Fobia społeczna!

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Fobia społeczna

przez marmarc 07 lis 2008, 21:39
wiecie, miałem coś napisać, ale mam taki natłok myśli, pewnie przez to że dawno nic nie pisałem.
Na począek może o tym że fobia jaby odpuściła - uczestniczyłem w tzw. naradzie w pracy, co prawda nie miałem tam nic konkretnego do roboty, powiedziałem dwa zdania gdy zadano mi pytanie, którego się domyślałem i tyle. ALe zaryzykowałem i z pełną swobodą wypiłem filiżankę herbaty - rzecz jeszcze jakiś czas temu nie wykonalną. Byłem w publicznej saunie, dosiadł się jakiś facet i zaczęliśmy typową rozmowę, czułem się badzo swobodnie. itp.
Ale np. w dalszym ciągu czułem opór przed telefonem do kontrahenta, choć po kwadransie przedzwoniłem, i myślę że rozmowa przebiegła swobodnie.
Jak pomyślę, jak to wyglądało jak zaczynałem pracę...
Nie biorę do siebie jakich drobnych żartów na swój temat ze strony współpracowników itp.
Ciekawe kiedy silniejsze objawy fobii wrócą.

"Największy problem u mnie polega na tym,że ja nie weim jak to jest nie bać się ludzi"
człowiekunerwico: nie masz żadnego znajomego, którego byś się nie bał, przy którymś czuł byś się swobodnie?
Offline
Posty
388
Dołączył(a)
27 gru 2005, 12:28

Re: Fobia społeczna

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 07 lis 2008, 22:17
No nie mam:(

---- EDIT ----

ostatnie dwa dni na uczelni oczywiście nieudane,znowu bałem się ludzi i nie umiałęm do nich zagadać,i tylko patrzyłem ja kinn swobodnie rozmawiają,śmieją się a ja stałem gdzieś na uboczu sam.....często probowalem podchodzić do ludzi w różnych sytuacjach i nawet to robiłem tyle tylko że nic sensownego nie umialem powiedzieć... a wręcz miałem ochote uciec od danej grupy ludzi.Pomimo tego że w szkole bylo wielu ludzi,ja czułem się strasznie sam...:(.Czemu nie moge normalnie funkcjonować jak większośc spoleczeństwa?:(
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Re: Fobia społeczna

przez cixi81 09 lis 2008, 14:37
człowiek nerwica normalnie nie wiem co mysleć o Twoich zachowaniu wsród ludu.. tylko psychoterapeuta pomoze Ci sie otworzyc na kontakty z ludzmi..
Offline
Posty
125
Dołączył(a)
21 mar 2008, 14:22

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Fobia społeczna

Avatar użytkownika
przez namiestnik 09 lis 2008, 14:51
A czemu tak bardzo się zmuszasz by z nimi rozmawiać? Ja jak nie mam ochoty gadać to poprostu nie gadam.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4264
Dołączył(a)
08 sie 2008, 09:50
Lokalizacja
z choinki

Re: Fobia społeczna

Avatar użytkownika
przez offtopic 09 lis 2008, 15:18
namiestnik napisał(a):A czemu tak bardzo się zmuszasz by z nimi rozmawiać? Ja jak nie mam ochoty gadać to poprostu nie gadam.

Bo to nie jest tak że się nie chce komuś rozmawiać. Chce się ale rozmawiać, czuje się taką potrzebę ale wewnętrzna blokada na to nie pozwala... Przynajmniej coś takiego jest u mnie.
A po jakimś czasie przestaje się już próbować, człowiek się oddala i oddala od ludzi, czuje się gorzej, wpada w stan już zobojętnienia.
Zmiany nadeszły, małe bo małe ale cieszą :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
306
Dołączył(a)
16 cze 2007, 12:05

Re: Fobia społeczna

przez .Tomek 09 lis 2008, 16:12
Pewnego dnia się obudzisz i stwierdzisz, że nie masz już nikogo. Dobrze by było coś z tym zrobić bo inaczej po prostu się zamkniesz w sobie. Warto chociażby przebywać z ludźmi a po jakimś czasie się język rozplątuje. Ja siedzę ze znajomymi czasami i po prostu zadowalam się ich towarzystwem i ich słucham mimo że mało raczej gadam to czasami jak dostaję słowotoku to nie można mnie uciszyć :mrgreen: ale podejrzewam że to też moje nastrojowe wyboje. Bo mi w parę chwil może humor przelecieć przez całe spektrum :) to się nazywa depresją dwubiegunową co mi zdiagnozowali kochani pani psycholog i pan psychiatra hehe.
W każdym razie moja rada to przebywać wśród ludzi język się sam rozplątuje po jakimś czasie. A jak się boisz ludzi, co często jest objawem fobii społecznej, to zadaj sobie pytanie dlaczego dobrze się zastanów i rozwiąż problem. Nie próbujesz, nie żyjesz na prawdę.
Powodzenia i pozdrawiam ;)
...to tylko kolejne rozwiązanie.
Offline
ExModerator
Posty
1118
Dołączył(a)
09 sie 2007, 17:16
Lokalizacja
Daleko :)

Re: Fobia społeczna

Avatar użytkownika
przez offtopic 09 lis 2008, 16:55
Ja z swoją silną fobią uniemożliwiającą kontakty jakiekolwiek nie poradziłem sobie przez kilka lat.Cały czas powtarzały się te same schematy. Dopiero podczas terapii z naprawdę dobrym psychologiem wiele rzeczy zrozumiałem,wiele swoich zachowań analizowałem, i powoli zaczęła fobia słabnąć. Tyle że ja się w tą terapię zaangażowałem, może to też było pozytywnym skutkiem.
Zmiany nadeszły, małe bo małe ale cieszą :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
306
Dołączył(a)
16 cze 2007, 12:05

Re: Fobia społeczna

przez .Tomek 09 lis 2008, 17:14
Być może. W każdym razie gratuluje skoro Ci wyszło na lepsze no i powodzenia.
...to tylko kolejne rozwiązanie.
Offline
ExModerator
Posty
1118
Dołączył(a)
09 sie 2007, 17:16
Lokalizacja
Daleko :)

Re: Fobia społeczna

przez Jazi 13 lis 2008, 18:15
Jestem tu nowy, ale przychodzę z takim samym problemem jak Wy wszyscy...

Ja: mężczyzna, lat 23
Ona: fobia społeczna, lat 4
Objawy: lęk przed spożywaniem posiłków z gronie ludzi (trzęsące się ręce)


....i jak normalnie żyć kiedy to właśnie samo życie doprowadza nas do takich stanów??? Jak planować sobie przyszłość kiedy na samą myśl o poznawaniu rodziny mojej narzeczonej mam sieczkę???!!! A kiedy jej o tym powiem to czy popatrzy na mnie jak na idiotę czy jak na świra??? Właśnie od miesiąca spotykam się z dziewczyną, jest ciekawie, ale już słyszę o jakichś odwiedzinach u kuzynki, a to u ciotki....panika!!! Zwłaszcza, że ona już coś tam o mnie mówiła i ja teraz muszę zgrywać bohatera..."Jaki z niego facet jak mu się łapy trzęsą z nerwów....Ty, a może on jakiś alkoholik??? :shock: " Ludzie nie rozumieją takich zaburzeń, wszystkich podciągają pod jedna kreskę- chory psychicznie, co w rozumieniu narodu znaczy tyle samo co niepoczytalny, niebezpieczny, świr!!! Do psychiatry czy do psychologa??? Najlepiej tu i tu, prawda??? Ostatni psychiatra zapewnił mi niezły odlot na pigułkach i brak rezultatów. Nie byłem już u żadnego lekarza ponad rok. Chce znowu spróbować... Może jakieś sugestie???
Jazi
Offline

Re: Fobia społeczna

Avatar użytkownika
przez Voytek 13 lis 2008, 20:46
Ja jestem socjofobikiem conajmniej od 11 roku życia chyba.Ciężko powiedzieć kiedy dokładnie to się zaczęło.W każdym bądź razie kilka razy z tego powodu powtarzałem klasy w podstawówce-powodem były nieobecności (bałem się chodzić do szkoły).Kiedy wołano mnie do tablicy-nie byłem w stanie nic zrobić i stawałem się pośmiewiskiem klasy.Samo przejście korytarzem szkolnym w czasie przerwy było makabrycznym doświadczeniem.I tak to się skończyło,że zwiedziłem z tego powodu kilka ośrodków wychowawczych,co moją fobię tylko pogłębiło.Na pomoc psychologiczną nie ma nawet co liczyć w takich placówkach,zaczęły się ucieczki,ale to długa historia.Dzisiaj mam prawie 26 lat,podobno niegłupi i niebrzydki jestem,a czasami nie jestem w stanie wyjść z domu.Biegam do wieczorówki i dopiero jestem w klasie maturalnej (zawsze wstyd mi z tego powodu,ponieważ większość znajomych dawno pokończyła studia).Ostatnio bywa nienajlepiej,nie chodzę na zajęcia,nie mogę się zmusić,żeby wyjść z domu.Wszystkie moje związki z tego powodu się posypały (nie byłem w stanie wytłumaczyć co się ze mną dzieje,tłumaczyłem swoje zachowanie lękiem-niektórzy twierdzili,że tylko się nim zasłaniam,inni próbowali pomagać na siłę-wyciągając mnie z domu,co też jest bzdurne).
Żałuję,że w dzieciństwie psychologowi szkolnemu nie chciało się przyjrzeć mojemu przypadkowi ("nie chciało się" to w tym wypadku bardzo dobre określenie).I co ja mam dalej robić?Chyba nie mam aż tyle odwagi,żeby pójść do psychologa\psychiatry (nawet nie wiem gdzie u nas w mieście są-to mała mieścina).Bywały momenty,że wygrywałem z lękiem,bywały też takie,że nie byłem w stanie wejść do głupiego sklepu po chleb czy wykonać jakiejś innej,równie banalnej czynności.Dla ludzi z mojego otoczenia jestem leniem i nieudacznikiem.Człowiek,który tego nie przeżywa chyba nie jest w stanie tego zrozumieć (bo przecież jak to możliwe,żeby nie być w stanie wyjśc z domu!?),tłumaczenie komukolwiek nie ma sensu.Nie wydaje mi się,żeby ktoś chciał się ze mną związać,życie ze mną pewnie byłoby ciężkie.Jakiś czas temu cudem udało mi się przesiedzieć w Holandii 2,5 miesiąca i w sumie nie było tak źle,ale wiadomo-wspólny domek z innymi Polakami,jedna kuchnia.Nie obeszło się bez stresujących sytuacji.Największym problemem było chyba pójście do kuchni i zrobienie sobie jedzenia,podczas,kiedy ktoś z tej kuchni korzystał.
Fobia społeczna jest chyba przyczyną kilku innych zaburzeń,które ciężko mi w sobie zidentyfikować.Na dodatek jestem dość wrażliwym człowiekiem.Medytacja mi pomagała,ale od chyba roku próbuję bezskutecznie zacząć medytować i za nic nie mogę się przemóc (początki są dość trudne,ciężko zapanować nad myślami,co skutecznie mnie zniechęca).Zęby zaniedbane i dziurawe (na szczęście na razie tylko te z tyłu,więc nic nie widać,kiedy otwieram paszczękę)-bo pójście do dentysty wiąże się z czekaniem w poczekalni pełnej ludzi.
Ech,szkoda gadać,czasem mam ochotę zapaść się pod ziemię,albo zamieszkać w jakiejś jaskini z dala od ludzi.Bywa też tak,że udaje mi się jakoś zmienić swój punkt widzenia i wtedy wychodzę z domu z założeniem,że jeśli się ośmieszę,albo zrobię coś niezrozumiałego dla innych (z powodu lęku,braku pewności)-to kij z tym,trudno.Nie wiem co jeszcze mam napisać,nie wiem czy jest sens pisać więcej.Przynajmniej się wygadałem.Pozdrawiam
"Po pierwszym ad personam kończę dyskusję."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
58
Dołączył(a)
22 maja 2008, 23:36

Re: Fobia społeczna

Avatar użytkownika
przez offtopic 13 lis 2008, 21:02
@Voytek, jakbym czytał o sobie sprzed jeszcze bardzo niedawna. Naprawdę jedynym wyjściem dla tak zagnieżdżonej fobii/nerwicy jest dobry psychiatra żeby podleczyć się lekami a potem dobry psycholog/psychoterapeuta. Ja nie wierzyłem że coś się jeszcze ze mną może zmienić ale zaryzykowałem i poszedłem na leczenie. Naprawdę się opłaciło, mozna powiedzieć że nastąpił mały przełom w moim życiu. Fakt długo na to czekałem, na terapii bywało nie raz ciężko ale opłaciło się.
Zmiany nadeszły, małe bo małe ale cieszą :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
306
Dołączył(a)
16 cze 2007, 12:05

Re: Fobia społeczna

Avatar użytkownika
przez Voytek 14 lis 2008, 17:51
Cały problem w tym,że ja leczenia farmakologicznego nie uważam za normalne.Byłem raz u psychiatry i na dzień dobry dostałem receptę na jakieś pigułki,których nawet nie kupiłem.Uważam to za drogę na skróty.Psychika ludzka jest jak układanka z milionami kawałków tworzących całość,trzeba wszystko poukładać jak należy,żeby była harmonia,a nie ingerować w chemię mózgu środkami chemicznymi.To moja opinia,nikt nie musi się ze mną zgadzać.Poza tym koncernom farmaceutycznym,które produkują te leki,zależy tylko na kasie (a zbijają na tym olbrzymie sumy),niektórzy lekarze mają nawet umowy z takimi koncernami i za taką a taką ilość wypisanych leków coś od nich w zamian dostają.Oczywiście w gazecie wyborczej się o tym nie przeczyta.Więc to się już mija z celem.Psychiatra lub psycholog-owszem,ale żadnych leków.
"Po pierwszym ad personam kończę dyskusję."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
58
Dołączył(a)
22 maja 2008, 23:36

Re: Fobia społeczna

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 14 lis 2008, 18:51
Mnie farmakologiczne działania nie pomogły w pokonaniu lęku przed ludżmi....
Jedyne wyjście to terapia wg mnie<ale u dobrego psychologa>.

A u mnie nic sienie zmieniło.....planuje podjąc jakąś prace....i tak planuje i planuje....i juz na samą myśl o ludziach w pracy mam ochote zrezygnować z szukania roboty.Już widze jak sie ze mnie nabijają...i jak sobie nie radze bo w sumie to tak naprawde nic nie wiem o tym co powinienem robić....

OT:no prosze 3 szóstki w liczbie postów : :twisted:
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Re: Fobia społeczna

Avatar użytkownika
przez ewa125 14 lis 2008, 19:45
a u mnie to zalezy i zalezalo zawsze od osoby. musze zawsze czuc sie akceptowana przez kogos w 100 %, wtedy moge sie czuc swobodnie albo jezeli mi nie zalezy na czyjejs opinii. jezeli jednak mam podejrzenia ze ktos moze byc dla mnie mily na pozor a tak naprawde mnie nie lubic to sie wtedy strasznie stresuje w rozmowie z nim nawet jezeli jest mily. poza tym zawsze musialam miec ta 1 kolezanke\psiapsiole ktora byla "moja", tzn zawsze byla dla mnie najwazniejsza i ja dla niej, moglam na nia liczyc. wtedy moglam nawet swobodnie gadac z innymi ale nigdy nie lubilam "towarzystwa", chyba ze z ta jedna psiapsiola. z 2giej strony jak ogladam "przyjaciol" to marze o tym zeby miec taka paczke. obecnie to nawet tej psiapsioly nie mam. mam wspanialego faceta ale to facet. chcialabym miec taka przyjaciolke ktora mnie w pelni rozumie, przy ktorej moge czuc sie swobodnie. . .
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider], lorana i 49 gości

Przeskocz do