Fobia społeczna!

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez lady*k 28 maja 2007, 16:13
Bad Girl, miałam to samo:/ Odnoszę wrażenie, że po prostu nie potrafiłam być dzieckiem.. Nigdy się nie bawiłam z rówieśnikami i do teraz takie rzeczy mnie nie bawią..
>>>Niech z szyb zostanie pył..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
53
Dołączył(a)
26 kwi 2007, 21:20
Lokalizacja
Ostrów Wlkp.

przez Nevada 28 maja 2007, 16:14
daj spokój, we mnie na siłę wstrętne baby wlewały zupę mleczną a ja się nią dławiłam i rzygałam! sama siedziałam bo dzieci były agresywne, babiszony mi mówiły, że mnie zamkną w schowku na leżaki, jak sie nie będę z nimi bawić...

podstawówka szkoda gadać. dopiero w liceum było już normalnie, a to tylko dlatego, że patrzyli na mnie jak na niebezpiecznego swira którego należy sie bac.
nie pomagam na pw.
nie pomagam w ogóle.
Offline
Posty
266
Dołączył(a)
02 paź 2006, 00:57
Lokalizacja
Horyzont Zdarzeń

Avatar użytkownika
przez Bad Girl 28 maja 2007, 17:31
No tak... mnie też straszyli że wyniosą mnie do sali z dwu latkami i tam będe siedziała... po za tym zawsze się bałam, że nikt po mnie nie przyjdzie. i przez pięć godzin codziennie żyłam w strachu.
najbardziej nie lubiłam chodzić na boisko... bo nie miałam nawet z kim sie bawić i siedziałam zawsze sama a inni sie wygłupiali.
zastanawiam sie też, czy to rzeczywiście nie miało w jakiś sposób wpływu na to jacy teraz jesteśmy.
gdybym wiedziała, że mam nerwice od dzieciństwa to od razu zaczeła bym sie leczyć ;) tylko że wszyscy uważali, że jestem normalna...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
349
Dołączył(a)
25 lut 2007, 13:46
Lokalizacja
Poznań

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Antropofobia ??

przez mrs bug 28 maja 2007, 18:21
Najbardziej boję się... ludzi. Ich reakcji na moje zachowanie i wygląd. Wolę samotność od przebywania w ich towarzystwie. Mam 18 lat i nie wiem co z tym zrobić. Nie potrafię wystepować przed klasą, swobodnie wypowiadać się. Kiedyś myślałam nawet o samobójstwie, jednak dzisiaj wiem, że to za bardzo zraniłoby moich bliskich. Są momenty w których nie mogę powstrzymać płaczu. Czy to się kiedyś skończy? Czy poradzę sobie z tym sama (może to z wiekiem przechodzi?), czy muszę iść do psychologa? :/
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
28 maja 2007, 16:10

przez Pstryk 28 maja 2007, 18:42
MrsBug myślę, że dobrze będzie jeśli pójdziesz do specjalisty. Czujesz sama, że coś nie tak i z powodu Twoich lęków jesteś osamotniona. Dość już czekania, aż samo przejdzie!
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez Bad Girl 28 maja 2007, 20:09
Fobia społeczna... wiem coś o tym.
idz do specjalisty, nie ma sensu tak dalej sie męczyć.
życie jest za krótkie...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
349
Dołączył(a)
25 lut 2007, 13:46
Lokalizacja
Poznań

przez mrs bug 28 maja 2007, 20:09
I tak chyba nie pójdę... Nie mam takiej możliwości. Nie chcę robić kłopotu innym, już i tak mają za dużo zmartwień z mojego powodu. W każdym razie dzięki za radę :)
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
28 maja 2007, 16:10

przez tom23 28 maja 2007, 20:47
Dziwne że to jeszcze pamiętacie.Ja tylko do zerówki chodziłem i z tego co pamiętam to najczęściej byłem sam.Ostatnio się rodziców spytałem co robiłem jak miałem kilka lat czy bawiłem się z innymi a oni powiedzieli że prawie zawsze przebywałem z dziadkami którzy mieszkają tuż koło mojego domu i prawie w ogóle nie wychodziłem do znajomych.Teraz jest podobnie.
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
09 maja 2007, 22:30
Lokalizacja
Piła

przez marmarc 29 maja 2007, 08:28
wygląda na to jakbyśmy mieli od urodzenia zaburzony "instynkt stadny". A ponieważ człowiek musi się rozwijać w stadzie (albo mówiąc bardziej naukowo - w relacjach z innymi), nasz rozwój nie mógł być poprawny.
Pytanie tylko czy mieliśmy na to szanse - czy gdyby znająca się na rzeczy przedszkolanka, czy rodzice, byli w stanie to skorygować w jakiś sposób? może dziś nie mielibyśmy tych wszystkich problemów. A może my mamy jakąś lekką formę autyzmu czy czegoś takiego...? Potem życie zmuszało nas do "nadrabiania zaległości", ale polegało to na tym że poprzez obserwację innych staraliśmy się dostosowywać do otoczenia, na ile starczało nam sił i odwagi.
No i pytanie dlaczego ten "instynkt stadny" mamy zaburzony? Z czego to wynika? Czy to był tylko silny lęk przed grupą?
Mam jeszcze taką myśl - w oparciu o co powstają metody wychowywania 3-5 letnich dzieci? Przecież większość ludzi nie pamięta nic lub prawie nic z tego okresu - za wyjątkiem nas, dla których pobyt w przedszkolu był pewnie traumą porównywalną z przeżyciami wojennymi czy czymś takim.

I jeszcze mam myśl - najtrudnej było w przedszkolu - bo wchodziliśmy w temat, potem było coraz lepiej, aż do wchodzenia w dorosłość - tu zwykle przychodzi największe "załamanie". Mam roboczą teoryjkę, że może wejście w dorosłość, oznacza na tyle dużą zmianę warunków, że "stare" sposoby na przetrwanie nie wystarczają, a człowiek już trudniej się uczy i dostosowuje, stresy są silniejsze itp więc trudniej nam sobie z tym poradzić- tak na roboczo coś wymyśliłem. Zastanówmy się razem.
Offline
Posty
388
Dołączył(a)
27 gru 2005, 12:28

przez tom23 29 maja 2007, 09:12
Ja nie chodziłem do przedszkola a bardzo mało pamiętam jak miałem 6 lat.
Jeśli chodzi o te zaburzenia to wytłumaczenie u mnie jest proste co już zresztą pisałem.
Zamiast do kolegów to chodziłem do dziadków bo mieszkają tuż koło mnie.
A potem w szkole było tylko gorzej.
Sądzę że jakbym wtedy przebywał z kolegami zamiast z dziadkami to bym się inaczej zachowywał.
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
09 maja 2007, 22:30
Lokalizacja
Piła

Avatar użytkownika
przez lady*k 29 maja 2007, 13:26
marmarc zgadzam się z tobą. Ja też spędzałam czas z dziadkami, moi rodzice byli o to źli. Babcia ostatnio powiedziała mi że wiedziała że tak się stanie, napominała moich rodziców żeby zmienili podejście do mnie i do moich sióstr (po których myśli zawsze było) ale nic to nie dawało.. Tylko ci mieli z tym wszystkim problemy pamiętają przedszkole.. Można dojść do jeszcze jednego ważnego wniosku: po dzieciach widać, że w przyszłości mogą mieć problemy, więc najlepiej szybko zacząć działać, bo wszyscy wiemy że nasze życie nie jest za przyjemne..
>>>Niech z szyb zostanie pył..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
53
Dołączył(a)
26 kwi 2007, 21:20
Lokalizacja
Ostrów Wlkp.

przez tom23 29 maja 2007, 13:38
U mnie nikt nie wie albo nawet nie przyjmuje tego do wiadomości że coś jest nie tak.Ja sam też tego nie przyjmowałem do wiadomości.Po prostu było mi obojętne co inni o mnie myślą.
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
09 maja 2007, 22:30
Lokalizacja
Piła

Avatar użytkownika
przez lady*k 29 maja 2007, 14:02
U mnie też nie przyjmują, a może zwyczajnie mają to gdzieś.. Zdrowi nie zrozumieją..
>>>Niech z szyb zostanie pył..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
53
Dołączył(a)
26 kwi 2007, 21:20
Lokalizacja
Ostrów Wlkp.

przez marmarc 29 maja 2007, 14:21
1. przedszkole na pewno nie jest warunkiem koniecznym do tego, żeby w życiu nie odczuwać leków społecznych - z pewnością wiele osób nie chodzących do przedszkola doskonale radzi sobie w życiu.

2. wielu z nas, z lękami społecznymi, przyznaje że pobyt w przedszkolu zapamiętali jako coś strasznego, i że nie potrafili się zintegrować z grupą

3. przyczyną problemów wymienionych w pkt 2 były silne lęki i chyba jakiś "niedorozwój" w tym zakresie w stosunku do rówieśników, co by oznaczało , że fobia społeczna to albo coś wrodzonego albo nabytego w pierwszych 3-4 latach życia.

4. czy przebywanie w przedszkolu, niejako na siłę, pod przymusem, z tym bagażem codziennych przykrych przeżyć, leków, jadłowstrętu i nie wiem czego jeszcze - czy to jakoś pomogło przystosować się do życia pomimo leków społecznych? Jeśli alternatywą miałaby być całkowita izolacja od innych dzieci, 4 ściany i telewizor, to może coś to dało, na zasadzie "co mnie nie zabije..." - szkoła podstawowa nie była już tak dużym szokiem.
Ale ostatecznie i tak trafiliśmy na forum nerwica.com.
Offline
Posty
388
Dołączył(a)
27 gru 2005, 12:28

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 30 gości

Przeskocz do