Fobia społeczna!

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Fobia społeczna!

przez Dark Knight 19 paź 2015, 17:27
A co myslicie o tym.ze skoro leki juznnie pomagaja probowac np dopalaczy typu 2 fa
Offline
Posty
835
Dołączył(a)
02 paź 2012, 17:25

Fobia społeczna!

Avatar użytkownika
przez sensual 20 paź 2015, 14:53
ze to idiotyczne ? jakis cwaniak zrobil dopalacze...za grosze - bez atestów, bez badań itd, a Ty chcesz mu za to bulić...

to tylko moje zdanie :)
a co tu pisać....
Avatar użytkownika
Offline
I Mister Forum
Posty
86
Dołączył(a)
11 cze 2009, 09:21
Lokalizacja
dolnoślaskie

Fobia społeczna!

przez malwi222 28 paź 2015, 17:37
Dopalacze w takim stanie to jak taniec po cienkim lodzie. Można utonąć.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
27 mar 2015, 16:00

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Fobia społeczna!

przez beata123 05 lis 2015, 02:14
Witam wszystkich , ja tez cierpie na te fobie, no moze nie tak ze z domu nie wychodze, ale mam jakies elementy fobi spolecznej np:nie lubie jak ktos na mnie patrzy jak jem, ale tylko ktos z kim umowilam sie pierwszy raz, nigdy wczesniej tego nie mialam, bylam bardzo towrzystka , teraz mniej xhce mi sie rozmawisc z ludzmi, stresem okropnym byloby dla mne isc np na randke, mam tez hippchondrie I nerwicw lekowa I wierzcie mi chipochondria jest gorsza od fobii, no I oczywiscie facet tez moj nie wytrzymal ze mna I tak zostalam sama., a wzystko sie zaczelo 2006 roku pierwszym atakiem lekowym, oczywiscie myslalm ze umieram, jesli ktos by mi kiedys powiedzial ze mozna miec fobie nerwice itp to bym go wysmiala, ale teraz wiem dlaczego nikt z rodzinny mnie nie rozumie, tylko ktos kto tez to ma zrozumiem.Dlatego uwazam ze ludzie ktorzy nie wychodza z domow powinni sie umwaic z ludzmi ze swoich miast z tymi samymi dolegliwosciami , zaprzyjaznic spotykac, jesc w knajpach, wychodzic razem a nie siedziec przed komputerem.pozdrawiam wszystkich, , ja chetnie bym pomogla komus z mojego miasta, zeby wyszedl z domu , do resteuracij itd, szkoda zycia marnowac , kazdy by wiedzial co mu jest to wtedy byloby po fobii nikt by sie nie przejmowal jakims durnym ocenianiem.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
05 lis 2015, 01:29

Fobia społeczna!

przez malwi222 14 lis 2015, 18:52
Beata, a co było przyczyna tego ataku?
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
27 mar 2015, 16:00

Fobia społeczna!

Avatar użytkownika
przez err 20 lis 2015, 21:15
FS można w większości przypadków wyleczyć (z pomocą pacjenta, a właściwie tylko jego) - chodzi tylko i wyłącznie o częste spotykania się z ludźmi, nawet mała grupa tych samych osób do której ma się zaufanie jest dużym krokiem do zniesienia problemów psychosomatycznych FS/Nerwicy. Są osoby, które "odżyją" z 10% do 50%, a są i takie, które z 10% dochodzą do 90% (rzadko, ale...), % tutaj w uproszczeniu ukazują poprawę. Główną podstawą fobii społecznej, jest tak naprawdę nieśmiałość. Główną, ponieważ ciężko zdefiniować to do jednego terminu.
Avatar użytkownika
err
Offline
Posty
399
Dołączył(a)
08 maja 2011, 12:16
Lokalizacja
KRK

Fobia społeczna!

Avatar użytkownika
przez ryska 20 lis 2015, 22:17
err, poznałam wiele osób z fobią społeczną i żadnej z nich nie pomagały spotkania z ludźmi, nawet tymi zaufanymi. Objawy nie ustępowały, często nawet się nasilały albo zmieniały. Albo znikają, ale tylko przy tych osobach, ale już w tłumie, w różnych sytuacjach społecznych (sam na sam, w grupie, bez znaczenia) dalej występują i nie zmniejszają się.
agorafobia, choroba sieroca, DDD, DDRR, mieszane zaburzenia lękowe, nerwica lękowa, nerwica natręctw, osobowość anankastyczna, osobowość unikająca, osobowość zależna, socjofobia, zaburzenia adaptacyjne, zaburzenia depresyjne... cdn. ?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
366
Dołączył(a)
19 lis 2014, 09:34
Lokalizacja
Warszawa

Fobia społeczna!

przez omakk 30 lis 2015, 11:04
Dzisiaj nastał w końcu ten dzień. Po kilku dobrych miesiącach przyjmowania leku o nazwie Sulpiryd w dawce 200 mg dziennie postanowiłem, że go odstawiam. Lek po jakimś czasie zadziałał rewelacyjnie i mam z nim bardzo dobre wspomnienia. Przede wszystkim wszelakie objawy fobii społecznej, nerwicy, depresji czy zaburzeń schizofrenicznych jakie posiadałem uległy rozpadowi i po prostu przestały istnieć. Dodam, że wcześniej było ze mną fatalnie. Dzięki temu lekowi stałem się w końcu normalnym gościem, a nie przestraszoną i dziwną postacią. Poza tym lek świetnie mixował się z przeróżnymi używkami. Alkohol, marihuana, acodin, kodeina itp. z czym to ja go nie mixowałem... i nigdy nie było żadnych problemów. Kolejny plus jest taki, że mam go wydawanego w aptece bezpłatnie. Pewnie się zastanawiacie dlaczego go w takim razie odstawiam. A no są tutaj 2 poważne powody mojej decyzji. Pierwszy to taki, że ten lek BARDZO obniżył moje libido. Straciłem pociąg seksualny, konia praktycznie w ogóle nie chce mi się walić (no może raz na tydzień na siłę, a przed braniem leku to kilka razy dziennie, widać różnice). Uważam, że palce w to mieszała prolaktyna, której poziom został wystrzelony w kosmos, chociaż nawet jego nie mierzyłem ale z tego co czytałem to ten lek właśnie znacznie podnosi poziom prolaktyny. Dlatego tutaj pojawia się moje pytanie czy po odstawieniu leku poziom prolaktyny po pewnym czasie wróci do normalności czy będę zmuszony zbijać go jakimiś innymi lekami? I jak uważacie czy po odstawieniu leku moje libido powróci do dawnej sprawności czy już zawsze będę czuł się jak osoba w połowie wykastrowana chemicznie (oby nie)? Drugi powód dla którego odstawiam ten lek to taki, że wyczytałem, iż przy dłuższym stosowaniu tego preparatu narażamy się z czasem na objawy układu pozapiramidowego podobne jak w chorobie Parkinsona. Jestem młodym chłopakiem i chciałbym tego uniknąć. Bardzo obawiam się tylko powrotu do dawnego stanu zdrowia sprzed rozpoczęcia leczenia, czy jest to w ogóle możliwe? Nie wiem czy wtedy bym podołał bo było ze mną na prawdę FATALNIE. Nie chodzi tu nawet o samą fobie społeczną ale również o szereg innych objawów, które można podpiąć pod inne zaburzenia, nawet te schizofreniczne. Tyle miesięcy się leczę więc powinienem być już wyleczony, zresztą czuję się wyleczony, wszystkie objawy ustąpiły, przecież nie będę łykał tego do końca życia.... Lekarz oczywiście jak to lekarz na ostatniej wizycie mówił abym absolutnie niczego nie odstawiał na własną rękę ale taka jego rola, rozumiem go. Ja nie jestem głupi, nie odstawiam na hura tylko powolutku. Od dnia dzisiejszego zmniejszyłem dawkę z 200 mg na 100 mg czyli przeskoczyłem na 1 tabletkę dziennie. Zamierzam ten cały tydzień spędzić na tej niższej dawce, a od przyszłego tygodnia już schodzę na 0 czyli nie biorę nic. Będzie co będzie. Poinformuję Was oczywiście o tym co się ze mną dzieje. :) O tym wszystkim napisałem akurat w tym wątku ponieważ fobia społeczna była głównym czynnikiem moich zmagań chorobowych.
omakk
Offline

Fobia społeczna!

przez Reynevan 04 gru 2015, 02:50
Jestem fobikiem i powoli (a może szybko?) zaczyna mnie to wykańczać. Szukam pracy i nie mogę jej znaleźć, bo odczuwam lęk przed wysłaniem cv. Kiedy już wyślę, to nie sprawdzam poczty i nie odbieram obcych telefonów. Mam tak niską samoocenę, że nie wierzę, iż ktokolwiek będzie chciał przyjąć takiego tumana jak ja do byle pracy. Poza tym dosłownie doznaję skrętu kiszek, gdy pomyślę o niewyspaniu i innych niedogodnościach. Tak bardzo mnie to mierzi, że czuję pogardę do samego siebie i czuję się jak skończony kretyn.
To samo się dzieje, kiedy mam się zaangażować w jakikolwiek projekt. Najpierw się zobowiązuję, by za chwilę się całkowicie wycofać i przerwać kontakt. Pomijam, że to olewanie innych bardzo odbija się na moim samopoczuciu, bo czuję, że dezorganizuję pracę innych i w pewnym stopniu oszukuję.
Wkrótce podejmę psychoterapię, bo mam dość uwsteczniania się. Obrazek
Reynevan
Offline

Fobia społeczna!

przez omakk 04 gru 2015, 03:39
Reynevan napisał(a):Jestem fobikiem i powoli (a może szybko?) zaczyna mnie to wykańczać. Szukam pracy i nie mogę jej znaleźć, bo odczuwam lęk przed wysłaniem cv. Kiedy już wyślę, to nie sprawdzam poczty i nie odbieram obcych telefonów. Mam tak niską samoocenę, że nie wierzę, iż ktokolwiek będzie chciał przyjąć takiego tumana jak ja do byle pracy.

Dobrze to znam, byłem taki sam jak Ty opisany w cytowanym fragmencie, tzn. dalej taki jestem w pewnym stopniu tylko teraz nie chce mi się szukać pracy z powodu lenistwa, braku motywacji. Ale przynajmniej nie mam już praktycznie żadnych problemów z wysyłaniem cv czy odbieraniem telefonów. Z niską samooceną dalej mam problem ale uważam, że jej przemiana to proces, który może trwać kilka dobrych lat. Oczywiście pod tym względem jest troszkę lepiej niż wcześniej ale dalej do dupy. Co Ci mogę polecić z doświadczenia? Na pewno nic przełomowego nie powiem, pewnie wszystko to już wiesz ale przede wszystkim nie zamykaj się na pomoc innych ludzi. Idź do psychiatry, bierz leki, korzystaj z psychoterapii. Po prostu uruchom wszelkie dostępne możliwości. Poza tym kluczowe jest tutaj posiadanie jakiegoś przyjaciela lub osoby, z którą możesz porozmawiać, wygadać się, która Ci doradzi, zmobilizuje Cię kiedy trzeba. Może to być nawet osoba z sieci. W moim przypadku posiadanie takiej osoby było bardzo pomocne, aby w ogóle zacząć coś robić ze swoim życiem. Na koniec powiem, że musisz zacząć się przełamywać. Na początku nie będzie łatwo, a będzie wręcz przeciwnie bo cholernie ciężko. Będzie stres, będzie lęk, będzie smutek, będzie zwątpienie, będzie ośmieszenie. Będziesz musiał to wszystko przezwyciężyć, przełamać się, pokonać wstyd, wyjść ze skorupy ale to wszystko zaprocentuje! Powodzenia!

Wkrótce podejmę psychoterapię, bo mam dość uwsteczniania się.

Też kiedyś byłem bliski podjęcia psychoterapii. Uważam, że powinna ona Tobie sporo pomóc. Trzymam za Ciebie kciuki. :)
omakk
Offline

Fobia społeczna!

Avatar użytkownika
przez Marcin.Łazarski 08 gru 2015, 15:46
Reynevan wyobrażam sobie, że musi tobie być bardzo trudno. Wydaje się, że psychoterapia jest dobrym polem do zmierzenia się z lękami i otrzymania wsparcia w trakcie tego procesu. Ostatnio usłyszałem przypowieść o jaskiniowcu który spotkał w jaskini niedźwiedzia. Niedźwiedź był duży i groźny. Jaskiniowiec jak spostrzegł szybko uciekł z jaskini. Następnego dnia jaskiniowiec po całym dniu podszedł do innej jaskini. Nie wszedł, ponieważ w głowie miał wizję dużego i niebezpiecznego niedźwiedzia. Tak mijały dni a jaskiniowiec coraz bardziej bał się podchodzić do jaskini z myślą, że zostanie zaatakowany przez niedźwiedzia. Doszło do tego, że jak widział jaskinie zaczynał uciekać ze strachu..
Miałem tu na myśli, że warto mierzyć się z własnymi lękami, ponieważ często pod wpływem unikania lęki stają się silniejsze i ograniczają nasze życie bo który jaskiniowiec nie chciał odpocząć w jaskini ? :)

Pozdrawiam
Psycholog, Psychoterapeuta
w Szkoła Radości Warszawa

Marcin Łazarski

mar.lazarski@gmail.com
Posty
4
Dołączył(a)
06 gru 2015, 19:29

Fobia społeczna!

Avatar użytkownika
przez Bertha 08 gru 2015, 16:21
Cierpię z powodu fobii społecznej. Moje kontakty w grupie studenckiej są znikome. Co najwyżej rozmawiam z dwiema-trzema osobami. Z resztą mój kontakt interpersonalny jest równy zeru. Fobia społeczna na podłożu wszechogarniającego lęku jest czymś bardzo ograniczającym. Nie radzę sobie z fobią społeczną od ponad 13 lat, czyli od momentu zachorowania. To tyle. Chciałam to z siebie wyrzucić. Pewnie też chciałam zwrócić na siebie uwagę i przyciągnąć do siebie jakieś osoby z tym problemem. Ale jak nikt tego nie przeczyta to trudno.
Wybieram się na Curacao oglądać flamingi.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
322
Dołączył(a)
05 sie 2009, 09:27
Lokalizacja
Rypin/Bydgoszcz

Fobia społeczna!

przez omakk 08 gru 2015, 23:11
Od 2 dni nie biorę już swego leku. Nie jestem do końca zadowolony. Wrócił smutek/ból psychiczny o wiele większy niż wcześniej, wróciły myśli samobójcze i wróciły lekkie wahania nastroju. Z tego co sprawdzałem w czasie spacerów to fobia społeczna nie powróciła. Dodatkowo sfera seksualna dalej praktycznie nie istnieje oraz czuję jakby coś we mnie narastało. Nie podoba mi się to wszystko co się tutaj dzieje, jeszcze poczekam kilka dni, jeżeli moje zdrowie psychiczne nie ustabilizuje się i sfera seksualna nie powróci do dawnej sprawności to nie wiem co zrobię... chyba pójdę osobiście pod klinikę i porysuję dla psychiatry samochód. Leczyłem się rok czasu, powinienem być już ze wszystkiego dawno wyleczony, obiecano mi, było wszystko elegancko, a nie, że tutaj nagle gdy zachciałem żyć w trzeźwości to jakieś depresje i myśli samobójcze wracają i to do tego jeszcze większe niż wcześniej. Co sobie psychiatra myślała niby, że będę do końca życia łykał te tabletki i zostanę kastratem? Po moim trupie. Przetrzymam to bo jestem silnym człowiekiem, na pewno nie łyknę już ŻADNEJ tabletki, właśnie idę spuścić ostatnie opakowania w kiblu.
omakk
Offline

Fobia społeczna!

Avatar użytkownika
przez Carica Milica 09 gru 2015, 00:15
omakk napisał(a):Od 2 dni nie biorę już swego leku. Nie jestem do końca zadowolony. Wrócił smutek/ból psychiczny o wiele większy niż wcześniej, wróciły myśli samobójcze i wróciły lekkie wahania nastroju. Z tego co sprawdzałem w czasie spacerów to fobia społeczna nie powróciła. Dodatkowo sfera seksualna dalej praktycznie nie istnieje oraz czuję jakby coś we mnie narastało. Nie podoba mi się to wszystko co się tutaj dzieje, jeszcze poczekam kilka dni, jeżeli moje zdrowie psychiczne nie ustabilizuje się i sfera seksualna nie powróci do dawnej sprawności to nie wiem co zrobię... chyba pójdę osobiście pod klinikę i porysuję dla psychiatry samochód. Leczyłem się rok czasu, powinienem być już ze wszystkiego dawno wyleczony, obiecano mi, było wszystko elegancko, a nie, że tutaj nagle gdy zachciałem żyć w trzeźwości to jakieś depresje i myśli samobójcze wracają i to do tego jeszcze większe niż wcześniej. Co sobie psychiatra myślała niby, że będę do końca życia łykał te tabletki i zostanę kastratem? Po moim trupie. Przetrzymam to bo jestem silnym człowiekiem, na pewno nie łyknę już ŻADNEJ tabletki, właśnie idę spuścić ostatnie opakowania w kiblu.



Jak porysujesz psychiatrze samochód, to na pewno uznają Cię za poczytalnego. ;) Wcześniej napisałeś, że lekarz zabronił Ci odstawienia leków na własną rękę i miałam całkowitą rację. Jak dostajesz tabsy, to je bierzesz, a nie oglądasz i spuszczasz w kiblu. Świat chorych dzieli się na tych, którzy łykają lekarstwa, bo chcą wyzdrowieć i na tych, którzy myślą, że wiedzą lepiej, co mają robić, a czego nie. Prawdopodobnie przechodzisz teraz przez efekt odstawienia, co do najprzyjemniejszych przeżyć nie należy, wszystkie wcześniejsze problemy nasilają się i czujesz się jak zmielona papka, którą właśnie ktoś wyrzygał do toalety. True story, bo znam to z autopsji, ale o tym zaraz.
Lekarz nigdy nie określi dokładnego terminu wyleczenia, wszystko jest podane w przybliżeniu. To nie działa tak, że po 365 dniach od łyknięcia pierwszej chemii, powstaje się niczym feniks z popiołu i wszystko jest cacy, super, rewelacyjnie, a jutro poznam miłość mojego życia. Przykro mi, ale cholera nie. Rok leczenie nie jest długim okresem. Znam masę ludzi, którzy chodzą do psychiatry na wizytę i po recepty od kilku lat. Narzekają, wściekają się, ale pracują nad sobą, aby się wyleczyć. Mam pytanie do Ciebie, czy robiłeś coś poza farmakologia? Czy jedynie skupiłeś się na tym, że tabletki rozwiążą wszystkie problemy? Chodziłeś na terapię, ćwiczyłeś, biegałeś, dbałeś o sen, dietę, podejmowałeś własną inicjatywę wyjścia ze skorupy? Jeżeli nie, to częściowo masz odpowiedź na brak postępu w Twoim leczeniu. Zmień nastawienie i weź się za siebie. Masz szansę na życie bez chemii, czego Ci zazdroszczę, bo ja niestety, prawdopodobnie, będę je brać do końca życia. Chociaż lekarz coś tam mówił, że jeżeli w ciągu 3-4 lat nie będę świrować, to spróbujemy bez.
Co do odstawienia, to uczyniłam to jeden jedyny raz i bardzo tego żałuję. Moja głupota mogła się bardzo źle dla mnie skończyć i teraz jestem przykładną pacjentką.
Avatar użytkownika
Offline
III Miss Forum
Posty
2824
Dołączył(a)
01 cze 2015, 19:11
Lokalizacja
Pallati i ëndrrave

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 27 gości

Przeskocz do