Co mi dolega...

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Co mi dolega...

przez heros 16 lis 2010, 19:44
Witam.

Mam już powoli dość wszystkiego - taki optymistyczny wstęp.
Od kwietnia choruję (podobno na nerwicę). Odwiedziłem wielu lekarzy m.in. psychiatrę. Chodziłem na terapie, która trwała 2 miesiące, ale musiałem ją przerwać ze względu na to, że wyjeżdżałem na studia. Od sierpnia biorę Depralin. Wszystkie bóle jakie miałem minęły, kości, klatki, głowy, brzucha i innych, których już nie pamiętam. Niestety zostało to pieprzone uczucie, uczucie nierealności świata. Powiecie derealizacja, wiem. Jednak mam trochę inne objawy niż te książkowe czy z wikipedii. Nie będę opisywał jakich nie mam, a napiszę jakie mam. Czuję się jakbym grał w filmie, teatrze, jakby to wszystko co mnie otaczało było nie do końca na poważnie. Przez co jestem bardziej odważny niż przed chorobą, a byłem bardziej nieśmiały. Zagadanie do kobiety nie jest już dla mnie takim problemem co wtedy, a przez to właśnie mam ich wiele, ale niestety nie mogę cieszyć się z tego, że się im podobam. Właśnie przez to uczucie. Robię wszystko normalnie, uczę się, robię jedzenie, rozmawiam, śmieję się, ale to taki złudne...Nie potrafię do końca skupić się na czymś, zawsze to uczucie jest pierwsze. A myśleć o jutrze, o przszłości to jest dla mnie straszne nierealne. Wychodzą na jakaś imprezę czy do znajomych nie czuję w pełni tego, że wychodzę, nie potrafię tego CZUĆ. Nie potrafię czuć muzyki, śmiechu, a jestem osobą bardzo wesołą. Często zdarza mi się powiedzieć coś głupiego, ale nikt nigdy nie powiedział, że ze mną jest coś nie tak, nikt tego nie zauważa. Co najlepsze jak w moim życiu zdarzy się coś dziwnego, coś innego np. dziś zobaczyłem u koleżanki w zeszycie jakieś dziwne zapiski i opowiadając kolegą o tym poczułem się jeszcze dziwniej. Albo jak ktoś mnie nie zrozumie, ale mimo wszystko mówię jasno, to czuję się dziwnie. Przez takie patrzenie na świat bolą mnie delikatnie oczy, jakby mnie wciskały. Śpię dobrze, jednak mam wiele snów, praktycznie każdej nocy i potrafię przespać pół dnia co się wcześniej nie zdarzało. Nie potrafię się niczym zainteresować, a rozmawianie z kimś na jakiś temat to jest wysiłek z mojej strony. Co mi dolega? Co to jest? Czy może moja jakaś fobia, lęk? Czy ta derealizacja? Co zrobić?

ps. ani psycholog, ani ja nie doszliśmy do tego co jest przyczyną mojego "lęku", którego nie odczuwam, jednak rano czuję napięcie w brzuchu w nogach, taki delikatny stres.
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
31 lip 2010, 13:59

Re: Co mi dolega...

przez aleksandraaniela 18 lis 2010, 15:34
A rozmawiałeś z psychiatrą o tym? Próbowałeś zmienić psychologa? A może to tylko twoja fanaberia? Może być wiele powodów dla których tak się czujesz..
Nie ma ludzi zdrowych, są tylko niezdiagnozowani..
http://terapeutycznie.blogspot.com/
Posty
95
Dołączył(a)
14 paź 2010, 04:20
Lokalizacja
Warszawa

Re: Co mi dolega...

przez heros 19 lis 2010, 21:26
No właśnie tego też się obawiam, że to mój wymysł z którym nie mogę dać sobie rady...
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
31 lip 2010, 13:59

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Co mi dolega...

przez aleksandraaniela 19 lis 2010, 22:06
najlepszym sposobem na przekonanie się jest wizyta u lekarza i psychologa;-)
Nie ma ludzi zdrowych, są tylko niezdiagnozowani..
http://terapeutycznie.blogspot.com/
Posty
95
Dołączył(a)
14 paź 2010, 04:20
Lokalizacja
Warszawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do