psychoterapia = horror

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

psychoterapia = horror

przez wika 03 paź 2010, 22:39
Witam wszystkich, piszę do Was o poradę. Mam nerwice lękową z całym jej dobrodziejstwem od około 3 lat. W skrócie wygląda to tak: 1,5 roku miałam "ostrą" nerwicę z silnymi napadami paniki i objawami somatycznymi, z którą poszłam do psychiatry. Dostałam zoloft(początkowo 50, później 100), spamilan 5 mg 2x dziennie oraz lexotan 3 mg doraźnie (który oczywiście był moim ulubionym;)). Po 1,5 roku wszystko się nieco uspokoiło. Odstawiłam leki, zaszłam w ciążę, urodziłam i nerwica powróciła (po ok roku przerwy). Tym razem z agorafobią. Kolejny raz dostałam te same leki i za namową lekarza psychiatry rozpoczęłam psychoterapię indywidualną. Początkowo byłam przekonana,że robię dla siebie coś dobrego, więc nie przejmowałam się "dołem" po każdej sesji. Jednak w miarę upływu czasu dół nie mija, a ja czuję się coraz bardziej przybita, rozdrażniona i caaaały czas płaczę. Zamiast zmieniać moje relacje z bliskimi na lepsze - oddalam się od wszystkich i czuję się coraz bardziej samotna, smutna i zmęczona. Po ostatniej sesji nie mogłam dojść do siebie płakałam, wymiotowałam itp. To całe uzewnętrznianie emocji i analiza osobowości, relacji z bliskimi sprawiła, że chyba nabawiłam się depresji...(?) Z nadzieją, że ma ktoś takie doświadczenia zwracam się do Was z prośbą o radę. Czy kontynuować tą psychoterapię, czy to taka "typowa faza" , czy może uciekać w cholerę od tego psychologa?:) Sorry, że się tak rozpisałam.
don't let go never give up it's such a wonderful life...
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
03 paź 2010, 21:53

Re: psychoterapia = horror

przez thbthb 03 paź 2010, 23:17
A wspominałaś o tych problemach psychoterapeucie? I co on na to? Bo jeśli nie, to warto opowiedzieć, niech coś zrobi, a jesli wie i nie ma żadnego oddziaływania w tym kierunku, to może czas zmienić terapeutę albo/i nurt?
Ostatnio edytowano 04 paź 2010, 11:28 przez Gość, łącznie edytowano 1 raz
Powód: ort
P.S. Uprasza się "moderatora" o nieingerowanie w treść moich postów. Słowa zaczynające się od SPY mają takie być i jest to błąd celowy.
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
01 maja 2010, 17:35

Re: psychoterapia = horror

Avatar użytkownika
przez *Monika* 04 paź 2010, 00:07
wika, Może byc tak,że wzięlaś do siebie to,czego dowiedzialaś się na sesji. Nie możesz sie z tym pogodzić. Ale tak jak powiedział thbthb, musisz powiedziec o tym co się z Tobą dzieje terapeucie. W terapii często tak się dzieje,że co jakiś czas pojawia się bardzo obniżony nastrój. Porozmawiaj o tym na sesji.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: psychoterapia = horror

przez wika 04 paź 2010, 10:43
thbthb,Monika 1974- dzięki za odpowiedź. Faktycznie jakoś nawet nie wpadło mi do głowy, żeby porozmawiać o tym z psychoterapeutą. Ehhh....szczerze mówiąc oczekiwałam, że ktoś powie mi,żeby dać sobie spokój;) Na samą myśl o tym, że muszę pójść na sesję mam doła. Ale może faktycznie zbyt wcześnie chciałam się poddać. Wiadomo, że to co się słyszy od psychoterapeuty daleko odbiega od wymarzonej rzeczywistości... Niestety nie prowadzi on psychoterapii w nurcie behawioralno-poznawczym, a taka byłaby (zdaniem psychiatry u którego byłam) najlepsza dla mnie.
Prawda jest taka, że całe to "oczernianie" na siłę moich bliskich trochę mnie boli:(A nie chcę być ciągle smutna...mam malutkie dziecko, szkoda mi życia na tą deprechę....
W każdym razie, dzięki za rady.
don't let go never give up it's such a wonderful life...
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
03 paź 2010, 21:53

Re: psychoterapia = horror

przez polakita 04 paź 2010, 11:56
wika napisał(a):Niestety nie prowadzi on psychoterapii w nurcie behawioralno-poznawczym, a taka byłaby (zdaniem psychiatry u którego byłam) najlepsza dla mnie.
Prawda jest taka, że całe to "oczernianie" na siłę moich bliskich trochę mnie boli:(

Moja pani psychiatra mówiła to samo, powiedziała że psychoanalityczna nie daje wymiernych korzyści... Uważam ze jeżeli nie widzisz korzyści a tylko się męczysz, i to za własne pieniądze, to może nie warto, terapia nie polega na oczernianiu bliskich, myślałam że raczej na zrozumieniu i wybaczeniu, tak widzę zdrowienie. I też na tym że bliscy, zranili nas, my im wybaczyliśmy, ale prawdopodobnie będą nadal robić to samo... ;)
Offline
Posty
887
Dołączył(a)
03 wrz 2010, 18:05

Re: psychoterapia = horror

przez wika 04 paź 2010, 13:37
Polakita, dzięki, Twoja wypowiedź też zmienia trochę mój punkt widzenia. Nie mogę jednak przestać się zadręczać z powodu cotygodniowych "rodzinnych" osądów...:(
A mam pytanie dotyczące pogody.... Czy Wy też macie taki kołowrotek w głowie,kiedy jest wiatr??Moje lęki nasilają się o 50 %wtaką wietrzna pogodę jak dzisiaj:(
Jak widać nie pałam optymizmem, sorry.
don't let go never give up it's such a wonderful life...
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
03 paź 2010, 21:53

Re: psychoterapia = horror

Avatar użytkownika
przez *Monika* 04 paź 2010, 19:05
wika, Pierwsze słyszę,żeby terapeuta oczernial członków rodziny. Może źle napisałaś ,ze oczernia? Przepraszam Cię, ale czy moglabyś napisać, albo przytoczyć w jaki sposób wyraża sie o Twoich bliskich? Trochę to dla mnie podpadające. Moja terapeutka nie przezywa, nie oczernia, ale np. stwierdza,że ktoś tam może być lękowy, jeszcze ktoś inny depresyjny. To ja mówię jakie mam zdanie na temat kogoś. Terapeuta pyta dlaczego tak myślę.
Nie chcę oceniać Twojego terapeuty. Może najpierw opowiedz jak się czujesz, kiedy on oczernia Twoich bliskich. Nie sądzę ,żeby robil to celowo,że takie zachowanie ma wartość terapeutyczną. Zresztą nie znam sytuacji, nie uczestniczę w Twojej terapii. Każdy z nas ma inny punkt widzenia.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: psychoterapia = horror

przez wika 04 paź 2010, 20:38
Monika1974, nie chciałam przekoloryzować pisząc "oczernia", ale kilka razy usłyszałam,że np. mama jest chisteryczna i wpoiła mi rozpaczanie i zmartwienia, że tata jest oschły i nie zna drugiego takiego człowieka. Ja bardzo kocham moją rodzinę. Co o tym sądzisz? Dramatyzuje?

[Dodane po edycji:]

Sama już nie wiem, może boję się spojrzeć realnie...Męczy mnie to strasznie.
don't let go never give up it's such a wonderful life...
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
03 paź 2010, 21:53

Re: psychoterapia = horror

przez Alexandra 04 paź 2010, 23:17
Ciekawy dla mnie wątek , bo sama mam ten dylemat! Sama chodzę na terapię psychodynamiczną, choć dla mnie lepsza byłaby też ta behawioralna, ale ciężko znależć terapeutę behawioralnego. Tzn jakiegoś tak znalazlam, ale nie mogę chodzić, bo w tych godzinach pracuję :(

Też byłam z początku wściekła, płaczliwa, bo terapeutka krytykowała moją rodzinę, bliskie mi osoby i to mnie bardzo bolało i zastanawiałam się czy ma po kolei w głowie. Raz az jej powiedzialam, ze nie powinna tak mówić i się popłakałam. Ale z czasem zaczęlam się zastanawiać, że może trochę ma rację. Po pierwszych sesjach byłam zdołowana, nie mogłam cały dzien dojsc do siebie, ale z czasem jest lepiej, zaczynasz odkrywać plusy terapii i ja na razie będę kontynuowac
Ola. Jeszcze będzie przepięknie,jeszcze będzie normalnie.
Offline
Posty
573
Dołączył(a)
28 maja 2006, 15:49
Lokalizacja
Wrocław

Re: psychoterapia = horror

Avatar użytkownika
przez *Monika* 04 paź 2010, 23:59
wika, Wikuś...widzisz , dla mnie słowa histeryk, oschły nie wywołują większych emocji. Poprostu ta pani nazywa rzeczy po imieniu. Ona nie ma na myśli tego ,żeby im dokopać czy Tobie. A fakt jest taki,że czym skorupka nasiąknie za młodu to......
Niestety wiele wzorców powielamy...właśnie te zachowania...od mamy, taty.
Jeśli naprawdę czujesz,że to nie ten kierunek dzialania to zmień terapeutę.
Nie jestem w stanie Tobie powiedzieć dlaczego w taki sposób terapeuta uświadamia Tobie pewne mechanizmy. Bo Ciebie nie znam. Nie znam tez Twojej rodziny. Albo daj sobie jeszcze trochę czasu. Skądś przecież Twoje zaburzenia się wzięły, nie z powietrza.
Ile czasu chodzisz na ta terapię?

Ja np. usłyszałam,że tato jest lękowy, paranoik, mama choleryk.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: psychoterapia = horror

przez wika 05 paź 2010, 00:19
Alexandra,w takim razie doskonale rozumiesz mój problem. Napisz, czy lęki w jakimś stopniu się zmiejszyły po sesjach? U mnie to tak, jak pisałam wcześniej,po sesjach jestem rozbita i przygnębiona, płaczę i ogólnie źle się czuję, również zero poprawy jeśli chodzi o agorafobię. Może lęki troszkę się wyciszyły po lekach, ale to zależy od dnia... Czy ta cała analiza na coś się przydaje?

[Dodane po edycji:]

Monika 1974, na terapię chodzę dwa miesiące, to chyba nie za długo...?Ale wiesz co, dodałaś mi otuchy. W końcu nikt nie mówił, że będzie łatwo, a podobno lepsza najgorsza prawda niż ładne kłamstwo...
don't let go never give up it's such a wonderful life...
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
03 paź 2010, 21:53

Re: psychoterapia = horror

przez Feliks 15 paź 2010, 13:13
Witaj Wika. Ja cierpię od 4 lat na nerwicę lękową, miewałem też ostre napady paniki (2-3 razy w tygodniu) i nagłe kołatania serca z pulsem do 150/min.. Przyjmuję codziennie zoloft 100 (od 5 tygodni) oraz depakine 300. Uczęszczam też na psychoterapię, co tydzień. Jeśli chodzi o spotkania z psychologiem oraz farmakoterapię, to nieco się poprawiło. Jak na razie skończyły się ostre napady paniki, ale pozostały duszności, uczucia omdlenia. Ponadto znacznie obniżyło mi się ciśnienie tętnicze i puls serca. Po lekach mam jadłowstręt, zmuszam się do jedzenia (mimo, iż lubię jeść). Proponuję pozosta przy psychoterapii, efekty będą po dłuższym czasie. Trzeba dużo spacerować, omijać konfliktowe sytuacje z rodzina i w pracy - ja tak robię. Powodzenia....Feliks.
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
07 sie 2010, 18:14

Re: psychoterapia = horror

przez wika 15 paź 2010, 21:05
Witaj Felix,a więc jest i dla mnie jakaś nadzieja:) A na poważnie to po tygodniu załamania postanowiłam nie odpuszczać jeszcze i chyba dobrze, bo trochę mi się poprawia. Może to jest tak, że nagromadziłam w sobie zbyt dużo różnych emocji i musiały one gdzieś znaleźć ujście. Wcześniej miałam tylko somatyczne objawy a teraz lęk pojawia się w postaci agorafobii, która strasznie utrudnia mi życie, a nie chcę ciągle chodzić "naćpana" benzodiazepinami. Tak więc stwierdziłam że nie obejdzie się bez psychoterapii. Byłam też u psychiatry i mam zwiększyć dawkę leku zoloft po miesiącu na 150(!). Także narazie chodzę i czekam z utęsknieniem na efekty. Pozdrawiam.
don't let go never give up it's such a wonderful life...
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
03 paź 2010, 21:53

Re: psychoterapia = horror

Avatar użytkownika
przez *Monika* 15 paź 2010, 21:33
Feliks, A ja myślałam,że konflikty nalezy rozwiązywać, a nie omijać.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do