Fobia społeczna!

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez Anuśka7 03 lut 2008, 16:08
Witam :) Mi również nie jest obce uczucie dyskonfortu psychicznego, gdy jestem w tłumie. Np kiedyś uwielbiłam chodzic do kosciola i słuchać długich kazań, szczególnie tych podbudowujących. I nie przeszkadzalo mi, że jest 100 osob w kosciele czy 500... A teraz... gdy wchodze do kosciola serce wali mi tak, że wydaję mi się iż wszyscy to słyszą... mam sparaliżowane ręce i nogi, jest mi gorąco... A gdy ma być kazanie zaczyna mi brakowac powietrza, kreci mi sie w głowie... Czasami musze wyjsc bo czuje ze zemdleje, ale przewaznie walcze z "tym" i mowię sobie "dam rade, dam rade..." A gdy po kilku minutach mnie pusci to płyną mi z oczu łzy. I potem jest spokoj.
Byłam z tym u psychologa. Nawet u kilku i kazdy prawie widzial rozwiazanie w lekach. Ale ja chcialam wykluczyc leczenie farmakologiczne, bo nie chce w tak mlodym wieku szpikować się jakas chemia.
I troche sie udało:)
Zrozumialam, ze trzeba oswajac sie ze swoimi "demonami". Wtedy nudza sie i cichna lub odchodza.
Tobie BirdyNamNam tez radze sprobować zaufac swojej wewnetrznej sile:) Po co masz sobie flaczki niszczyć lekami. Na przypływ serotoniny lepiej wciągnij sobie od czasu do czasu (3 razy dziennie ;) )czekoladke lub kup sobie kota i duzo sie przytulaj do niego - mruczenie kota relaksuje i wtedy wydziela sie serotonina:D
I prosze nie mow że na tym forum wszyscy sie użalają nad sobą - po prostu jest dobrze wiedziec że nie jest sie samemu i wygadać sie.. Wtedy jest lżej:)
teraz ide pomeczyc kota i poszukac czekolady:) POZDRAWIAM
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
30 cze 2007, 16:48

przez bleh 06 lut 2008, 16:16
No właśnie coś takiego chciałem napisać Anuśka do BirdyNamNam tylko cirpliwości i nerwów mi nie wystarczyło ;)
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
27 lis 2007, 16:11

przez mintchocolate 06 lut 2008, 17:21
cześć wam wszystkim
też mam (chyba) fobię społeczną, tzn. w tej chwili mniej nasiloną, albo zależy od sytuacji...
właściwie to nie boję się już ludzi, jako ogółu, mogę chodzić w publiczne miejsca, nie mam wrażenia, że wszyscy się na mnie patrzą itp., chociaż stuprocentowo pewna i wyluzowana się też nie czuję, ale jest ok.

mam raczej obawy przed niektórymi ludźmi, tzn. mniej więcej takimi jak teściowa D30 :), silnymi psychicznie, stąpającymi twardo po ziemi, dla których takie problemy to kompletna abstrakcja i użalanie się nad sobą

nie mam praktycznie żadnych objawów fizycznych, może tylko widoczny czasami brak pewności siebie, zwłaszcza wśród ludzi, którym wiem, że mogę się nie spodobać, którzy są z zupełnie innej bajki niż ja

boję się też dziewczyn, jestem bardzo uprzedzona do wielu z nich, najlepiej bym nie utrzymywała żadnego kontaktu (zdecydowanie wolę facetów) no ale w pracy trzeba, i trzeba czasem do nich zagadać o pierdołach, czego nie znoszę

bardzo chciałabym z tego wszystkiego wyjść, bo przez to tylko nie jestem szczęsliwa, nie żyję pełnią życia, tracę wiele okazji, gdyby nie to to.... byłoby fajnie :)
pozdrawiam wszystkich

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 4:28 pm ]
BirdyNamNam masz świętą rację
spędzanie czasu na tego typu forach niczego nie zmieni
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
05 lut 2008, 16:06

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez viviana 06 lut 2008, 23:52
mintchocolate napisał(a):też mam (chyba) fobię społeczną, tzn. w tej chwili mniej nasiloną, albo zależy od sytuacji...


Tak samo jest ze mną. W tej chwili jest mniej nasilona, bo zaczeły działać leki , ale jeszcze nie dawno praktycznie nigdzie nie wychodziłam, bo w domu czułam się najlepiej . Nawet nie poszłam na chrzciny córeczki swojej przyjaciólki , bo nie byłam wstanie. Teraz czuję się o wiele lepiej , ale do Kościoła nadal nie chodzę.
"Normalność jest linoskoczkiem nad odchłanią anormalności"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
252
Dołączył(a)
27 paź 2007, 00:00
Lokalizacja
Ze swojego świata :)

Avatar użytkownika
przez inez3 07 lut 2008, 12:17
hmm... moze ja sie wypowiem, nigdy nie mialam fobii spolecznej, ale w sumie to nie ma znaczenia. cierpie na nerwice lekowa ( w sumie wyleczona) i uwazam, ze:
1. leki to nie wszystko, cale zycie nie mozna ich brac. one lecza objawy a nie przyczyny i sa tylko wsparciem dla psychoterapii.
2. siedzenie na tym forum nie powodowalo u mnie gorszego samopoczucia, oczywiscie opowiada sie tu o swoich problemach, ale moim zdaniem po to, zeby poznac inna perspektywe, zdanie innych ludzi co dziala w jakims sensie terapeutycznie (na terapii grupowej sie z tego korzysta)
3. nikt nie chce w tym gnic, ale mowienie poradzisz sobie, wez proch to bedziesz sie usmiechal to zadne wyjscie. kazda osoba musi sama chciec sie wyleczyc. musi miec mnostwo samozaparcia i motywacji, zeby mimo upadkow isc do przodu, a na taki stan potrzeba troche czasu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

Lęk przed publicznymi wystąpieniami

przez kardar 07 lut 2008, 15:43
Cześć, czy ktoś mógłby mi pomóc?
Mam odpowiedzialną pracę, jestem szefem sporej grupy ludzi.
Kiedy zaczynałem karierę, nie miałem większych problemów. Niestety teraz, po 6 latach nabawiłem się panicznego lęku przed publicznymi wystąpieniami. Kiedy zaczynam mówić przed grupą, dostaję strasznego drżenia głosu, połączonego z waleniem serca. Ciężko mi się skupić na temacie. Po jakimś czasie to mija, ale niestety strasznego z siebie głupka robię.
Próbowałem brać leki uspokajające (np. validol, calms), ale niestety, najskuteczniejszy okazuje się alkohol :(
Proszę o pomoc, może są jakieś skuteczne terapie, ew. leki?
Czy ktoś jeszcze z tym problemem się spotkał?
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
07 lut 2008, 15:31
Lokalizacja
Kraków

Avatar użytkownika
przez viviana 08 lut 2008, 00:14
kardar napisał(a):najskuteczniejszy okazuje się alkohol


Radziłabym przestać z niego korzystać . Najlepsza byłaby wizyta u psychologa , myślałeś o tym ?
"Normalność jest linoskoczkiem nad odchłanią anormalności"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
252
Dołączył(a)
27 paź 2007, 00:00
Lokalizacja
Ze swojego świata :)

Avatar użytkownika
przez sbb88 08 lut 2008, 00:31
kardar jeśli nic ci nie było a teraz masz takie objawy .. psycholog to chyba podstawa w takim przypadku.. dobry psycholog. !!! , uprawiaj sport wraz ze znajomymi: piłka , siatkówka (nic indywidualnego) , może poezja ? - przed lustrem , nie ma pojęcia .. dywaguję..
alkochol szkodzi .. brak pewności siebie w grupie.. też mam z tym problem ..
pozdrawiam.
-----------------------------
w tym tłumie doskwiera mi samotność.
Choć .....coraz mniej...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
96
Dołączył(a)
06 sty 2008, 01:23
Lokalizacja
warszawa

przez rebus 09 lut 2008, 22:47
Witam, to mój pierwszy post na forum :)

Poczytałem trochę ten temat, i trochę się pocieszyłem że nie tylko ja tak mam ;] otóż wszystko zaczęło się w liceum, gdzie nie mogłem wysiedzieć na lekcji, cały się trzęsłem a szczególnie trzęsła mi się głowa, radziłem sobie z tym siedząc całe 45 minut z głową opartą na ręce, często drętwiała mi przy tym ręka. Jednocześnie strasznie pociły mi się dłonie, to wszystko było nie do wytrzymania dlatego w końcu na początku klasy maturalnej poszedłem do psychologa, po wizycie stwierdziłem że ta pani nie może mi pomóc i że już więcej tam nie pójdę, moje objawy zwiększały się. Doszło do tego że nie mogłem nic zanotować, ponieważ strasznie mi się trzęsła ręka i cały chodziłem ;/ a już kompletna tragedia była wtedy gdy musiałem coś powiedzieć, serce mi kołatało, a wszystkie dotychczasowe lęki zwiększały się dwukrotnie. Liceum to był najgorszy okres w moim życiu, często opuszczałem lekcje miałem wiele problemów, ale wszystko dobrze się skończyło, zdałem maturę, dostałem się nawet na studia.

Niestety wraz z początkiem roku akademickiego, wszystko zaczęło się od nowa, nie mogłem wysiedzieć na żadnym wykładzie, a ćwiczenia to już kompletny kosmos ( bo ktoś mógł mnie o coś zapytać ) niestety nie dałem rady, odpuściłem, przestałem chodzić na zajęcia i szybko wyleciałem. Moje problemy przeniosły się na życie codzienne, gdy wychodziłem i szedłem przez miasto gdzie było dużo ludzi, głowa mi się trzęsła, ręce były całe mokre, bałem się że spotkam kogoś znajomego i będę musiał mu podać moją mokrą rękę, dodatkowo swędziała mnie klatka piersiowa i pojawiały się czerwone plamy na szyi zaraz po powrocie do domu ;/ podczas stania na mszy kręciło mi się w głowie to samo w kolejce w sklepie, nie dawałem już rady, nie mogłem nawet podpisać papierku w urzędzie bo trzęsienie ręki mi to uniemożliwiało, wizyty u znajomych to koszmar sięgnięcie po szklankę czy też jedzenie czegokolwiek przerażało mnie ;/

W końcu pod koniec listopada ubiegłego roku zdecydowałem się na wizytę u psychiatry, nie mogłem już tak dłużej. Lekarz stwierdził u mnie lęki mieszane, przepisał mi Salipax i proponalol ( doraźnie ). Niestety miałem spore obiekcje przed zażywaniem tego leku, ponieważ pod koniec stycznia, miała się odbyć studniówka mojej dziewczyny. Bardzo czekałem na to wydarzenie, ponieważ rzadko kiedy chodzę na jakieś imprezy, i pomyślałem że to ostatnia taka możliwość w moim życiu, poza tym chciałem odrobić swoją na której bawiłem się średnio ;] a gdy dowiedziałem się o skutkach ubocznych, pomyślałem że uniemożliwią mi one zabawę, no i wiadomo alkohol to co mnie ratowało w towarzystwie, przed moimi lękami. Więc leków nie brałem, no i w końcu odbyła się studniówka na którą czekałem, początek tragiczny, podczas poloneza i części oficjalnej spocone ręce ( jak mi było wstyd ;/ ) później nie mogłem nic zjeść bo trzęsły mi się ręce. Po wypiciu pewnej ilości alkoholu wiadomo wszystko przeszło jak ręką odjął i zabawa była świetna :) pomyślałem że tak dłużej być nie może, poszedłem do lekarza powiedziałem że nie brałem tabletek, ale teraz w końcu zacząłem :) zażywam je od niecałych 2 tygodni. Na razie jest tragicznie, moje lęki zwiększyły się, wśród ludzi czuje się koszmarnie, nie mogę nawet nic kupić w sklepie ;/ pocieszam się że ma tak być przez pierwsze 3 tygodnie ( mam taką nadzieje ) próbowałem tego propanlolu ale on nic nie pomaga ( przynajmniej jedna tabletka ) więcej się boję :( .

Przepraszam że się tak rozpisałem, przepraszam także za składnie, ale nawet jak to piszę to się denerwuję :( moje dłonie w tej chwili są całe mokre ( wiem dziwny jestem) boję się już nawet ko0ntaktu przez internet, całe szczęście że mam swoją dziewczynę która mnie rozumie aczkolwiek nie jest zadowolona z tego że muszę brać tabletki, w sumie to już tylko ona mi została kontaktu z innymi się boję. Może to głupio zabrzmi ale czytając wasze posty cieszę się że nie tylko ja tak mam :)

Jeszcze raz przepraszam za składnie i interpunkcje ( wstyd w końcu jestem humanistą :) chciałem się komuś wygadać, a wiem że Wy mnie zrozumiecie.

Pozdrawiam wszystkich :)
Offline
Posty
34
Dołączył(a)
09 lut 2008, 18:56

Avatar użytkownika
przez sbb88 09 lut 2008, 23:59
rebus napisał(a):Przepraszam że się tak rozpisałem, przepraszam także za składnie, ale nawet jak to piszę to się denerwuję Sad moje dłonie w tej chwili są całe mokre ( wiem dziwny jestem) boję się już nawet ko0ntaktu przez internet, całe szczęście że mam swoją dziewczynę która mnie rozumie aczkolwiek nie jest zadowolona z tego że muszę brać tabletki, w sumie to już tylko ona mi została kontaktu z innymi się boję. Może to głupio zabrzmi ale czytając wasze posty cieszę się że nie tylko ja tak mam :)



Nie ma za co przepraszać ... rebus i kontaktów zwłaszcza na forum też nie ma co się obawiac... Stary!! jakie niegdyś ja miałem ciśnienia (w liceum ) to było okropne.. ale ogólenie teraz jest spoko ;)
Efekty leków jak wiesz są i powinny minąc nie miną zmień lek , rozpocznij leczenie ... itd . super że masz dziewczynę!! wsparcie drugiej osoby to wielki skarb!!! a wiem że cieszy Cię to że ktoś przynajmniej stara sie zrozumiec twoją sytuacje .. ludzie bez problemów mają koło nosa , takie problemy jak depresja czy fobie , nie potrafią zrozumieć nie mają wykształconej wrażliwości.. Nie jesteś sam , pamiętaj jesteś wśród swoich , a to forum jest po to aby te wszystkie problemy pokonywać wspólnie ,

bywaj ! :!:
-----------------------------
w tym tłumie doskwiera mi samotność.
Choć .....coraz mniej...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
96
Dołączył(a)
06 sty 2008, 01:23
Lokalizacja
warszawa

przez marmarc 10 lut 2008, 00:11
kardar myślę, że to może być efekt przemęczenia, stresu. Odpuść sobie na parę ładnych dni-tygodni, odpocznij. Może nawarstwiają się jakieś problemy w pracy, widzisz zagrożenie dla swojej kariery? Ale to tylko moje dywagacje, jakotako poparte własnym doświadczeniem. Mam nadzieję, że Ci przejdzie, a razem z tą nadzieją - małą prośbę. Trafiłeś tu, bo spotkał Cię dziwny, nieprzeciętny problem. Dla Ciebie to pewnie będzie tylko epizod, z którym się uporasz. Ale gdybyś kiedyś jako szef spotkał pracownika u którego zauważyłbyś problemy nerwicowe - takie czy inne - prosimy, daj mu szansę. On może bedzie mniej wydajny, mniej sprawny w pracy, ale daj mu szansę.
My zwykle nie robimy wielkich karier,nie mówiąc już o tym, że nie nadajemy się na szefów, bo jesteśmy psychicznie za ciency, ale też musimy zarobić parę złotych....


rebuswitamy. trzeba przyznać, że źle z Tobą. Ale pamiętaj, że wycofywanie się z życia, to najgorsze co możesz zrobić. Nie twierdzę, że urzędy, kontakty z władzą, oficjalności wszelkie to będzie dla Ciebie bułka z masłem, ale myślę, że mógłbyś poprosić swoją dziewczynę o pomoc - wychodźcie razem w różne miejsca jak najczęściej, musisz próbować tam jeść, pić, czasem samo przebywanie w jakimś publicznym miejscu będzie dużym problemem, ale muisz próbować. Chyba nie ma innej drogi...
No i napisz więcej jak Ci po tych lekach - ja nigdy nic nie brałem, ale czasem myślę, że jakieś wyjście awaryjne może warto mieć w zanadrzu.
Offline
Posty
388
Dołączył(a)
27 gru 2005, 12:28

przez rebus 10 lut 2008, 09:17
marmarc napisał(a):kardar
No i napisz więcej jak Ci po tych lekach - ja nigdy nic nie brałem, ale czasem myślę, że jakieś wyjście awaryjne może warto mieć w zanadrzu.


Przez pierwszy tydzień zażywania nic mi się nie działo, żadnych skutków ubocznych zupełnie jakbym połykał witaminy, natomiast drugi tydzień to tragedia :? moje lęki pojawiają się prawie wszędzie gdzie mam kontakt z ludźmi, dodatkowo objawy się nasiliły nie do wytrzymania, nie potrafię już nawet na chwilę się z kimś zatrzymać i porozmawiać :( lekarz stwierdził że będzie tak się dziać do 3 tygodni, więc jeszcze tydzień ale jakoś nie chcę mi się wierzyć że w jednej chwili to ustanie jak ręką odjął :(
Offline
Posty
34
Dołączył(a)
09 lut 2008, 18:56

przez marmarc 10 lut 2008, 20:18
nasilenie się objawów w czasie terapii to podobno najlepszy znak, że zakończy się sukcesem.
Offline
Posty
388
Dołączył(a)
27 gru 2005, 12:28

przez rebus 10 lut 2008, 23:02
marmarc napisał(a):nasilenie się objawów w czasie terapii to podobno najlepszy znak, że zakończy się sukcesem.

Nawet nie wiesz jak mnie pocieszyłeś :) zaczynam znowu wierzyć w to że niedługo moje problemy się skończą ;)
Offline
Posty
34
Dołączył(a)
09 lut 2008, 18:56

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 31 gości

Przeskocz do