Mam nerwicę lękową. Za rok studia. Nie wiem, czy dam radę.

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Mam nerwicę lękową. Za rok studia. Nie wiem, czy dam radę.

przez black roan 05 gru 2010, 12:31
Witam! W skrócie opiszę moją sytuację.
Od ostatniej klasy gimnazjum zaczęły dopadać mnie lęki, często na lekcjach dot. pierwszej pomocy i tego typu. Obawiam się nawet słuchać historyjek o wypadkach, ranach, o śmierci. Najbardziej obawiam się bólu, i wszystko co mi się z nim kojarzy wywołuje u mnie lęki. Kiedy trafiłam do liceum, miałam straszne jazdy, bałam się chodzić do szkoły, codziennie przed lekcją z p.o (zasady pierwszej pomocy) przeżywałam koszmar, spać też nie mogłam, tylko płakałam w poduszkę. Wkrótce potem zaczęłam psychoterapię, zaczęłam też brać leki. Rok później było już lepiej, leki mi pomagały na tyle, że mogłam chodzić na lekcje i brać w nich czynny udział. Teraz jestem w 3 klasie liceum i wydaje mi się, że stanęłam w miejscu. Lekarz ciągle zmienia mi leki, jednak żadne nie działa tak jak powinno. Coraz częściej mam nocne ataki paniki. Od zawsze wyglądało to w ten sposób, że po prostu nagle budziłam się w nocy, dopadał mnie silny niepokój, który zamieniał się w atak. Mój ojciec też kiedyś miewał nocne ataki w dzieciństwie ale przeszły mu. Nie korzystał żadnej pomocy. Moja kuzynka też cierpi na ataki paniki, jesteśmy w podobnej sytuacji, tylko, że ona nie jest tak silnie związana z domem i mamą, jak ja, więc jest w stanie radzić sobie z paniką samemu. Najlepiej czuję się w domu i niestety, jestem silnie przywiązana do swojej matki, mam wrażenie że kiedy mam atak, tylko ona może mi pomóc. Czuję się najbezpieczniej z nią. Ostatnio przestałam wychodzić z domu, rzadko spotykam się z przyjaciółmi, bo obawiam się ataków, braku pomocy ze strony innych, a także braku zrozumienia. Marzą mi się studia we Wrocławiu, to około 200km od domu. Boję się, czy dam sobie radę. Mam zamiar zmienić psychiatrę, gdyż wydaje mi się, że obecny nie traktuje mnie do końca serio. Nie ukrywam, że liczę na to, że nowy przepisze mi leki, które pomogą mi przetrwać na studiach, daleko od domu. Obawiam się tego, że będę zdana tylko na siebie, będę musiała poradzić sobie w wielu nowych sytuacjach sama. Dotychczas unikałam spania u znajomych czy gdzieś poza domem, po prostu nie mam odwagi na to. Proszę o porady czy opinie na ten temat.
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
05 gru 2010, 12:10

Re: Mam nerwicę lękową. Za rok studia. Nie wiem, czy dam radę.

przez stardoll 05 gru 2010, 12:54
Jakie leki bierzesz?
stardoll
Offline

Re: Mam nerwicę lękową. Za rok studia. Nie wiem, czy dam radę.

przez black roan 05 gru 2010, 13:18
Najlepiej działał na mnie Symfaxin 75mg
Potem musiałam zmienić na Asertin 50, brałam razem z Lerivonem 10mg - żadnej poprawy
Potem brałam Lerivon 10mg razem z Sympramolem 50mg - żadnej poprawy
Teraz od miesiąca biorę Lexapro najmniejszą dawkę podzieloną na pół. Najpierw czułam się fatalnie, dopadały mnie lęki, nie umiałam spać, byłam roztrzęsiona, czułam się jak inna osoba. Teraz jest trochę lepiej, ale nadal nie czuję się sobą. W nocy często dopadają mnie myśli jak z horroru, które powodowały u mnie zwykle panikę. Teraz atak się nie potrafi rozwinąć, że tak to opiszę, ale występuje kołatanie serca itt.
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
05 gru 2010, 12:10

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Mam nerwicę lękową. Za rok studia. Nie wiem, czy dam radę.

przez aniaa 05 gru 2010, 18:02
Myślę że nie masz się tak naprawdę czym martwić, przez rok wyzdrowiejesz, tylko musisz brać odpowiednie leki. Ja brałam dokładnie przez 11miesięcy asentre,to normalne że lek nie zadziała odrazu.Mi zaczął działać po 2 miesiącach, potem było tylko lepiej ,od 2 miesięcy nic nie biore i czuję się dobrze, Jeśli nie brałaś jesccze takich tabletek , to może wybierz się do lekarza i popytaj o ten lek.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
05 gru 2010, 17:51

Re: Mam nerwicę lękową. Za rok studia. Nie wiem, czy dam radę.

przez martinka2403 09 gru 2010, 00:32
chcę rozpocząć studia na wydziale prawa,cierpię od 6 lat na nerwicę lękową,jest dobrze ale mam nawroty a co za tym idzie rózne dolegliwości.prawo to ciężki kierunek,czy w moim stanie dam sobie rade?wiem,że z nerwicami studiują medycyne ,prawo i inne kierunki ale gdy przychodzi kryzys jest ciężko,boję się,że nie dam rady tzn nie z nauka ale te jazdy uniemozliwią mi np chodzenie na zajęcia,normale uczenie się.proszę o radę,jeżeli ktoś ma lub miał podobny problem,jak sobie poradził...wiem,że trzeba wierzyć i się nie poddawać,a ja tę wiarę posiadam,marzę o tych studiach,studiowałam już rok analitykę medyczną i dałam radę choć było ciężko,będę wdzięczna za wszystkie opinie.pozdrawiam
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
01 wrz 2010, 18:35

Re: Mam nerwicę lękową. Za rok studia. Nie wiem, czy dam radę.

przez black roan 19 gru 2010, 16:33
podbijam
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
05 gru 2010, 12:10

Re: Mam nerwicę lękową. Za rok studia. Nie wiem, czy dam radę.

przez paradoksy 19 gru 2010, 17:15
black roan, od samych leków nl Ci nie przejdzie. Póki masz czas (przed studiami) poproś psychiatrę, zeby Ci wypisał skierowanie na terapię, a nie tylko nową receptę :evil:
paradoksy
Offline

Re: Mam nerwicę lękową. Za rok studia. Nie wiem, czy dam radę.

przez black roan 19 gru 2010, 18:49
Jak napisałam w pierwszym poście, chodzę na psychoterapię. Od około dwóch lat.
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
05 gru 2010, 12:10

Re: Mam nerwicę lękową. Za rok studia. Nie wiem, czy dam radę.

przez Vi. 19 gru 2010, 19:01
I po niej nie ma poprawy ?

W jakiej metodzie jest prowadzona i jaka częstotliwość spotkań ?
Vi.
Offline

Re: Mam nerwicę lękową. Za rok studia. Nie wiem, czy dam radę.

przez black roan 19 gru 2010, 19:24
Psychoterapia indywidualna, raz w tygodniu. Miałam lepsze momenty, ale teraz nastąpiło gwałtowne pogorszenie, sama czuję, jakbym zrobiła się odporna na pomoc ze strony terapeutki. Szczerze mówiąc zawsze byłam zadowolona z wizyt u psychologa, ale właściwie radykalna zmiana do tej pory nie miała miejsca. Generalnie poprawa nie nastąpi przez same wizyty, potrzeba też wsparcia ze strony rodziny, a tego mi zwykle brakuje, gdyż rodzina uważa, że psycholog odrobi za nich całą robotę. Mam nadopiekuńczą matkę, która sama ma zszargane nerwy i jest pracoholiczką, poza tym nie dała mi ciepła, jest raczej zimną osobą o silnym charakterze, podchodzącą do ludzi z dużą rezerwą. Ojciec to raczej kumpel, nie mam w nim szczególnego oparcia. Mam też brata, który odrzucił mnie w pewnym sensie kiedy byłam małą dziewczynką. Nie znosił mnie i okazywał mi to na każdym kroku, przy nim czułam się gorsza. Teraz to ja nie potrafię wyciągnąć do niego ręki na zgodę, chociaż on się stara. Ale ja go chyba po prostu nienawidzę, gardzę nim za to, jak mnie traktował. Także możliwe, że szkopuł tkwi nie w nieumiejętnej terapii a w rodzinie.
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
05 gru 2010, 12:10

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do