Ciągłe napięcie, lęk - czyżby nerwica?

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Ciągłe napięcie, lęk - czyżby nerwica?

przez Badzynka 03 lis 2010, 18:42
Komu dobrze ;) No nic, też spróbuję na NFZ bo z kasą krucho (student:P)
Pomaga Tobie ten lekarz? Widzisz jakieś efekty?
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
02 lis 2010, 20:31

Re: Ciągłe napięcie, lęk - czyżby nerwica?

przez Agnieszka_1988 03 lis 2010, 18:46
Badzynka, też studiuję, więc Cię rozumiem :D
Po terapii czuję się lepiej i zaczynam rozumieć mechanizmy tego zaburzenia, ale znacznej poprawy jeszcze nie ma. Chodzę dopiero od końcówki sierpnia. Ile to? Z 2 miesiące z hakiem, a nerwice mam od 10 roku życia, więc wiesz... :D Nazbierało się tego...
Agnieszka_1988
Offline

Re: Ciągłe napięcie, lęk - czyżby nerwica?

przez Badzynka 03 lis 2010, 18:49
wow, długo. U mnie zaczęło się chyba 11/12 lat a dopiero teraz są skutki uboczne: bóle, nieznośnie pieczenie jamy ustnej (koszmar!) napady agresji itp. Chyba znasz to. Kurcze, dobrze jest z kimś o tym pogadać/popisać. Jakoś lżej na duszy. Dzięki ;)
Nie wiem czy mam prawo pytać, ale moja ciekawość nie zna granic: na czym polegają Twoje wizyty u lekarza? co robicie?
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
02 lis 2010, 20:31

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Ciągłe napięcie, lęk - czyżby nerwica?

przez Misiek_NL 03 lis 2010, 18:51
Moim zdaniem lepiej iść z NFZ bo większość prywaciarzy to patrzy jednak żeby kase wyciągnąć... Byłem kiedyś u psychologa prywatnie zapłaciłem 100 zł za wizytę... i widziałem jak pani psycholog niecierpliwie patrzy co chwilę na zegarek ;) A na koniec jeszcze się beszczelnie zapytała na kiedy mnie zapisać na nastepny raz.... Zaśmiałem sie tylko i poszedłem z tamtąd. A do psychiatry chodzę z NFZ i jestem bardzo zadowolony z mojej pani psychiatrki. I mogę śmiało powiedzieć że mi pomogła...
Misiek_NL
Offline

Re: Ciągłe napięcie, lęk - czyżby nerwica?

przez Badzynka 03 lis 2010, 18:55
100 zł? Dużo :(
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
02 lis 2010, 20:31

Re: Ciągłe napięcie, lęk - czyżby nerwica?

Avatar użytkownika
przez *Monika* 03 lis 2010, 19:09
Agnieszka_1988, Od jakiego czasu chodzisz na sesje? Pomagają?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: Ciągłe napięcie, lęk - czyżby nerwica?

przez Agnieszka_1988 03 lis 2010, 20:23
Badzynka napisał(a):wow, długo. U mnie zaczęło się chyba 11/12 lat a dopiero teraz są skutki uboczne: bóle, nieznośnie pieczenie jamy ustnej (koszmar!) napady agresji itp. Chyba znasz to. Kurcze, dobrze jest z kimś o tym pogadać/popisać. Jakoś lżej na duszy. Dzięki ;)
Nie wiem czy mam prawo pytać, ale moja ciekawość nie zna granic: na czym polegają Twoje wizyty u lekarza? co robicie?


Pierwsze wizyty to były rozmowy o przeszłości, o ewentualnych przyczynach nerwicy, ale też ćwiczenia relaksacyjne. Potem przeszłyśmy do myśli/sytuacji, które wywołują lęki. Przeanalizowałyśmy je i ciekawych rzeczy się dowiedziałam :) Np. lęk przed otwartymi przestrzeniami, który mam to tak naprawdę lęk przed stratą i krzywdą. Obecnie, co tydzień analizujemy, co się wydarzyło, dlaczego np. dana sytuacja wywołała u mnie lęk, dlaczego znów przez lęk nie poszłam do szkoły itp. Uczę się, jak nie stwarzać sobie presji, że nic się nie stanie, jeśli nie dam rady czegoś dokonać, że nie jestem gorsza/zła/słabsza itd. I jeszcze wiele innych rzeczy, które pomagają :) Po terapii czuję się lżejsza i odważniejsza. Praktycznie czekam na dzień, aż znów pójdę i nabiorę optymizmu, którym zaraża mnie moja psychoterapeutka :P To pomaga, tylko potrzeba dużo czasu. Czasem nawet bardzo dużo. Ja się nastawiam, że u mnie to przynajmniej z rok, bo mam często takie jazdy, że nawet na podwórko nie wychodzę ze strachu.

Monika1974, na sesje chodzę raz w tygodniu od 20któregoś sierpnia tego roku.
Agnieszka_1988
Offline

Re: Ciągłe napięcie, lęk - czyżby nerwica?

Avatar użytkownika
przez Kanashimi 03 lis 2010, 20:51
Agnieszka_1988 napisał(a):Pierwsze wizyty to były rozmowy o przeszłości, o ewentualnych przyczynach nerwicy, ale też ćwiczenia relaksacyjne. Potem przeszłyśmy do myśli/sytuacji, które wywołują lęki. Przeanalizowałyśmy je i ciekawych rzeczy się dowiedziałam :) Np. lęk przed otwartymi przestrzeniami, który mam to tak naprawdę lęk przed stratą i krzywdą. Obecnie, co tydzień analizujemy, co się wydarzyło, dlaczego np. dana sytuacja wywołała u mnie lęk, dlaczego znów przez lęk nie poszłam do szkoły itp. Uczę się, jak nie stwarzać sobie presji, że nic się nie stanie, jeśli nie dam rady czegoś dokonać, że nie jestem gorsza/zła/słabsza itd. I jeszcze wiele innych rzeczy, które pomagają :) Po terapii czuję się lżejsza i odważniejsza. Praktycznie czekam na dzień, aż znów pójdę i nabiorę optymizmu, którym zaraża mnie moja psychoterapeutka :P To pomaga, tylko potrzeba dużo czasu. Czasem nawet bardzo dużo. Ja się nastawiam, że u mnie to przynajmniej z rok, bo mam często takie jazdy, że nawet na podwórko nie wychodzę ze strachu.


O, to brzmi naprawdę super. W takim razie też już się nie mogę doczekać wizyty (piątek).

A powiedzcie mi, ten Kalms Wam coś daje? Bo ja ciągle czuję stres, napięcie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
146
Dołączył(a)
01 sty 2010, 21:13
Lokalizacja
Warszawa

Re: Ciągłe napięcie, lęk - czyżby nerwica?

przez tynka92 03 lis 2010, 21:00
Dziewczyny, ja mam ten sam problem z tatą. Tzn. nie bił mnie (ew.klapsy, ale b rzadko, ledwo pamiętam), nawet nie jest nadzwyczaj surowy. Nigdy nie słyszałam "kocham cię", może przytulał jak byłam mała, ale kompletnie nie pamiętam, mam wrażenie, że takie rzeczy zdarzają się tylko w serialach. Nawet nie umiem już powiedzieć do niego "tata", zwracam się bezosobowo, jak byłam mała zwracałam się normalnie. I normalnie ryć mi się chce jak piszę tego posta :why: Może przesadzam, może nie jestem sprawiedliwa, może ja też jestem winna. Nie wiem. Jest we mnie konflikt już nie do pokonania. I może (pewnie tak) jest to jedna z przyczyn mojej nerwicy Jak mówiłam - ogromny konflikt wewnętrzny (zatem z nerwicą trudno będzie się pożegnać.. Dziękuję wam za poruszenie takiego tematu. Trochę się wyżaliłam - taka mini psychoterapia. :D

[Dodane po edycji:]

Kanashimi, raczej nic nie daje, ale próbuj może innych leków bez recepty o innym składzie.
Offline
Posty
257
Dołączył(a)
12 maja 2009, 20:45
Lokalizacja
Bydgoszcz

Re: Ciągłe napięcie, lęk - czyżby nerwica?

przez Agnieszka_1988 03 lis 2010, 21:06
Kanashimi napisał(a):
A powiedzcie mi, ten Kalms Wam coś daje? Bo ja ciągle czuję stres, napięcie.


Niestety Kalms jest lekkim środkiem, opartym na ziołach i na nerwicę to niewiele daje. Faszerowałam się nim na potęgę, jak dowiedziałam się, że mam NL, a musiałam jakoś pracować... Uspokajał mnie nieco. Czułam lęk i niepokój, ale nie było aż tylu objawów somatycznych. Kup sobie jeszcze Validol - jest tani i czasem, jak go possę to chociaż odrobinkę lepiej się czuję.

Dziewczyny powiedzcie mi - co z tymi ojcami? :bezradny:
Agnieszka_1988
Offline

Re: Ciągłe napięcie, lęk - czyżby nerwica?

przez Badzynka 03 lis 2010, 21:07
Kanashimi, Zaczęłam brać Kalms i chwilowo nie zauważyłam poprawy.
tynka92, Kolejna osoba, która ma problem z ojcem :( Współczuję, bo wiem jaki to ból nigdy nie usłyszeć od rodziców "kocham cię", nie być przytulonym od tak. Dopóki nie poznałam mojego chłopaka przez brak tego typu gestów byłam strasznym dzikusem.
Wracając do mojego chłopaka, czasem tak myślę,że to również on jest przyczyną moich dolegliwości, bo kiedyś mnie okłamywał, ogólnie strasznie ranił i baaardzi to przeżywałam (prawie 2 lata). Podejrzenie również o zdradę było - uczucie, jakby ktoś mi serce wyrwał. teraz jest ok, ale lęk, napięcie, strach nie mijają.
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
02 lis 2010, 20:31

Re: Ciągłe napięcie, lęk - czyżby nerwica?

przez Agnieszka_1988 03 lis 2010, 21:09
Przypomniało mi się jeszcze, że często bronię ojca, chociaż on w życiu nie stanąłby w mojej obronie (zapewne). On, tak jak i jego ojciec, a mój dziadek, ma problem z alkoholem i czasem pije (na szczęście ostatnio coraz mniej), a ja chowam butelki, żeby mama nie zobaczyła...
Agnieszka_1988
Offline

Re: Ciągłe napięcie, lęk - czyżby nerwica?

przez Badzynka 03 lis 2010, 21:10
Agnieszka_1988, Może ojcowie nie potrafią okazywać uczuć - niektórzy. Mam znajomą, która opowiadała mi o stosunkach ze swoim tatą - szok(przynajmniej dla mnie);troszczy się o nią, przytula, zawsze wspomoże dobrym słowem.

U mnie wygląda to zazwyczaj tak: jeśli mam jakiś problem i powiem o nim w domu to wg ojca to moja wina. (nawet to, że kiedyś w pracy pewna osoba wyżywała się na mnie z racji swego wyższego stanowiska)
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
02 lis 2010, 20:31

Re: Ciągłe napięcie, lęk - czyżby nerwica?

przez Agnieszka_1988 03 lis 2010, 21:15
Badzynka napisał(a):Wracając do mojego chłopaka, czasem tak myślę,że to również on jest przyczyną moich dolegliwości, bo kiedyś mnie okłamywał, ogólnie strasznie ranił i baaardzi to przeżywałam (prawie 2 lata). Podejrzenie również o zdradę było - uczucie, jakby ktoś mi serce wyrwał. teraz jest ok, ale lęk, napięcie, strach nie mijają.



Hmm... Tak się zastanawiam... Miałam podobnie z chłopakiem. Jestem z nim już trzy lata i od około roku wreszcie jest spokój, ale na początku okłamywał mnie, brał narkotyki, co ja bardzo przeżywałam... Może to też się teraz na mnie odbija. Zwłaszcza, że jak np. mówi mi obecnie, że gdzieś wychodzi z kolegami to normalnie mnie mrozi - taką mam traumę po tym co mi robił :roll:
Ale teraz się zmienił... Bardzo mnie wspiera. Jest jedyną osobą, z którą rozmawiam o mojej NL bez skrępowania. Jak o pogodzie... Czasem zrywam go w nocy, gdy się boję i on do mnie przyjeżdża z miasta oddalonego o kilka km...
Agnieszka_1988
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: SCF i 26 gości

Przeskocz do