wie co mi tam w głowie siedzi, ale z drugiej strony, to ja nawet sam do końca nie wiem.
Także manka nam tylko pozostaje wegetować i czekać na te lepsze dni, i oby było ich jak najwięcej.... :mrgreen:
Inne osoby nawet nie przypuszczają że w sumie to każdy nerw skierowany w naszą stronę, odbija się stukrotnie w naszej głowie, ale to chyba wynika z niewiedzy, że po prostu wciągając nas w stresowe sytuacje po prostu nas krzywdzą, i tyle...
NO FEAR...!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
140
Dołączył(a)
27 gru 2010, 17:03
Lokalizacja
Toruń

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez Manka 05 maja 2011, 18:24
To ja się czuję taka pokrzywdzona i ogólnie pokrzywiona społecznie ;]
Dzisiejszy dzień mam po prostu cudny rano wstałam z potwornym bólem gardła byłam u lekarza i antybiotyk na dzień dobry ... mam nadzieje minie na dniach , chociaż no dobra nie będę już tak tragizować , jest juz lepiej o wiele , ale rano nie miałam siły stać na nogach i na uczelni nie byłam eh co za strata :mrgreen: Ale za to skontrolowałam moje gardełko , oczywiście towarzyszył mi mój partner , gdyby nie on to bym dzisiaj pewnie nie wyszła z domu , bo miałam dzisiaj dwa paniczne ataki leku pierwszy z rana jak trzeba było wyjść samemu z domu (dlatego zadzwoniłam po swojego) który się automatycznie wystraszył. Potem potowarzyszył mi u psychiatry tam dostałam dosłownie "opieprz" za to że nie przyszłam wcześniej gdy kończyły mi się leki , tylko tydzień przerwałam , stwierdził lekarz że tak nie wolno , trzeba zachować ciągłość. Bo objawy wrócą i to silniejsze. Tak wiec potem był9o już przyjemnie dostałam większa dawkę leku. A poza tym cały dzień jadę dzisiaj na antybiotyku ... tabletkach ,m tabletkach , i jeszcze raz tabletkach ;] Aż za przeproszeniem rzygać się chce ale dobrze , że pomaga .
Poza tym jestem wariat zrobiłam sobie czerwoną grzywkę i idę zobaczyć efekty własnej głupoty zaraz jak wyszła. Co do rodziców atmosfera w domu się uspokoiła , standard , ale za to matka dzisiaj strasznie męczyła ... Magda to ... Magda ... tamto , a ja ledwie na nogach stałam ... Eh pokręcony dzień liczę że wieczór będzie spokojniejszy bo u mnie przecież zawsze się coś dzieje , a ja nie zawsze się tym zachwycam ... przydałoby się trochę ciszy i spokoju eh ... :time: :mrgreen:

-- 05 maja 2011, 19:52 --

A tak z ciekawości zapytam czy ma ktoś z was czasem tak że w ataku lęku potrafi się rozryczeć bez powodu ?
Ja tak dzisiaj miałam eh , potrafiłam się rozpłakać jak pomyślałam że jestem słaba i nie mam na nic siły , co było spowodowane chorobą , bo faktycznie miałam prawo się tak czuć . Ale czułam się z tym beznadziejnie ... że chce tak wiele zrobić a nie pozwala mi na to stan fizyczny :-|
Avatar użytkownika
Offline
Posty
260
Dołączył(a)
15 lut 2010, 13:35
Lokalizacja
DreamLand

Nerwica, a wasi bliscy

przez buu 07 maja 2011, 13:43
Manka, wczoraj właśnie się rozryczałam. Nagle. Chociaż nie wiem czy 'rozryczałam' to dobre określenie.. To było tak gwałtowne, że nie mogłam nałapać do płuc powietrza, nie mogłam przestać, nie mogłam się uspokoić.
Widzę, że jesteś moją imienniczką :smile:
Co do przebojów z rodzinami to wszystko jest trudne, jednocześnie potrzebujemy ich i chcemy się od nich uwolnić.
U mnie ciężko ostatnio. Rodzinne kłopoty odstawiłam. Ale mimo wszystko jest cholernie ciężko. Nie wiem jak się wygrzebie z tego stanu to już podchodzi pod epizody depresyjne
La inteligencia sin ambición es como un pájaro sin sus alas.
buu
Offline
Posty
624
Dołączył(a)
25 paź 2010, 11:16

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez sebastian86 08 maja 2011, 16:05
gdyby tacy byli moi rodzice rozmowni jak moja ciocia to by latwiej bylo sie wyleczyc eh :/
We Are The Champions 2016(L)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2249
Dołączył(a)
11 gru 2008, 12:15
Lokalizacja
gdzies pod wawą

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez tg--ice 09 maja 2011, 19:01
Witam
Widzę że chyba nam wszystkim ostatnio coś doskwiera depresja, ale jak tu nie mieć depresji, gdy mimo że niby człowiek żyje, to tak na prawdę jakby był martwy...
Ostatnio przyszło mi do głowy, że to wszystko jest bez sensu. Człowiek właściwie to po co żyje? Niby w tym życiu są przyjemności, ale jest ich tak mało, że w sumie to jakby nie istniały. Był weekend, po weekendzie znów to samo, do pracy, człowiek wraca z pracy, znajduje sobie jakieś zajęcie, wieczorem kolacja, i spać, i tak w kółko, dzień za dniem... z życia nic...
Tylko wciąż problemy, kompletnie nic nie przychodzi łatwo, wiecznie pod górkę..
Chyba to życie jest tylko po to żeby umęczyć człowieka. Nie wiem, czy tylko ja tak myślę, czy po prostu tak jest. Czy może wszyscy inni nie widzą beznadziei żywota, a może to po prostu ja nie potrafię się odnaleźć w tym świecie...
Nie wiem, ale ostatnio to jakoś mam brak chęci do wszystkiego, po prostu nie widzę sensu w niczym. Te ciągłe problemy życia codziennego po prostu mnie dobijają...
W sobotę kłótnia z narzeczoną, całkowita rozsypka komputera, co za tym idzie wizyta w sklepie z częściami, wydałem kupę forsy (musiałem kupić nowy dysk twardy), i gdy zobaczyłem ile to wszystko kosztuje, ile ja muszę pracować na to wszystko, to po prostu się załamałem. Potem walka z komputerem. Wczoraj niestety gorszy dzień, ale jakoś minął. Dzisiaj nawet się dobrze czuję, ale starszy był w gminie, i chyba nici z budowy domu,może za to będę kupował mieszkanie, tylko wiem, że jam przyzwyczajony do przestrzeni, będę się męczył w mieście... i jak tu być zadowolonym z życia? ehhhhhhhhhhh.......... :(

-- 09 maja 2011, 18:03 --

Ps: Widzę że tutaj mam do czynienia z samymi Magdami, ale dobrze, z tego co wiem to wszystkie Magdy są OK :great:

-- 10 maja 2011, 13:55 --

A dzisiaj znów wariacki dzień, kiedy to się skończy...
NO FEAR...!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
140
Dołączył(a)
27 gru 2010, 17:03
Lokalizacja
Toruń

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez Manka 10 maja 2011, 18:55
Eh ... witam , chwile mnie tu nie było i to ku mojemu zdziwieniu aż 5 dzień :shock: Co ja tyle robiłam ?!
Co u mnie rozchorowałam sie w tamtym tygodniu tak jak pisałam wcześniej chyba , bo coś mnie złapało , nadal jadę na antybiotyku , praktycznie to jutro już kończę czuję się lepiej bo pierwsze trzy dni to był koszmar eh. Ale w weekend maiłam komunie mojego siostrzeńca , impreza taka sobie eh jakaś taka dziwna atmosfera ciężka albo taki nastrój po prostu miałam. Poza tym wieczorem tego samego dnia byłam ze swoim partnerem nad jeziorkiem , taki teren rekreacyjny , były też i konie , normalnie ich piękno mnie urzekło. I stwierdzam że zobaczyć konia z daleka to całe nic , móc go dotknąć , podkarmić :P to dopiero frajda !
Jak zwykle trochę nauki po powrocie i łóżko ... i dzisiaj to samo eh ... czyli coś o czym wspominał tg--ice. Taka męcząca karuzela. Mimo wszystko ja próbuję od tego uciekać , chociażby ucieczka za miasto jest dobra aby tylko na chwile zapomnieć odsapnąć.
Ostatnio mi nasunęła się dziwna refleksja (heh ale my tu wszyscy refleksyjni się robić zaczynamy :mrgreen: ) iż powinnam być szczęśliwa bo tak naprawdę mam wszystko to co człowiekowi do szczęścia potrzebne , tak mi się przynajmniej wydaje. a jednak ciągle czuję , że coś jest nie tak , taka nostalgia mnie dopada , męcząca pustka i cisza , tak cicha że aż głośnaa ... za głośna dla mnie momentami ! I oczywiście to uczucie przemijalność i kręcenia się w kółko ...

tg--ice Współczuje z komputerem wiem jaki to ból , miałam już nie raz nie dwa . Kłótni też bo to przypuszczam doprowadza do proszkowanego uczucia - bycia w proszku . I nie dość że mamy bajabongo w głowie to po czymś takim mamy młyn gorszy niż przedtem.
Co do domu to ja mieszkam w bloku i szczerze przeraża mnie myśl mieszkania w domu , jakoś tak tego nie czuję :mrgreen:

Aaa i ostatnio byłam u psychiatry heh dostałam ciętą ripostą hehe a poza tym było bardzo śmiesznie . Tak że dalej jadę na lekach :mrgreen:
Poza tym uciekam moi drodzy bo jutro mam dwa kolokwia i nerwica mnie trzepie , jak zwykle bez powodu , trzymajcie kciuki !!! :papa:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
260
Dołączył(a)
15 lut 2010, 13:35
Lokalizacja
DreamLand

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 31 gości

Przeskocz do