Fobia społeczna!

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Fobia społeczna

Avatar użytkownika
przez Lajla 14 sie 2010, 22:31
Pomianowska, ja chodzę od roku na terapie analityczną (gadanie o dzieciństwie i takie tam). To może i jest fajne, i w pewien sposób pomaga, bo poznajesz przyczyny swoich problemów, ukryte konflikt wewnętrzne. Ale mi się wydaje, że lepsza by była terapia poznawczo-behawioralna. Zapytaj się swoje terapeutki czy ona taką stosuje, może akurat. To rodzaj terapii, który jest najskuteczniejszy w leczeniu fobii społecznej. Jeśli nie wypali z terapeutą, to możesz przeczytać jakąś książkę o fobii społecznej i tym rodzaju terapii. Sam też możesz popracować nad zmniejszeniem lęku właśnie dzięki nim. Wiem to z autopsji. Jeśli będziesz chciała to podam Ci kilka tytułów. Moja terapeutka miesza po części terapię analityczną i poznawczo-behawioralną. I to też jest dobry pomysł. Jeżeli masz jakieś urazy z dzieciństwa, które dają o sobie znać w dorosłym życiu to musisz to z kimś przegadać, ale spróbuj już teraz zacząć walkę z fobią społeczną, bo on jak mi się wydaje nie zniknie tylko i wyłącznie dzięki terapii analitycznej. Mam nadzieję, że Cię nie zasmuciłam.
Na brzegu rzeki Piedry usiadłam i płakałam...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
244
Dołączył(a)
09 sie 2010, 10:35

Re: Fobia społeczna

przez risin 14 sie 2010, 22:40
Terapia analityczna jest najbardziej slamazarna terapia, a efektow nikt nigdy nie gwarantuje, wiec chyba troszke szkoda czasu...
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
09 gru 2009, 21:16
Lokalizacja
Gdynia

Re: Fobia społeczna

Avatar użytkownika
przez Lajla 15 sie 2010, 13:05
Jeżeli ktoś miał przykre dzieciństwo, to moim zdaniem warto z tego typu terapii skorzystać.
Na brzegu rzeki Piedry usiadłam i płakałam...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
244
Dołączył(a)
09 sie 2010, 10:35

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Fobia społeczna

Avatar użytkownika
przez Lajla 15 sie 2010, 17:02
Pomianowska, nie pddawaj się. Poszukaj innego terapetu, który ma doświadczenie związene z terpią poznawczo-behawioralną. Ja teraz idę na grupę terapeutyczną, jeżeli to mi nie pomoże to znajdę sobie jakiś ośrodek terapeutyczny i wyjadę tam na pare tygodni. Może akurat coś z tego będzie, bo już dłużej nie mogę żyć, tak jak żyję. A co do tych książek to: "Jak przezwyciężyć nieśmiałość i lęk przed otoczeniem? Trenning" Antony i Swinson, "Terapia lęku społecznego Podejście poznawczo-behawioralne Podręcznik ćwiczeń klienta" wydawnictwo Alliance Press. Mam nadzieję, co ja piszę, jestem pewna, że Ci pomogą. :smile:
Na brzegu rzeki Piedry usiadłam i płakałam...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
244
Dołączył(a)
09 sie 2010, 10:35

Re: Fobia społeczna

Avatar użytkownika
przez Lajla 16 sie 2010, 10:07
Pomianowska, dzięki za wsparcię. Potwornie boję się iść na tą terapie grupową, chyba stchórzę i nie pójdę, coś tak czuję :(


Dean ja bym Ci radziła iść na terapię, tabletki może pomogą na jakiś czas ale obawy za jakiś czas mogłą powrócić. Lepiej się z nimi rozprawić raz na zawsze.
Na brzegu rzeki Piedry usiadłam i płakałam...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
244
Dołączył(a)
09 sie 2010, 10:35

Re: Fobia społeczna

Avatar użytkownika
przez Lajla 23 sie 2010, 09:57
Pomianowska, chyba masz racja, ale wbiłam sobie do tej głupiej głowy, że mam być idealna. Nie mogę milczeć, siedzieć jak tłuman wśród nich, że muszę być zabawna, wesoła, że nie mogę pokazać jak bardzo się ich boję. Chciała bym tam wejśc i powiedzieć "bardzo się was boję, chce mi się wymiotować", ale tego też się wstydze...
Na brzegu rzeki Piedry usiadłam i płakałam...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
244
Dołączył(a)
09 sie 2010, 10:35

Re: Fobia społeczna

Avatar użytkownika
przez Lajla 24 sie 2010, 08:58
Pomianowska, nie jestem z Warszawy, niestety bo ja z Tobą też bym się chętnie spotkała.

Ale słuchaj, poszłam na grupę, było mi bardzo niedobrze, serce waliło jak młot. Powiedziałam, że jest mi niedobrze i nawet się rozgadałam, sama się zdziwiłam, że tak łatwo mi to przyjdzie. Ale przez te kilka godzin strasznie się wymęczyłam i fizycznie, i psychicznie. Nawaliłam się lekami, gdyby nie one to było by naprawdę ciężko. Najgorsze jest to, że teraz źle się czuje, boli mnie głowa, mam lekkie mdłości, mało spałam i ciągle analizuje to co się działo na grupie. Ale czuje, że to dla mnie przełomowe wydarzenie. Jestem z siebie dumna. I wiesz, masz racje, że nie powinnam ich traktować jak kumpli, na których muszę zrobić dobre wrażenie. W końcu to grupa terapeutyczna, ludzie, którzy przychodzą z jakimiś problemami. Ale ja się tak bardzo wstydzę. Oni są szczerzy, otwarci (w miarę). Oni mówili o swoich problemach życia codziennego, np. że się z kimś nie dogadują i takie tam. Oni prowadzą "normalne" życie, pracują, studiują, chodzą na imprezy. A ja? Ja się boje wyjść sama z domu, nawet do sklepu. Czuje się taka inna od nich, nie w takim sensie, że gorsza ale "z prawdziwym problemem". Wiem, że to trochę egoistyczne z mojej strony. Oni mi powiedzieli, że też mają objawy> I może tak jest. Ale uwierz mi, jestem na nich zła, że się uważają za takich "dotkniętych nerwicowymi problemami", a normalnie funkcjonują. Czuje się tak dziwnie oszukana i smutna. Myślałam, że spotkam tam osobę, która powie mi, że też nie może wychodzić z domu, że boi się tego i tego. A tu nic. Czuję jak bym dokonała samogwałtu na własnej dusz :(

Dzięki, że odpisujesz na moje posty, Twoje słowa naprawdę mi pomagają, naprawdę dziękuje :smile:
Na brzegu rzeki Piedry usiadłam i płakałam...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
244
Dołączył(a)
09 sie 2010, 10:35

Re: Fobia społeczna

przez brutal 26 sie 2010, 10:29
ja mam doswiadczenie tylko z mobemidem, pierwsza seria może i ok, może placebo. seria 2 nic, echo, cisza, noł. na tym zakończyło sie moje żarcie leków, zwiedzanie pwsychiatry i dyskusje nt mojego stanu psychicznego i odczuwania z państwem w kitelku.
do moich zaburzeń dochodziło to, ze uwazałam, ze zabieram komuś czas, że mój przypadek jest na siłe, że sobie wmówiłam, że pewnie jak wyjdę pan dr będzie polewać z tego co mu nagadałam. a poza tym to co powinno uspokajać "prosze przyjść kiedy poczuje pani potrzebe" zadziałało na mnie jak strzał w pysk że mam nie zawracać głowy.

lat kilka temu to mnie bolało. teraz podsmiewam się i zazwyczaj mam wyrąbane na ludzi i to co sobie myśla, nie zawalam ich swoimi problemami, bo tak jak ja nie mam ochoty wysłuchiwać, tak oni tez tej ochoty pewnie nie mają. poza tym problemy się rodzą jak ma sie za dużo czasu i myśli.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
26 sie 2010, 09:55

Re: Fobia społeczna

Avatar użytkownika
przez Lajla 26 sie 2010, 12:12
Pomianowska, oni mają różne problemy, np. jedna osoba (tak jak pisałaś) nie śpi po nocach, inna ma coś z sercem, jeszcze inna boi się ludzi, ciągle o nich myśli itp. Wiesz, pomimo tego, że jestem świadoma, że im też coś jest, to mam wrażenie jakby byli całkiem normalni, może dlatego, że się już znają i w ogóle. Ciężko jest mi być szczerą wobec nich, ja przez te tabletki jestem tak znieczulona, że żadnego lęku po mnie nie widać i do tego sprawiam wrażenie osoby pewnej siebie, silnej, a tak niestety nie jest :( Chciałabym im to powiedzieć. Może się uda.
Na brzegu rzeki Piedry usiadłam i płakałam...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
244
Dołączył(a)
09 sie 2010, 10:35

Re: Fobia społeczna

Avatar użytkownika
przez Lajla 27 sie 2010, 12:33
Pomianowska, też mam takie wrażenie, że jesteśmy podobne do siebie. A kupiłaś sobie tą książkę, o której pisałam? Mi ona nawet pomogła zrozumieć co nie co.

Jest mi bardzo ciężko, naprawdę. Nawet poszłam do kościoła się pomodlić. Bardzo się boję zmierzenia się z moim lękiem. Ale nie poddam się i Ty też się nie poddawaj. Damy radę:)
Na brzegu rzeki Piedry usiadłam i płakałam...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
244
Dołączył(a)
09 sie 2010, 10:35

Re: Fobia społeczna

Avatar użytkownika
przez Lajla 28 sie 2010, 11:56
Pomianowska, ta książka jest dopełnieniem terapii poznawczo-behawioralnej, tak piszą autorzy. Naprawdę polecam Ci ją.
To fajnie, że szukasz nowego terapeuty. Ja spróbuje pochodzić na terapie grupową. Zaczynam się denerwować, bo za niedługo studia...
Staram się myśleć pozytywnie, ale boje się, że mnie to wszystko przerośnie i nie dam rady. A Ty jak funkcjonujesz? Normalnie?

Wiesz, jak myślę sobie, że zrobię z siebie głupa przed grupą tera., to przypominam sobie to co mi napisałaś, że nie mogę ich traktować jak kumpli. I to pomaga. Mniej się boję. :105:
Na brzegu rzeki Piedry usiadłam i płakałam...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
244
Dołączył(a)
09 sie 2010, 10:35

Re: Fobia społeczna

Avatar użytkownika
przez Lajla 29 sie 2010, 09:56
Pomianowska, dobrze Cię rozumiem jeżeli chodzi o stosunki międzyludzkie. Ja też nie mam żadnych koleżanek, kolegów, o przyjacielu to już w ogóle nie mam co marzyć... Nie mam chłopaka, bo jestem niedojrzała. Z jednej strony chciałabym mieć, a z drugiej boje się. Wstydzę się samej siebie, tego jak wyglądam, jak się zachowuje. Jestem "anty-towarzyska", nie potrafię nawiązywać kontaktów z innymi ludźmi. Umiem się dogadać ze sprzedawczynią, nauczycielem, kelnerem, ale nie umiem nawiązać rozmowy w "luźnych" sytuacjach, z których mogło by wyniknąć coś więcej(przyjaźń, miłość, przywiązanie). Boje się, że wyjdę na głupka, dziecinną dziewczynkę nieobytą z towarzyski luzem. Najgorzej jest wtedy jak udaje osobę otwartą i komunikatywną, bo wtedy boje się, że zaraz wyjdzie na jaw moja prawdziwa twarz. A kiedy siedzę jak tuk, i nic nie gadam, to też mi wstyd, że nie nadążam za innymi, i jestem taka "niedorozwinięta" i dzika.

W październiku mam iść na studia dzienne, pierwszy rok. Już raz zrezygnowałam, co będzie za miesiąc nie wiem. Jedno jest pewne_ bardzo się boję ale nie poddam się. Nie pozwolę na to by coś tak głupiego pieps_zyło mi życie.

Pomianowska wiem jak bardzo fobia, może niszczyć człowiek, i chociaż nie mam takiego problemu jak Ty, że boisz się ślubu, wesela, to i tak dobrze Cię rozumiem. Sądzę, że jak ja bym miała zmierzyć się z takim wyzwaniem, to też trzepała bym gaciami.
Na brzegu rzeki Piedry usiadłam i płakałam...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
244
Dołączył(a)
09 sie 2010, 10:35

Re: fobia społeczna

przez circ 16 wrz 2010, 16:28
Czytam tu o osobowości unikającej.

http://www.zgapa.pl/zgape...aj%C4%85ca.html

Osobowość unikająca czego? I tu owszem, typologia podaje czego unika ta osobowość, ale to nie jest cała prawda, bo nie sięga żródeł duchowych, a żrodło chorób jest w duszy, chyba, że ktoś neguje istnienie duszy.
Czy psychologia neguje istnienie duszy, czy tylko się nią nie zajmuje?
Ponieważ psychologia nie zna duszy, nie łączy w ciąg przyczyn ze skutkami, stąd nie ma innych lekarstw poza uświadomieniem objawów i tabletką, która otępia, albo pobudza, zawsze dając skutki uboczne.

Psychologia nie wie po co są uczucia i skąd się biorą, a jej odpowiedzi pozostają na poziomie psychiki, więc wąż zjada ogon.
Uczucia przyjemne, radosne traktuje jako pożądane, a te nieprzyjemne, bolesne jako niepożądane. I tyle. Oddaje więc nas w determinującą niewolę własnych uczuć, i najwyżej każe nad nimi panować, ale tu nie ma rozwiązań całościowych. To nie jest w stanie człowieka uszczęśliwić, pocieszyć, ani uleczyć, bo szczęście to stan, który poza uczucia wykracza.

Tylko teologia duchowości daje nam kompletną odpowiedź co do prawdy o człowieku i świecie, razem z przyczynami i lekarstwem na problemy i choroby.


Co Wy na to?
Offline
Posty
210
Dołączył(a)
16 wrz 2010, 16:05

Re: fobia społeczna

przez koreczek 17 wrz 2010, 23:18
maggieflakes

to o czym napisalas w pierwszym poscie w duzej mierze dotyczy tez mnie. moja rada to badz cierpliwa , bo z czasem to przejdzie. dorzuc do swojego zycia wiecej ruchu , aktywnosci fizycznej , znajdz jakies pasje , znajdz cos co ciebie kreci :), postaraj sie jesc lepiej , to naprawde wiecej pomaga jak same leki - testowalem to na sobie.
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
12 wrz 2010, 12:02

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 29 gości

Przeskocz do