moja (chyba) nerwica

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

moja (chyba) nerwica

przez nmR 15 wrz 2010, 20:12
Witam,
Kiedyś byłem wesołym pełnym życia chłopakiem, który zawsze umiał znaleźć rozwiązanie, wyjście z sytuacji, był pozytywnie nastawiony do życia i potrafił się cieszyć drobnostkami.
Pierwszego ataku dostałem ponad rok temu, chociaż wcześniej już miewałem takie nagłe napady zmęczenia. Moja nerwica objawiła się kołataniem serca, problemami z oddychaniem. Myślałem na początku, że to przez palenie papierosów. W końcu pewnego wieczora wylądowałem w szpitalu. Zrobili mi badania EKG i krwi. Potem przez rok się z tym męczyłem, nie byłem u żadnego psychologa, bo znajoma powiedziała mi, że od psychologa też się można uzależnić, chciałem sam sobie z tym poradzić. Jak było źle obiecywałem sobie, że pójdę do lekarza, ale potem było dobrze więc nie szedłem. Wszyscy mi mówili, że ta nerwica wzięła się z trudnego związku, w którym jestem do dziś. Dziewczyna miała problemy ze sobą, szantażowała mnie emocjonalnie swoimi samobójstwami, a ja strasznie to przeżywałem i się tym przejmowałem, potem wpadła w depresje i cały wolny czas poświęcałem jej byłem na każde jej zawołanie. Teraz już wszystko z nią OK, a znowu mnie dopadło. Teraz jestem w trakcie 4 miesięcznych wakacji. Miałem masę planów, na te wakacje, a nie zrobiłem żywnie nic. W przeciągu czterech miesięcy zrobiłem tylko jeden projekcik graficzny za który dostałem 60 pln i wyjechałem raz na 5 i 10 dni za miasto. W trakcie wakacji zacząłem myśleć o sensie istnienia, szukałem jakiegoś celu w życiu. Potem dostałem ataku, nie wiedziałem co ze sobą zrobić. Nie mogłem usiedzieć na miejscu, przestraszyłem się i zaczęły mnie dręczyć myśli o sensie życia, że jestem nienormalny, że życie jest bezsensu, to było straszne taki atak paniki. Od tamtej pory chodzę strasznie smutny, przywieszony, nie mogę się skupić na najprostszych rzeczach, wszystkich obraczam moimi problemami, bo już po prostu sobie nie radzę. Taki stan mam już od ponad dwóch tygodni, a termin do psychiatry dopiero za 9 dni. Wszystko jest teeraz bezsensu, takie odległe i nierzeczywiste. Boję się, że stracę konakt z rzeczywistością, wydaje mi się że nie jestem sobą. Co zrobić, żeby przez te 9 dni nie zwariować? Proszę o pomoc, bo wiem, że nikt z moich bliskich nie rozumie mojego stanu. Strasznie jestem teraz zdenerwowany i znowu mam atak lęku. Wziąłem dwa perseny na uspokojnie jakąś godzinę temu. Nie mogę w ogóle realnie myśleć.
Od tygodnia biorę reguralnie persen, magnez.
nmR
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
10 wrz 2010, 21:43

Re: moja (chyba) nerwica

Avatar użytkownika
przez asdf 15 wrz 2010, 20:32
A martwisz się o swoje zdrowie, tzn może tak : czego się obawiasz ...

Polecam tabletki kalms - wyciszają, nie uzależniaja nie jesteś po nich otepiony. ja stosuje 3x2.
No risk, no fun ;D !

Kuba.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
211
Dołączył(a)
03 wrz 2010, 20:37

Re: moja (chyba) nerwica

przez nmR 15 wrz 2010, 21:08
Pytasz czego się obawiam. To jest właśnie problem, bo nie wiem. Od zawsze bałem się o swoje zdrowie, zawsze byłem ostrożniejszy niż koledzy, bałem się też o zdrowie rodziny, teraz boję się o swoją przyszłość. Nie dostałem się na studia, przez własną głupotę, za 2 dni wyniki dotatkowej rekrutacji. Jestem raczej pewny, że się dostanę bo mam dużo punktów, ale zawsze jest ta niepewność. Zresztą nawet nie wiem czy chcę iść na studia. Miałem plany, żeby otworzyć swoją działalność, ale nic z tego nie wyszło. Mam problemy z dziewczyną, dużo razem przeszliśmy w sumie to te objawy zaczęły się z powrotem kilka dni po tym jak wróciłem do niej po 3 miesięcznej przerwie. Nie potrafię teraz podjąć, żadnej decyzji, nie wiem czego chcę, nic nie sprawia mi przyjemności, niczego nie jestem pewien.

Wiesz ogłupienia się nie boję, bo od dwóch tygodni jestem ogłupiony bez przyjmowania leków. Znaczy teraz biorę persen, ale wydaje mi się że nic nie daje. Mogę spróbować kupić kalms, ale nie wiem czy mogę przyjmować go razem z Persenem.

Jeszcze jedno najgorsze objawy miałem zawsze tak między godziną 18-21, nie wiem dlaczego. Koło godziny 3 w nocy zwykle przechodzi. Mam jeszcze coś takiego, że bałem się sam zasnąć bo wkręcałem sobie, że się już nie obudzę.
Straszne jest to przez co przechodzę, wcześniej nie było tak źle. Mogłem normalnie funkcjonować, myśleć, miałem problemy trochę z koncentracją, ale dawałem radę trzeźwo myśleć i nie miałem tych matrixów.
nmR
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
10 wrz 2010, 21:43

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: moja (chyba) nerwica

przez tynka92 15 wrz 2010, 21:24
No trochę zaniedbałeś sprawę, ale nie jest tak tragicznie jak myślisz. Patrzę z innej strony i zapewniam Cię, że będzie dobrze. Ja także zawsze byłam ostrożniejsza, bo bałam się o swoje zdrowie, bałam się zasypiać, myślałam, że się nie obudzę. To, że po południu robi Ci się gorzej, to moim zdaniem naturalne - człowiek jest już po prostu zmęczony. Mnie właśnie derealizacja często dopada, jak jestem zmęczona, teraz jestem przeziębiona i słaba i też mi się tak robi.
Kolejna sprawa, radzę Ci nie rezygnuj ze studiów :D
Offline
Posty
257
Dołączył(a)
12 maja 2009, 20:45
Lokalizacja
Bydgoszcz

Re: moja (chyba) nerwica

Avatar użytkownika
przez asdf 15 wrz 2010, 21:40
Wiesz co, ja mam podobnie. Miałem 7 razy egk, badnia krwi itd. wszystko idealne ! A mimo to się boję, że mi sie serce zatrzyma, umre itd. Ostatnio jak bagatelizuje uczucie mdlenia itd to mija lęk. Spróbuj być nastawiony zlewająco do sytuacji i nie martw się o nic ! Jak chcesz pogadac to pisz ;)
No risk, no fun ;D !

Kuba.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
211
Dołączył(a)
03 wrz 2010, 20:37

Re: moja (chyba) nerwica

przez nmR 16 wrz 2010, 13:23
Przeszedłem pozytywnie badania lotnicze drugiej klasy, we wrześniu tamtego roku. Wydawało mi się, że wszystko jest OK, ale strasznie przejmowałem się tymi badaniami. Miałem problemy z oddychaniem, uczucie dziwnego lęku i zauważyłem podczas nich, że piszczy mi w uszach i tak piszczy sobie do tej pory.
Jestem strasznie otępiony. Strasznie dziwnie postrzegam świat, inaczej niż dwa tygodnie temu w zasadzie to od tych dwóch tygodni nie czułem się dobrze, ani razu. Może chwilowo na 15 minut.
Oczekuję na tę wizytę u psycholga i już nie mogę się doczekać. Bo chciałbym tak naprawdę wiedzieć co mi jest. Bo żaden specjalista tego nie stwierdził. Chciałbym rozwiać swoje wątpliwości o schizofrenii, albo dowiedzieć się, że ją mam i zacząć jakieś leczenie. Wydaje mi się, że nie jestem sobą, a zachowuję się normalnie.
Ostatnio spotkałem znajomych i przez całą rozmowę zastanawiałem się czy ja aby na pewno z nimi rozmawiam. Kurde to jest chore.
Chciał bym, żeby było jak dawniej, ale nie myślę już tak jak dawniej.

[Dodane po edycji:]

Mam jeszcze takie pytanie. Czy normalnym jest, że od tych dwóch tygodni mam straszne problemy z koncentracją i pamięcią. Nie mogę się skupić na niczym do tej pory takie objawy nie występowały. Znaczy czasami tylko podczas ataków złego samopoczucia. Teraz ten stan utrzymuje się cały czas.
nmR
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
10 wrz 2010, 21:43

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 40 gości

Przeskocz do