Fobia społeczna!

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Fobia społeczna!

przez monooso 28 lut 2015, 16:58
novymivo napisał(a):Mi ostatnio ladnie bije ... Najpierw mania, teraz od 4 dni deprecha, co prawda ludzi sie wogole nie boje, ale takiej anhedonii to dawno nie mialem.

A ja manii, ani deprechy nie miałem już dawno. Convulex zaczął w końcu działać po około 2 tygodniach przyjmowania i ustabilizował mnie jak talalala. Powiem szczerze, że teraz lepiej się czuję niż wtedy ponieważ tamte zniżki nastroju mnie rozpier*alały. Nastrój mi dalej skacze w ciągu dnia ale nie tak skrajnie jak wtedy. Wtedy to był jakiś kosmos, raz się śmiałem do łez, później miałem myśli samobójcze i chciało mi się płakać itd. Te obecne skoki nastroju w odpowiedzi na różne bodźce chyba są normalne.

sam siebie nakrecasz i raz jest mocniej a raz slabiej. Wszystko zalezy od /cenzura/, od malych czynnikow ktore lacznie potrafia nasilic fobie.

Zgadzam się, masz rację, sam jakiś czas temu doszedłem do podobnych wniosków i właśnie nie wiem co z tym fantem zrobić.
monooso
Offline

Fobia społeczna!

Avatar użytkownika
przez novymivo 28 lut 2015, 17:58
monooso, Moj okres manii dobrze wspominam, zrobilem auto, zrobilem moto, malo spalem a bylem gotowy do roboty. Teraz jestem bardzo nerwowy, agresywny ale to dobrze. Nikt mnie juz nie wykorzysta nawet jakby mieli mnie chamem nazywac. Mysle ze pomalu prohormony daja mi po glowie ... Jeszcze ze 2-3 tyg i je odstawiam. Mam tez leki zalatwione, bede robil mix o nazwie rocket cos tam jest opis tego na forum. Zapomnialem nazw tych 2 lekow. Nie wiem czy je wezme, wszystko zalezy od okolicznosci. Strasznie podenerwowany chodze, znerwicowany, wrecz nadpobudliwy, jak jakies adhd. + taki ze ludzi sie nie boje, niech oni sie lepiej boja mnie ...
pzdr
ps- taka mania jakby trwala 24/7/365 to by bylo cos zajebistego :D
UmIeSz LiCzYc LiCz Na SiEbiE
kratom i tona innych supli
wenla35 mg
X
Avatar użytkownika
Offline
Posty
889
Dołączył(a)
11 sty 2015, 00:44
Lokalizacja
JuKEJ

Fobia społeczna!

Avatar użytkownika
przez Rebelia 01 mar 2015, 11:31
Też tak kiedyś miałam. W chwili obecnej przy takich sytuacjach może i trafiam kluczem do zamka, ale robię to w ekspresowym tempie. Jeśli takie sytuacje są zaplanowane, ja mam dobry humor i jestem stabilna, to ok. Ale jeśli niespodziewanie zdarzy się jakaś konfrontacja, to wyprowadza z równowagi i to dość mocno.

Może teraz mniej, ale kiedyś to łoooo uczucie porównywalne do uciekania przed potworem we śnie, szybka akcja, wrzucić klucz do zamka i zamknąć drzwi zanim nastąpi konfrontacja ;p

Zgadzam się, masz rację, sam jakiś czas temu doszedłem do podobnych wniosków i właśnie nie wiem co z tym fantem zrobić.

No nie wiem, wyjścia są dwa, albo eliminujesz czynniki stresogenne (co w naszym przypadku jest niemożliwe, opcja więc o kant dupy potłuc, chyba że życzycie sobie siedzieć w domu 24h na dobę, jakby mi za to płacili to luz) albo przesuwasz własne granice. Tzn mnie zmusiło życie do tego drugiego, bo ile razy musiałam robić coś, z czym czułam się słabo, to każdy kolejny raz przechodziłam nieco lżej. Np wbijanie do zatłoczonych pomieszczeń. No i nie mówię, że teraz na luzie chodzę sobie korytarzami w robo, ale trochę mniej mnie to stresuje. Za to do fobii doszła inna nieprzyjemna rzecz, derealizacja, tak jakby mój organizm próbował się bronić na zasadzie: ok, stres wśród ludzi już mniejszy to zabezpieczmy się derealką. Bez sensu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3628
Dołączył(a)
25 lip 2013, 14:18

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Fobia społeczna!

przez monooso 01 mar 2015, 13:25
Rebelia napisał(a):No nie wiem, wyjścia są dwa, albo eliminujesz czynniki stresogenne (co w naszym przypadku jest niemożliwe, opcja więc o kant dupy potłuc, chyba że życzycie sobie siedzieć w domu 24h na dobę, jakby mi za to płacili to luz) albo przesuwasz własne granice. Tzn mnie zmusiło życie do tego drugiego, bo ile razy musiałam robić coś, z czym czułam się słabo, to każdy kolejny raz przechodziłam nieco lżej. Np wbijanie do zatłoczonych pomieszczeń. No i nie mówię, że teraz na luzie chodzę sobie korytarzami w robo, ale trochę mniej mnie to stresuje.

Ale problem jest w tym, że przesuwanie granicy nie daje żadnych wielkich efektów... Przesuwałem tą granicę, kiedyś bałem się nawet z domu wyjść... Teraz normalnie wychodzę z domu, chodzę wśród ludzi, wbijam w tłumy osób itd. Nie jest tak, że nie mogę tego zrobić bo mogę nawet pomimo efektów somatycznych, które olewam. Oczywiście stres jest troszkę mniejszy niż na początku ale co z tego? Chodzi o to, że główny trzon problemu dalej się nie zmienił, nawet nie ruszył się o milimetr. Problem nie został rozwiązany, ciągle występuje, w dalszym ciągu w towarzystwie ludzi jest mi źle, raz stresuję się mocniej, innym razem słabiej. W dalszym ciągu jestem tym innym kosmitą z Marsa, a nie normalnym chłopakiem i całe otoczenie dobrze to widzi. Ja chcę być w końcu normalny, a nie całe życie się z tym zmagać i być jakimś podludziem, który boi się obcych i czuje się wśród nich jak jakaś totalna ciota. A jeszcze wracając do tego przesuwania granicy to zrób sobie przerwę, np. miesięczną, a gwarantuję Ci, że Twoja fobia wróci jak bumerang do dawnych rozmiarów. To jest w ogóle nie trwałe.

Za to do fobii doszła inna nieprzyjemna rzecz, derealizacja, tak jakby mój organizm próbował się bronić na zasadzie: ok, stres wśród ludzi już mniejszy to zabezpieczmy się derealką. Bez sensu.

Miałem coś w rodzaju lekkiej derealizacji ale raczej po środkach psychoaktywnych. Trzymała się mnie długooo, nie przeszkadzała mi jakoś zbytnio w życiu ponieważ i tak nic nie robiłem na co dzień. Przynajmniej wtedy świat wydawał mi się piękniejszy i bardziej magiczny. Przez cały czas czułem się jak na lekkim haju i wiedziałem, że coś jest ze mną nie tak. A teraz gdy wróciłem do reala po 2 latach odlotu to doceniam tą trzeźwość. Może nie jest tak fajnie jak wcześniej ale za to jest stabilniej i pewniej. Tamten stan nie nadawał się do swobodnego funkcjonowania w tej rzeczywistości wśród ludzi, ten stan tak.
monooso
Offline

Fobia społeczna!

Avatar użytkownika
przez Rebelia 01 mar 2015, 13:53
monooso, nawet mniej niż miesiąc przerwy sprawił, że wróciła fobia. Kiedy siedziałam w domu przez jakiś krótki czas, to potem wyjście z chaty urastało do problemów monstrualnych. ;)

Chodzi o to, że główny trzon problemu dalej się nie zmienił, nawet nie ruszył się o milimetr. Problem nie został rozwiązany, ciągle występuje, w dalszym ciągu w towarzystwie ludzi jest mi źle, raz stresuję się mocniej, innym razem słabiej.

Nie pisałam, że to eliminuje problem, nie miałam tego na myśli. Raczej to, że w jakiś sposób można nieco lepiej (lub inaczej) funkcjonować. Mnie ten problem trzyma już tyle lat, że nauczyłam się po prostu z nim żyć, jest jak część mnie, jak pieprzyk na ciele. Tyle tylko, że nie mam aż tak bardzo głębokich stanów.

Ja chcę być w końcu normalny, a nie całe życie się z tym zmagać i być jakimś podludziem, który boi się obcych i czuje się wśród nich jak jakaś totalna ciota.

No jak dla mnie to nie jest kwestia bycia podludziem. W ogóle, zgaduję że chodzisz na jakąś terapię? Co Ci psych mówi? Jakieś dyrdymały o tym, że to samo przejdzie?

Przez cały czas czułem się jak na lekkim haju i wiedziałem, że coś jest ze mną nie tak. A teraz gdy wróciłem do reala po 2 latach odlotu to doceniam tą trzeźwość.

No przy derealce właśnie jest takie uczucie jak na haju trochę, ale mnie to łapie na tyle epizodycznie, że traktuję to w kategoriach czucia się "inaczej".
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3628
Dołączył(a)
25 lip 2013, 14:18

Fobia społeczna!

Avatar użytkownika
przez novymivo 01 mar 2015, 21:01
Hej,
ok 5 tydz na prohormonach i stalem sie totalnych chamem i czlowiekiem pozbawionym jakichkolwiek skrupulow. Fobii brak. Daje ludziom do zrozumienia gdzie ich miejsce, to nawet ciekawe uczucie. Bycie takim dupkiem jak oni sprzyja tworzeniu nowych znajomosci hahaha. Parodia doslownie. Jezeli tak ma to wygladac to moze byc tylko lepiej. Ciekawe gdzie jest granica. Aha osobowosc unikajaca dla mnie aktualnie nie istnieje. Ide na zywiol.
pzdr
UmIeSz LiCzYc LiCz Na SiEbiE
kratom i tona innych supli
wenla35 mg
X
Avatar użytkownika
Offline
Posty
889
Dołączył(a)
11 sty 2015, 00:44
Lokalizacja
JuKEJ

Fobia społeczna!

Avatar użytkownika
przez Rebelia 01 mar 2015, 21:04
Prohormony???
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3628
Dołączył(a)
25 lip 2013, 14:18

Fobia społeczna!

przez monooso 01 mar 2015, 22:33
Rebelia napisał(a):monooso, nawet mniej niż miesiąc przerwy sprawił, że wróciła fobia. Kiedy siedziałam w domu przez jakiś krótki czas, to potem wyjście z chaty urastało do problemów monstrualnych. ;)

No właśnie. Więc co mi z tego wystawiania się na próby i przesuwania granicy jeżeli gdy tylko na chwilkę zdejmę nogę z gazu to wszystko pójdzie się je*ać? Bezsens.

Nie pisałam, że to eliminuje problem, nie miałam tego na myśli. Raczej to, że w jakiś sposób można nieco lepiej (lub inaczej) funkcjonować.

Nie interesuje mnie takie coś. W grę wchodzi tylko znaczna eliminacja problemu. Zero ustępstw. Albo ja, albo fobia.

No jak dla mnie to nie jest kwestia bycia podludziem.

A dla mnie jest. Zostałem ograniczony na każdej płaszczyźnie życiowej i jestem zerem. Porównując się z innymi osobami dobrze widzę do czego mnie to doprowadziło. Nikt mi nie wmówi, że z g*wna da się ulepić złoto. Do tego dobrze zdaję sobie sprawę, że w moim obecnym stanie skażonym zje*aną osobowością unikającą, fobią społeczną i innymi cudami, które się ze sobą ściśle łączą, jakiekolwiek swobodne i szczęśliwe życie jest WYKLUCZONE. Nie będę miał ani dobrej pracy (o ile jakąkolwiek), ani partnerki, ani przyjaciół, ani znajomych, ani nie będę podróżował, ani nie będę ryzykował, ani nic normalnie nie będę robił bo wszystko wymaga kontaktu z ludźmi, co tu dużo mówić - jestem przestraszoną cipą z murzyńską mentalnością śmiecia. Z tego powodu będę tylko wegetował i dogorywał.

W ogóle, zgaduję że chodzisz na jakąś terapię? Co Ci psych mówi? Jakieś dyrdymały o tym, że to samo przejdzie?

Nie. Zostałem ostatnio skierowany na konsultacje w sprawie terapii grupowej ponieważ wstępnie się zgodziłem ale zrobiłem to zbyt pochopie i teraz wątpię, że z tego skorzystam, jeszcze zobaczę. Na moją decyzję ma wpływ wiele powodów, które pozwolę zachować dla siebie. U psychologa również jeszcze nie byłem, wizytę mam dopiero pod koniec kwietnia ale nie oczekuję praktycznie niczego od niego, no bo co on mi powie? Sypnie garścią banałów i tyle. A psychiatra, u którego byłem dopiero 2 razy nic mi nie mówił, przypisuje mi tylko leki. Nie wiem czy mnie leczy na nerwicę, czy na depresję, czy na co w ogóle, nie dowiedziałem się. Po lekach jakie zażywam można stwierdzić, że właśnie jestem leczony pod tym kątem.
monooso
Offline

Fobia społeczna!

Avatar użytkownika
przez novymivo 02 mar 2015, 15:06
Rebelia napisał(a):Prohormony???

Si ;), jak szalec to szalec !
monooso I jak ? Stwierdziles ze szkoda zycia i bierzesz benzo aby zyc czy co ? tez o tym myslalem ze ten lek chyba jest dla takich jak my...
UmIeSz LiCzYc LiCz Na SiEbiE
kratom i tona innych supli
wenla35 mg
X
Avatar użytkownika
Offline
Posty
889
Dołączył(a)
11 sty 2015, 00:44
Lokalizacja
JuKEJ

Fobia społeczna!

przez monooso 02 mar 2015, 18:36
novymivo napisał(a):monooso I jak ? Stwierdziles ze szkoda zycia i bierzesz benzo aby zyc czy co ? tez o tym myslalem ze ten lek chyba jest dla takich jak my...

Problem jest w tym, że benzo nie rozwiązuje do końca sprawy. Nie postanowiłem nic takiego, że będę brał codziennie benzo. Ostatnio sobie tylko przetestowałem ten Alprox 0,5 mg, w jeden dzień zażyłem pół tabletki oraz w kolejny dzień zażyłem ponownie taką samą dawkę. Nie chcę jej zwiększać bo niby po co miałbym nabijać sobie tolerancję? Właśnie taką dawkę zalecał mi lekarz na początek i uważam, że jest ok. Lek działa prawie identycznie jak Etizolam tylko wydaje mi się trochę 'bardziej przejrzysty' i mniej zamulający, chociaż muszę poroboić więcej prób, aby wysnuć jakieś dalsze wnioski. Przechodząc do sedna wątku to tak jak wspomniałem - benzo nie rozwiązuje do końca sprawy. Benzo może mnie tylko trochę znieczulić i zamulić, wtedy stanę się taką, aż patologicznie spokojną osobą ale problem dalej zostanie. Mój problem nawet przez te benzo się przebija ponieważ tak jak wcześniej wspomniałem, polega on m.in. na zerowym poczuciu własnej wartości i zerowej pewności siebie, czuję się jak g*wno, czuję się gorszy od większości osób, żadne benzo tutaj tego nie zmieni. Mogę się tylko maskować farmakologicznie, mocniej lub słabiej, aby nie dać tego po sobie poznać ale i tak dobrze widać, że coś ze mną nie tak, do tego w przypadku benzo widać zamulenie, zbytnie uspokojenie... Tak więc tutaj nie chodzi tylko o samą fobię społeczną, którą sam Sulpiryd już znacząco obniżył (a nawet praktycznie zlikwidował i sprowadził chyba do miana zwykłej nieśmiałości). Tutaj bardziej chodzi o moją zje*aną osobowość, o zerowe poczucie właśnej wartości, o brak pewności siebie itp. a to już sprawa bardziej złożona. Może się to Wam mieszać bo ja słowami fobia społeczna nazywam cały mix moich problemów społecznych. Nie wiem co z tym zrobić no bo jak ja niby zmienię osobowość i to wszystko pozmieniam? Jeżeli nawet benzo nie jest w stanie tego zmienić... Czy przyszło mi żyć z mentalnością przestraszonego śmiecia, który żałuje, że żyje?
monooso
Offline

Fobia społeczna!

Avatar użytkownika
przez novymivo 02 mar 2015, 19:39
monooso, Tak mi sie wydaje i o tym probuje pisac od poczatku tego watku. Fobia to tylko jeden z czynnikow naszej patowej sytuacji. Nie odkrecimy wszystkiego, nie staniemy sie nagle tacy jak inni, BA wogole to sie nie uda. NIE MA SZANS. Nie oszukujmy sie. Jestesmy inni i albo sie z tym pogodzimy albo nie. Myslisz ze pewnosc siebie duzo zmieni, staniesz sie dupkiem jak ja teraz albo wpadniesz w manie bo bedzie dobrze. Tutaj nie ma lekarstwa, jest tak i juz lepiej nie bedzie. BEDZIE GORZEJ ! Naprawde nie chce zle Tobie wrozyc, ja probowalem z tym chujostwem walczyc na wszystkie sposoby, NIE UDALO MI SIE ! Zawsze bede wyalienowany + przezycia = zrobily ze mnie zlego czlowieka. Nie podoba mi sie to wogole, ale dzieki temu przestalem sie bac. Ide pierwszy przed szereg za kazdym razem czy to w pracy czy to w domu czy na treningu miedzy ludzmi, nie ustepuje, nie schodze, glowa do gory i chocby nie wiadomo co o mnie mysleli to MAM NA ICH OPINIE wyj....ane. O erytrofobii przestalem wogole myslec, ale to nie znaczy ze sie nie czerwienie, oczywiscie ze sie czerwienie ale nie sprowadzam tego do dramatu.
Jezeli myslisz ze nagle bedziesz mial milion przyjaciol to sie mylisz = nie miales wtedy nie bedziesz mial teraz. To tak nie dziala. Zreszta prawdziwego przyjaciela poznasz bedac w dolku, na ile osob mogles liczyc teraz ? 0 ? No wlasnie, wiec nie licz ze Ci wszyscy ktorzy sie zleca beda Ciebie nagle kochac bo juz wyzdrowiales. Ludzie sa jak pijawki, wycisna co najlepsze i pojda do nastepnego zywiciela.
monooso, Zycze Tobie abys wyleczyl sie na tyle, by znalesc prace i miec cel w zyciu, a na reszte bedzie trzeba mocno pracowac. Trzymaj sie !
UmIeSz LiCzYc LiCz Na SiEbiE
kratom i tona innych supli
wenla35 mg
X
Avatar użytkownika
Offline
Posty
889
Dołączył(a)
11 sty 2015, 00:44
Lokalizacja
JuKEJ

Fobia społeczna!

przez monooso 02 mar 2015, 21:42
novymivo napisał(a):Nie odkrecimy wszystkiego, nie staniemy sie nagle tacy jak inni, BA wogole to sie nie uda. NIE MA SZANS. Nie oszukujmy sie. Jestesmy inni i albo sie z tym pogodzimy albo nie.

Nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie!!! Nigdy się z tym nie pogodzę.

Myslisz ze pewnosc siebie duzo zmieni, staniesz sie dupkiem jak ja teraz albo wpadniesz w manie bo bedzie dobrze.

Nie chodzi mi o popadnięcie z jednej skrajności w drugą. Istnieją osoby pewne siebie, które są bardzo spoko. Nie każda osoba pewna siebie jest chamem i dupkiem, to tylko prostaki. Poza tym nie chcę być nadmiernie pewny siebie tylko taki w miarę normalny bo obecnie jestem pod tym względem na dolnej granicy. Chcę mieć w końcu normalne, stabilne poczucie własnej wartości.

ja probowalem z tym chujostwem walczyc na wszystkie sposoby, NIE UDALO MI SIE !

Mam obecnie 23 lata, mam czas. Tutaj na forum niektórzy przejawiają takie problemy mając nawet grubo ponad 30 lat. Porównując się z nimi jestem w nie najgorszym położeniu. Daję sobie maksymalnie 2 lata na całkowite ogarnięcie się i usunięcie wszystkich problemów. Jeżeli nic nie zadziała to przestanę w ogóle o siebie dbać i machnę na to wszystko ręką, nie będę widział sensu, aby dalej się wysilać. To wtedy będzie chyba koniec mego żywota, równia pochyła w dół. Odpukać.

Zawsze bede wyalienowany + przezycia = zrobily ze mnie zlego czlowieka. Nie podoba mi sie to wogole, ale dzieki temu przestalem sie bac. Ide pierwszy przed szereg za kazdym razem czy to w pracy czy to w domu czy na treningu miedzy ludzmi, nie ustepuje, nie schodze, glowa do gory i chocby nie wiadomo co o mnie mysleli to MAM NA ICH OPINIE wyj....ane.

No i co z tego, że przestałeś się ich bać jak i tak w dalszym ciągu jesteś inny, wyalienowany itp.? Co z tego się pytam? G*wno. Dlatego u mnie w grę wchodzi tylko całkowite wyleczenie bo samo na sucho usunięcie lęku przed ludźmi nic nie zmieni.
monooso
Offline

Fobia społeczna!

przez burza011 03 mar 2015, 02:43
Ja podjalem sie srudiow zeby zwalczyc ta fobie jednak sama za nic nie ustępuje.Najgorsze jeśli mam stanąć przed grupa i cośzaprezentowac wtedy dopada mnie taki paraliz ciala ze doslownie jakbym nie kontrolowal tego co robie i co mowie np za chwile po przedstawieniu referatu nie pamietam co tam bylo, do tego suchosc w ustach taka ze musze oblizywac wargi zeby w ogole mowic..do tego lzawienie oczui drganie powieki masakra tak jak pisalem wczesniej w sobote jade do hipnoterapeuty tylko ze to droga zabawa 150zl godzina wizyty z tego co slyszalem hipnoza pomaga ale na kilka miesiecy ...jak bedzie okaze sie ja mam teraz pelno egzaminow i zeby je zdac musze to napiecie zredukować.
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
01 paź 2013, 20:07

Fobia społeczna!

Avatar użytkownika
przez novymivo 03 mar 2015, 08:55
monooso,
No i co z tego, że przestałeś się ich bać jak i tak w dalszym ciągu jesteś inny, wyalienowany itp.? Co z tego się pytam? G*wno. Dlatego u mnie w grę wchodzi tylko całkowite wyleczenie bo samo na sucho usunięcie lęku przed ludźmi nic nie zmieni.

No masz absolutna racje. Jak wyleczysz fobie bedzie to samo. Pozostaniesz inny , chyba ze zarzucisz sobie jakies mocne grzyby albo ayahuasce i zresetujesz swoje JA do zera. Wtedy jest mozliwosc wyleczenia sie, zaryzykujesz ?
Ja innej opcji nie widze, tutaj trzeba wszystko zburzyc i rozpieprzyc do fundamentow.
Pozdro !
ps- a wszystkie benzo to tylko przedsmak zdrowego zycia.
UmIeSz LiCzYc LiCz Na SiEbiE
kratom i tona innych supli
wenla35 mg
X
Avatar użytkownika
Offline
Posty
889
Dołączył(a)
11 sty 2015, 00:44
Lokalizacja
JuKEJ

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do