Fobia społeczna!

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez @gape 01 cze 2007, 18:41
witajcie dobre ludki!
Dzis poraz kolejny mialam totalne zawroty glowy, bylam na miescie i jedyna rzecza , o której myslalam to ucieczka do domu. Oczywiscie ucieklam , padlam na lózko i zaczelam ryczec ,ze dluzej tego nie zniose , ze jest okropnie i ze zaraz chyba umre..Jak jest w domu moja córeczka to sie jeszcze trzymam, ale jak jej nie ma to padam na calego. Poczytalam wasze posty, szczególnie Agi 1 i innych Ag : ), bom sama Aga i postanowilam ,ze rusze tylek i zapisze sie do psychiatry.W srode mam wizyte , a ja juz sie zaczelam bac , ze trafie na jakas dziwna Pania doktor, za mi zaladuje psychotropy itd. Znowu zaczelam Was czytac... i nieco przeszlo. U mnie fobia goni za fobia,ale kto mi ma pomóc jak nie psychiatra? Jak nie ten to inny , pocieszam sie mysla , ze moze tak jak Aga 1 trafie na kogos fajnego.No ale zrobilam krok do przodu . A co dalej, zobaczymy. Dam zank. trzymajcie sie! Jestescie ludki moja ostoja!!!(tak sie zaczytalam, ze wlasnie spalilam spózniony obiad!!! )lece

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 5:50 pm ]
hej Mahadevi!
tak jak poradzilas udalam sie na Traugutta. Zapisalam sie do pani dr. Wanda Żuchowicz. Nie wiem , poprosilam o lekarza , który sie zajmie nerwica z lękami i fobiami. Tak naprawde mi tez odpowiadalaby terapia, moze byc grupowa ,jak najbardziej. Czy pytalas sie moze tam o takiej mozliwosci?Boje sie , ze mi tego nie zaproponuja i tylko leki beda wciskac , a ja wiem ze to mi moze duzo pomóc. Juz samo forum jest takim wstepem , gdy mozna z kims o swoim problemie pogadac , ale co specjalista to specjalista.. pozdr. :D
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
05 sty 2007, 18:41
Lokalizacja
gdynia

przez Mahadevi 01 cze 2007, 19:20
Droga Gape,
Nie znam tej Pani Doktor, ale napewno jeśli zapytasz o pomocnicze terapie to opowie jakie oferuje na poradnia. Wiem, ze kiedys były tam terpie grupowe i różne rozwijające kursy. Może sa tam jakies ogłoszenia na tablichach poszukaj dobrze, ja na razie niestety nie mam czasu :/
Wiem, ze organizują w 3 mieście jakies warsztaty psychologiczne, ale trzeba jakoś do nich dotrzeć, Jak tylko będe coś wiedziała napewnos ię podzielę, moze kiedyś razem sięs potkamy na czymś takim :-)

Acha no z osobistego doświadczenia moge polecić pewną panią doktro psychiatre Świtlik-Urbanek. Z resztą lekarza mozesz sobie wybrac sama który Ci odpowiada,mozesz podjeśc do kilku. 3 mam za Ciebie kciuki

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 7:22 pm ]
No i ja sama postanowiłam zagłębić się w temat zaburzeń nerwicowych i sposobó terapii, zajrze do podręczników akademickich, w końcu psychiatrzy na ich podtsawie zbudowali wiedzę do leczenia nas.
"I am resigned to this wicked fucking world, on its way to hell, the living are dead and I hope to join them too..."
Marilyn Manson
Offline
Posty
153
Dołączył(a)
11 maja 2007, 19:20
Lokalizacja
Gdynia

przez Aga1 01 cze 2007, 22:03
No to juz masz pierwszy krok za soba
@gape
.Teraz oczekiwanie na wizyte i dalej sprawy juz sie potocza. Nic sie nie martw lekarka Cie nie zje , w razie co to zmienisz na inna. A ja ze swoja corcia bylam dzis w kinie . Moze to tez bedzie dopingiem i wiara dla Ciebie ze warto sie leczyc. Sciskam Was serdecznie
Offline
Posty
553
Dołączył(a)
20 kwi 2006, 11:33
Lokalizacja
mazowsze

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Mahadevi 02 cze 2007, 21:47
Własnie dziś miałam kolejne "wystapienie" z referatem. Mówiąc krótko było hu_ _ _ _ ;-)
Wykładowczyni ciągle kaząła mi mówić głośniej, mowić do ludzi nie doniej, nie patrzec na kartek tylko opowiadac z głowy, a wmiedzy czasie zadawała mnóstwo pytań i smusząła studnetów żeby zadawali pytania mi... Czyłam się jak kozioł ofiarny. Skrytykowała mnie, postawiła 3 i powiedziała że nie postarałam się. Niestety to było obowiązkiem na zaliczenie :-(((
No i jak tu wyjść z fobii społęcznej?? Świat jest brutalny Dont U thonk...? :evil:
"I am resigned to this wicked fucking world, on its way to hell, the living are dead and I hope to join them too..."
Marilyn Manson
Offline
Posty
153
Dołączył(a)
11 maja 2007, 19:20
Lokalizacja
Gdynia

przez Mariè 03 cze 2007, 10:07
Witaj Mahadevi,

mnie też się ostatnio trochę dostało przez fobię społeczną. Czytałam na konkursie swój tekst. Stałam blisko jury, więc szanowne grono najprawdopodobniej zauważyło, jak wali mi serce. Pomyśleli, że boję się 'wywnętrzać' i usłyszałam parę słów krytyki. Później dali mi pierwszą nagrodę i znowu krytyka, że twórca nie powinien obawiać się prezentowania itd. Zapewne nie słyszeli o czymś takim jak socjofobia. Od początku spotkania, na długo przed konkursem czułam się zestresowana, bo w sali było dużo ludzi. Miałam ochotę stanąć jeszcze raz na środku
i powiedzieć wprost: jestem chora... Totalny brak zrozumienia. Powinno się nas chwalić za to, że wsiadamy do środków komunikacji miejskiej, wychodzimy na ulicę i próbujemy coś osiągnąć mimo patologicznego lęku. Przecież walczymy dużo więcej niż zdrowe osoby. Dla nich codzienna podróż autobusem to rutyna. Ja marzę o tym, by kiedyś przejechać się nim zupełnie bez lęku i aby tak już zostało.

Trzymaj się więc dzielnie. Warto dążyć do czegoś, czekając na swoją wolność. :D
And my feelings are with you...
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
04 maja 2007, 14:07

przez dash 03 cze 2007, 17:01
trzymajcie sie. Ja mialem ostatnio referat i oczywiscie to samo. Walace serce, spocone rece i co najgorsze zalamujacy sie glos. Takie wystapienia sprawiaja, ze po prostu mnie "zatyka" i trudno mi jest wyksztusic jedno zdanie:-/ Jestem wkurzony na siebie. Tak jak Wy nie unikam sytuacji stresowych, rzucam sie w nie, ale mimo to nie moge sobie z nimi poradzic. Pozatym nasze spoleczenstwo male wie o nerwicy!! Ludzie sa niedoinformowani. Nie dziwie sie - sam sie niedawno dowiedzialem, ze wszystkie moje dziwne objawy to nerwica polaczona z fobia spoleczna. Prawie kazdy slyszal o depresji, ale o nerwicy sie nie mowi
Offline
Posty
58
Dołączył(a)
02 maja 2007, 22:03

Avatar użytkownika
przez lady*k 03 cze 2007, 17:58
Moja klasa jest najbardziej aktywna pod względem artystycznym w całej szkole. Wszyscy grają we wszystkich przedstawieniach, zostaję zawsze prawie tylko ja (nie biorą poza mną udziału ludzie którzy szkołę mają gdzieś), co stawia mnie w złym świetle i z tego powodu czuję, że mam pogorszone zachowanie.. Poza tym wszyscy twierdzą, że nic nie robię.. a ja pamiętam ciągle jak miałam zaśpiewać przed klasą i po kilku słowach straciłam głos..
>>>Niech z szyb zostanie pył..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
53
Dołączył(a)
26 kwi 2007, 21:20
Lokalizacja
Ostrów Wlkp.

przez anusia 03 cze 2007, 18:45
Mam to szczęście, że w mojej klasie, raczej wszyscy są zamknięci w sobie. Dwie osoby tylko z mojej klasy idą na bal, więc luzik nie odstaję od reszty. A co do fobii, staram sie ją pokonywać, ale częściej poprostu wycofuję się z sytuacji stresowych. Pozdrówka dla wszystkich :smile:
Wykreślić ze Świata przyjaźń...to jakby zgasić słońce na niebie
Offline
Posty
114
Dołączył(a)
14 maja 2007, 20:57

przez Mahadevi 03 cze 2007, 20:48
Moi drodzy fobicy :-)

To prwda, że społeczeństwo kompletnie nas nie rozumie, wyglądamy normalnie, tylko czasem odbiegamy zachowaniem w sytuacjach społecznych. Szkoda że nie starają sie być bardziej tolerancyjni czy emaptyczni... Uważam osobiście że w naszym kraju brakuje takiego programu "uwrażliwiania społecznego", uczenia młodych ludzi, że każdy z nas jest inny, niektórzy sa wolniejsi, niektórzy bardziej lęlkiwi., niepełnosprawni,autystyczni czy cokowliek innego....
Ja mam takiego kolege na roku, który notorycznie mnie zaczepia i komentuje moje "socjofobiczne zachoanie...
Ciągle komentuje czemu siedze tak z boku, czemu sie izloluję, czemu jestem smutna, czemu tak mało referuję. Robi to w sposób szyderczy... Sa jest niesamwicie katywna osobą, nie ma zadnych hamulców w kontaktach międzyludzkich, a nawet nigdy nie zaprosił mnie do :swojego grona" nie próbował zachęcic dor ozmowy, nie przysiadł sie do mniw autobusie... Panuje ogólna znieczulica. Studiuję nauki społeczne i żałuję wielu studentow niebardzo bierze sobie do serca teroie których uczy się do egzaminów...
A poza tym muszę się wam pochawlkić, ze miałam dziś 2 egzaminy ustne :-))) Z każdego dostałam po 5,0 :-))) A egzaminy były w parac albo w dwójkach co mnie przerażało.... Był to dla mnie nie przeciętny stres, ale udało mi się :-)))
Dobrze chociaz że tutaj mamy siebie i mozemy opowiedzieć sobie o swoich karkołomnych zmaganiach w relacjach międzyludzkich.
Bardzo dobrze was rozumiem.
Myslę że nie powinnismy zmuszac się do ciąłgego referowania skoro to dla nas taki stres. Powinnismy referować tylko wtedy gdy musimy, gdy konieczne jestto na zaliczenie, bo to wyccieńcza nas organizm. Ja referuję już tyle lat, ale zawsze mam paraliżująca tremę i ledwo mówię....
3majcie się dzielnie, jestem z WAMI !!!

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 8:50 pm ]
Mario kochana, gratuluję Ci z całego serca !!! Nie przejmuj sie ta opinią dotycząca prezentacji wiersza. Jeśli tak Cię ocenili to moze świadczyć tylko o ich małosci i płytkim widzeniu. Tak naprawde jesteś Weilka, wspaniała, wrażliwa osoba, napewno nie będą jedyną która to doceni !!!!
"I am resigned to this wicked fucking world, on its way to hell, the living are dead and I hope to join them too..."
Marilyn Manson
Offline
Posty
153
Dołączył(a)
11 maja 2007, 19:20
Lokalizacja
Gdynia

przez wojtek_112 04 cze 2007, 01:23
Przeczytałem te kilkanaście stron i nie spotkałem nikogo z podobnymi "objawami".Nie moge tego kompletnie pojąć.Chodziłem do psychologa, narobił mi milion testów na jakieś zaburzenia afektu , funkcje poznawcze i wyniki miałem lepsze od niego. Trzy miesiące chodzenia do faceta z 34 letnią praktyką i nie był w stanie dać nawet z grubsza przybliżonej diagnozy. Powiedział , że u mnie to raczej kwestia osobowości.Moje niby ataki to nawet nie kwestia strachu, strachu nie ma w nich prawie wcale.Pojawił sie dopiero potem jak zacząłem na siebie uważać.Jak czytam ,że możecie czytać referaty :lol:, kosmos.Podobnie chyba mają ci co sie czerwienią.U mnie generalnie w ogóle nie liczy sie moje samopoczucie czy przeżycia wewnętrzne,bo nawet nie trzęsą mi sie ręce nie poce sie i nic z tych rzeczy,ważne jest tylko to co widzą inni, ma ktoś podobnie?
Offline
Posty
148
Dołączył(a)
04 cze 2006, 17:10

przez Mahadevi 04 cze 2007, 06:57
Hej Wojtku, a opowiedz cos więcej o swoich dolegliwościach, historii swojego zaburzenia, choroby? Pomyśl tez o korzystaniu z usług innych psychologów, sama tak robiłam. Niektórzy twierdzili, że jestem nadwrażliwa, a niektórzy że to zaawanswoana nerwrica natręctw albo nerwica lękowa, narescie jednak uświadomiłam swobie że mam fobie społeczną (unikanie kontaktów z ludźmi ponad 2 osoby) albo osobowość unikającą/lękliwą. Warto iść też do psychiatry lub psychoterapeuty, pozukac takie , który robić tradycyjną psychoanalize cofajac się do wczesnego dzieciństwa.
Opowiedz o sobie więcej :P
"I am resigned to this wicked fucking world, on its way to hell, the living are dead and I hope to join them too..."
Marilyn Manson
Offline
Posty
153
Dołączył(a)
11 maja 2007, 19:20
Lokalizacja
Gdynia

przez wojtek_112 04 cze 2007, 15:01
Sam nie wiem jak mam to opisać.Poprostu jest to reakcja, zawstydzenie ,zmieszanie nie wiem.Z tym że przybiera ono wielkie rozmiary , lub tak mi sie wydaje.Z tym że w moim przypadku jest to "strzał w dziesiątke", przez całą podstawówke takie ,lub podobne zachowanie były "tempione" i wyśmiewane .Czesto zdażało sie ,że w gronie kolegów jak jeden gdzieś wychodził, po przyjściu reszta sie nie odzywała gapiąc sie na niego, lub sie śmiała ,chodziło o to rzeby sie zmieszał lub zawstydził.Taka głupia zabawa, jak sie udało wszyscy sie śmiali,spotykało to każdego i różnie sobie z tym ludzie radzili.Tyczyło sie to również nauczycieli i ich reprymend i innych sytuacji.Poprostu było to okazanie jakiejś słabości coś w tym stylu.I te teraz moje niby reakcje, są podobne, z tym że jak wcześniej prawie nie wystempujące tak od czasu pujścia do liceum nagminne i z byle powodu.Nie są to tylko takie reakcje , wiąże sie to z wielkim wewn napięciem.Jakby mnie ktoś w tym stanie spytał 2+2? musiał bym sie zastanowić zanim bym odpowiedział.I chyba sama reakcja nie większego znaczenia, bo musi mieć ona jakiś ładunek symboliczny ,szerszy kontekst.Nie będe już pisał jakie miałem pomysły odnośnie tego :lol: , ale dla mnie jest to osobisty kosmos.To by było tyle.
Offline
Posty
148
Dołączył(a)
04 cze 2006, 17:10

przez Mahadevi 04 cze 2007, 19:50
Wojtku, na pocieszenie powiem Ci iz myślę że naprawde ogrom ludzi z forka może ci pozazdrościć. Jesteś w bardzo dobrej kondycji psychicznej, bardzo możliwe że jesteś po prostu skrajnie niesmiały i wrażliwy i to wszystko. Ja oprócz tego strasznie się pocę, czerwienie na buzi i trzęsę, czasem nie mogę oddychac itp :cry:
No i mam fatalnie niską samooceńę... Uważam się za gorszą i popadam w straszne dłoki, miałam 2 depresje...
Miąłam koszmarne dzieciństwo... Byłam bita, wyzywana i grożono mi wariatkwem...To w ramach pocieszenia... Chyba...
Sądzę, że powinienes zastanwoić się nad dobrym psychologiem i treningiem autosugestywnym czyli podudowaniem własnej tożasmosci, dowartościowaniem swojego Ja... Jest wiele pomocnej literatury, poczytaj "zakochaj sie w sobie" Ewy Folley, potrenuj medytacje lub inne metody Wshodu.
No i Zawsze możesz z nami ppogadać, poradzić się, wymienić się doświadczeniem...
3mkaj się kolego !!
"I am resigned to this wicked fucking world, on its way to hell, the living are dead and I hope to join them too..."
Marilyn Manson
Offline
Posty
153
Dołączył(a)
11 maja 2007, 19:20
Lokalizacja
Gdynia

przez mrs bug 04 cze 2007, 20:22
Witajcie. Ja (nie będę oryginalna) również cierpię na fobię społeczną. Najbardziej boję się rzecz jasna wystąpień publicznych. Oprócz wcześniej wymienionych przez Was objawów, przy zdenerwowaniu dostaję jeszcze wyspyki na rękach i szyi. Jest to strasznie krępujące, bo nie dość, że przy referowaniu mam telepawkę i łamie mi się głos, to jeszcze wyglądam jakby mnie pogryzł jakiś wściekły owad. Nie wiem, może ktoś już o tym wcześniej pisał i niepotrzebnie głowę zawracam.
Jest jeszcze coś, co przekreśla moje szanse na wyjście z fobii społecznej. Mam straszne wyrzuty sumienia, jeśli uda mi się czegoś dokonać, obwiniam się, że cieszę się z jakiegoś "sukcesu". Boję się, że coś lub ktoś ukarze mnie następnym razem. Kiedy rozmawiam z kolegami, czasami nawet się śmieję, ale potem mój stres przed przemówieniem dodatkowo wzrasta, bo czuję się taka bezczelna, głupia, nieskromna - jak mogłam być taka pewna siebie i śmiać się z czegoś, skoro jestem taki zerem i stoję tam pośrodku trzesąc się.
Czytając Wasze wypowiedzi robi mi się naprawdę raźniej. Widzę, że tutaj ludzie pomgają sobie w rozwiązywaniu problemów, a nie jak to w życiu często bywa zastawiają na siebie pułapki.
I want to wake up in your white, white sun
I want to wake up in your world with no pain...
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
28 maja 2007, 16:10

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 5 gości

Przeskocz do