Fobia społeczna!

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Fobia społeczna

przez arr16 24 lip 2008, 16:50
Pewnego dnia, uświadomiłem sobie, że coś jest ze mną nie tak. W kilka sekund byłem mokry jakbym wyszedł z wanny. Całe plecy, kolana, tyłek, koszulka mokra, z czoła kapał mi pot. Poszedłem do lekarza, ten powiedział, że to normalne, bo dorastam i tak dalej...

Teraz wiem, że cierpię na fobię społeczną. Nie wychodzę z domu, jak dzwoni telefon czy też ktoś do drzwi to dostaję ataku lęku.

Mam 16 lat, od września idę to technikum. Na takie głupie wyjście do sklepu muszę nastawiać sie psychicznie co zawsze kończy się fiaskiem. Wystarczy, że wyjdę na ulicę i już jestem cały mokry, tyłek mokry, wielka plama...

W szkole, cóż tutaj codziennie przeżywam tragedie. Zawsze jestem mokry, jak idę do tablicy to zamiast skupić się na zadaniu które mam rozwiązać ja modlę się o to, abym się nie spocił. Nie jeżdżę na wycieczki, nie spotykam się ze znajomymi.

Rodzice? Moi rodzicie mnie nie rozumieją, śmieją się ze mnie i wstydzą, wyzywają mnie od itdiotów, psychiczniechorych i dziwaków. Powiedziałem im, że cierpię na fobię społeczną ale oni nie przyjmują tego do wiadomośći.

W czerwcu br. roku miałem mieć bierzmowanie, wszystkie testy zdałem, chodziłem na spotkania... cały mokry ale chodziłem. Przyszedł ten dzień, ubrałem się w garnitur, poszedłem do toalety i koniec... cały mokry.

Rodzicie? Dostali ataku furii, że niby jak będziemy przed sąsiadami wyglądać. Miałem ochotę zapaść się pod ziemię.

Nikt mnie nie rozumie, nawet wychowaca w szkole, potrafił mi przy całej klasie powiedzieć, że jestem hmm jakiś aspołeczny.

Szkoda tylko, że nie wie, że miałem wielką ochotę jeździć na wszelkie wycieczki, pomagać w sprzątaniu klasy itp.

Wiem, że nie będę miał dziewczyny, chociaż chciałbym się spotykać ze znajomymi to jednak nie potrafię. Za trudne.

Czy są jakieś leki? Jeśli tak to jakie? Mam 16 lat. Boje się, że zamiast we wrześniu pójść do szkoły to pójdę pod koła ciężarówki bo nie potrafię sobiep poradzić. Chciałbym być normalnym chłopakiem, wychodzić z domu.

Proszę o odpowiedzi dotyczące leków.

Pozdrawiam.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
24 lip 2008, 16:26

Re: Fobia społeczna

przez yeti 25 lip 2008, 00:13
hmm wiesz co jesli chodzi o leki to nie wiem czy są na takie dolegliwości konkretnie, chyba bardziej tutaj przydałaby się terapia, a Ty się boisz ludzi czy tego że będziesz mokry? To, że pocisz się to może być jak najbardziej kwestia psychiki, dlatego warto byłoby to rozkminić z jakimś terapeutą, dlaczego się boisz, czego się boisz i takie tam... może udaj się do jakiegoś psychologa, albo psychoterapeuty, jeśli można pomóc Ci lekami to on napewno Ci takiej informacji udzieli i ewentualnie odeśle do psychiatry, powodzenia, pozdrawiam:)
Ostatnio edytowano 25 lip 2008, 00:16 przez yeti, łącznie edytowano 1 raz
Offline
Posty
166
Dołączył(a)
05 kwi 2007, 21:57

Re: Fobia społeczna

przez zepsuta 25 lip 2008, 00:14
norm, pytam z ciekawości, jakie leki?

wróciłam. zdałam...
ale pojawiły się kolejne problemy...
chyba bez psychologa z moimi problemami sobie nie poradzę...
Offline
Posty
71
Dołączył(a)
29 maja 2008, 14:03

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Fobia społeczna

przez Nevada 25 lip 2008, 05:28
ech, fobia społeczna... :evil:
wróciła....
nie pomagam na pw.
nie pomagam w ogóle.
Offline
Posty
266
Dołączył(a)
02 paź 2006, 00:57
Lokalizacja
Horyzont Zdarzeń

Re: Fobia społeczna

przez Filomatka 25 lip 2008, 12:28
Ja dochodzę do wniosku, że lęk przed ludźmi mam tylko w zatłoczonych miejscach. Ale może się to łączyć z nadwrażliwością na hałas (czasami bardzo głośno słyszę) niż lękiem przed tym, że mi coś zrobią :roll:
Offline
Posty
241
Dołączył(a)
24 lip 2008, 19:14
Lokalizacja
Pod Wrocławiem

Re: Fobia społeczna

Avatar użytkownika
przez Martycja 25 lip 2008, 22:15
Fobia społeczna nie pozwala mi normalnie żyć. Często mam problem z samym tylko wyjściem z domu, unikam tłumów, przechodzę na drugą stronę ulicy, gdy słyszę, że ktoś za mną idzie, czasem nie jestem w stanie załatwić nawet najprostszych spraw, które wymagają jakiegokolwiek kontaktu z ludźmi...
Kontakt utrzymuję może z dwiema, trzema osobami z dawnych lat. Mimo to nie potrafię z nimi nawiązać głębszej relacji. Czuję się chorobliwie samotna.
Po roku przerwy idę na studia i nie wyobrażam sobie tzw. "integracji". :-| Będzie ciężko.
[...] w mroku świat się zmienia. W mroku, a zwłaszcza w samotności. Pękają wówczas zamki klatki, w której mieszka wyobraźnia, i wszystko może się wyrwać na wolność – absolutnie wszystko.

S. King
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
25 lip 2008, 21:38
Lokalizacja
Niebyt

Re: Fobia społeczna

przez samotna17 27 lip 2008, 12:09
Witam wszystkich fobików! Mam 17 lat i fobię społeczną. Jest ktoś może z podobnym problemem z Dolnego Śląska? Bardzo bym chciała z kimś popisać!
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
07 cze 2008, 14:33

Re: Fobia społeczna

przez Filomatka 27 lip 2008, 12:27
Martycja, na studiach jest inaczej niż w liceum. W liceum klasa mnie nie akceptowała przez moje zawiasy :cry: Dokuczali mi, mówili, że jestem powolna, niezgrabna, źle wyglądam, jechali po mnie jak mogli. Na studiach wszyscy mnie akceptują - ten się uśmiechnie, tamten zagada, nikt nie ma pretensji o to że nie chodzę na imprezy, albo że łapię chwilowo zawias :roll: Także nie martw się będzie dobrze :)
Offline
Posty
241
Dołączył(a)
24 lip 2008, 19:14
Lokalizacja
Pod Wrocławiem

Re: Fobia społeczna

Avatar użytkownika
przez scrat 28 lip 2008, 23:32
Zawias?
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

Re: Fobia społeczna

przez Filomatka 29 lip 2008, 10:57
No zawiasy, takie stany otępienia. Dziwnie się w nich wtedy czuję, pojawiają się wtedy, gdy jestem po silnych negatywnych emocjach.
Offline
Posty
241
Dołączył(a)
24 lip 2008, 19:14
Lokalizacja
Pod Wrocławiem

Re: Fobia społeczna

Avatar użytkownika
przez lemoth 30 lip 2008, 17:54
Witam Wszystkich
Nie zdawałem sobie sprawy, że ta choroba ma tak olbrzymi zasięg. Tak wiele ludzi i co gorsza młodych ludzi na to cierpi... to sprawia, że czuję się tym przytłoczony i smutniejszy :(

Ostatnio myślałem o tym (właściwie to myślę o tym prawie codziennie od wielu lat, może z małymi przerwami) i starałem sobie przypomnieć wydarzenia z mojej przeszłości, w których fobia się objawiała. Doszedłem do tego, że przypomniałem sobie parę wydarzeń z przedszkola, w których występowały jakieś lęki przed otoczeniem.
U mnie występują bardzo podobne objawy do tych, które już wielu z was tutaj na forum opisywało, czyli: obawa przed byciem w jakimś większym towarzystwie, na imprezie, gdzieś gdzie jest wiele nowych osób - spalam się kompletnie. Wrażenie totalnej paniki i chęć ucieczki gdziekolwiek. Nie było tak zawsze oczywiście, ale jest tak przeważnie.
Tak samo z trzęsącymi się rękami, kiedy miałem się podpisać albo wypełnić jakiś urzędowy formularz i na dodatek jeszcze ktoś na mnie patrzył to był koszmar...odczuwałem wtedy silny ból w potylicy - wrażenie jakbym był podłączony do prądu i tak jakby następowało jakieś przepięcie w mózgu. Moje ręce oczywiście "latały" we wszystkie strony.

Mam siostrę o 2 lata starszą ode mnie (ja niedawno skończyłem 29 lat), która od dziecka choruje na autyzm. Była normalnym dzieckiem, żwawym, mówiącym, śmiejącym się, aż w wieku 2 latek coś się zaczęło psuć, coraz bardziej zamykała się w sobie, zaczęły u niej występować napady paniki, strachu. Po moich narodzinach jej stan zaczął się stopniowo pogarszać... coraz większe lęki, autoagresja, krzyki - to odcisnęło duże piętno na mnie samym. Być budzonym prawie codziennie o godz. 5-6 tej przez krzyk, który "przewierca" mózg i nie móc od tego uciec. Najczęstszym powodem kłótni moich rodziców była właśnie moja siostra, po prostu wszyscy byli niesamowicie podenerwowani. Oczywiście padła też kwestia tego, żeby siostrę oddać do jakiegoś ośrodka, ale moja mama wogóle nie chciała o tym słyszeć... nie dopuszczała takiej myśli do siebie.
Przez ostatnie 2 lata myślałem, że już się polepszyło... zdecydowałem się wyjechać za granicę. Muszę powiedzieć, że było to na początku przynajmniej bardzo stresujące, ale jakoś sobie radziłem biorąc tabletki (głównie lorafen i clonazepam). Wiedziałem, że tak będzie, że będę zmuszony brać tabletki, które notabene biorę już kilka ładnych lat. Na miejscu jednak było w porządku, fobia pozostała, ale już w znacznie zmniejszonej postaci. Jednak przyszedł taki moment kilka miesięcy temu, że przez kilka dni nie mogłem zasnąć prawie - miałem taki mętlik w głowie, przez myśli i nie pomagało nawet branie kilku tabletek nasennych. W tamtym czasie minęło już kilka miesięcy od momentu zerwania z moją dziewczyną. Spędziłem sam święta i Nowy Rok w domu, bo moi wspólokatorzy wyjechali na 3 tyg. i jeszcze ta doliniarska pogoda w Irlandii ... I pewnego dnia po kolejnej nieprzespanej nocy stwierdziłem, że już dłużej nie wytrzymam, nie miałem sił iść do pracy (zresztą bałem się, że w takim stanie mogę jeszcze spowodować jakiś wypadek). I zrobiłem to co wtedy wydawało mi się po prostu nieoddzowne "uciekłem" tzn. zwolniłem się z pracy i wróciłem do kraju. W sumie najgorsza rzecz jaką mogłem zrobić tak teraz to oceniam, ale wtedy... chyba nie miałem sił.
Teraz od kilku miesięcy nie pracuję... byłem u lekarza i poddał mi myśl, żeby odstawić leki całkowicie. Poszedłem na 1,5 tyg. do placówki odwykowej i jak wróciłem to się zaczęło... Leki zastępcze, które brałem powodowały u mnie takie objawy jak: straszne zawroty głowy, czasami brak czucia, tzn. bardzo zmniejszona wrażliwość na ból w ciele, ogólnie porażka. Teraz czuję się jeszcze gorzej, bo lęki i napady paniki (strachu) wróciły... Po prostu muszę się zmuszać, żeby cokolwiek zrobić... najchętniej to bym się położył i spał cały czas.
Czuję jednak, że będę musiał wrócić do tych tabletek, bo wtedy przynajmniej jakoś mogłem żyć, miałem jakąś chęć do życia, cieszyło mnie wiele rzeczy, a teraz prawdę mówiąc nic mnie nie cieszy, świat wydaje się jakby za mgłą, taki "ciemniejszy". Totalny brak koncentracji, zaniki pamięci to sprawia, że czuję się jak zupełnie inny człowiek w bardzo negatywnym odczuciu.

ufff... Rozpisałem się niemiłosiernie, może mi wybaczycie ;) ... opowiadałem to kilku lekarzom psychiatrom i psychoterapeutom, ale po wysłuchaniu mnie mieli do powiedzenia tylko jedno: że muszę walczyć no i sam sobie z tym dać radę. Niestety lekarze nigdy nie przechodzili przez to więc niestety nigdy tego nie zrozumieją.
Chyba najbardziej doskwiera mi samotność i brak zrozumienia (co prawda na moich rodziców zawsze mogłem liczyć, ale mam wyrzuty sumienia, że w tym wieku jeszcze jestem dla nich problemem i kolejna myśl nakręcająca mnie negatywnie).
Pozdrawiam Wszystkich walczących i sorka za ten przydługawy tekst :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
23 cze 2008, 22:41
Lokalizacja
Poznań/Plewiska

Re: Fobia społeczna

Avatar użytkownika
przez scrat 31 lip 2008, 02:15
Walcz, daj sobie radę, ble ble ble... Tak może powiedzieć każdy. Słuchaj, musisz wrócić do tych leków, skoro coś ci dawały... Może się uzależniłeś, może nie, ale jak odstawiać to powoli...

Właściwie nie wiem co powiedzieć, powiedziałem tylko co ja bym zrobił... Powodzenia...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

Re: Fobia społeczna

Avatar użytkownika
przez samotniczka 13 sie 2008, 18:55
Znowu masakra :cry:
Chcę się spotykać z ludźmi a nie mogę, zaraz objawy somatyczne ale to pikuś w stosunku do tego że nie mogę nic wyksztusić, zero dialogu, a gadać z milczkiem się nie da :cry:
Wszyscy tutaj mają lęki i doły ale każdy ma jakichś znajomych lub co najmniej jedną osobę z którą może nawiązać dialog, a u mnie dialog to zjawisko nader rzadkie i nie umiem sobie z tym poradzić, czuję się jak osoba opóźniona w rozwoju i jak tępak.
Jestem bezradna nie wiem co robić tak bardzo chciałabym mieć jakichś znajomych a tak życie to jedna wielka pustka i osamotnienie nie do wytrzymania.
Fobia społeczna plus osobowośc unikająca to mieszanka nie do zdarcia. Wizyty u psychologa nie zmienią milczka w gadułę, tu chyba pomoże tylko przeszczep mózgu. Nie chcę byc taka ale osobowości nie da się zmienić. Takich ludzi się nienawidzi :cry: Już dłuzej tego nie wytrzymam!!!!!!
Help...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
446
Dołączył(a)
06 gru 2006, 00:46
Lokalizacja
Śląsk

Re: Fobia społeczna

Avatar użytkownika
przez offtopic 13 sie 2008, 21:01
samotniczka napisał(a):Znowu masakra :cry:
Chcę się spotykać z ludźmi a nie mogę, zaraz objawy somatyczne ale to pikuś w stosunku do tego że nie mogę nic wyksztusić, zero dialogu, a gadać z milczkiem się nie da :cry:
Wszyscy tutaj mają lęki i doły ale każdy ma jakichś znajomych lub co najmniej jedną osobę z którą może nawiązać dialog, a u mnie dialog to zjawisko nader rzadkie i nie umiem sobie z tym poradzić, czuję się jak osoba opóźniona w rozwoju i jak tępak.
Jestem bezradna nie wiem co robić tak bardzo chciałabym mieć jakichś znajomych a tak życie to jedna wielka pustka i osamotnienie nie do wytrzymania.
Fobia społeczna plus osobowośc unikająca to mieszanka nie do zdarcia. Wizyty u psychologa nie zmienią milczka w gadułę, tu chyba pomoże tylko przeszczep mózgu. Nie chcę byc taka ale osobowości nie da się zmienić. Takich ludzi się nienawidzi :cry: Już dłuzej tego nie wytrzymam!!!!!!
Help...

Mam bardzo podobnie o ile nie tak samo. Naprawdę. Mam cholerną potrzebę spotkania z ludźmi , nawiązania z kimś bliższego kontaktu ale te pie..e lęki całkowicie mi to uniemożliwiają. Co z tego że pcham się na siłe do ludzi , czasami wydaje mi się że dam radę jak jak przyjdzie co do czego zamieniam się w milczka bojącego się odezwać, powiedzieć cokolwiek.
Mylisz sie jednak co do tego że osobowości nie da się zmienić. Od tego jest właśnie terapia. Jasne że nie staniesz się nagle duszą towarzystwa, ale zmiany można poczynić na odpowiednim poziomie.
Zmiany nadeszły, małe bo małe ale cieszą :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
306
Dołączył(a)
16 cze 2007, 12:05

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 41 gości

Przeskocz do