Moje środowisko i stara nowa nerwica

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Moje środowisko i stara nowa nerwica

przez ankaanka775 09 paź 2010, 16:20
CHciałabym przedstawic moja historię ,tak dla wygadania ....
mieszkam na wsi na terenach bylych prus wschodnich .Fajne miejsca ,ciekawa historia ...i byłoby supper .wW naszej miejscowości jest pałac ,jako dziecko chcialam w nim zamieszkać no i marzenia sie spełniają ......(chyba z złej godzinie poadło to życzenie bo teraz stał sie moim utrapieniem).minęło 15 lat i dostałam mieszkanie w tym pałacu ,nie był juz on niestety w takiej swietności jak za mojego dziecństwa ,ale wtedy to nie miało znaczenia .Pomyslałam ,co tam....zrobi sie i bedzie mieszkanko.I tak minęło 15 lat ,........niewiele sie zrobiło bo zawsze brakowało kasy.Ciągle coś sie sypało ,waliło .Przeciekał dach ,albo inwazja szczurów ....I pewnego dnia okazało sie ,że mam nerwice ....Nawet do głowy mi nie przyszło ,że może to miec coś wspólnego z mieszkaniem ,a jednak...Teraz po 7 latach choroby zaczeło do mnie docierać ,że nie lubiałam przebywać w tym mieszkaniu ,że na zewnątrz czułam sie w miare normalnie a w mieszkaniu dopadały mnie lęki i dziwne myśli ...
Zaczelam grzebac w historii tego budynku ,ale nic nie znalazłam...
Dziś wiem ,że gdybym miala wybór nigdy bym tu nie przyszła,.Popękane ściany osnute pajęczynami ,z którymi nie mozna sobie poradzić
wpadłaM W OBSESJĘ .Kupilismy kilka worków tynku i zabralismy sie do roboty ...(.Błagałam męża ,żeby chociaz ten jeden pokój pokój zrobił ,bym budzac sie nie musiała patrzec na spękany sufit )Okazało sie ,że nie ma czego trzymac sie ten tynk ,ten stary sie sypie a pod spodem trzcina ,zbilismy stary ile sie dało .położyliśmy nowy ...czekamy...Budze sie rano ,szok!tynk cały czarny wilgotny tynk wypił cały brud z trzciny i desek....masakra ,ale nie trace nadziei ,,...może jak wyschnie całkiem to poprawimy cekolem i bedzie dobrze ....
Marzenia ściętej głowy ....nic z tego ,kazda kolejna warstwa ciemniała
Trudno ,kupimy ciemniejsza farbe i nie bedzie widac,....niestety tak sie nie stało ...zostały jeszcze okna i podłogi ....
kupiliśmy panele i co tam trzeba
pomyślałam ,że chociaz podłoga bedzie ładna BO TERAZ PALCE MIEDZY DESKI MOŻNA WSADZAĆ ,TAKIE SZPARY
ZACZELISMY OD KUCHNI ,NA PODLOGE NABITA BYLA STARA PŁYTA pilśniowa .Była tak powykrecana ,ze tworzyła fale .....Pełna optymizmu zrywam to .......i nagle szok Pod spodem sa sztukowane deski ,gdzienigdzie nie ma ich wcale .No cóz nie było wyjścia ,trzeba było je uzupełnić nowymi ...Zakupiliśmy deski i znowu porazka bo pod starymi sa nadpalone legary...znów sztukowanie i kombinowanie ........z wielkim trudem zrobiliśmy podłoge w kuchni-jeden sukces
okno po otwarciu rozłamało sie i dolna czesc spadła do ogrodu
i znowu problem ...nie moge kupić pplastików bo konserwator sie nie zgadza a na drewniane mnie nie stac
i stanęłam w miejscu......dosztukowaliśmy to co odpadło na silikon i postanowilismy nie otwierac.....trudno
zrezygnowałam bo nie stac mnie na ten remont.....pomyślalam ......poprzestawiam troche ,wyczyszcze katy ...-może bedzie lepiej
I tu znowu porazka .......za segmentem grzyb az sciany pozieleniały
tylna płyta do wyrzucenia...... :uklon: :uklon: :uklon:

to byla ostatnia rzecz za jaka sie zabrałam ,mialam dość ..
nadeszla zima (wtedy w mieszkaniu panuje jesień),nadaja duże mrozy ,wiec postanowiłam kupić wkład kominkowy ,mam dośc zimna
tak tez zrobiłam
W pokoju Majorka a w łazience Sybir,ale co tam ,jakoś przezyje
W kuchni jak sie pali ,temperatura miarowa ,ale da sie żyć
Któregoiś dnia budze sie rano i jak zwykle najpierw rozpalam w kominku ,potem lece wstawić wode na herbatke i........kran wysechł,nie ma wody
dzwonie do sąsiadki i wszystko jasne :zamarzła woda ...hmmm tylko gdzie ???jest ze 150 metrów rur
nieswiadoma swojej głupoty rozpaliłam w kuchni ,no bo przeciez nie bede siedzieć przy 5 stopniach....no i pękła wkładka w kuchni zalewając przy tym moje ciężko wypracowane panele
ta chałupa mnie wykańcza
po jakichś kilku dniach odmroziliśmy wode ,zrobiliśmy wkładkę i jakby wszystko po staremu
Spie spokojnie ..nagle łup
zerwałam sie na równe nogi ,zapalam światło i patrze ......segment sie rozpada ,w wilgotnym miejscu było mu dobrze a od kominka gorąco i sucho......
wynosze sie do babci ...choć na tydzien bo zwariuje ...........

tak jest codzien ,....,budze sie i nienawidze tego chlewu ,pełnego pajaków i szczurów
powoli umieram tu i stracilam nadzieje na normalne mieszkanie
a własciciel no cóż :płać i siedz cicho
Offline
Posty
89
Dołączył(a)
26 lut 2009, 16:00

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider], SCF i 36 gości

Przeskocz do