Nerwica, a wasi bliscy

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Nerwica, a wasi bliscy

przez buu 07 mar 2011, 15:45
na mnie pewnie też ma, miałam okresy kiedy z nerwów nie mogłam nic przełknąć, a byłam głodna jak cholera.
tak ocena o 'wymądrzaniu' i ogólnie krytyka jest tu częsta :D każdy ma swoje zdanie z którym nie każdy się zgadza i tak to się zaczyna :P

też zdarzają mi się te wahania w ciągu dnia, ale bardzo rzadko u mnie występuje to jakby partiami, w moim mniemaniu to uczucie 'jest dobrze' trwa przez jakiś okres czasu, a potem bum i nagły spadek, i chociaż to 'bum' nie trwa aż tak długo to boli jak cholera bo właśnie wtedy pojawia się to sproszkowane uczucie (jak ładnie to nazwałaś :mrgreen:)
La inteligencia sin ambición es como un pájaro sin sus alas.
buu
Offline
Posty
624
Dołączył(a)
25 paź 2010, 11:16

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez tg--ice 07 mar 2011, 19:29
u mnie to raczej w ciągu dnia to nie ma wahania, wręcz odwrotnie, staram się działać, i to chyba moja największa wada. Gdy działam, to słabo myślę, a gdy jest już po wszystkim, to wtedy się zaczyna, bo nachodzą mnie ,,objawy" i wtedy to już w ogóle lipa.
Może za bardzo i za szybko chcę wszystko zrobić, staram się zawsze być w myślach o krok do przodu, i chyba to mnie tak bardzo męczy...
Gdy nachodzą mnie objawy, to przychodzą również nerwy że nie jestem w stanie nic zrobić, a gdy nerwy to znowu objawy, i tak w kółko :roll:
Mój psychiatra polecił mi żebym trochę po prostu zwolnił tępo tego wszystkiego, a ja gdy tylko jest mi trochę lepiej, to znowu przyspieszam, i chyba nie potrafię po prostu sobie odpuścić.
A gdy mam objawy, to zwalniam, i nerwy, że po prostu życie mi ucieka, że ile to można odpoczywać, że jeszcze mam tyle do zrobienia, i tak w kółko............
NO FEAR...!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
140
Dołączył(a)
27 gru 2010, 17:03
Lokalizacja
Toruń

Nerwica, a wasi bliscy

przez lenka88 07 mar 2011, 23:34
witajcie, pierwszy raz jestem na tym forum, czytam Wasze wypowiedzi i czuje się jak by ktoś opowiadał o mnie. Nie wiem co mi jest, nie lęczę się, nie mam odwagi przyznać się innym, że mam problem sama ze sobą, ale wiem że czasem zwykły dzień sprawia mi wielką trudność i zwykłe wyjście z domu. Przede wszystkim mam ogromny problem z wystąpieniem przed ludźmi... Co ja mówię, czasem mam problem z rozmową z drugim człowiekiem. Boję się ludzi, którzy wydają mi się silniejsi psychicznie, wygadani. Nie wiem z czego to wynika :( Ostatnio doszedł mi jeszcze jeden przerastajacy mnie problem. Mam narzeczonego (bardzo kochany i wymarzony), który chciałby w końcu zaciągnąć mnie do ołtarza. Nic dziwnego bo jesteśmy ze sobą już kilka lat. Tylko że ten fakt tak mnie cholernie przeraża i paraliżuje, że ciągle kombinuje, jak tu odsunąć jak najdalej w czasie ten dzień. Na samą myśl dostaje drżenia rąk, robi mi się gorąco, serce zaczyna walić. I pojawia się ten lęk... to okropne uczucie którego nienawidzę. Nie wiem skąd to się bierze. Na pewno boję się zmian które mnie czekają (zmiana pracy, miejsca zamieszkania, zamieszkanie z jego rodziną, która jest całkiem inna od mojej). Wogóle całe życie mam straszne kompleksy, zawsze czułam się gorsza od innych, i zawsze wychodzę z załozenia że jeśli coś może się nie udać, to na pewno się nie uda. I tak jest z tym ślubem, boje się że przez ten lęk zepsuje dzień, który powinien być najpiękniejszy i boję się że przez ten lęk zespuje życie swoje i swojego ukochanego. Poradźcie coś. Powinnam się leczyć? Jeśli tak, to od czego zacząć?
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
07 mar 2011, 23:14

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez Manka 08 mar 2011, 00:18
Eh ta nerwica po prostu , same przez nią problemy . Ja przed chwilą miałam atak paniki bo miałam problem z komputerem nie chciał odpalić ... fiuuu ale kryzys zażegnany :mrgreen:

tg--ice zajęcie i działanie to świetny sposób na nerwice ! Im bardziej człowiek jest czymś pochłonięty tym bardziej zapomina , ale to owszem ma też swoje minusy właśnie takie , że za bardzo się rozpędzamy i nakręcamy. :-|

lenka88 a jak ja przeczytałam Twojego posta odniosłam identyczne wrażenie do siebie . Hmm widocznie nasze historie są podobne. Ja już pisałam wcześniej ... i mama taki sam problem ... wizja przyszłego małżeństwa mnie aż paraliżuje , mimo , że mój partner jest do rany przyłóż.
Nie uwierzysz co ja zrobiłam dzisiaj w takim ataku lęku ... powiedziałam swojemu partnerowi , że nie śpieszy mi się do mieszkania z nim i z jego rodziną a tym bardziej do ślubu ... :oops: Miał grobową minę ... a do mnie to co mu powiedziałam dotarło dopiero po dłuższej chwili .... na szczęście zrozumiał ... on zawsze rozumie , pytanie jak długo jeszcze . Matka mnie straszy , że przez tą panikę on kiedyś mnie zostawi . On znowu twierdzi , że wszystko co robi to robi dla mnie i z miłości . A ja wiem , że nic nie wiem :shock:

Ciężko mi doradzić co powinnaś zrobić ja już próbowałam różnych tabletek od ziołowych po nie wiem co ... teraz zaczynam terapię na nowo tylko się będę zbierać jeszcze z nim do niego dotrę . Ale muszę bo sama już nie daję sobie momentami rady z moją nerwicą . Więc może to byłby dobry początek ? porozmawiać z fachowcem ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
260
Dołączył(a)
15 lut 2010, 13:35
Lokalizacja
DreamLand

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez rutka 08 mar 2011, 14:16
lenka88 wizyta u psychologa ci nie zaszkodzi a bynajmniej byś się dowiedziała co w tobie siedzi i w czym masz problem z tego co piszesz to chyba chodzi o dzieciństwo idz do terapeuty to nie zaszkodzi a dowiesz się coś o sobie..... pozdrawiam.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
113
Dołączył(a)
22 lut 2011, 11:41
Lokalizacja
Wielkopolska

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez Manka 08 mar 2011, 15:31
Ja tak ostatnio zagłębiam się w przeżycia dzieciństwa ( a wszystko to dzięki mojemu wykładowcy bo poruszył ten psychologiczny temat) :mrgreen: I muszę stwierdzić , że duży wpływ często mają na obecną sytuacje przeżycia z dzieciństwa. Ku mojemu zdziwieniu troszeczkę ... bo myślałam , że nie wszystko skoncentrowane jest na dzieciństwie .

Z tego co się orientuje , aczkolwiek pewna nie jestem to psycholog na pewno wróci do dzieciństwa "cofnie się " podczas rozmowy ... :mrgreen:


Aaa i bym zapominała ... WSZYSTKIM KOBITKOM WSZYSTKIEGO NAJ ... NAJ ... NAJ ... Z OKAZJI NASZEGO ŚWIĘTA :mrgreen:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
260
Dołączył(a)
15 lut 2010, 13:35
Lokalizacja
DreamLand

Nerwica, a wasi bliscy

przez Pasterzsk8 08 mar 2011, 16:27
Manka napisał(a):Ja tak ostatnio zagłębiam się w przeżycia dzieciństwa ( a wszystko to dzięki mojemu wykładowcy bo poruszył ten psychologiczny temat) :mrgreen: I muszę stwierdzić , że duży wpływ często mają na obecną sytuacje przeżycia z dzieciństwa. Ku mojemu zdziwieniu troszeczkę ... bo myślałam , że nie wszystko skoncentrowane jest na dzieciństwie .

Z tego co się orientuje , aczkolwiek pewna nie jestem to psycholog na pewno wróci do dzieciństwa "cofnie się " podczas rozmowy ... :mrgreen:


Aaa i bym zapominała ... WSZYSTKIM KOBITKOM WSZYSTKIEGO NAJ ... NAJ ... NAJ ... Z OKAZJI NASZEGO ŚWIĘTA :mrgreen:


Myślę ,że masz racje. Z reguły w dzieciństwie znajdują się ziarna tego z czego rosną potem problemy. Warto się cofnąć i popatrzeć co było kiedyś bo to może pomóc w leczeniu dolegliwości...

Dołączam się do życzeń :)

-- 08 mar 2011, 16:30 --

Moja partnerka jest bardzo wytrzymała i za to jej dzięki... Ja strasznie angażuje się w sprawy sercowe co jednocześnie odbija się tym ,że nerwica atakuje moje uczucia ,ale dzięki temu że okazała się cierpliwa umiem już na tym panować :) pozdrowienia

-- 08 mar 2011, 16:33 --

lenka88 napisał(a):witajcie, pierwszy raz jestem na tym forum, czytam Wasze wypowiedzi i czuje się jak by ktoś opowiadał o mnie. Nie wiem co mi jest, nie lęczę się, nie mam odwagi przyznać się innym, że mam problem sama ze sobą, ale wiem że czasem zwykły dzień sprawia mi wielką trudność i zwykłe wyjście z domu. Przede wszystkim mam ogromny problem z wystąpieniem przed ludźmi... Co ja mówię, czasem mam problem z rozmową z drugim człowiekiem. Boję się ludzi, którzy wydają mi się silniejsi psychicznie, wygadani. Nie wiem z czego to wynika :( Ostatnio doszedł mi jeszcze jeden przerastajacy mnie problem. Mam narzeczonego (bardzo kochany i wymarzony), który chciałby w końcu zaciągnąć mnie do ołtarza. Nic dziwnego bo jesteśmy ze sobą już kilka lat. Tylko że ten fakt tak mnie cholernie przeraża i paraliżuje, że ciągle kombinuje, jak tu odsunąć jak najdalej w czasie ten dzień. Na samą myśl dostaje drżenia rąk, robi mi się gorąco, serce zaczyna walić. I pojawia się ten lęk... to okropne uczucie którego nienawidzę. Nie wiem skąd to się bierze. Na pewno boję się zmian które mnie czekają (zmiana pracy, miejsca zamieszkania, zamieszkanie z jego rodziną, która jest całkiem inna od mojej). Wogóle całe życie mam straszne kompleksy, zawsze czułam się gorsza od innych, i zawsze wychodzę z załozenia że jeśli coś może się nie udać, to na pewno się nie uda. I tak jest z tym ślubem, boje się że przez ten lęk zepsuje dzień, który powinien być najpiękniejszy i boję się że przez ten lęk zespuje życie swoje i swojego ukochanego. Poradźcie coś. Powinnam się leczyć? Jeśli tak, to od czego zacząć?


Myślę ,że mój post może ci trochę pomóc : http://www.nerwica.com/ataki-jak-wygl-daj-jak-sobie-radzimy-t4461-3752.html

Napisałem tego dużo ale myślę ,że warto o tym poczytać :)
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
19 maja 2010, 21:18

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez Manka 08 mar 2011, 23:39
Pasterzsk8 przeczytałam Twojego ostatniego posta , bo gdybym tak chciała przeczytać wszystkie to byłoby ciężko. Bo trochę ogólnie tych postów jest .
Każdy ma jakieś dolegliwości od strony nerwicy ... każdy odczuwa inaczej ...
Ty piszesz o tych atakach klucia w klatce jeśli do czytałam dobrze ja np. mam tak że mam wrażenie duszności na klatce piersiowej ... Pisze wrażenie bo mam już somatyczne bóle głowy odkąd pamiętam ... inaczej mówiąc urojone ... i inny wachlarz objawów które się ciągle zmieniają albo uzupełniają o nowe .

Napisałam o źródłach w dzieciństwie bo w cholerę i jeszcze trochę na czytałam się już różnych artykułów i wiem że taka możliwość istnieje ... przypuszczam , że jest nawet pewna.

Sama korzystam z pomocy psychologa , psychiatry , ale jak sam trafnie stwierdziłeś to takie Placebo .
Psychologowie są pożyteczni , a nawet czasem ich pomoc jest nieodzowna , bo gdy znajdujemy się na krawędzi obłędu czy szaleństwa którz inny ma nam wtedy pomóc ? Ale zauważyłam , że zazwyczaj idzie się do psychologa czy psychiatry aby uzyskać ulgę a nie zawszę po to aby się wyleczyć .
Tylko wtedy gdy ma się dość własnej choroby jesteśmy w stanie się z niej wyzwolić .
I wielu psychologów twierdzi , że ludzie chorzy w istocie rzeczy nie chcą naprawdę wyzdrowieć . Mimo narzekań w chorobie jest im dobrze . Oczekują ulgi , ale nie powrotu do zdrowia . Bo leczenie jest bolesne i wymaga od nas wielu wyrzeczeń . Można to porównać do łóżka w którym śpimy i w którym jest ciepło i wygodnie ... a rano trzeba przecież wstać ...

Nerwica jest zaburzeniem z którym musimy walczyć przede wszystkim my sami . Cudowne byłoby gdyby jedna wizyta u psychologa rozwiązywała wszystkie nasze problemy i pozbawiała lęków. Niestety psycholog nie jest czarodziejem . Wizyta u niego może nam pomóc , ulżyć tak jak pisałam wyżej , ale to od nas zależy cała reszta .
I daje duży "+" za ostatnią część posta którą za podał w linku Pasterzsk8 :brawo:

P.S. Dostałam dzisiaj na dzień kobitek kaktusa ... jakie to nie typowe ale świetny jest porostu :D Pomijam fakt , że z psychologicznego pkt. widzenia symbolizuje ostrzeżenie ale ma kształt serducha i to jest piękne :mrgreen:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
260
Dołączył(a)
15 lut 2010, 13:35
Lokalizacja
DreamLand

Nerwica, a wasi bliscy

przez lenka88 09 mar 2011, 00:17
szczerze mówiąc nie spodziewałam się takich szybkich reakcji z waszej strony. Nie życzę nikomu takich problemów ze sobą jakie ja przeżywam, ale kiedy czytam wasze wypowiedzi, nie czuje się taka osamotniona z tym wszystkim (nie wiem czy to głupie?) Dużo piszecie o trudnym dzieciństwie, więc analizuje swoje i nie wiem, czy wydarzyło się kiedykolwiek coś takiego co mogło się odbić na mojej psychice. Podobno od zawsze byłam skryta i najlepiej mi było w samotności (chowałam się żeby nikt mi nie przeszkadzał w zabawie lalkami), a tak poza tym nie wiem czy mogłabym się do czegoś przyczepić. Może tylko do tego że moja mama nigdy nie rozmawiała ze mną szczerze, jak matka z córką, kobieta z kobietą, cokolwiek. Mam 23 lata i nie przypominam sobie żadnej prywatnej, szczerej rozmowy z nią. Nie powiem że mnie to nie bolało, ale myślałam że się do tego przyzwyczaiłam i nauczyłam nie przejmować. A może wcale tak nie jest? Ale czy to jest powód do stanów lękowych. Nie wiem. Wiem że się boję o przyszłość mojego związku. Dobija mnie fakt że ranię osobę na której naprawdę mi zależy. Mój narzeczony postanowił mi pomóc oswoić się z lękami, co mnie chyba jeszcze bardziej przeraza. Wiem że on nie rozumie tego co się dzieje we mnie, odbiera to jako taki zwykły strach, który każdy czasem odczuwa i uważa że to jest do pokonania, wystarczy chcieć. Tylko że ja naprawdę bardzo chce... już od kilku lat.

Czy nerwica może być związana z genetyką? Wiem że w mojej rodzinie pojawiały się już problemy związane z nerwicą.
Pozdrawiam wszystkich
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
07 mar 2011, 23:14

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez Badziak 09 mar 2011, 04:39
Czy nerwica może być związana z genetyką?

Pewnie istnieje dziedziczna skłonność do zapadania na choroby psychiczne. Nie bez powodu psychiatra na pierwszej wizycie pyta czy występowały w Pani/Pana rodzinie depresje, nerwice itp. Skoro w schizofrenii jest spory odsetek zachorowań u dzieci osób zdiagnozowanych to pewnie z innymi zaburzeniami tego typu jest podobnie, chociaż możliwe, że za bardzo uogólniam, bo w końcu nerwica i schizofrenia to zupełnie inne jednostki.

Zresztą pewnie dużą rolę odgrywa tu też czynnik środowiskowy. Jako dziecko mogliśmy zobaczyć, że rodzic na stres reaguje depresją/nerwicą i taki wzorzec został w nas zaszczepiony.
Zaburzenia depresyjno-lękowe z elementami fobii społecznej:
Anafranil SR (klomipramina) 150 mg
Amizepin (karbamazepina) 400 mg

+ terapia behawioralno-poznawcza :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1412
Dołączył(a)
19 kwi 2010, 23:21

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez Manka 09 mar 2011, 12:11
lenka88 ja gdy zaczęłam pisać na tym forum też nie spodziewałam się takiej akceptacji i swego rodzaju pomocy ! I jestem wdzięczna za to wszystkim osobom z którymi mam przyjemność pisać ;)
Jako , że obserwowałam to forum od dłuższego czasu za nim zaczęłam już pisać i już mam mały staż zresztą na nim , to to forum jest dla mnie czymś pozytywnym ... taką odskocznią . Wiem , że tu ludzie mnie rozumieją i nie patrzą się na mnie jak na "małpę w cyrku" :mrgreen:

lenka88 napisał(a): Podobno od zawsze byłam skryta i najlepiej mi było w samotności Może tylko do tego że moja mama nigdy nie rozmawiała ze mną szczerze, jak matka z córką, kobieta z kobietą, cokolwiek.


Jeśli mam być szczera myślałam , że jestem ewenementem pod tym względem . Nigdy czegoś takiego nie doświadczyłam . A teraz gdyby taka sytuacja mi sisę zdarzyła nie um9iałabym zaufać i nawet tak rozmawiać ...
Co do skrytości oo zawsze dobrze czułam się w samotności ... od dzieciństwa często byłam sama , bo jak na ilość przyjaciół to jednak nie mogłam być zachwycona ! Pewnie to też w jakiś sposób się przyczyniło do nerwicy .
A co do genetycznego podłoża nerwicy ... tylko nie u każdego się uaktywnia albo inaczej nie którzy są na jej działanie odporni za to na innych działa jak istne "BUMMM".
Avatar użytkownika
Offline
Posty
260
Dołączył(a)
15 lut 2010, 13:35
Lokalizacja
DreamLand

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez tg--ice 10 mar 2011, 18:28
Ja miałem podobnie, w sumie od dzieciństwa byłem skryty, i nieśmiały, każde skierowanie jakiegokolwiek słowa przez obcą osobę w moją stronę, wiązało się u mnie z nerwami. Teraz gdy na to wszystko patrzę z perspektywy czasu, to faktycznie, ja już dawno miałem nerwicę, ale dopiero od jakiegoś czasu, ona jest na tyle ,,silna" że skutecznie utrudnia mi życie... :(
W liceum, to zawsze wolałem być w cieniu, w tylnym rzędzie, się nie odzywać, i jakoś przetrwać. Podobnie było w sprawach uczuciowych. Dopiero po liceum po woli zacząłem nabierać trochę śmiałości, ale i tak zawsze byłem typem samotnika.
Teraz jeśli chodzi o nieśmiałość, to jest dużo lepiej, niż wcześniej, ale chyba już jest na to za późno, i moja nerwica już zdążyła się uaktywnić...
Czasem nawet to śni mi się liceum, i wszystkie nerwy z nim związane...

Kurcze, ostatnio u mnie i mojej partnerki ,,na tapecie" jest temat budowy domu. Jesteśmy na etapie wyboru projektu. Oczywiście mi się podobają inne niż jej domy, ale chyba jakoś dojdziemy do porozumienia. Ale nie w tym problem, chodzi o to, że przeraża mnie ta cała sprawa,po prostu chyba panikuję, bo uważam, że będzie mi na prawdę ciężko to wszystko ogarnąć. Na prawdę tego chcę, ale jak ja sobie ze wszystkim poradzę, gdy czasami to nawet mi jest ciężko przeżyć dzień. Z drugiej strony jakoś jeszcze żyję, jako tako funkcjonuję, ale ten strach to mi ,,spędza sen z powiek" . Nie wiem, może to dla tego że mam ostatnio gorszy okres..., nawet we wtorek byłem u mojego psychiatry, i on powiedział mi, że czasem tak jest, są dni lepsze i gorsze, i każdy je ma. Niestety u mnie ostatnio przeważają te gorsze. Ale tak prawdę mówiąc to dopiero od trochę ponad roku się leczę na nerwicę, więc chyba jeszcze potrzeba czasu. W końcu to na moją nerwicę, to pracowałem latami, więc trzeba jeszcze poczekać...
Wczoraj wieczorem przed snem, tak sobie pomyślałem (pewnie większość z was tak już myślała), że jak to by było fajnie obudzić się następnego dnia bez nerwicy, zero objawów, zero lęków, zero wszystkiego, po prostu normalny zdrowy człowiek, i wiecie co......? Nie spełniło się :(
Jak już wcześniej pisałem, to we wtorek byłem u psychiatry, i nawiązując do naszych wcześniejszych postów, to powiedziałem mu o tej pustce w głowie, w dużych sklepach, i zatłoczonych miejscach, on poradził mi pewien sposób, co do którego nie wiem czy się zastosuje, bo nie wiem czy będę miał na tyle odwagi, a mianowicie chodzi o to :
Jesteśmy w dużym sklepie smo-obsługowym,idziemy na dział powiedzmy mięsny, do rzeźnika,czekamy, aż będzie dość duża kolejka,
- sprzedawczyni pyta ,,słucham?"
-A my prosimy o załużmy 35 dag jakiejś tam kiełbasy (ważne żeby to była jakaś nietypowa ilość np 65 dag, 87 dag itp..)
-Prosimy o pokrojenie w bardzo cienkie plasterki,
-a gdy już pokroi, i będzie chciała pakować, to my mówimy, że się rozmyśliliśmy, i poprosimy pasztetową! (jednym słowem mamy być upierdliwi!) Jak powiedział mój psychiatra po kilkunastu takich akcjach na pewno będzie lepiej.
Powiedział mi też bardzo fajny text ,,Nie próbuj zrozumieć wszystkiego, bo wszystko stanie się niezrozumiałe" to są słowa jakiegoś kolesia, ale nie pamiętam kogo, jednym słowem podobają mi się...
Pozdrawiam wszystkich.... :mrgreen:
NO FEAR...!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
140
Dołączył(a)
27 gru 2010, 17:03
Lokalizacja
Toruń

Nerwica, a wasi bliscy

przez lenka88 10 mar 2011, 22:20
"Kurcze, ostatnio u mnie i mojej partnerki ,,na tapecie" jest temat budowy domu. Jesteśmy na etapie wyboru projektu. Oczywiście mi się podobają inne niż jej domy, ale chyba jakoś dojdziemy do porozumienia. Ale nie w tym problem, chodzi o to, że przeraża mnie ta cała sprawa,po prostu chyba panikuję, bo uważam, że będzie mi na prawdę ciężko to wszystko ogarnąć. Na prawdę tego chcę, ale jak ja sobie ze wszystkim poradzę, gdy czasami to nawet mi jest ciężko przeżyć dzień. Z drugiej strony jakoś jeszcze żyję, jako tako funkcjonuję, ale ten strach to mi ,,spędza sen z powiek" . Nie wiem, może to dla tego że mam ostatnio gorszy okres..., nawet we wtorek byłem u mojego psychiatry, i on powiedział mi, że czasem tak jest, są dni lepsze i gorsze, i każdy je ma. Niestety u mnie ostatnio przeważają te gorsze. Ale tak prawdę mówiąc to dopiero od trochę ponad roku się leczę na nerwicę, więc chyba jeszcze potrzeba czasu. W końcu to na moją nerwicę, to pracowałem latami, więc trzeba jeszcze poczekać..."


Czy to nie jest okropne uczucie kiedy człowiek czegoś chce ale nie może tego zrealizować. Ostatnio w moim życiu ciągle pojawiają się słowa "naprawdę tego chce, ale..." Mój narzeczony chyba traci powoli do mnie cierpliwość :( zaczyna wątpić w moją miłość. No bo skoro naprawdę go kocham i naprawdę chce z nim być, to w czym problem. A dla mnie to jest problem. Bo mnie to przerasta, bo się boję, bo lęk mnie paraliżuje. Masakra jakaś. Czasem mi się wydaje że moje życie to ciągła walka o przetrwanie kolejnego dnia.
Pozdrawiam. Mimo wszytko główka do góry, co nie?

-- 10 mar 2011, 21:26 --

Kurcze pustkę jakąś mam w głowie, gorsze dni... Weekendowe wieczory spędzę u narzeczonego, a to dla mnie stresik, bo nie czuje się dobrze w jego domu i wśród jego rodziny. Skąd mi się to bierze...? Myślicie że to głupie bać się ludzi?
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
07 mar 2011, 23:14

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez Manka 10 mar 2011, 23:25
tg--ice i lenka88 tak czytam wasze posty i nie będę pisać do każdego z was osobno ... mamy po prostu te same problemy i tyle ... :roll:
Ale dobrze się jest tym z kimś podzielić.
Gdyby was nie było i tego forum to bym chyba zwariowała.
A więc "DOBRZE ŻE JESTEŚCIE"!!! :!:

Ze mną to ostatnio rożnie . Niby w miarę spokojnie a jednak ciągle analizuję ... ciągle czuję ten nie uzasadniony lęk a rano to aż ciężko wstać z łóżka.
Moja chora głowa wymyśla abstrakcyjne powody do lęków. Czy to w sklepie czy na przystanku ... gdziekolwiek , wszędzie się czegoś boję ...
Co gorsza potrafię sobie coś wmówić a potem z tego powodu siedzę i obgryzam paznokcie :shock: Bo wydaje mi się to tak realne że aż możliwe . A potem porostu nie ogarniam ...

Ale świetne jest to co napisałeś tg--ice bo prawdziwe.

lenka88 co do lęku do ludzi ... to nie jest głupie , to jest prawdziwe :shock: Ja taki lęk odczuwam 24h gdziekolwiek jestem .
Aj ta nerwica ... :roll: Ale mimo wszystko staram się być twarda :mrgreen:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
260
Dołączył(a)
15 lut 2010, 13:35
Lokalizacja
DreamLand

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do