Fobia społeczna!

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Fobia społeczna!

Avatar użytkownika
przez novymivo 15 sty 2015, 22:20
burza011 napisał(a):Novymivo jak myslisz ten phenibut pomoglby mi lepiej zaprezentowac np referat przed grupa ??bo obecnie mam taka suchosc w ustach jak mam cos przedstawic ze nic mi nie idzie ... Jak ty bierzesz ten lek?? I jak ogolnie wygladaja poczatki z nim? Czy sa zrenice powiekszone itp?:)

Hej,
Phenibut dziala podobnie do benzo ale nie usypia. Mozna go brac max 2 x w tyg aby tolerancja nie wzrosla. Kup proszek od dobrego vendora, ja kupuje na ebayu kwestia 10 funtow. Dawkowanie musisz wyczuc ale od 0.5 do 2 gram raz dziennie najlepiej z sokiem grapefruitowym z rana na czczo. Dzialanie poczujesz po 30 min. Na objawy somatyczne zalatw propranolol od rodzinnego. Mix tych 2 supli dobrze sie sprawdza.z renice nie sa powiekszone, nic nie widac. Pzdr
UmIeSz LiCzYc LiCz Na SiEbiE
kratom i tona innych supli
wenla35 mg
X
Avatar użytkownika
Offline
Posty
889
Dołączył(a)
11 sty 2015, 00:44
Lokalizacja
JuKEJ

Przy fobi społecznej lepsza konfrontacja z lękami czy unikan

przez monooso 15 sty 2015, 23:23
U mnie w czasach szkolnych był taki problem, że byłem taki jakby to powiedzieć... nieobecny. Miałem notoryczną pustkę w głowie czyli 0 myśli, czułem się w pewnym stopniu jak osoba upośledzona umysłowo, mimika mojej twarzy była całkowicie zamrożona, byłem jakiś spięty, sztywny i ogólnie MEGA dziwnie się zachowywałem. Otoczenie podejrzewało mnie o to, że jestem ciągle na haju. Wolałem siedzieć sobie samemu z boku ławki niż wdawać się w jakieś rozmowy. Z jednej strony nie miałem ochoty na takie rozmowy, nie wiedziałem o czym mogę z nimi rozmawiac, a z drugiej strony odczuwałem lęk przed ewentualną rozmową, przed wypowiadaniem się. Dlatego ciężko mi teraz powiedzieć co było przyczyną, a co skutkiem... Potrafiłem przesiadywać całe długie przerwy siedząc praktycznie bez ruchu i gapiąc się w jeden punkt na ścianie naprzeciwko mnie, sprawiało mi to przyjemność, miałem wszystko w dupie. Zresztą na dzień dzisiejszy jest podobnie, czuję się jakby moja dusza umarła, nie ma mnie. Podsumuwując: zobojętniałem, zdziadziałem, zdziczałem i zdurniałem. Dziękuję.
monooso
Offline

Fobia społeczna!

przez monooso 15 sty 2015, 23:32
Korzenie mojej fobiczności sięgają końcówki 20 wieku. Mam w pamięci zachowane urywki, że jako dziecko około 10 letnie przebywając na podwórku chowałem się po klatkach. Wchodziłem po prostu do klatki, szedłem na samą górę aż pod strych i siedziałem sobie tam w samotności gapiąc się na ściany, na podłogę czy patrząc w okno. Lubiłem tak przesiadywać. Przesiadywałem tak nawet godzinami i się rozkoszowałem tym stanem. Pamiętam, że wynajdowałem sobie różne 'bazy', np. w jakichś zaroślach i też tam przesiadywałem. Lubiłem ciszę, spokój, samotność, naturę. Takie przesiadywanie w ciszy samemu sprawiało mi przyjemność. Wolałem siedzieć samemu w klatce pod strychem niż bawić się z dziećmi na podwórku. A gdy już przebywałem na podwórku to wolałem samemu się bawić, samemu się huśtać, wszystko samemu.
monooso
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Przy fobi społecznej lepsza konfrontacja z lękami czy unikan

przez vifi 16 sty 2015, 00:17
Podpisuję się pod tym że terapia jest dobrym miejscem do pracy nad tym, a odnośnie konfrontacji to myślę że dobrze jest samemu sobie wypracować jakąś intuicję kiedy jest dobrze walczyć, konfrontować się a kiedy nie. Nie każdemu musi pasować ten sam przepis. Problem w tym że jak sami będziemy go sobie pisać to może się okazać, że jedna porażka unieważni wszystkie (choćby drobne) sukcesy, dlatego dobrze jest mieć jakieś wsparcie.
Offline
Posty
1424
Dołączył(a)
20 lis 2011, 21:02
Lokalizacja
Warszawa

Przy fobi społecznej lepsza konfrontacja z lękami czy unikan

Avatar użytkownika
przez Lethality 16 sty 2015, 12:01
W niektórych sytuacjach konfrontacja może pomóc, w innych wcale, a jeszcze w innych nawet pogorszyć czego w ogóle się nie mówi. Parę razy po konfrontacji z sytuacją, wywołującą bardzo silny lęk miałem objawy zespołu stresu pourazowego (flashbacks), po czym lęk stawał się jeszcze większy i przenosił się na sytuację, które wcześniej w ogóle nie wywoływały u mnie lęku. Także trzeba robić to z głową, mierzyć siły na zamiary i sprawdzać swoje postępy, bo to jest igranie z ogniem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
595
Dołączył(a)
14 mar 2014, 16:25
Lokalizacja
Gdynia

Fobia społeczna!

Avatar użytkownika
przez Lethality 16 sty 2015, 14:44
monooso, Godzinami siedziałeś bez ruchu i patrzałeś w jeden punkt? Myślałeś wtedy o czymś?

Ja w dzieciństwie nie lubiłem siedzieć w domu i tylko jak pojawiali się koledzy/przyjaciele to spędzałem czas z nimi. Jakoś później lęk wiele w moim życiu popsuł i wciąż niszczy, ale mimo to lubię innych ludzi, zawsze lubiłem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
595
Dołączył(a)
14 mar 2014, 16:25
Lokalizacja
Gdynia

Fobia społeczna!

Avatar użytkownika
przez mark123 16 sty 2015, 14:54
Ja nie lubiłem rówieśników już od "pierwszego wejrzenia".
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10120
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Fobia społeczna!

przez monooso 16 sty 2015, 21:51
Lethality napisał(a):monooso, Godzinami siedziałeś bez ruchu i patrzałeś w jeden punkt? Myślałeś wtedy o czymś?

Nie pamiętam dokadnie ile czasu siedziałem i co tam konkretnie robiłem w dzieciństwie. Mam zachowane tylko urywki w pamięci. Co do patrzenia się w jeden punkt to lubię sobie siedzieć i patrzeć się w jeden punkt, czy to w domu, czy to w szkole gdy były przerwy to sobie siedziałem i gapiłem się bezmyślnie na podłogę, czy ścianę, tak jakbym się zawiesił. Inne osoby pytały się mnie czy się zawiesiłem lub o czym myślę, a ja nie wiedziałem co mam odpowiedzieć bo ja o niczym nie myślałem. Ja nie mam żadnych myśli w głowie i mogę sobie siedzieć na luziku gapiąc się przed siebie i czuję się elegancko, nic mi nie przeszkadza, nie mam żadnej presji. Po prostu ja siedzę, patrzę i o niczym nie myślę. A druga osoba od razu zaraz jak mnie zobaczy w takiej sytuacji to wytyka palcami albo mówi, że się zamyśliłem. G*wno prawda, nie zamyśliłem się, jestem ciągle uważny i dokładnie zdaję sobie sprawę co się dzieje dookoła mnie, po prostu jestem w takim stanie przyjemnego zawieszenia, tak to nazwę. Powiem szczerze, że nawet to lubie, nie stanowi to dla mnie jakiegoś problemu, a nawet wręcz przeciwnie, tylko, że ma to również swoje negatywne strony bo czuję się trochę jak idiota bez mózgu, mam problemy z myśleniem. Nie wiem jak to lepiej mogę zobrazować bo sam tego nie rozumiem. Krótko mówiąc nie mam w ogóle myśli, jestem trochę jak robot, jakiś taki ograniczony. Jedynie po takim jednym środku z grupy nbome miałem uruchomiony proces myślenia, wtedy myślało mi się pięknie, coś niesamowitego ale wydaje mi się, że on był wtedy zbyt podrasowany. A jeżeli mylę się i nie był on zbyt podrasowany tylko w taki sposób normalni ludzie myślą na co dzień to w takim razie gdyby mój mózg został naprawiony to byłbym geniuszem.

Ja w dzieciństwie nie lubiłem siedzieć w domu i tylko jak pojawiali się koledzy/przyjaciele to spędzałem czas z nimi. Jakoś później lęk wiele w moim życiu popsuł i wciąż niszczy, ale mimo to lubię innych ludzi, zawsze lubiłem.

Ja mam ambiwalentne wspomnienia z dzieciństwa bo z jednej strony tak jak wcześniej przedstawiłem lubiłem samotność, chowałem się w różnych takich zakamarkach, wolałem bawić się samemu, a z drugiej strony mam również wspomnienia, że byłem bardzo spontaniczny, rozmowny i taki nawet krejzol byłem. Nie mogę sobie tego wszystkiego ułożyć w kupę ponieważ moja pamięć jest poszatkowana. W ogóle mi to się nie trzyma kupy.
monooso
Offline

Przy fobi społecznej lepsza konfrontacja z lękami czy unikan

przez SzatanskaArcypelina 16 sty 2015, 22:02
Byłam dzisiaj u psychologa wstępnie stwierdziła mi fobie społeczną, nerwicę lękową i zaburzenia odżywiania. Powiedziała mi że dobra jest konfrontacja z lękami ale w najniższym stopniu lęku, czyli np. jeśli czujemy się z kimś bardziej komfortowo to zacząć się nim spotykać, z tymi co wywołują u nas najmniejszy lęk i stopniowo z coraz to gorszym stresem ale to musi następować powoli i nie rzucać się od razu na głęboką wodę bo pogarsza to nasz stan. Stwierdziła że spróbuje mnie przygotować i zrobi eksperyment w "terenie" ma to działać na zasadzie że będę musiała przeprowadzać ankietę z chłopakami zaczepionymi na ulicy. Ciekawa jestem co wam doradził, lub jakie leczenie przeprowadza psycholog/?psychiatra przy fobii?
Posty
59
Dołączył(a)
19 gru 2014, 03:06

Przy fobi społecznej lepsza konfrontacja z lękami czy unikan

przez monooso 16 sty 2015, 22:12
SzatanskaArcypelina, Na mnie nie działają takie metody. Ja zaczynałem od tak prostych ekspozycji społecznych jak przesiadywane na ławce w parku, stanie w kolejce do kasy w sklepie, uczestniczenie w mszy świętej, chodzenie po galerii handlowej, pytanie się ludzi o godzinę/drogę/jakieś miejsce itp. I co? G*wno. Tu nie chodzi o to, że ja nie jestem w stanie wykonać takiej czynności jak, np. zapytanie się kogoś o coś na ulicy czy coś w tym stylu. Otóż ja jestem w stanie to wykonać pomimo lęku i stresu. Myślę, że taką ankietę z kimś na ulicy też mógłbym przeprowadzić, nawet dzisiaj. Chodzi o to, że te próby nie przynoszą żadnego efektu, lęk i stres dalej będą występować w takiej samej formie, nic nie zmieni się na lepsze w dłuższej perspektywie. Dla mnie chodzi o całkowite wyeliminowanie lęku, stresu i objawów somatycznych, przynajmniej aby nie były na takim patologicznie wysokim poziomie jak teraz, a nie o to aby nauczyć się wchodzić w stresujące sytuacje pomimo tego całego szamba. To drugie już umiem. Ta psycholożka chyba jakaś niedouczona, nie wróżę żadnych efektów dla takiej 'terapii'. Gdyby to było takie proste to już dawno temu nie miałbym fobii społecznej.
monooso
Offline

Przy fobi społecznej lepsza konfrontacja z lękami czy unikan

przez SzatanskaArcypelina 16 sty 2015, 22:16
monooso oczywiście skierowała mnie do psychiatry i będę miała również leczenie psychiatryczne razem z farmakologią lecz, ja też potrafię pomimo stresu robić takie rzeczy ale warto spróbować to ona jest lekarzem i zna się na rzeczy może to coś da wbrew pozorom.
Posty
59
Dołączył(a)
19 gru 2014, 03:06

Przy fobi społecznej lepsza konfrontacja z lękami czy unikan

przez martusia1979 16 sty 2015, 22:29
monooso napisał(a):SzatanskaArcypelina, Na mnie nie działają takie metody. Ja zaczynałem od tak prostych ekspozycji społecznych jak przesiadywane na ławce w parku, stanie w kolejce do kasy w sklepie, uczestniczenie w mszy świętej, chodzenie po galerii handlowej, pytanie się ludzi o godzinę/drogę/jakieś miejsce itp. I co? G*wno. Tu nie chodzi o to, że ja nie jestem w stanie wykonać takiej czynności jak, np. zapytanie się kogoś o coś na ulicy czy coś w tym stylu. Otóż ja jestem w stanie to wykonać pomimo lęku i stresu. Myślę, że taką ankietę z kimś na ulicy też mógłbym przeprowadzić, nawet dzisiaj. Chodzi o to, że te próby nie przynoszą żadnego efektu, lęk i stres dalej będą występować w takiej samej formie, nic nie zmieni się na lepsze w dłuższej perspektywie. Dla mnie chodzi o całkowite wyeliminowanie lęku, stresu i objawów somatycznych, przynajmniej aby nie były na takim patologicznie wysokim poziomie jak teraz, a nie o to aby nauczyć się wchodzić w stresujące sytuacje pomimo tego całego szamba. To drugie już umiem. Ta psycholożka chyba jakaś niedouczona, nie wróżę żadnych efektów dla takiej 'terapii'. Gdyby to było takie proste to już dawno temu nie miałbym fobii społecznej.



polecam terapię ale behawioralno-poznawczą , też miałam fobię społeczną nie mogłam wychodzić z domu sama pokonywałam lęki bez terapii , teraz podjełam się tej terapai i walczę poddać się można łatwo i narzekać wspomnę ze tez mam objawy somatyczne nie uzyje wulgarnego słowa jak mi ku.. uprzyksaja zycie ale com sie poddac to kto odwali robote za mnie ? jak to wewnetrzna walka sama z sobą.Ja też i użalam się nad sobą i się poddaję i walczę! Dobija mnie ta sytuacja ale co mam zrobić ? Ja jestem na tyle odważna ,że pomimo objawów somatycznych(duszenie, zawroty,tunelowe widzenie,lęk,niepokój i wiele innych) złego stanu samopoczucia chodze do pracy i pracuję w barze gastronomicznym stoję na barze pracuję z ludzmi.Dodam,że nie musze pracować ale robię to wyłącznie dla siebie.Choruję od ponad 2 lat.
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
14 maja 2014, 18:31

Przy fobi społecznej lepsza konfrontacja z lękami czy unikan

przez monooso 16 sty 2015, 22:47
martusia1979 napisał(a):polecam terapię ale behawioralno-poznawczą

Na razie nie planuję takiej terapii. Dopiero w przyszłym tygodniu zaczynam swoją przygodę z oficjalną medycyną. Moje wszystkie samodzielne, alternatywne próby na przestrzeni ostatnich 2 lat poległy z kretesem. Jeżeli ktoś samemu jest w stanie z tego wyjść to jest dla mnie supermanem.

i walczę poddać się można łatwo i narzekać wspomnę ze tez mam objawy somatyczne nie uzyje wulgarnego słowa jak mi ku.. uprzyksaja zycie ale com sie poddac to kto odwali robote za mnie ? jak to wewnetrzna walka sama z sobą.Ja też i użalam się nad sobą i się poddaję i walczę! Dobija mnie ta sytuacja ale co mam zrobić ? Ja jestem na tyle odważna ,że pomimo objawów somatycznych(duszenie, zawroty,tunelowe widzenie,lęk,niepokój i wiele innych) złego stanu samopoczucia chodze do pracy i pracuję w barze gastronomicznym stoję na barze pracuję z ludzmi.Dodam,że nie musze pracować ale robię to wyłącznie dla siebie.Choruję od ponad 2 lat.

Życzę powodzenia, ja osobiście nie zdecydowałbym się na takie katusze ponieważ mam inny pogląd na tą chorobę. Moim zdaniem takie próby w ogóle nie pomagają, a wręcz szkodzą naszemu zdrowiu fizycznemu i psychicznemu. Wchodzeniu w takie stresujące sytuacje na trzeźwo i trwanie w nich długi czas pomimo braku jakiegokolwiek polepszenia jest szaleństwem i szkodą przeciwko sobie. Otóż w Twoim przypadku przewidywałbym taki scenariusz, że oswoisz się ze swoim obecnym miejscem pracy i ludźmi tam przebywającymi po jakimś dłuższym czasie, wtedy będziesz myślała, że się polepszyło ale to w ogóle nie przełoży się na inne miejsca i na inne osoby czyli jak zmienisz pracę to będziesz miała powtórkę z rozrywki. Ja nie chcę być jakimś frajejrem, który trzyma się jednej dziury bo ma świadomość, że w nowym miejscu będzie musiał znowu się aklimatyzować całe lata. Ja chcę żyć pełną piersią, zmieniać pracę jak rękawiczki, podróżować, poznawać ludzi, żyć chwilą itd. jednak choroba mi to całkowicie uniemożliwiła.
monooso
Offline

Fobia społeczna!

Avatar użytkownika
przez novymivo 17 sty 2015, 18:09
My nie jestesmy chorzy, To swiat oszalal
UmIeSz LiCzYc LiCz Na SiEbiE
kratom i tona innych supli
wenla35 mg
X
Avatar użytkownika
Offline
Posty
889
Dołączył(a)
11 sty 2015, 00:44
Lokalizacja
JuKEJ

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 20 gości

Przeskocz do