Moje dziecko.

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez atrucha 19 cze 2006, 23:04
A więc,było tak.. Pojechał ze mną na ślub. W kościele było wszystko ok. Gorzej z przyjęciem. Obiecał,ze zostanie trzy godziny. Po godzinie powiedział,ze brzuch go boli i chce do domu. Żadne tłumaczenia,zabawiania,odwracanie uwagi nie pomogło. Najzwyczajniej w świecie rozpłakał się..Buczał 45 min. i moi rodzice zabrali go do domu. Następnego dnia zachowywał się jakby nic się nie stało.

Dziś byłam z nim u pediatry. Musimy zrobić badania krwii + badanie wzroku (być może głowa boli od złego wzroku). Ponieważ jest chudy i ma niedowagę lekarka zaleciła "dokarmianie"go raz dziennie specyfikiem który ma 300 kalorii (7zł dziennie..). Mam go mobilizować do ruchu.

Słuchała tego co mówi i jak się zachowuje. Kiedy wyszedł z gabinetu powiedziała,ze sama też uważa że Wojtek wymaga konsultacji psychologicznej (ale o tym mamy pogadać jak przyjdę sama do niej)

Zobaczymy.


A jeśli chodzi o samego Wojtka. To dziecko nie ma łatwego charakteru.. Nie wiem na ile mogły wpłynąć na niego sytuacje które przechodził będąc małym.. Nie chciałabym się tu rozpisywać o moich osobistych sprawach.. W skrócie - tata Wojtka wyprowadzając się z domu i najzwyczajniej go porzucił (nigdy więcej go nie odwiedził,nie zadzwonił etc). Byli ze soba prawie 4,5 lata bardzo związani i wszystko nagle się zerwało. Wojtek widywał przypadkiem tatę i płakał bo chciał do niego. Facet udawał,ze nie dostrzega go.. Bywało okropnie. Zaraz potem Wojtek spędził sporo czasu w szpitalu (o tym już kiedyś pisałam). Przeszedł sporo złamań. Z tego powodu zawsze był bardzo ostrożny jeśli chodzi o aktywność fizyczną. W sumie trudno się dziwić.. Ogólnie to dobre dziecko. Bardzo dobrze się uczy. Jest mądrym i ambitnym chłopcem.
Bądźcie dzielni! Pa :)
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1781
Dołączył(a)
04 sty 2006, 00:29

Avatar użytkownika
przez anita27 19 cze 2006, 23:15
Artucha ,ja mialam podobna sytuacje zyciowa.Moj synek przezyl bardzo rozstanie z ojcem.Bardzo mu go brakuje ale niestety jego ojciec unika z nim kontaktu.Chodze z nim do psychologa dzieciecego,bardzo mi sie zamknal w sobie.Mam nadzieje ze po kilku wizytach bedzie z nim lepszy kontakt.Bede mogla do niego dotrzec.Pozdrawiam
Szczęście jest jak motyl. Gdy będziesz próbował go złapać - nie uda ci się. Gdy będziesz stać spokojnie - może usiąść Ci nawet na ramieniu!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
417
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 20:53
Lokalizacja
Chrzanow

Avatar użytkownika
przez Eva 20 cze 2006, 14:53
Dziewczyny mam nadzieje ze czesto dowartosciowujecie swoich "chłopcow" oni na pewno czuja sie samotni i zagubieni w takiej sytuacji.Ja jak predzej pisałam tez sama wychowywałam syna bo bywało ze maz był miesiac w domu a jedenascie miesiecy na morzu, widziałam jak moj syn lgnął do mezczyzn jak potrzebował kontaktu z nimi ,miałam takie szczescie ze moj syn miał dziadka i to on stał sie jego autortyetem,to on go uczył meskich zainteresowan ,bo ja byłam od tego zeby przytulic ucałowac jak cos bolało ,wieczorem pogadac o dniu co sie działo .Zawsze rozmawiałam o wszystkim i pytałam o jego zdanie wiec czuł sie wazny.Kilka razy musiałam prawie umierajac ze strachu jechac z nim na motokros bo wtedy go to interesowało,chociaz mnie wcale.Pozwalałam mu zapraszac do domu kolegow a ja nieraz w drugim pokoju umierałam ze strachu,ale w ten sposob syn zdobywał kolegow,a ja wiedziałam z kim on sie przyjazni.Zawsze byłam obok ale pozwal;ałam mu decydowac samemu.:) Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Eva
Offline
Posty
237
Dołączył(a)
12 kwi 2006, 14:06
Lokalizacja
Trójmiasto

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez atrucha 20 cze 2006, 20:52
Evcia..sama mam najwspanialszego tatę na świecie,który szybciutko zastapił ojca Wojtkowi. Z męskim wzorcem nie było i nie ma problemu. Z Wojtkiem nie jest tak łatwo.. Często chwalimy go np.za bdb wyniki w szkole. Rozmawiamy z nim.. Nie jest zakompleksionym dzieckiem. Czasem mam wrażenie,ze jest wręcz odwrotnie..
Bądźcie dzielni! Pa :)
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1781
Dołączył(a)
04 sty 2006, 00:29

przez wojtek_112 03 lip 2006, 01:22
Dzieci po urodzeniu piją,siusiają,jedzą,robią kupe i czują.
Nerwica to nie ataki, ataki to jej wynik.
Nie mam oczywiście większego pojęcia o waszej sytuacji(bo trudno ją mieć po paru zdaniach), ale co jeśli twój synek coś wyczuwa i widzi sytuacje tak:mamusia żle sie czuje , odchodzi ode mnie potem wraca czując sie dobrze(to oczywiście tylko takie moje pisanie),ale dzieci pomimo tego że nie znają fałszu, są szczere i niby nie skomplikowane, mogą sie takie stać poprzez swoje dziecięce postrzeganie świata i nie umiejętność zrozumienia ,nie których rzeczy.Po przeczytaniu twojego pierwszego postu , chciałem zapytać o brak w nim tatusia(mama ,dziecko...?).Z doświadczenia wiem ,że dzieci są zdolne powiedzieć bardzo wiele w sytuacjach konfliktowych i nie tylko , (z tym że ja stałem zawsze po drugiej stronie). Jak siebie pamiętam byłem bardzo pewnym siebie , aroganckim ,zbuntowanym , a jednak wrażliwym i nie zle uczącym sie dzieckiem bez żadnych zachamowan. Z małymi wyjątkami(płacz jako jedyny podczas zawodów międzyszkolnych, lub" wewnętrzny paraliz" podczas kilku sytuacji).Z tym że po pójściu do liceum upadek na samo dno, odwrucenie sytuacji o 180 stopni.Teraz wiem że przeciwstawne postawy mogą być dwiema stronami tego samego medalu, więc nie daj sie zwieść.
Dla mnie "objawy" twojego synka to wołanie, wołanie do osoby której bezgranicznie i ślepo ufa.A woła o pomoc,chce rzebyś mu pomogła rozwiązać i zrozumieć problem, który go przerasta, a może rzebyś mu pomogła sięgnąć po coś co jest mu bardzo potrzebne.Może wizyty tatusia ,lub jakieś ich wspólne wyjścia.Oczywiście jeśli jest szansa na kontakty szczere i systematyczne.Nie musisz w nich uczestniczyć i nie musisz rozmawiać ze swoim byłym.Bo z tego co piszesz to jesteś osobą inteligentną i wrażliwą , tak samo twój synek i nie chce mi sie wierzyc, że związałaś sie z jakimś jaskiniowcem . Rżnięcie głupa na ulicy w kontekście tego co pisałaś o ich wzajemnym przywiązaniu jest troche dziwne.
Pozatym twoje pytanie "dlaczego", jest troche nie poważne w kontekście sytuacji z ojcem bo jesteś osobą cierpiącą na nerwice i zakładam że masz o niej jakieś pojęcie.
Kończe bo zbaczam z wątku
Pozdrowienia dla synka , w końcu nie od dziś wiadomo , że Wojtusie są najfajniejsze. :D
Offline
Posty
148
Dołączył(a)
04 cze 2006, 17:10

do rodziców przedszkolaków

Avatar użytkownika
przez Magda-27 14 wrz 2006, 10:50
Hej ludki :D
Mam problem z moim 5 latkiem :( Każde wyjście do przedszkola to koszmar. Wiem, że pierwsze dni mogą być trudne, ale ile to będzie trwało. Ja juz trace cierpliwość, czasem rano znowu mam mdłości, zaczyna mnie boleć głowa itd. Niby się nie nakręcam, bo nerwicę jako taką mam juz raczej za sobą, ale zaczynam się bać o małego, czy takie codzienne nerwy i płacz nie wzbudzą u niego jakichś zaburzeń. Codziennie rano jest płacz, krzyk, prośby, żeby mógł zostać w domu. Sama sobie płaczę jak wróce do domu i potwornie mi go żal, jak zostaje tam beze mnie, a jeszcze słyszę jego płacz przez okno. No masakra poprostu :( Może macie jakiś pomysły co można z takim uparciuchem zrobić, jak go przekonać, że przedszkole jest fajne. Mi się juz argumenty skończyły, żadne nagrody, czy kary nie zadziałały.
Proszę Was, napiszcie co mam zrobić.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
891
Dołączył(a)
22 lis 2005, 13:23
Lokalizacja
Ruda Śląska

Avatar użytkownika
przez peace-b 14 wrz 2006, 12:32
Przede wszystkim znajdź przyczynę tego skąd ten wstręt. Wierz mi ale zawsze musi być jakaś przyczyna i do puki ta przyczyna będzie istnieć problem może się ciągnąć tygodniami a to na pewno nie wpłynie pozytywnie na komfort psychiczny Twojego dziecka.

Jakiś czas temu kilkoro moich znajomych miało identyczne problemy. W obu przypadkach powodem była "PANI WYCHOWAWCZYNI" która okazała się znęcać nad dziećmi :roll: Spróbuj spokojnie porozmawiać z synem. Poproś go aby opisał Ci dokładnie cały swój dzień - co robił w przedszkolu. Możesz spróbować podejść go psychologicznie że jeżeli powie Ci czego tam nie lubi to nie będzie musiał tam więcej iść. Musisz wiedzieć co jest powodem jeko lęków. Jeżeli będzie to "pani wychowawczyni" najlepiej zmienić przedszkole, ale mogą to być również dzieci, jedzenie lub inne sprawy. Jeżeli nie będziesz mogła porozumieć się z dzieckiem postaraj się porozmawiać z jego wychowawczynią lub zasięgnąć porady psychologa.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
279
Dołączył(a)
14 wrz 2006, 00:37
Lokalizacja
Kraków

Avatar użytkownika
przez Eva 14 wrz 2006, 12:52
Równiez miałam problemy z synem w przedszkolu. Codziennie miałam wycie że nie chce iść ... współczuje wszystkim matkom które muszą na siłę zostawiac swoje dziecko w takiej sytuacji. Ja starałam się codziennie gdy go odbierałam przynosić mu coś co lubił . Drobnostki lub słodycze ,czasami wystarczył jeden cukierek ;) Równiez nie rozumiałam dlaczego on tak bardzo przeżywa rozstania ,bo prędzej zostawiałam go u koleżanek jak musiałam coś załatwiać i miał zawsze towarzystwo dzieci . Z tymi samymi dzieciakami chodził do jednej grupy ,więc miał "kumpli od pieluch" ;) Wytrzymałam tak siedem miesięcy i z jego powodu zwolniłam się z pracy. Zauwazyłam wtedy że moje dziecko nie chce zakładać np. spodni sztruksowych ,przestał pić mleko które kiedyś uwielbiał ... po dłuższym czasie wydusiłam z niego prędzej zapewniając że więcej do przedszkola nie pójdzie... dowiedziałam sie że gdy miał na sobie spodnie sztruksowe to najczęściej nie zdażył ich zdjąć bo miały z boku guzik i zamek i jeszcze ... szelki ! jak nie zdażył to cały dzien chodził w takich sztywnych i mokrych a pani wyśmiewała go że jest niezdarą :cry: zamiast mu pomóc on miał wtedy 4 latka ... Dopiero teraz po wielu latach gdy jest dorosły zaczął znów nosić sztruksy tak zapamiętał . A mleko to w przedszkolu zawsze było przypalone i śmierdziało więc również miał opory przed jego wypiciem . Dlatego faktycznie Magdo dopytaj synka co mu sie tam nie podoba ,bo możliwe że coś jest nie tak .
Ostatnio edytowano 14 wrz 2006, 21:06 przez Eva, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Eva
Offline
Posty
237
Dołączył(a)
12 kwi 2006, 14:06
Lokalizacja
Trójmiasto

Avatar użytkownika
przez peace-b 14 wrz 2006, 13:03
Eva napisał(a):jak nie zdażył to cały dzien chodził w takich sztywnych i mokrych a pani wyśmiewała go że jest niezdarą

Współczuję :( Jak tacy ludzie mogą pracować z dziećmi? To karygodne! Ja nie mam jeszcze dziecka ale wielu ludzi których znam ma i opowiadali mi niejednokrotnie takie przykre historie.

A propos rozmowy z synkiem - coś mi sie przypomniało. Jeśli nie będzie chciał powiedzieć Ci co jest powodem POPROŚ GO ABY NAROSOWAŁ TO CZEGO NIE LUBI W PRZEDSZKOLU. Jest to rada pani psycholog jaką dała ona mojej koleżance gdy ta miała podobne problemy z synem. Zobaczysz co narysuje :| Z dziećmi jest tak że często chetniej wyrzucają na papier swoje lęki i problemy niż starają się o nich mówić.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
279
Dołączył(a)
14 wrz 2006, 00:37
Lokalizacja
Kraków

Avatar użytkownika
przez Magda-27 14 wrz 2006, 13:40
Dziekuję Wam za rady. Szczerze mówiąc pierwsze 4 dni chodził bardzo chętnie i podobało mu się, ale w czwartek (właśnie czwarty dzień to był) była u nich lekarka i badała pod kątem wad postawy. Moje dziecko schowało sie pod stołem i nie dało sie przebadać. Powiedział mi, że się wstydził, bo trzeba było rozebrać się przy wszystkich do majtek :(
Faktycznie jest wstydliwy pod tym względem, ale wiedział wczesniej, że będzie jakas pani doktor, ja mu o wszystkim mówiłam.
Z jedzeniem problem jest tylko taki, ze nie lubi wędlin i owoców. Na śniadanie zjada tam chlebek z masłem. Z obiadem jest różnie, jak jest coś co lubi to sie naje i nawet w domu później nic nie chce, a jak jest cos czego nie lubi, to tego poprostu nie je.
O pani też opowiada same miłe rzeczy, bardzo ją polubił. Problem jest tylko z tym rozstaniem rano, bo jak sie już uspokoi to podobno normalnie bierze udział w zajęciach i bawi się z dziećmi. Wychowawczyni mówiła, że bardzo szybko się zaaklimatyzował i znalazł wspólny język z dziećmi, więc chyba żadna krzywda mu się tam nie dzieje.
A z rysowaniem to niezły pomysł, tylko ze on ogólnie rysować nie lubi i wątpię, że coś z tego wyjdzie.
szukam osób chętnych podjąć współpracę z FM GROUP Polska http://www.perfumyfm.sileman.net.pl
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
891
Dołączył(a)
22 lis 2005, 13:23
Lokalizacja
Ruda Śląska

Avatar użytkownika
przez anita27 14 wrz 2006, 20:33
Czesc Madziu,nie bylo mnie jakis czas.Moj mlodszy synek (4latka)Konradek odponiedzialku zaczal chodzic do przedszkola.Bardzo sie balam,jak to bedzie co zrobie jesli bedzie plakal czy bede miala sile go zostawic.bo to taki mamusi synus,zawsze taka dla mnie mala kruszynka a okazal sie byc bardzo dzielny,jestem z niego bardzo dumna.Zawsze rano wstaje zaczyna sie ubierac bo idzie do przedszkola,do kolegow.Powiedzial mi,ze bardzo lubi lezakowac,ze ma posciel w babelki i kolego z ktorym sobie zawsze szeptaja :)
Ciesze sie ,ze zdecydowalam sie go zapisac do przedszkola,zaczyna sie robic taki samodzielny az cieszy.
Pozdrawiam Ciebie cieplutko
Szczęście jest jak motyl. Gdy będziesz próbował go złapać - nie uda ci się. Gdy będziesz stać spokojnie - może usiąść Ci nawet na ramieniu!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
417
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 20:53
Lokalizacja
Chrzanow

Avatar użytkownika
przez Magda-27 15 wrz 2006, 09:35
Oj jak ja Ci zazdroszczę, że Twój synuś nie płacze.
Dzisiaj znowu koszmar był. Juz w domu ubieranie na siłę, przez całą drogę potworny krzyk, uciekanie. Ludzi to patrzyli na mnie jak na idiotkę, jakbym jakąs krzywdę temu potworkowi robiła. Ja juz nie mam siły :(
Zastanawiam się, czy nie wybrać się z nim do psychologa. Budzi się o 6 rano, zaczyna juz mieć biegunkę, przecież nie może tak być, żeby przez przedszkole dziecko w wieku 5 lat miało nerwice. Wystarczy, że ja mam :(
szukam osób chętnych podjąć współpracę z FM GROUP Polska http://www.perfumyfm.sileman.net.pl
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
891
Dołączył(a)
22 lis 2005, 13:23
Lokalizacja
Ruda Śląska

Avatar użytkownika
przez peace-b 15 wrz 2006, 12:02
To chyba dobry pomysł z zasięgnięciem porady psychologa. Nie ma sensu stresować dziecka bo objawy o których wspominasz już nieco wykraczają poza zwykły lęk przed przedszkolem. Jeżeli ten lęk się utrwali to potem będą duże problemy z pójściem do szkoły :?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
279
Dołączył(a)
14 wrz 2006, 00:37
Lokalizacja
Kraków

Avatar użytkownika
przez Magda-27 15 wrz 2006, 12:06
Porozmawiam jeszcze z wychowawczynią, zobaczę co ona na to, bo może ja za bardzo panikuję :( Dziecko koleżanki przez miesiąc wymiotowało, a potem się przyzwyczaiło i było juz ok.
szukam osób chętnych podjąć współpracę z FM GROUP Polska http://www.perfumyfm.sileman.net.pl
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
891
Dołączył(a)
22 lis 2005, 13:23
Lokalizacja
Ruda Śląska

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do