Fobia społeczna!

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez belinda 19 lut 2008, 11:56
powtórzę za Tobą marmarc, ludzie nie wycofujcie się, ucieczka jest latwiejsza, jak dobrze to rozumiem, ale za jaka cenę?
Offline
Posty
43
Dołączył(a)
09 wrz 2006, 17:33

Avatar użytkownika
przez maiev 25 lut 2008, 01:04
samotniczka - właśnie we wtorek wybieram się do psychologa i mam pietra jak nie wiem co. mam nadzieję ze jednak nie będzie tak źle. MAM NADZIEJĘ - ja!!! :) to samo w sobie jest dziwne :P
Myślę że nie można tak powiedzieć żeby omijać psychiatrów i psychologów. ja wreszcie trafiłam na dobrą panią psychiatrę - po każdej wizycie u niej czuję się dobrze i jakoś tak lżej mi i łatwiej wierzyć że coś mi się uda. Nie ogranicza się tylko do wypisania recepty i sio...Ale fakt że lek mi też dobrała ok. oczywiście nie od razu. nie wiem jak będzie z psychologiem. samo to że to facet to ....straszne...ale cóż. Nie mam wielkiego wyboru.
No coż - fobii nie tak łatwo się pozbyć - ale powoli się da. Tak sobie tłumaczę. wirek - biegiem do promotora. ja z moją fobią obroniłam pracę magisterską - całe studia jakoś przetrwałam. Nie było łatwo ale ...jakos poszło ...oczywiście mogło być lepiej. Powodzenia!!
"I need a new version of me..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1417
Dołączył(a)
19 lis 2006, 17:01
Lokalizacja
to tu to tam....

Avatar użytkownika
przez offtopic 26 lut 2008, 00:38
devi napisał(a):Ja mam dokładnie tak samo. A właściwie miałam, jak jeździłam do szkoły.
Zrezygnowałam z nauki w dziennym liceum, ze względu na moje dziwne zachowanie.
Ja po prostu nie potrafię rozmawiać z ludźmi. Nie potrafiłam zgrać się z klasą. Od pierwszej klasy byłam klasowym odludkiem. Praktycznie z nikim nie rozmawiałam, zawsze trzymałam się z daleka od ludzi.
Zrezygnowałam z nauki w klasie maturalnej. Fakt, głupota. Ale czułam się okropnie.
Jeżdżąc autobusami, miałam wrażenie, że wszyscy na mnie patrzą, że mnie obgadują. Gdy ktoś się zaśmiał, od razu miałam wrażenie, że śmieje się ze mnie.
Nie potrafię normalnie wyjść z domu. Może to dziwne, ale w pewnym sensie boję się ludzi. o_O I nienawidzę rozmawiać przez telefon. Gdy tylko biorę słuchawkę do ręki, strasznie się stresuję.
Mam strasznie mało znajomych. Praktycznie z nikim się nie spotykam. Chciałabym normalnie żyć. Ale nie potrafię.

Czytam twój post i nie mogę uwierzyć. Jakbym widział siebie,- naprawdę. Masz identyczne objawy co ja.
Dobra rada od weterana :) Idź czym prędzej do psychologa a najlepiej od razu do psychiatry. Ja nie mogę ścierpieć swojej głupoty że z tą decyzją zwlekałem tyle czasu... licząc w latach, latach zmarnowanych.
Nie chce Cię straszyć ani negatywnie nastrajać, póki twoja fobia ma jeszcze jako tako łagodną postać, zmobilizuj się jak tylko możesz i szukaj pomocy. Bo bez leczenia będzie tylko gorzej. Uwierz wiem to z autopsji.


samotniczka napisał(a):Żałuję że kiedykolwiek poszłam do psychologa, od tego czasu wszystkie fobijne objawy stopniowo się nasilały, a teraz sięgnęły zenitu. Przestałam w ogóle wychodzić z domu, rzuciłam szkołę, nie chciałam ale fobia wygrała. Czasem wyjdę tylko żeby kupić jedzenie i zapłacić rachunki - wszystkie za jednym zamachem, część po terminach. Wszystkie zalecenia psychologów i lekarzy można rozczaść o kant dupy.
Kurde! Kiedyś rekompensowałam sobie tekstowo fakt całkowitego nieodzywania się i nagle ta umiejętność gdzieś znikła! Czuję jak z dnia na dzień tępieję, głupieję, gniję... Niech ta stara satelita czyni swoją powinność i w końcu spada na mój dom. Nie mogę się tego doczekac!

Jeśli cierpicie na fobię społeczną, olejcie psychologów, omijajcie psychiatrów! Leczcie się sami, bo skończycie jak ja!

Powidz mi droga samotniczko, jak chcesz wyleczyć fobię/nerwicę bez pomocy psychiatrów/terapeutów. No chyba że sama masz wiedzę i zdolności co wspomnieni lekarze.
Po prostu źle trafiłaś, i nie potrzebnie się zniechęciłaś. Z fobią czy nerwicą nie wybieraj się do psychologa bo on nie posiada wystarczającej wiedzy żeby Ci pomóc. Do psychologa możesz iść ale po skierowanie do psychiatry.
Poszukaj w necie, popytaj za dobrym psychiatrą, wybierz się na jedno spotkanie, szczerze porozmawiaj i szybko zmienisz swoje poglądy.
Co do tej satelity to śmieszna sytuacja :) Też przez głowę przeleciała mi taka myśl jak Tobie :)
Ostatnio edytowano 26 lut 2008, 16:44 przez offtopic, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Offline
Posty
306
Dołączył(a)
16 cze 2007, 12:05

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez maiev 26 lut 2008, 05:20
offtopic napisał(a):Co do tej satelity to śmieszna sytuacja :) Też przez głowę przeleciała mi taka myśl jak Tobie :)

A wiecie że mnie też. :P
"I need a new version of me..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1417
Dołączył(a)
19 lis 2006, 17:01
Lokalizacja
to tu to tam....

Avatar użytkownika
przez samotniczka 28 lut 2008, 02:05
Offtopic najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że jestem po terapii, w dodatku grupowej, u psychiatry też byłam i miałam to szczęście że trafiłam na całkiem dobrą psychiatrę tylko psycholodzy byli jacyś tacy niewydarzeni, wiec to co pisze to nie mżonki zawiedzionej histeryczki. Przestałam chodzić bo musze dojechać z dziury zabitej dechami, a w autobus już wsiaść nie jestem w stanie. Byłam w swoim żałosnym życiu "zaledwie" u kilku psychologów i za każdym razem mam wrażenie, że wpychają jeszcze bardziej w to bagno, może brzmi to niedorzecznie ale tak jest - potrafią tylko dołować. Mogłabym iść do szpitala, ale to absolutna ostateczność i rozwiazanie nie dla mnie, wg mnie fobia to za lekkie schorzenie na psychiatryk (pomijam fakt że panicznie boję się szpitali). Istnieją ludzie którym im dłużej grzebie się w psychice i rozdrapuje rany, tym są gorsi i bardziej chorzy, stają się niebezpieczni dla innych i/lub siebie. Chyba do nich należę.
Wiele się mówi, że ważne jest aby nie izolować się od świata zewnętrznego i od ludzi. Tylko że ja nie mam się od kogo odizolowywać bo nikogo nie znam, zero normalnych znajomości, zero jakiegokolwiek dialogu. Nieudolne próby nawiązania jakichś znajomości kończyły się potężnym dołem i deprechą. Mimo chęci po prostu nie potrafię się z nikim komunikować i to od zawsze. Powód? Aspołeczność! A gdy jedynym żywym kontaktem z bliźnim jest kontakt z psychologiem/psychiatrą to człowiek zaczyna już świrować i to nie na żarty.

Maiev jak udała się wizyta u psychologa? Jest godny polecenia?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
446
Dołączył(a)
06 gru 2006, 00:46
Lokalizacja
Śląsk

Avatar użytkownika
przez offtopic 28 lut 2008, 03:02
samotniczka napisał(a):Offtopic najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że jestem po terapii, w dodatku grupowej, u psychiatry też byłam i miałam to szczęście że trafiłam na całkiem dobrą psychiatrę tylko psycholodzy byli jacyś tacy niewydarzeni, wiec to co pisze to nie mżonki zawiedzionej histeryczki. Przestałam chodzić bo musze dojechać z dziury zabitej dechami, a w autobus już wsiaść nie jestem w stanie. Byłam w swoim żałosnym życiu "zaledwie" u kilku psychologów i za każdym razem mam wrażenie, że wpychają jeszcze bardziej w to bagno, może brzmi to niedorzecznie ale tak jest - potrafią tylko dołować. Mogłabym iść do szpitala, ale to absolutna ostateczność i rozwiazanie nie dla mnie, wg mnie fobia to za lekkie schorzenie na psychiatryk (pomijam fakt że panicznie boję się szpitali). Istnieją ludzie którym im dłużej grzebie się w psychice i rozdrapuje rany, tym są gorsi i bardziej chorzy, stają się niebezpieczni dla innych i/lub siebie. Chyba do nich należę.
Wiele się mówi, że ważne jest aby nie izolować się od świata zewnętrznego i od ludzi. Tylko że ja nie mam się od kogo odizolowywać bo nikogo nie znam, zero normalnych znajomości, zero jakiegokolwiek dialogu. Nieudolne próby nawiązania jakichś znajomości kończyły się potężnym dołem i deprechą. Mimo chęci po prostu nie potrafię się z nikim komunikować i to od zawsze. Powód? Aspołeczność! A gdy jedynym żywym kontaktem z bliźnim jest kontakt z psychologiem/psychiatrą to człowiek zaczyna już świrować i to nie na żarty.

Maiev jak udała się wizyta u psychologa? Jest godny polecenia?

Ja u psychologa byłem raz może dwa, od razu uderzałem do psychiatry.
Na terapię grupową również chodziłem, i co Cię może zdziwi miałem identyczną sytuację, również przestałem chodzić ( w 8 tygodniu) ze względu na prawie 40 kilometrowe dojazdy autobusem z zabitej dechami dziury :P
Tak w ogóle to u mnie wszystko zaczęło sie od fobii szkolnej, której nikt nie zauważył więc męczyłem się z nią przez kilka ładnych lat, potem doszła ostra fobia społeczna, tutaj podobna sytuacja sam nikomu nie powiedziałem o swoich problemach, a że zawsze umiałem dobrze udawać to nikt się nie dowiedział. I tak tkwiłem sobie kilka lat, nie leczony, do momentu aż dojrzałem i sam zacząłem szukać informacji w internecie. Potem kiedy utwierdziłem się w przekonaniu że mam baardzo ostrą fobię społeczną dopiero pierwszy raz poszedłem do psychiatry. Minął kolejny rok nic się nie zmieniało, mimo brania leków, i zapisałem się na terapię o której pisałem na samym początku. Tyle że przez ten cały czas choroba czy jak to nazwałaś schorzenie cały czas się rozwijało, ja nie izolowałem się od otoczenia, wręcz na siłę wychodziłem do ludzi co skutkowało licznymi niepowodzeniami ,wpadkami które pogłębiały mój stan na coraz to gorszy....
Teraz zmagam się nie tyle co z fobią społeczną a z silną nerwicą lękową, do tego depresją i Bóg nie wie czym jeszcze pamiętam czasy kiedy to w domu czułem się dobrze, a lęki towarzyszyły mi tylko w sytuacjach społecznych....
Tak więc przez ponad 5 lat mimo największych chęci, licznych prób, nie dość że się sam nie wyleczyłem to narobiłem sobie więcej problemów.
Gdyby ktoś zauważył te 6 lat temu tą fobię szkolną, zaprowadził mnie do psychologa, to jestem przekonany że teraz byłem zdrowym normalnym człowiekiem... To samo tyczy się analogicznie fobii społecznej...
Nie rozwiązane problemy tylko rosną w siłę i się kumulują. Przynajmniej ja tak to widzę na swoim przypadku.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
306
Dołączył(a)
16 cze 2007, 12:05

Avatar użytkownika
przez maiev 28 lut 2008, 14:28
samotniczka napisał(a):Maiev jak udała się wizyta u psychologa? Jest godny polecenia?

jeszcze nie wiem czy godny polecenia bo ciężko tak polecać po jednej wizycie, ale odczucia mam bardzo pozytywne. troszkę mnie wkurzał pewnymi wypowiedziami, ale to u mnie normalne (mnie każdy wkurza) . Na razie nie grzebiemy w przeszłości i to mi pasuje. Mam wrażenie że angażuje się w pracę z pacjentem - to mi się podoba. Poprosił o nr do mojej psychiatry i grzecznie spytał czy może się z nią skontaktować i porozmawiać o mnie, żeby na następnej wizycie był lepiej przygotowany. Zgodziłam się a teraz mam pietra. :? We wtorek idę znowu. Zobaczę jak pójdzie. pozdrawiam!

samotniczka napisał(a):Mogłabym iść do szpitala, ale to absolutna ostateczność i rozwiazanie nie dla mnie, wg mnie fobia to za lekkie schorzenie na psychiatryk (pomijam fakt że panicznie boję się szpitali)

mam to samo. Miałam iść do szpitala ale mnie odrzuca na samą myśl - pewnie uciekłabym stamtąd zaraz. Nie znoszę szpitali. blee
"I need a new version of me..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1417
Dołączył(a)
19 lis 2006, 17:01
Lokalizacja
to tu to tam....

Avatar użytkownika
przez ALEKS*OLO 01 mar 2008, 16:54
aprpos tych szpitali czasami lekarze to takie konowaly ze az zal :evil: jak raz dostalam ataku nerwicy wystraszylam sie oczywiscie ze umieram i wogole zoladek to mi chcial wyskoczyc gardlem poszlam do lekarza domowego i mowie co mi jest i jak a ona '' no to na leczenie do wariatkowa'' :shock: i co byscie na to powiedzieli :?:
"Kobiety i koty zawsze będą robić to, co chcą, a mężczyźni i psy powinni się zrelaksować i powoli oswajać z tą myślą."

"Panować nad sobą to największa władza" - Seneka
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
2384
Dołączył(a)
01 mar 2008, 00:25
Lokalizacja
Śląsk

Avatar użytkownika
przez offtopic 02 mar 2008, 01:36
ALEKS*OLO napisał(a):aprpos tych szpitali czasami lekarze to takie konowaly ze az zal :evil: jak raz dostalam ataku nerwicy wystraszylam sie oczywiscie ze umieram i wogole zoladek to mi chcial wyskoczyc gardlem poszlam do lekarza domowego i mowie co mi jest i jak a ona '' no to na leczenie do wariatkowa'' :shock: i co byscie na to powiedzieli :?:

Szkoda słów :x
Ja u lekarza rodzinnego byłem tylko raz,skończyły mi się leki i przy okazji wizyty z przeziębieniem wspomniałem czy by mi nie przepisała recepty. Jak zobaczyłem jak sie na mnie popatrzyła to od razu zrobiło mi się gorąco.
Bałem się tylko żeby nie powiedziała o tym nikomu na żadnych plotkach( bo to też było możliwe). Jeszcze by mi tylko brakowało gdyby wieść o mojej chorobie się rozniosła.
W sumie dalej nie jestem pewien czy nikomu nie powiedziała, lekarkę znają wszyscy, każdy sąsiad etc...
Zmiany nadeszły, małe bo małe ale cieszą :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
306
Dołączył(a)
16 cze 2007, 12:05

przez marmarc 03 mar 2008, 22:57
Mam pytanie: jak było u was w dzieciństwie z rywalizacją sportową z rówieśnikami? czy w ogóle jakaś była? czy dorównywaliście im? czy byliście w czymś dobrzy? w jakiejś grze, zabawie, dyscyplinie sportowej?

Bo ja zawsze byłem daleko w tyle. W grach zespołowych brałem udział tylko na lekcjach, nic tam nigdy nie znaczyłem, w życiu nie strzeliłem gola, nie zdobyłem kosza, moje wyniki w bieganiu czy skakaniu to zawsze była gigantyczna porażka. Lekcje w-f to jeden ze szkolmych koszmarów. Jak widziałem gdzieś np. chłopców grających na podwórku, starałem się ich ominąć szerokim łukiem, żeby przypadkiem nie poprosili żeby im "podać" piłkę, bo nie potrafiłbym tego dobrze zrobić.
Dodatkowo miałem (i mam) wadę postawy,
Myślę, że to jakiś wpływ musiało mieć. Naturalnie - nie lubię oglądać widowisk sportowych.
Możecie napisać jak to jest z Wami?
Offline
Posty
388
Dołączył(a)
27 gru 2005, 12:28

Avatar użytkownika
przez ALEKS*OLO 03 mar 2008, 23:14
marmarc napisał(a):Mam pytanie: jak było u was w dzieciństwie z rywalizacją sportową z rówieśnikami? czy w ogóle jakaś była? czy dorównywaliście im? czy byliście w czymś dobrzy? w jakiejś grze, zabawie, dyscyplinie sportowej?

ja nigdy nie staralam sie dorownywac innym..wiedzialam ze jestem inna i ze ja tez jestem w czyms dobra w swojej indywidualnosci..(moze glupi przyklad)ale zawsze bylam najlepsza na tle klasy w zajeciach plastycznych :D zreszta do tej pory uwielbiam malowac.Nie wszyscy moga byc idealni ,tacy sami bo by bylo nudno ,kazdy musi sie czyms wyrozniac ta indywidualnosc w dobrym znaczeniu tego słowa jest naszym znakiem rozpoznawczymmarmarcmoze ty tez sie czym wyrozniasz co najlepiej robisz :?: nie pilka nozna to cos innego. zastanow sie nad tym.
"Kobiety i koty zawsze będą robić to, co chcą, a mężczyźni i psy powinni się zrelaksować i powoli oswajać z tą myślą."

"Panować nad sobą to największa władza" - Seneka
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
2384
Dołączył(a)
01 mar 2008, 00:25
Lokalizacja
Śląsk

Avatar użytkownika
przez maiev 03 mar 2008, 23:22
marmarc napisał(a):Mam pytanie: jak było u was w dzieciństwie z rywalizacją sportową z rówieśnikami? czy w ogóle jakaś była? czy dorównywaliście im? czy byliście w czymś dobrzy? w jakiejś grze, zabawie, dyscyplinie sportowej?

ogólnie maskara - jedynie w czym byłam ok to dwa ognie głównie dlatego że jestem drobna i cięzko było we mnie trafić :P . Ale ogólnie koszmarem było jak szefowie drużyn na wf wybierali swoich graczy - ja zawsze na szarym końcu - straszne uczucie.

marmarc napisał(a):moje wyniki w bieganiu czy skakaniu to zawsze była gigantyczna porażka. Lekcje w-f to jeden ze szkolmych koszmarów.

witaj w klubie (heh kolejny mój klub :mrgreen: )

marmarc napisał(a):Dodatkowo miałem (i mam) wadę postawy,

Mam to samo a do tego wszystkiego nienawidziłam zawsze chodzić w stroju sportowym narzuconym przez wuefistów i miałam cały czas chęć gdzieś się schować z moimi chudymi kończynami i całą resztą ;)


marmarc napisał(a):nie lubię oglądać widowisk sportowych.

mam to samo.


offtopic napisał(a):Gdyby ktoś zauważył te 6 lat temu tą fobię szkolną, zaprowadził mnie do psychologa, to jestem przekonany że teraz byłem zdrowym normalnym człowiekiem... To samo tyczy się analogicznie fobii społecznej...
Nie rozwiązane problemy tylko rosną w siłę i się kumulują. Przynajmniej ja tak to widzę na swoim przypadku.

też tak często myślę tylko że głupio mi kogoś obwiniać o to żę tam czegoś nie zauważył. Ale 20 lat życia z tym świństwem nie da się tak teraz szybko zapomnieć ani zmienić - dlatego przykro mi że nikt tego nie zauważył, szczególnie że teraz cała moja rodzinka wiecznie ma do mnie problem że jestem taka a nie inna (czyt. dziwna i nieporadna). A może jakby mi w porę pomogli.................Tego się nie dowiem. Może sama sobie pomogłam za późno. :cry:
"I need a new version of me..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1417
Dołączył(a)
19 lis 2006, 17:01
Lokalizacja
to tu to tam....

Avatar użytkownika
przez offtopic 03 mar 2008, 23:47
Mam pytanie: jak było u was w dzieciństwie z rywalizacją sportową z rówieśnikami? czy w ogóle jakaś była? czy dorównywaliście im? czy byliście w czymś dobrzy? w jakiejś grze, zabawie, dyscyplinie sportowej?

Jak jeszcze nie miałem silnych lęków, i w ogóle silnej nerwicy byłem całkiem dobry z WF'u. W podstawówce miałem nawet szóstkę przez wszystkie klasy. Niestety w gimnazjum było coraz gorzej aż w końcu tragicznie. Lęki obawa, presja, nie pozwalały mi skupić się na żadnej grze zespołowej. Jak usłyszałem jeszcze docinki ze strony kolegów gdy tylko coś źle zrobiłem lęk mnie paraliżował. Tak więc nie chciałem i unikałem wszelkich gier, w ogóle lekcje WF'u były dla mnie nieprzyjemne. Paradoksalnie zawsze lubiłem siatkówkę uwielbiałem grę w kosza, w szkole wszystkim mi tak zbrzydło że teraz mi się już nie chce i nie mam odwagi w nic grać. A najlepsze jest to że wewnętrznie czuję taką potrzebę i chęć...
W ogóle od złej oceny z WF'u uratowały mnie typowo fizyczne ćwiczenia, jak podciąganie na drążku , robienie pompek brzuszków , podciąganie na linie, biegi... W trakcie tych czynności zawsze mogłem się jakoś skupić, odłączyć skutkiem czego był najlepszy wynik w całej klasie, a czasami i szkole.
też tak często myślę tylko że głupio mi kogoś obwiniać o to żę tam czegoś nie zauważył. Ale 20 lat życia z tym świństwem nie da się tak teraz szybko zapomnieć ani zmienić - dlatego przykro mi że nikt tego nie zauważył, szczególnie że teraz cała moja rodzinka wiecznie ma do mnie problem że jestem taka a nie inna (czyt. dziwna i nieporadna). A może jakby mi w porę pomogli.................Tego się nie dowiem. Może sama sobie pomogłam za późno. Crying or Very sad

Mam identycznie. Niby wewnętrznie czuję jakiś żal ale wiem że nie jest on do końca uzasadniony i nie miałbym serca obwiniać rodziców chyba... Choć szkołę, nauczycieli, którzy wszystkie moje problemy widzieli codziennie, widzieli nie raz moją bezdradnośc załapanie i nie zrobili zupełnie NIC nie wybaczę.
Wszak szkoła to niby drugi dom a nauczyciele zastępują rodziców... ?
W moim wypadku rodzice dalej nie wiedzą... a przynajmniej nie wiedzą że moje problemy są tak poważne. Dalej maja mnie za lenia, wypominają że jestemmało aktywny, że nie mam zainteresowan jak kiedyś etc... Powoli mnie szlag trafia ale jakoś wytrzymuję. Najgorsze jeszcze są porównania z siostrą która studiuje, ciągle chodzi na jakieś kursy, szkolenia
Grrr.
Zmiany nadeszły, małe bo małe ale cieszą :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
306
Dołączył(a)
16 cze 2007, 12:05

Avatar użytkownika
przez maiev 04 mar 2008, 11:52
offtopic napisał(a):W moim wypadku rodzice dalej nie wiedzą... a przynajmniej nie wiedzą że moje problemy są tak poważne.

u mnie wiedzą ale co z tego - i tak pewnie myślą że zmyślam chociaż nigdy nie miałam jakichś tendencji do zmyślania czy zwracania na siebie uwagi. u nas to taki temat tabu.
offtopic napisał(a):Dalej maja mnie za lenia, wypominają że jestemmało aktywny,

U mnie to samo - powoli się przyzwyczaiłam i mam gdzieś ich zdanie.
offtopic napisał(a):Najgorsze jeszcze są porównania z siostrą która studiuje, ciągle chodzi na jakieś kursy, szkolenia

u mnie porównania z rodzeńswem które pracuje i zarabia kasę (kasa przecież najważniejsza) mimo iż nie są po studiach (blee) jak ja.
"I need a new version of me..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1417
Dołączył(a)
19 lis 2006, 17:01
Lokalizacja
to tu to tam....

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 22 gości

Przeskocz do