Nerwica za granicą...

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez jjeeewa 01 lip 2006, 10:48
dzięki betty :)

wylatuję w najbliższym tygodniu i chyba najbardziej boję się przesiadki i tego, że lecę samolotem sama... nic to uwieszę się u rękawa jakiegoś miłego pasażera i będzie dobrze :)

jestem pewna, że chcę tam lecieć, bo to ma związek z moim usamodzielnianiem się i próbą przecięcia naprawdę grubej pępowiny




"jestem szczęśliwa spokojna i silna, jestem szczęśliwa spokojna i silna, jestem..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
69
Dołączył(a)
11 kwi 2006, 17:11

przez betty 01 lip 2006, 10:56
jjeeewa bedzie dobrze zobaczysz... wiem cos na temat pepowiny... i naprawde taki wyjazd moze Ci pomoc...
co do samolotu, to ja pierwszy raz wsiadlam do niego i to calkiem sama pare dni po pierwszym ataku paniki, tylko ze jeszcze nie cierpialam na stany lekowe, po prostu zapomnialam pierwszy atak paniki, po drugim wszystko sie zaczelo, leki, depresje i inne, ale i wtedy wsiadalam do samolotu calkiem sama...
najgorsze jest dla mnie czekanie, check in i te inne, jak juz siade w samolocie to mi wszystko jedno... a wiesz ze nawet czasami calkiem dobrze sie czuje...ogladam sobie te chmurki i jest bardzo przyjemnie, a wszystkie problemy wydaje misie ze zostawiam tam na dole...
pierwszy lot spedzilam na pstrykaniu zdjec chmurkom, fajne zajecie...
pomachaj nam tam z gory, papa
...usiadl i zrobil najwazniejsza rzecz w swoim zyciu - posluchal tego, czego potrzebowal uslyszec od samego siebie...
Offline
Posty
133
Dołączył(a)
25 cze 2006, 11:52

Avatar użytkownika
przez jjeeewa 01 lip 2006, 11:06
:) pomacham pomacham :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
69
Dołączył(a)
11 kwi 2006, 17:11

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez *soltu 01 lip 2006, 13:06
hej, ja juz przezylam atak paniki w samolocie. wtedy jeszcze nie wiedzialam ze to nerwica. zaczelo sie kiedy patrzylam przez okno na ziemie. doszlam do wniosku ze to chyba przez lek wysokosci, chociaz nigdy na to nie cierpialam.
zamowolam sobie wino zeby sie troch wyluzowac i pomoglo.
w drodze powrotnej tez mnie dopadlo nie mialam innego wyjcia i musiam to pokonac. przykleilam glowe do okna i pomimo tego ze sie balam patrzylam caly czas w dol, na szczescie nie bylo strasznych turbulencji
ogolnie wspominam to pozytywnie bo udalo mi sie opanowac
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
18 maja 2006, 16:14

Avatar użytkownika
przez Sorrow 02 lip 2006, 13:44
Właśnie obejżałem Upadek i mam ciekawe skojażenia...
Czekam na koniec wszystkiego...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

Avatar użytkownika
przez Hollow 02 lip 2006, 14:37
Sorrow napisał(a):Właśnie obejżałem Upadek i mam ciekawe skojażenia...
Czekam na koniec wszystkiego...


Hm? A propos czego?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
312
Dołączył(a)
10 mar 2006, 17:29

Avatar użytkownika
przez Sorrow 02 lip 2006, 15:46
Nom, koniec prawdziwego życia i początek koszmarku pod tytułem wyjazd i do pracy.
Jak dla mnie, to obie części tej zabawy są raczej przykre i nieporządane...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

Avatar użytkownika
przez emiflo 02 lip 2006, 20:00
ja mam takie ataki przed każdym wyjazdem nawet 30 km od domu, ale najważniejsze jest aby jechać i nie dać się lękowi. Jak będzie atak to będzie, jak umrę to umrę , ale jadę. To jest jeden z "kroków do wolności " :)
Powodzenia i czekam na relacje z lotu :D
---Na najważniejszych skrzyżowaniach życiowych nie stoją żadne drogowskazy -----Charles Chaplin
*****************************************
---Sekretem szczęśliwego życia jest wyrozumiałe akceptowanie zmian ----- James Stewart
Avatar użytkownika
Offline
Posty
262
Dołączył(a)
25 mar 2006, 16:09
Lokalizacja
Sieradz

przez Moniczka 11 mar 2007, 17:29
Myslalam,ze nie bedzie mnie dotyczyl ten temat.Przyjechalam do Irlandii,radosna,z perfect jezykiem,pelna nadziei ze tutaj uda mi sie z mezem lepiej zyc.Nerwica odeszla jak reka odjal,nawet lot samolotem przezylam normalnie,zero paniki,nerwow,moze lekki stres.Niestety,mija drugi tydzien a nie mozemy znalesc pracy,pieniadze uciekaja,mieszkamy katem u znajomych ktorzy krzywo na nas patrza.Zaczela sie histeria,codziennie placze,nie chce mi sie wstac z lozka,klocimy sie z mezem,on uwaza ze zachowuje sie jak nienormalna.Wrocily leki przed zwariowaniem,wyladowaniem w psychiatryku,boje sie tego ze wrocimy do Polski pokonani.Nie chce mi sie z nikim gadac,nawet na zlosc nie zlozylam kolezance zyczen na urodziny.Mama mnie nie wspiera,uwaza ze to porazka,ze nawet glaby sobie radza.Powiedzcie mi,czy ja mam za slaba psychike,czy jestem odludek,czy dzieje sie z moja glowa cos nie tak?Tak bardzo potrzeba mi wsparcia,ktorego na obczyznie nie uswiadczysz :cry:
Moniczka
Offline

Avatar użytkownika
przez IceMan 11 mar 2007, 17:43
Nie mogę ukryć, że jesteście w ciężkiej sytuacji. Ale myślę, że trzeba czasu, a jakoś z tego wyjdziecie razem. A ty staraj się nie widzieć tego w tak czarnych barwach mimo sytuacji. To ani słaba psychika, ani odludek, z twoją głową też ok. Każdy może się w ciężkiej sytuacji źle czuć. Ale z każdej sytuacji jest jakieś wyjście. Musisz się wziąć za siebie, nie zadręczać siebie, bo tylko pogarszasz w ten sposób wszystko. I twojemu mężowi też przez to jest ciężej. Powinnaś go w tej sytuacji wesprzeć. Ale najpierw zajmij się sobą. Na pewno Ci ciężko ale musisz być twarda. Na pewno jesteś silna duchowo, ale tylko musisz postarać się tą siłę odnaleźć. Wtedy będzie lepiej dla Ciebie i twojego męża.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Avatar użytkownika
przez black cats 14 mar 2007, 18:21
Ja dostałem pierwszego ataku w smolocie. To był impuls i od tamtej pory boje się podróżować komunikacją, kiedy widze autobus to stoje jak zamurowany. Mam pytanie do osób przebywających za granicą czy mieliście jakieś wizyty u lekarzy i jak się przedstawia sytłacja z lekami a i czy jest możliwość kupna w aptece leków na lęk i nerwice. Bo ja mam spory problem z dostaniem się do lekarza psychiatry. W szpitalu stwierdzili ze to problem z sercem a lekarz rodzinny robi mi badanie krwi. I musze czekać tydzień.[/list]
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
14 mar 2007, 16:48

Avatar użytkownika
przez IceMan 14 mar 2007, 18:24
Osobiście nic nie pomogę, ale zobacz ten temat
http://www.forum.nerwica.com/viewtopic.php?t=1462
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Avatar użytkownika
przez black cats 14 mar 2007, 18:48
Dzięki, ale problem jest taki że ja już mam lęki nawet jak przebywam w domu, od samolotu to się tylko zaczęło a dalej potoczyło się lawinowo.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
14 mar 2007, 16:48

przez Moniczka 15 mar 2007, 13:09
Niestety,doszlam do wniosku ze mnie lekiem napawa nie tyle komunikacja czy zagranica jako taka,bo tutaj jest fajnie ale lek przed odpowiedzialnoscia,przed pojsciem do pracy,kontaktem z ludzmi.Najbezpieczniej sie czuje w domu lub poza nim,ale ze sprawdzonym towarzystwem.Wtedy jestem inna osoba,nie ma leku,obaw,nerwow a w innej sytuacji normalnie wpadam w histerie.Czy to niedojrzalosc,czy cos ze mna na serio nie tak?Inni maja propozycje pracy to sie ciesza a ja zaraz wpadam w panike,ze....bede musiala pracowac.......
PS.Za granica jest duzo psychiatrow i nie sadze by wmawiali Ci choroby serca,bez przesady.
Moniczka
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do