Pomocy!

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Pomocy!

przez Shadowmere 07 lis 2010, 10:07
Mój problem zaczął się odkąd odstawiłam leki i przeprowadziłam się ..Złapala mnie jakas cholera-i nie chce puścić.
Otóż:
Po kilku bezsennych nocach zaczęłąm elegancko sama zasypiac.Nastrój odrobinę się wyrównal i zaczelam powolutku wracac do siebie.Niestety dopadl mnie zupelnie nowy objaw i nie mam pojęcia jak sobie pomóc :cry: .
Zasypiam we względnie nienajgorszym humorze i choc nie śpię dlugo to za to bez przerw-spójnie i bez wybudzanek jak to bylo po lekach-na siku,na żarcie,na papierosa.
Natomiast rano-koszmar.Budzę się i pierwszym uczuciem jest paraliżujący lęk.Przepaskudny-serce łomocze,w glowie aż szczypie i jestem zdrętwiala z przerażenia.Nie mam przy tym klasycznych dla lęku panicznego myśli,że umieram,ale jest to naprawdę ohydny,zatrważający lęk.
Psychiatra twierdzi,że to minie i tak ma być,zacisnąć zęby i przeczekać.
Z psychologicznego punktu widzenia-mam trochę stresów,nic nadzwyczajnego,bardziej proza codziennego życia-nowe miejsce,nowe obowiązki,babcia w szpitalu,dziad ciągle w pobliżu (jeszcze nie do konca usunięty),święta idą..życie :smile: Nic dodac,nic ująć.

Czy ktos z Was mial kiedys problemy z porannymi lękami,ktore atakują Was jeszce w łóżku,wlasciwie w momencie przebudzenia?

Od razu chcialabym podkreslic,że nie chodzi mi o ten dosc subtelny acz upierdliwy lęk przewlekly,taką telepkę o umiarkowanym nasileniu..tylko o naprawdę bardzo konkretny i silny strach,jakby mialo się wydarzyc cos bardzo zlego..

To slabnie z czasem,najgorsze jest pierwsze 15 minut odkad otworzę oczy, w przeciągu godziny,dwóch względnie się wyczerpuje..
Ale boję się.I nie umiem kompletnie sobie radzic z tym-na poczatku budzilam z rykiem Adama,potem bieglam sobie rzygnąć do łazienki,teraz udaje mi się to przeczekiwac w ciszy-co nie zmienia faktu,że cierpię.
Pomocy!
Mial ktos cos takiego?:(
Shadowmere
Offline

Re: Pomocy!

przez paradoksy 07 lis 2010, 10:47
Haniu, ja mam tak w weekendy. Wieczorami i po przebudzeniu. Nagle ogarnia mnie przerażający lęk przez niewiadomo czym, mam wrażenie że zaraz wszystkie wnętrzności wyjdą ze mnie, zaczynam się telepać, wpadam w jakiś trans i płaczę z bezsilności...
Z tym, że ja nie mam do kogo biec, więc muszę radzić sobie z tym sama... A radzę sobie w ten sposób, że tak leżę i ryczę i czekam aż przejdzie. Z tym, że ten lęk towarzyszy mi jakoś do południa i potem stopniowo ze mnie "schodzi".
Wcześniej tak nie miałam - od jakiegoś miesiąca tak to wygląda, a ostatnie 2 tygodnie to istny horror.
paradoksy
Offline

Re: Pomocy!

przez gina1212 07 lis 2010, 15:00
Mam 47 lat,,,3 dzieci,,,męża....
Od maja cierpię...
Cierpi też moja rodzina... nie daję już dzieciom takiego poczucia bezpieczeństwa jak wcześniej, one to czują.
Żyłam całymi latami ,,,odkąd pamiętam w lęku, mniejszym , większym ale zawsze w lęku.
Od 18 roku z przerwami nieraz kilkuletnimi jestem w poradni psychiatrycznej. W młodosci brałam psychotropy, które lęk "wyciszyły" ale nie zlikwidowały.
Teraz , już nie wytrzymuję...nie wytrzymuję natężenia lęku...
Częsty brak snu, najorsze są noce tzw. przespane po których powinnam była być super,,,ale otwieram oczy,,,jeszcze w fazie snu-wybudzania i już czuję szybkie tętno, omdlenie, poty, narastajacą panikę, czasem wzywam pogotowie, ale to nic nie daje...
Potem cały dzień mam do kitu,,,
Już wole częste budzenie i bycie niewyspaną niż to co od rana powoduje fatalne samopoczucie.
Zagladam na to forum kiedy ze mna źle i czerpię siły z pozytywnych wypowiedzi,,nie na długo to starcza ale czasem lepiej kiedy wiem iż nie jestem odosobniona w dolegliwościach.
Do lęków dochodzą problemy z oddychaniem, efekt ostatniego oddechu, czasem płytki szybki oddech, czasem jest tak jakby ktoś strzykawą wpompowywał mi powietrze do płuc, takie telepanie od srodka,,,
Panikę staram się "zapracować" robiąc cokolwiek fizycznie,,,mycie, prasowanie i tp.
Złoszczę się na samą siebie za brak nie umiejetności zapanowania nad lękiem.
NIe pomaga świadomość ,że ktoś cierpi podobnie, bo kiedy jestem w "dole" ważna jestem tylko ja moje lęki ,moje "świrkowania",,,,Pozatym świadomość iż jestem w takim wieku w jakim jestem zupełnie mnie dołuje...boję się bycia samej w domu zwłaszcza kiedy mam zostać sama z dziećmi, napawa mnie przerażeniem, Od tygodni jeżdżę z mężem rano do mojej mamy, on do pracy, dzieci do szkół a ja u mamusi, która ma mnie już dość...
Lecz stan w jakim jestem nie pozwala mi na normalne funkcjonowanie.
Boję się sytuacji kiedy pożegnam sie z rodzicami na zawsze...
Boję się ,,,tego,że się boję i że to narasta...
Czekam na terapię ,,,,może mi pomoże...
pozdrawiam czytajacych,,,
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
11 sie 2010, 06:26

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Pomocy!

przez tynka92 07 lis 2010, 18:57
Shadowmere, też tak mam, może od miesiąca co któryś dzień budzę się nagle z jakimś nagłym silnym lękiem. To okropne, ale przynajmniej widzisz, że nie jesteś sama. :D Myślę, że to w końcu minie (ale pewnie przerodzi się w coś innego...).
Offline
Posty
257
Dołączył(a)
12 maja 2009, 20:45
Lokalizacja
Bydgoszcz

Re: Pomocy!

Avatar użytkownika
przez Korba 07 lis 2010, 20:05
ja tak mam prawie codziennie przed pracą. lęk, który powoduje, że czasem przez godzinę nie jestem w stanie wyjść z łóżka.
potem jest mi słabo, niedobrze, serce telepie, poty mnie oblewają.... w takich okolicznościach szykuję się do pracy....
Pieprz-i-vanilia
F60.31 F38 F33 F31
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
12808
Dołączył(a)
22 sty 2010, 22:58
Lokalizacja
nie z tej ziemi

Re: Pomocy!

przez Thazek 07 lis 2010, 23:18
Korba napisał(a):ja tak mam prawie codziennie przed pracą. lęk, który powoduje, że czasem przez godzinę nie jestem w stanie wyjść z łóżka.
potem jest mi słabo, niedobrze, serce telepie, poty mnie oblewają.... w takich okolicznościach szykuję się do pracy....

jakbym siebie widział... masakra to jest jakaś :shock:
Thazek
Offline

Re: Pomocy!

przez Shadowmere 09 lis 2010, 09:29
To przechodzi granice mojego pojmowania.
I wcale nie chce minąć.


Serce tak mi lomocze,że zdaje się momentami,że przebije żebra i wyskoczy mi na pościel :mrgreen:
Do tego codziennie ran rzyganie i biegunka./cenzura/ by to wszystko strzelil.

Ja tak nie mialam,to nie ja.
Shadowmere
Offline

Re: Pomocy!

przez Vi. 09 lis 2010, 09:43
Shadowmere, Ja tak miałem bardzo długo, na początku NL, później mi się uspokoiło po lekach.

Jak pierwszy raz odstawiłem to wróciło i trwało trochę, może tydzień może półtora i się uspokoiło, jestem z Tobą trzymaj się.

Niedługo będzie lepiej.
Vi.
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 35 gości

Przeskocz do