Nerwica, a wasi bliscy

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Nerwica, a wasi bliscy

przez buu 11 mar 2011, 11:08
Tak, wydaję mi się, że większości z nas jest dość łatwo identyfikować z innymi.
Ja również odkrywam zalety pisania tutaj. Czasem myślę, że to jedyne co moge w danej chwili zrobić, rozładować to wszystko.

lenka88 napisał(a):Czy to nie jest okropne uczucie kiedy człowiek czegoś chce ale nie może tego zrealizować. Ostatnio w moim życiu ciągle pojawiają się słowa "naprawdę tego chce, ale..."


Tak to jest paskudne. Wszyscy mówią 'rób, próbuj na siłę, przecież tego chcesz' czy to samo w sobie nie jest absurdalne, sprzeczne? Ale jednak prawdziwe, realne.
U mnie jakoś ciężko, opornie, momentami depresyjnie.
Męczy mnie już to 'robienie dobrej miny do złej gry' ale inaczej chyba już nie umiem. Radzę sobie jak mogę żeby nic nie było widać. Mam ten głupi uśmiech na twarzy, który wszystko maskuje. Nie wiem czemu wciąż tak robię, przecież to jest takie męczące i wyniszczające od środka :?
La inteligencia sin ambición es como un pájaro sin sus alas.
buu
Offline
Posty
624
Dołączył(a)
25 paź 2010, 11:16

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez tg--ice 11 mar 2011, 16:36
Dobra mina do złej gry - trafne stwierdzenie!
U mnie w pracy (bo tam zwykle się gorzej czuję) to faktycznie staram się być na prawdę wesoły, uśmiechnięty, cały czas żartuję, itp. Gdy powiedziałem im wszystkim ze mam nerwicę, to popatrzyli na mnie jak na debila, myśleli że im po prostu wkręcam. Większość ludzi którzy słyszą słowo ,,nerwica" to myślą że to widać na pierwszy rzut oka, a tak nie jest. Codziennie staram się zakładać maskę tego normalnego wesołego faceta który jest pewny w tym co robi, który ze wszystkim da radę! Może po prostu chciałbym taki być, ale niestety nie jestem, i chyba nigdy nie będę :(
lenka88
Jeśli chodzi o partnerów, to napiszę to do czego już kiedyś doszliśmy na tym forum, a mianowicie, ze tylko człowiek który miał nerwicę, jest w stanie zrozumieć nerwicowca, także nie miej swego rodzaju pretensji do partnera, bo nerwicy to już na pewno mu nie życzysz. Gdyby tylko mógł to by ci pomógł. Tak samo jest z moją partnerką, ostatnio nawet weszła na to forum, aby przeczytać moje posty, bo chciała choć trochę zrozumieć co tam mi pod czaszką siedzi --------------- skończyło się awanturą!! Przeczytała że czasem chciałbym mieć trochę spokoju, i czasem mnie to wszystko męczy, o i tak się to skończyło!
To tylko dowodzi tego że niestety cholernie trudno jest zrozumieć nerwicę, a tym bardziej komuś z zewnątrz...
NO FEAR...!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
140
Dołączył(a)
27 gru 2010, 17:03
Lokalizacja
Toruń

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez Manka 11 mar 2011, 23:18
Taką maskę zakłada każdego dnia chyba wielu z nas . Wielu z nas nie pozwala się naprawdę poznać w obawie o to , że gdy ktoś dowie się coś więcej odrazu będzie nam zagrażać , a co gorsza patrzeć na nad jak na jakąś małpę ... Przynajmniej ja tak czuję ... gdy np. się nakręcę i zaczynam opowiadać o moich chorych smutkach i bolączkach ... przez moment mi lżej a za chwile czuję się jakbym była naga ... i zaczyna się lęk o to aby ktoś nie wykorzystał tego co powiedziałam przeciwko mnie samej .

A co do tego czytania postów ... to w życiu nie odważyłabym się na coś takiego ... Wiem jak to jest jak się czyta czyjąś radosną twórczość wprost z pod czaszki :shock: jakie insynuacje sobie stwarza człowiek co prowadzi z kolei do awantur ... tak jak to było w twoim przypadku właśnie tg--ice . Są rzeczy o których nie powinni wiedzieć bliscy ... i taką mam dewizę. Może nie jest ona dobra ale mi się podoba. Poza tym nie czułabym się naturalnie pisać tu coś w taki sposób aby się podobało komuś mi bliskiemu (bo zakładam z góry , że będzie ciekawski i przeczyta) a nie współgrało z tym co czuję i myślę JA . To trochę bardzo narażanie się właśnie na takie negatywne sytuację ...
Jednak nie chce tutaj nic manifestować ... żeby się zamykać na bliskich :mrgreen: po prostu to trudne wytłumaczyć coś co może być nie jasne dla naszego partnera ... A jednocześnie tym samym możemy sobie przysporzyć tym konfliktów ... a po co :shock: ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
260
Dołączył(a)
15 lut 2010, 13:35
Lokalizacja
DreamLand

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nerwica, a wasi bliscy

przez buu 13 mar 2011, 11:13
mam ochotę uciec gdzieś daleko, zaszyć się w jakimś neutralnym miejscu, odciąć wszystko
nie spałam praktycznie całą noc, zdrzemnęłam się gdzieś po 4, ale to nie był sen, przed 6 włączyłam jakiś głupi film bo nie miałam co ze sobą zrobić. zdumiewające, że nie spałam w ogóle, a nie czuje żadnej senności czy zmęczenia. jednak nastrój jakiejś pustki i bezradności wciąż się utrzymuje.

co do partnerów mój chce żebym mówiła wszystko, ja doskonale wiem, że tak się nie da. jakbym mówiła o swoich wątpliwościach i chęci rzucenia wszystkiego w cholerę w takich momentach byłoby to nie do wytrzymania i tak zwykle się na mnie złości, gdy mówię coś przykrego. szczerze mówiąc gubię się w tym bo z jednej strony mówi, że chce znać prawdę, a z drugiej widzę, że najchętniej by tego nie słuchał. wiem, że to boli. ale prawda nie zawsze jest kolorowa i dobra
La inteligencia sin ambición es como un pájaro sin sus alas.
buu
Offline
Posty
624
Dołączył(a)
25 paź 2010, 11:16

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez tg--ice 13 mar 2011, 14:28
Dziś kolejna ,,pusta" niedziela.
A dlaczego ,,pusta", bo po całym tygodniu nerwów, pracy itp, nie mam ochoty kompletnie nic robić, pewnie skończy się tak jak zwykle, czyli drzemką,lub spaniem do końca dnia.
Wstałem rano, czyli tak koło 10 :mrgreen: ,ale tak jakoś dziwnie się czuję może dlatego że cały tydzień śpię po ok 7 godzin, a wczoraj odjechałem już koło 20:00.
Oczywiście moja partnerka nie była zadowolona, bo jedyny wolny wieczór w tygodniu, a ja już odjeżdżam!!!! Nic na to nie poradzę, wszystko mnie męczy a mi pozostaje tylko odpoczywać...
A co do nocki, to też jakoś koło 2 się obudziłem, i jakoś dalej ciężko było zasnąć, budziłem się , jakieś dziwne sny miałem, kręciłem się z boku na bok..
Na szczęście wczorajszy dzień mogę zaliczyć do tych lepszych, i oby było lepiej...
Miłej niedzieli wszystkim, zwłaszcza że wiosna idzie....
NO FEAR...!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
140
Dołączył(a)
27 gru 2010, 17:03
Lokalizacja
Toruń

Nerwica, a wasi bliscy

przez lenka88 14 mar 2011, 15:39
Chciałoby się tak wiele powiedzieć bliskiej osobie, ale tłumaczenie to jakaś cholerna walka z wiatrakami.
Chyba sie nie da wytłumaczyć. Mój piękny mówi że stara sie rozumieć i postara się pomóc, ale jak przyjdzie co do czego, kiedy pojawiają się sytuacje kiedy ja chce uciec jak najdalej, to on się złości, że dziwna jestem. Ale jak wytłumaczyć, że sytuacje które dla niego są zabawne i radosne, dla mnie mogą być kolejnym powodem do lęku? Nie da się. Przykro mi, że nie potrafie sie razem z nim cieszyć naszymi wspólnymi chwilami. U mnie też są awantury, kiedy powiem co naprawdę czuje, bo to jest czasem odbierane jak jakaś herezja.
Ciężko, ciężko...

-- 14 mar 2011, 14:55 --

Tak wogóle to dostałam ultimatum, albo w najbliższym czasie podejmę decyzje o ślubie i zacznę z moim partnerem wszystko załatwiać, albo koniec związku. Pewnie sobie wyobrażacie co się dzieje w mojej główce i serduszku... :(
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
07 mar 2011, 23:14

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez Manka 15 mar 2011, 10:36
lenka88 łatwo powiedzieć , że Ci współczuje , ale naprawdę tak jest ... To chore dawać ultimatum osobie którą się kocha i z którą pragnie się spędzić cale życie .
Ja też jestem zaręczona a do ślubu mi się nie śpieszy ... może powiem to inaczej ... to jakaś wewnętrzna blokada której jeszcze nie złamałam . Bo nawet rozmowa doprowadza mnie na ten tema do jakiegoś wewnętrznego dyskomfortu ...
W ostatnim czasie dużo kłócę się ze swoim partnerem , dość często wina leży tylko po mojej stronie. Są chwile kiedy potrafimy się razem śmiać ale nie zawsze , po prostu nie potrafię ... jeszcze nie potrafię , bo mam nadzieje , że któregoś dnia to minie , albo doprowadzę mojego partnera do "białej gorączki".

Wiecie co nie wiem czy to jakieś przesilenie wiosenne czy co ?! - Ale normalnie momentami jestem nie do życia , zaspałabym w miejscu w którym jestem , ciężko mi spać w nocy bo albo się nie wysypiam , albo zaspać nie mogę, albo koszmary , albo się budzę ... i tak mogłabym dalej wymieniać to albo ... albo ... :-|
Co gorsza łatwo wytrącić mnie z równowagi , i nic mi się kompletnie nie chce ... taka pustaka ... dosłownie jak tu ktoś z was stwierdził. Co gorsza są chwile , że mogę góry przenosić, ale są też te które napisałam wyżej ... i tak na zamianę ... oszaleć można :shock:

I tak każdego dnia tłumaczę sobie , że jutro będzie lepiej , że mam dużo czasu w tym tygodniu i że trochę się zrelaksuję wrócę do normy ale nic z tego nie wychodzi ... paranoja :shock:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
260
Dołączył(a)
15 lut 2010, 13:35
Lokalizacja
DreamLand

Nerwica, a wasi bliscy

przez lenka88 15 mar 2011, 21:02
Niby chore i nie powinno się stawiać warunków osobie, którą się kocha. Tylko że ja go rozumie. Bo jesteśmy ze sobą już długo i ja naprawdę chce z nim spędzić resztę życia, więc trudno mu zrozumieć, że chce z nim być, ale nie chce ślubu. Właściwie to też nie tak, bo ja chce tego ślubu, tylko tak jak mówisz, na samą myśl wewnętrzna blokada, nie do przełamania. Sama nie potrafię siebie zrozumieć, więc jak ma mnie zrozumieć osoba, która nie odczuwa tego co ja. Czemu to wszystko takie trudne? Spędzam z nim wspaniałe chwile, pod warunkiem że jesteśmy tylko we dwoje. Jak wchodzą w grę osoby trzecie, to zaczyna się jakiś dyskomfort, lęk... Nie wiem, bez sensu to wszystko...
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
07 mar 2011, 23:14

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez Manka 16 mar 2011, 00:00
Z pewnością druga osoba nie zrozumie tego co czujesz ... :roll:
Hmm trudna sytuacja , z jednej strony rozmowa nie pomoże a może nawet powstać z tego powodu spięcie ...
Myślę , że z czasem ta blokada osłabnie ... piszę myślę bo sama mam z nią problemy. Czasami mój partner doprowadza mnie do pasji ... uciekam od niego o jak najdalej , żeby po być samemu , ale dzisiaj gdzie miałam jeden z tych gorszych dni to był blisko ... i pierwszy raz poczułam się przy nim lepiej ... hmmm może to jakieś oznaki poprawy ... mam nadzieję :yeah:

Czemu to wszystko jest takie trudne ? Często się nad tym zastanawiam ... często wydaje mi się, że ludzie mają prostsze życie niż ja , nie takie zagmatwane , ale wiem , że takich jak ja jest więcej niż się wydaję ... A czemu wszystko jest takie trudne ? Znajoma powiedziała mi kiedyś "słuchaj przecież nikt Ci nie obiecał , że życie będzie takie proste" , - i nie wiem czy gdzieś to przeczytała czy to była jej myśl ... ale zawsze się nią pocieszam i tym , ze zawsze może być gorzej ;)

A co do obecności osoby trzeciej ... może ten dyskomfort spowodowany jest jakąś nie uzasadnioną zazdrością ... lękiem że ten "ktoś" może zagrozić Tobie , twojej pozycji jaką odgrywasz w towarzystwie ... ? Bardzo często przecież tak się nam zdarza czuć ...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
260
Dołączył(a)
15 lut 2010, 13:35
Lokalizacja
DreamLand

Nerwica, a wasi bliscy

przez lenka88 16 mar 2011, 00:15
To chyba bardziej moje kompleksy, mam je od zawsze. Zawsze czuje się głupsza, gorsza, brzydsza. Nie wiem czemu, ale tak już jest.

Wiem, że nikt nie obiecywał że będzie łatwo, ale bez tego ciągłego lęku, byłoby z pewnością lżej. I życie inaczej by się potoczyło, bo wiele decyzji podejmowałam tak, jak mi kazał mój lęk, uciekając od tego czego naprawdę chciałam.
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
07 mar 2011, 23:14

Nerwica, a wasi bliscy

przez LENA_2011 16 mar 2011, 00:24
myślę, że czasami rzeczywiście nie mówić wszystkiego......
czasami mam wrażenie że zamęczam tym przyjaciół i wychodzę na totalną egocentryczkę....
czytałam wcześniejsze posty dotyczące przyklejonego uśmiechu.
Znam to z autopsji, robię tak odkąd pamiętam.
Myślę właśnie straciłam na to siłę....kolejny spadek ze szczytu :/
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
14 mar 2011, 00:00

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez Manka 16 mar 2011, 15:33
Ostatnio miałam taką sytuację , psycholog na mojej wykładówce zaczynał temat ... :blabla: i nagle rzucił hasło "kto z was nie ma kompleksów?" ... zapominałam dodać że sala liczyła ponad 200 osób ! Najlepsze było to , że ręce podniosło podniosło zaledwie kilka osób. :shock:
I tak o to na tym przykładzie mogę stwierdzić , że ma je co druga osoba . Nasza niska samoocena bierze się z naszej głowy nie skąd indziej. Sama mam tak że jednego dnia staję przed lustrem i nie mogę na siebie patrzeć doszukuję sobie co rusz nowych wad ... A sądni , że się sobie podobam ... To wszystko nasze chore myśli spowodowane nerwicą ... no są też z pewnością ewenementy spowodowane jakimiś urazami albo innymi czynnikami . Kobietki , wszystkie jesteście ładne ... nie ma brzydkich kobiet ;) :mrgreen:

Życie bez leków byłoby o niebo lepsze z pewnością ! Ja już doszłam do wniosku , że ni warto zbyt dużo mówić , narażać się na stres i na nie zrozumienie ... bo przecież jak wszyscy piszecie nikt was nie potrafi zrozumieć ... Tą walkę trzeba toczyć samemu , inni mogą nas pocieszać "schematami" , typu "czym Ty się tak denerwujesz ?" , " dasz sobie radę" itp. itd. Ale czy jest sens narażać się na spięcia z tego powodu ... albo ... "karmić naszą nerwicę" , próbując usilnie tłumaczyć komuś coś czego nie jesteśmy pewni czy będzie w stanie pojąć ?

Psychologowi może i jeszcze warto , bo zawsze może nam wskazać coś czego my nie zauważamy , albo podrzuci jakąś złotą myśl. W końcu to specjalista :mrgreen: Ale to tylko moje własne zdanie :P
Avatar użytkownika
Offline
Posty
260
Dołączył(a)
15 lut 2010, 13:35
Lokalizacja
DreamLand

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez stopek 16 mar 2011, 15:42
Ja czasami czuję się jak przeładowana ciężarówka. Jednego dnia sunę po autostradzie i nic nie może mnie zatrzymać i wszystko się układa. Następnego dnia pojawiają się wzniesienia i choć mam mocny silnik słabnę, walczę, ale nie mogę wyjechać z problemami pod tą górę. Jeśli oglądaliście Harego Pottera może zapamiętaliście postacie "Dementorów". Ta postać idealnie pasuje do opisu nerwicy. Wysysa wszystkie dobre myśli, aż człowiekowi pozostają tylko te najgorsze. Jeśli nie opanujemy swoich "Dementorów" to one stają się nie do pokonania.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
82
Dołączył(a)
24 lut 2009, 17:33
Lokalizacja
Rybnik

Nerwica, a wasi bliscy

przez lenka88 16 mar 2011, 20:30
Mam dziś straszny dzień, cały czas towarzyszy mi uczucie lęku. Nie mam pojęcia dlaczego. Miałam problem wejść do sklepu i urzędu. Jestem dziś strasznie roztargniona. Nienawidzę tych dni. Co mam powiedzieć narzeczonemu jak dzwoni i pyta jak moje samopoczucie? Mam mu powiedzieć że tragicznie? Przecież nie mogę bo po pierwsze będzie się martwił, a po drugie nie będzie rozumiał dlaczego się źle czuje. I co mam mu powiedzieć jak pyta czy się jutro spotkamy? Skąd mogę wiedzieć co będzie jutro, skoro najpierw muszę jakoś przeżyć dziś, skąd mogę wiedzieć jak się będę jutro czuła, czy będę miała siłę i odwagę wyjść z domu :( ciężko....
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
07 mar 2011, 23:14

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 30 gości

Przeskocz do