Nerwica, a wasi bliscy

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez tg--ice 18 kwi 2011, 18:46
Asia2002
Jeśli chodzi o bliskich, to chyba żaden z nerwicowców nie ma w nich 100% oparcia, po prostu tak się nie da...nawet gdyby bardzo chcieli, to nie mogą, może to tak na prawdę chodzi o nas samych. Może to my po prostu za dużo oczekujemy od ludzi, którzy nerwicę znają tylko z nazwy, lub z opisów. Nas jest na prawdę ciężko zrozumieć. Ale oczywiście bliscy powinni w jakimś tam stopniu nas wspierać, większym lub mniejszym, ale dawać nam do zrozumienia, że po prostu nie jesteśmy sami, i chyba to jest największe oparcie jakie mogą nam zaoferować...
Dziwna rzecz z tym twoim chłopakiem, ale nie martw się, trafiłaś do swoich, a u nas to już na pewno masz największe z możliwych wsparcie... :mrgreen:

BUU
Kobieto, na pewno sobie poradzisz, ja tam w ciebie wierzę, dasz radę, jesteś dzielną dziewczynką, i umiesz sobie radzić, a jakby co to u mnie masz plecy.... :mrgreen:

A tak na marginesie, to zaczął nam się kolejny piękny tydzień, ładna pogoda, słoneczko, tylko szkoda że trzeba się przyłożyć do sprzątania, bo w niedziele święta...Wczoraj byłem w kościele, chciałem się wyspowiadać, wszak ostatnio trochę nagrzeszyłem... :twisted: ,i stojąc w kolejce miałem taki mały atak paniki, ale nie dałem nic po sobie poznać, powiedziałem sobie,że to tylko nerwica, i jakoś dałem radę....
Mam nadzieję, że już coraz rzadziej będą te moje ataki, w końcu ile to można?...
A pizza wyszła świetna, wszyscy chwalili, może kiedyś otworzę pizzerię... :mrgreen:
Manka, dziwna rzecz, ale ja tej nocy jakoś mało spałem, po prostu nie mogłem, i też dzisiaj chodzę na rzęsach, rano to myślałem, że nie wstanę...
Tej nocy był jakiś taki dziwny wielki księżyc, aż chciało się zawyć....kurcze, może zmieniam się w wilkołaka.... :twisted:
Pozdrawiam wszystkich...

-- 18 kwi 2011, 17:47 --

AAAAAAAAAAA ŁŁŁŁŁŁŁŁŁŁŁŁŁUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUU!!!!!!!!!!!!!!!!
NO FEAR...!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
140
Dołączył(a)
27 gru 2010, 17:03
Lokalizacja
Toruń

Nerwica, a wasi bliscy

przez Asia2002 18 kwi 2011, 18:51
tg--ice, Zdaję sobie sprawę że ciężko nas zrozumieć.. ale mnie potrzebne jest tylko małe ciepłe słowo które podtrzyma na duchu..więcej nie wymagam. Cieszę się że wreszcie tutaj do Was trafiłam :) Pozdrawiam serdecznie.
Asia2002
Offline

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez amelia83 18 kwi 2011, 19:49
Asia 2002 a leczysz się tez farmakologicznie,lekami, czy jakaś terapia?
...to prawda,że nerwicę ,depresje trudno czasami jest ogarnąć ,że tak nazwę zdrowym..ludziom a tak zrozumienie jest Ważne :roll: a szczególnie bliskich nam ludziów /dobrze trafiłaś... ja lubię to forum,jest spoko ;)

a długo się znacie z Twoim chłopakiem,?
'Jeśli nie umiesz latać, biegnij. Jeśli nie umiesz biegać, chodz. Jeśli nie umiesz chodzić czołgaj się. Ale bez względu na wszystko- Posuwaj się naprzód '
M. Luther King

'jak o mnie ktoś zapyta powiedzcie mu że znikam, za równoległym światem, gdzie liczby nie są ważne'
Avatar użytkownika
Offline
Posty
13390
Dołączył(a)
17 mar 2011, 16:01
Lokalizacja
daleko czasem blisko

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nerwica, a wasi bliscy

przez Asia2002 18 kwi 2011, 22:06
Nie leczę się,ani lekami ani terapią. Ja również polubiłam to forum. Dlatego zdecydowałam że zagoszczę na dłużej tutaj. Ja z moim facetem znamy się 6 lat. Brakuję mi wsparcia od niego. To bardzo mnie boli.
Asia2002
Offline

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez tg--ice 19 kwi 2011, 18:00
Hmmm, a może spróbowała byś z nim porozmawiać na ten temat? Jednak mi się wydaje, że w związku jednak liczy się to że mamy kogoś na dobre i na złe, a nie tylko na dobre, a gdy przychodzi złe, to już lipa....
Ja na początku miałem podobne problemy, wręcz mój związek mógł tego nie wytrzymać, ale gdy byłem z kolejną wizytą u psychiatry, to on powiedział że moja partnerka może wejść ze mną do gabinetu, i uczestniczyć w całej rozmowie, a wręcz on ją wypytywał o mnie. Wtedy chyba trochę zrozumiała w jaki sposób musi się ze mną obchodzić, i wiem że to pomogło nam obojgu...Może tego spróbuj.
A jeśli chodzi o wsparcie, to na nas zawsze możesz liczyć koleżanko.... :mrgreen:
NO FEAR...!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
140
Dołączył(a)
27 gru 2010, 17:03
Lokalizacja
Toruń

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez Manka 19 kwi 2011, 18:53
Witam u mnie nawet dobrze , wczoraj do późna siedziałam nad książkami ale dużo9 mi to pomogło ... wiem dziwne ... ale jakoś tak wyszło , że mój miał drugą zmianę a jak ja już siadłam do książek to nie mogłam się od nich oderwać , jakoś tak pozytywnie na mnie wpłynęło , czułam się spokojna ... Dzisiaj w sumie też , nawet o dziwo się wyspałam :mrgreen:
Dzisiaj za to wrzucam na luz , jakaś długa kąpiel , muzyka i nyny ha .
Święta się szykuiją u mnie w sumie roboty nie dużo ale nie przepadam za tego rodzaju Świętami :? Wolę Boże Narodzenie , a co do kwestii spowiedzi , kiedyś nie miałam z tym problemu i chociaż nie mam powodów aby jej unikać , to nie rzadko tak robię. Po prostu czuję taki dziwny lęk i dyskomfort na samą myśl , oczywiście te dwa razy do roku albo w porywach szaleństwa nawet trzy cztery ... jestem .
A co do zrozumienia bliskich ... to wie o tym kto powinien a tak jak pisałam już kiedyś wcześniej i jak tu ktoś z was wątek poruszył , to z czasem zanika zainteresowanie "moim" problemem . I dobrze , fakt to miłe jeśli słyszymy od innych jakieś słowa otuchy , ale w moim przypadku sytuacja przedstawia się tak jak powyżej i nie narzekam na to. To moja wojna nie innych , nie chce nikogo w nią wciągać :mrgreen:

tg--ice Ty z tą pizzą zaczynasz się droczyć ... trzeba było wysłać każdemu z nas po kawałku :P
Avatar użytkownika
Offline
Posty
260
Dołączył(a)
15 lut 2010, 13:35
Lokalizacja
DreamLand

Nerwica, a wasi bliscy

przez buu 19 kwi 2011, 21:15
tg--ice, szczerze nie wyobrażam sobie jakby ktoś miał wejść np na moją terapię czy konsultację :shock: brr
A co do tej pizzy to zgadzam się z Manka, tylko ochoty nam robisz :mrgreen:

Wiem z własnego doświadczenia, że to nie łatwe, ale trzeba czasem zdać sobie sprawę, że druga osoba nie jest nami, może nie wiedzieć, nie rozumieć. Ja czasem nie wiem co mam ze sobą zrobić, a co dopiero ktoś inny. Wszystko wymaga pracy..

Asia2002, nie myślałaś jednak o jakiejś formie pomocy?
La inteligencia sin ambición es como un pájaro sin sus alas.
buu
Offline
Posty
624
Dołączył(a)
25 paź 2010, 11:16

Nerwica, a wasi bliscy

przez Asia2002 20 kwi 2011, 08:44
buu, Z drugiej strony jak na trzezwo i bez emocjii spoglądam na to wszystko w tej chwili,to jestem w stanie zrozumieć mojego Męża że czasami nie daję rady ze mną,ale kiedy jest mi zle i chcę np się wypłakać jemu to wtedy nie mogę tego pojąć jego reakcji. Myślałam wiele razy o terapii,mniej o lekach których po prostu bałabym się zazyć gdyż mam zbyt bujną wyobraznię.. I wyobrażam sobie co by było gdyby...
Asia2002
Offline

Nerwica, a wasi bliscy

przez buu 20 kwi 2011, 09:38
Spróbuj właśnie jak jesteś spokojna powiedzieć mu czego oczekujesz, gdy przyjdzie ten gorszy moment, że np wtedy potrzebujesz się wypłakać etc. Każdy potrzebuje co innego. Ja z kolei nie chcę by mnie ktoś wtedy dotykał, widział w takim stanie. Porozmawiaj z nim o tym co się dzieje, jak to wygląda, czego może się spodziewać i że myślisz o terapii. Zastanówcie się nad tym razem.

U mnie już przerwa świąteczna się zaczęła. Też nie przepadam za tego typu świętami..
La inteligencia sin ambición es como un pájaro sin sus alas.
buu
Offline
Posty
624
Dołączył(a)
25 paź 2010, 11:16

Nerwica, a wasi bliscy

przez Asia2002 21 kwi 2011, 09:00
Była rozmowa... dzisiaj w nocy.. pół nocy przegadaliśmy.. powiedziałam mu na spokojnie wszystko.. miał łzy w oczach.. ja potem też się popłakałam.. powiedział że będzie się starał robić wszystko żeby mi pomóc wyciągnąć się z tego.. Buu wiesz co.. normalnie kultura naszego narodu jest na poziomie zwierząt (nie ubliżając im) mnie to już tak wkurzają szczególnie te starsze kobiety kiedy rzucają się w wir świątecznych zakupów.. no zachowują się jak bydło prościej mówiąc..

tg--ice, Już rozmawialismy.. mam nadzieję że zrozumiał wszystko.. w dużej mierze jestem chyba uzależniona od niego.. czuję że sama nie dam rady żyć.. Na wizytę u psychiatry również go zabiorę,dobry pomysł podsunęłeś :)
Dziękuję jesteście kochani :) Super że mam tu z kim pogadać o chorobie i nie tylko. Na prawdę czuję się teraz o wiele lżej z tym wszystkim.

-- 21 kwi 2011, 08:03 --

Manka, to już kwestia charakteru. Jeśli ktoś jest wrażliwym człowiekiem wtedy oczekue od nich wsparcia. Jeśli ktoś jest nieco sliniejszy wtedy nie będzie chciał ingerencji nawet najbliższych w swoją chorobę.
Asia2002
Offline

Nerwica, a wasi bliscy

przez buu 21 kwi 2011, 09:40
Asia2002, fajnie, że się udało porozmawiać.
Niektórzy jednak są chyba zbyt oporni na to co im się mówi :? Ja już tracę siły by rozmawiać, w kółko mówić jedno i to samo, to nic nie daje, tylko potakiwanie głową, po rozmowie wszystko cacy, a jak przyjdzie się zachować to jest ciągle tak samo :( Jestem w stanie zrozumieć wszystko.. ale jeśli tak to ma wyglądać to na co ja mu jestem potrzebna.. Czuję się jakby inni byli zawsze ważniejsi, może tak łatwiej, może to forma ucieczki od tego wszystkiego? Beze mnie będzie tak samo. Świat mu się nie zawali, pewnie nawet odetchnie z ulgą.

Byłam u lekarza, dał mi różne lekarstwa, ale jeszcze po świętach muszę się umówić na usg bo do końca nie wie co jest przyczyną.. Najpierw serce, teraz nerki ciekawe co będzie następne.. Jestem młoda, a moje ciało szwankuje jak u ludzi w podeszłym wieku.
La inteligencia sin ambición es como un pájaro sin sus alas.
buu
Offline
Posty
624
Dołączył(a)
25 paź 2010, 11:16

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez tg--ice 21 kwi 2011, 17:40
Asia2002, fajnie, że może doszliście do porozumienia, jednak poważna rozmowa, to podstawa, Teraz na pewno będzie ci łatwiej przechodzić przez to wszystko, mimo że tak na prawdę jesteśmy sami ze swoją chorobą, to jednak super jest mieć w kimś oparcie,a nawet czasem wystarczy nam,że ta druga osoba po prostu jest.... :mrgreen:

BUU
Co ci się dzieje kobieto, to cały czas to zatrucie?Dziwne, za długo to trwa....
Miałem podobnie, na początku nerwicy, czułem się jak emeryt, nie wiedziałem co się dzieje z moim ciałem, całe wręcz wariowało, po kolei byłem u kardiologa, dermatologa, laryngologa, neurologa - ten to dopiero mnie rozwalił, cytuje ,,no żadnych urazów neurologicznych u pana nie widzę, najprawdopodobniej, to tylko jakieś sprawy nerwicowe....."
NO FEAR...!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
140
Dołączył(a)
27 gru 2010, 17:03
Lokalizacja
Toruń

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez Manka 21 kwi 2011, 18:45
Lekarz lekarzowi nie równy , ja raz brałam nie dopasowane tabletki to lekarz mnie nastraszył jak miałam efekty uboczne , że mogę mieć raka i serce mi może stanąć etc. Tak więc automatycznie mi objawy przeszły tylko nerwica męczyła. A jak inny to usłyszał to się pytał kto to taki mądry powiedział i jak tak można pacjentowi mówić.

A u mnie dobrze w miarę poza tym :mrgreen: Co prawda mogłoby być lepiej ale leki pomagają , ogólnie teraz jak już mam wolne to dużo odpoczywam , sama sobie siedzę i się relaksuję l ... tego mi było po prostu trzeba.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
260
Dołączył(a)
15 lut 2010, 13:35
Lokalizacja
DreamLand

Nerwica, a wasi bliscy

przez buu 21 kwi 2011, 19:15
Nie, zatrucie przeszło w jeden dzień..
Początkowo złapałam zapalenie pęcherza, co u kobiet bywa ponoć dość częste, a potem nerki mnie zaczęły boleć, więc udałam się do lekarza.. Chciałabym być już po tym usg, byłabym o wiele spokojniejsza wiedząc co to, a teraz jeszcze święta i całe to zamieszanie :roll:

Tak w ogóle zapisałam się do psychologa na terapię, ze względu na mój wypis musiałam szukać nowego, mam nadzieje, że będzie znośnie i przypadnie mi do gustu
La inteligencia sin ambición es como un pájaro sin sus alas.
buu
Offline
Posty
624
Dołączył(a)
25 paź 2010, 11:16

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do