Mechanizmy nerwicy-podsumowanie

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Mechanizmy nerwicy-podsumowanie

przez Ania1976 04 lip 2006, 16:01
Witajcie,

Mam do Was prosbe. Czy Ktos z Was, moglby pokusic sie o zrobienie w punkatach takiego ''kompendium'' nt.mechanizmow/przypadkow, ktore spowodowaly nerwice i powoduja, ze ta choroba utrzymuje sie?

Chcialabym, zeby to byla taka szybka ''sciagawka'' dla Nowych Czlonkow Forum. Chcialabym, zeby Ludzie tacy jak My zrozumieli, ze niczemu nie jestesmy winni!!! Chcialabym wykazac, ze to nie My wprawilismy sie w ten stan, ALE to jednak My mozemy z niego wyjsc.

Pozdrawiam,
Ania
Ania1976
Offline

przez betty 04 lip 2006, 16:25
wiesz Ania, nie wiem czy w ogole mozna cos takiego spisac... wszyscy cierpimy na to samo, ale kazda historia jest inna i kazdy w inny sposob z tego wychodzi...
uwazam rowniez, ze moze nie jestemy winni naszej sytuacji, ale mysle, ze to jednak my sami wpakowalismy sie w taki stan, nikt inny za to nie jest odpowiedzialny... owszem, zyjemy w swiecie ktory na nas oddzialowuje, ale to my sami musimy sie do niego ustosunkowac tak, zeby nam bylo w nim dobrze...
dlatego mysle sobie, ze pierwszym krokiem do wyzdrowienia, to jest jednak wziecie odpowiedzialnosci za to co sie z nami stalo i za cale nasze zycie, bo nikt inny jak my nim kierujemy... nie zrzucajmy winy na innych, bo to by oznaczalo uzalanie sie nad soba, a to nam nic nie da...
to jest takie moje myslenie, nie musicie sie z nim zgadzac...
...usiadl i zrobil najwazniejsza rzecz w swoim zyciu - posluchal tego, czego potrzebowal uslyszec od samego siebie...
Offline
Posty
133
Dołączył(a)
25 cze 2006, 11:52

przez Ania1976 04 lip 2006, 16:45
Mysle, ze nie masz prawa pisac, ze sie nas soba ''uzalam'' lub Ktos inny z Forum to czyni, ja i Inni o Tobie tego nie piszemy.

Czy zycie w rodzinie patologicznej, maltretowanie psychiczne i fizyczne nazywasz braniem odpowiedzialnosci za swoje zycie???

Jak male dziecko moze kierowac swoim zyciem, tak by go ono w przyszlosci nie zniszczylo?

Mam 30 lat, ale nerwicy nie nabawilam sie w tydzien!

Nie oczekiwalam komentarza mojego postu, lecz konstruktywnej wspolpracy lub pominiecia go, jesli sprawa wyda sie komus nieistotna.
Ania1976
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez didado1 04 lip 2006, 16:45
http://www.forum.nerwica.com/jak-opanow ... ny+nerwicy
http://www.forum.nerwica.com/jak-myslic ... ny+nerwicy

moim zdaniem nie ma jedenj przyczyny jest ich kilka i zgodnie z powiedzeniem " doputy dzban wodę nosi, dopuki ucho nie pęknie"
ja tak uważam
pozdrawiam

[ Dodano: Wto Lip 04, 2006 15:50 ]
Ania1976 napisał(a):Jak male dziecko moze kierowac swoim zyciem, tak by go ono w przyszlosci nie zniszczylo?


nie może kierowac, gdyż wzorce czerpie poświadomie od innych i w tym problem :roll:
znikłam i mnie nie ma .........
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1189
Dołączył(a)
03 mar 2006, 14:35

przez betty 04 lip 2006, 16:52
po pierwsze nie napisalam tego o Tobie Aniu, nie wiem skad Ci to przyszlo do glowy... napisalam dokladnie "to jest takie moje myslenie, nie musicie sie z nim zgadzac...", czyli mysle tak o sobie, a nie o Was, nie znam Was i nigdy nie pozwolilabym sobie Was krytykowac...
poza tym zdaje sobie sprawe, ze sa rozne przyczyny nerwicy i dlatego tez napisalam "kazda historia jest inna i kazdy w inny sposob z tego wychodzi... "
napisalam tak, bo tak wlasnie uwazam i takie myslenie mi pomaga w mojej walce z nerwca...
znam rowniez ludzi z patologicznych rodzin, ktorzy ulozyli sobie zycie swietnie i nie zaznali nigdy leku...
...usiadl i zrobil najwazniejsza rzecz w swoim zyciu - posluchal tego, czego potrzebowal uslyszec od samego siebie...
Offline
Posty
133
Dołączył(a)
25 cze 2006, 11:52

Avatar użytkownika
przez GRIGOR2000 04 lip 2006, 20:57
podumowanie mojej nerwicy jest to moj tryb zycia niestety bardzo stresowy,ale co z tego ze wiem co mnie pograza jak i tak nie moge przestac tego robic naprzyklad z powodow finasowych. :cry:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
03 lip 2006, 23:58
Lokalizacja
KOSZALIN

przez ania30 05 lip 2006, 10:30
Powody mojej nerwicy

-dzieciństwo
-bunt młodzieńczy
-eksperyment z marihuaną
-stresująca praca
-urodzenie dziecka
- a najwazniejsze z tego wszystkiego to to ze jesteśmy za bardzo wrażliwi.
życie jest piękne
Offline
Posty
133
Dołączył(a)
07 cze 2006, 18:48
Lokalizacja
polska

Avatar użytkownika
przez Hollow 05 lip 2006, 19:45
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
312
Dołączył(a)
10 mar 2006, 17:29

Avatar użytkownika
przez Sorrow 05 lip 2006, 21:08
-chory ojciec, który nie chciał mnie utrzymywać
-chore przedszkole, gdzie nie potrafili zapewnić dzieciom bezpieczeństwa ani nauczyć jak komunikować się i bawić w odpowiedzialny sposób
-chore sądy, które nie chciały dać mi więcej alimentów
-to samo w szkole co w przedszkolu
-chora klasa w podstawówce, której normalny człowiek nie był mile widziany
-chore państwo, które upupia obywateli
-życie w obcym otoczeniu

Ech...
Przydałby się Punisher...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

przez Ania1976 07 lip 2006, 11:10
BBB dziekuje za Wasze wypowiedzi. I wspanialy wykres!
Nie dotarla do mnie informacja na e-mail, ze sa jakies nowe wypowiedzi do tego posta, dlatego dopiero teraz pisze.
A u mnie jest tak:

-straszne dziecinstwo (potworny alkoholizm Mamy, tyranizujacy Ojciec-despota:bicie po glowie, stale epitety, ze jestem dziwaczka, debilem, fajtlapa, kretynka, podsuwanie do czytania naukowych ksiazek nt.Psychiatrii w celu znalezienia odpowiedzi na moje ''nieudolnosci'', zmuszanie do bardzo ciezkich treningow sportowych od 7-go roku zycia, karcenie za kazda 4, zamiast 5. Bardzo agresywna, teroryzujaca do tej pory caly dom mlodsza Siostra, ktora maltretowala mnie psychicznie i fizycznie, a Rodzice uwazali, ze to moja wina.

-szykany w Podstawowce i Liceum, wysmiewanie, upokazanie, wyzywanie, bo bylam b.cichym i zaszczutym, niesmialym dzieckiem.

-praca od 9-22, wykorzystywanie w pracy przez wszystkich, bo nigdy nie umialam odmawiac i robilam wszystko za wszystkich

-paroletnie klopoty z alkoholem

-ciezki porod i pobyt z dzieckiem w szpitalu, po tym jak nagle stracil przytomnosc majac roczek.

Moglabym wymieniac dlugo, ale wiekszosc wydarzen i faktow to konsekwencja DOMU.

Efekt: leczenie psychiatryczno-psychologiczne od 9 lat. Pelna depersonalizacja. Leki takie, ze dziwie sie, ze jeszcze zyje.

Czy Wy-majac podobne doswiadczenia- wiecie juz jak sie ratowac?

Pozdrawiam bbb cieplutko,
A.
Ania1976
Offline

Avatar użytkownika
przez Sorrow 07 lip 2006, 18:01
Brzmi koszmarnie :( .
Ludzie, którzy gotują innym taki los powinni ponieść surową karę.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

przez Ania1976 07 lip 2006, 18:09
Ciezko sie przyznac, ze to Najblizsi zgotowali nam taki los.

Ja nie czekam na kare. Czekam na CUD, czyli wyzdrowienie.

Mialam wokol Siebie rowniez Osoby, ktore kochaly mnie, w pelni akceptujac i doceniajac (Sp.Babcia, Dziadek, Wujek), i mam nadzieje, ze czuwaja nade mna.

Pewnie choroba jest po to, zeby pewne sprawy zrozumiec, wyzwolic sie, wybaczyc sobie. Wszystko jest po cos, choc to pieklo na Ziemi.
Ania1976
Offline

przez Qvo 07 lip 2006, 20:31
Oficialnie nie mam stwierdzonej nerwicy dopiero będe diagnozowany.
Ale czytając Was jeste pewien że mam......
Będzie dobrze co nie? :cry:
: )
"Masz jeszcze jeden dzień żeby uciec ukryć się nie chcesz być stracony więc szukasz osłony ktoś wydał wyrok więc wciąż uciekasz chowasz się... Tam Twój schron, gdzie Twój dom"
Qvo
Offline
Posty
78
Dołączył(a)
24 cze 2006, 19:24
Lokalizacja
D-ca

Re: Mechanizmy nerwicy-podsumowanie

przez arkadia 12 kwi 2009, 19:44
Uważam, że za stan w którym jesteśmy winę (jesli można tak to określić) ponosimy zarówno i My sami jak i inni ludzie. Ludzie, którzy spowodowali, że zaczęliśmy się nakręcać, analizować.
Przyczyny mojego stanu:
- chora klasa w podstawówce, w której nie byłam akceptowana ( jak i kilka innych osób),
- gnębienie w podstawówce przed dwie inne uczennice,
- złe samopoczucie w wieku dorastania związane ze stylem ubierania się, fryzurą itd. ( rodzice nie przykładali do tego wagi),
- mało wiary we mnie pokładanej przez rodziców,
- wieczna niezgoda z mamą,
- rozpad małżeństwa, kolejnych związków,

Powyższe spowodowało, że:
- ciągle dążę do miłości,
- kocham mojego syna ponad życie, ale nie umiem z nim rozmiać,
- słaba wiara przez rodziców we mnie spowodowała to, że na przekór temu, skończyłam studia,
- wieczny niepokój, strach, obawę,
- niezdecydowanie w sferze wyznaczenia dodatkowych celów.
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
22 mar 2009, 23:01

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 29 gości

Przeskocz do