Fobia społeczna!

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Fobia społeczna!

Avatar użytkownika
przez PJT 22 paź 2013, 18:10
studiuje na politechnice gdańskiej i jest ciężko, ale tak jak ludzie pisali trzeba sobie radzić. ja daje rade
Restate my assumptions: One, Mathematics is the language of nature
I know the pieces fit.
Avatar użytkownika
PJT
Offline
Posty
5592
Dołączył(a)
01 paź 2013, 12:19

Fobia społeczna!

przez CórkaNocy 22 paź 2013, 18:15
zrobiłam sobie test na fobię:
o k***a
Twój wynik to:
48 (lęk) + 30 (unikanie) = 78

co go zrobię jest coraz gorzej, w sierpniu jeszcze wychodziło, że nie mam fobii, a teraz idzie wynik coraz wyżej
jak widać lek u mnie dominuje, unikanie mniej, unikam kiedy coś jest dla mnie bardzo stresujące, na co dzień staram się walczyć z wiatrakami, bo fobia tylko się nasila
kiedyś wenla skasowała mi lęk społeczny, teraz już tak nie jest, jest coraz gorzej, chyba czas przejść na paro, tylko objawy odstawienne i początkowe pogorszenie na paro :(

komuś pomogła paro bardzo na lęki?
CórkaNocy
Offline

Fobia społeczna!

przez CórkaNocy 22 paź 2013, 18:17
ja już przez fobię i depresje sobie raz nie poradziłam mimo że walczyłam jak się dało, starałam sięi zależało mi jak nigdy w życiu, nie mogłam przeskoczyć siebie :(
CórkaNocy
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Fobia społeczna!

przez lolil 22 paź 2013, 18:39
Ja mam fobię społeczną i powiem tak: w tych sytuacjach co zauważyłam że fobia mi się pogłębiała (np. gdy poszłam do pracy) to rezygnowałam z tego. Zdrowie było dla mnie ważniejsze. Np. też pewne spotkania z większą grupą ludzi powodowały u mnie bardzo duży lęk, dochodziły do tego objawy somatyczne i również zrezygnowałam. ALE ja w tym czasie chodziłam na terapię i w MOIM przypadku po rozmowach z terapeutą doszłam do wniosku że nie warto narażać swoje zdrowie, tym bardziej że miałam możliwość aby z tego wszystkiego zrezygnować.
Z kolei studia to często była dla mnie masakra. Po pewnym czasie zrezygnowałam (ale nie z powodu fobii). Teraz wróciłam na studia, ale po przejściu terapii i jest bardzo dobrze. Prawie w ogóle nie czuję lęku przed ludźmi, czasami tylko, dobrze mi się z nimi rozmawia itd.
Podsumowując- wg. mnie aby coś nie skończyło się bardzo źle (pogłębieniem fobii i innymi przykrymi sytuacjami) trzeba być na to gotowym- tak jak ja jestem teraz gotowa na studia. Ale tak było w moim przypadku. U Ciebie może być inaczej. Dlatego ja bym na Twoim miejscu poszukała pomocy u specjalisty- co on o tym sądzi. Bo na studia zawsze możesz wrócić za jakiś czas. Tylko ważne żeby wtedy przez ten czas próbować w jakiś sposób walczyć z fobią, najlepiej pod okiem specjalisty. Bo czasami nie unikanie sytuacji lękowych dużo daje (ale powoli, małymi kroczkami). Trzymaj się, pozdrawiam!
Offline
Posty
120
Dołączył(a)
23 sty 2013, 17:26

Studia a fobia społeczna i lęki

Avatar użytkownika
przez linka 22 paź 2013, 18:41
Dacie radę towarzysze :great:
Mnie NL dopadła w najostrzejszej formie na w połowie 3 roku, więc jak nic na półmetku, później był niezły kibel, leki, terapia, lęki przeplatane z absolutną obojętnością, sesje, kolokwia ( a dodam, że na moim kierunku, przez całe pięć lat miałam tylko dwa pisemne egzaminy :-| - reszta o zgrozo ustne ) - bywało lepiej, bywało gorzej, już sama nie wiem czego więcej, do tego dochodziły dojazdy - godzina w jedną stronę busem. Yh... mało razy ze stresu rzygałam przed zajęciami, jechałam na uspokajaczach, antydepresantach i całej gamie ziołowych cukierasów dostępnych w aptece..... ale wydaje mi się, że warto. Po pewnym czasie człowiek powolutku się przyzwyczaja do pewnego rodzaju stresu i on troszkę powszednieje ;)
Fajnie mi tam było :)
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Fobia społeczna!

Avatar użytkownika
przez Siding Spring 22 paź 2013, 19:07
Wspołczuje Ci Corkanocy. Wiem z innych postów, ze starasz sie...robisz co mozesz, nie poddajesz sie, wychodzisz do ludzi i to najwazniejsze. Masz swoje plany ktorych pewnie nie mozesz do konca zrealizowac bo choroba we wszystkim ogranicza Cie. To niesprawiedliwe, ze dany czlowiek może miec potencjal , żeby osiagac tyle co inni ale jest takie coś co na kazdym kroku stara sie go hamować...Życze Tobie , żebys w koncu znalazla lekarstwo na swoje problemy i mogła wyjśc z tego.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3305
Dołączył(a)
20 mar 2012, 12:56

Fobia społeczna!

przez feniks1123 22 paź 2013, 19:57
Fobia społeczna jest niczym innym jak nadwrażliwym interpretowaniem zaistniałych sytuacji na podstawie własnych lęków wewnętrznych. Wpływają na to negatywne przekonania a właściwie negatywne konstrukcję emocjonalne. W momencie kiedy złamiesz konstrukcję wyeliminujesz fobię czy lęk społeczny.
Zapraszam do przeczytania artykułu: http://transformacja-umyslowa.blogspot.com/2013/10/niesmiaosc-jak-sie-pozbyc.html
Pasjonat w dziedzinie: Rozwój osobisty, transformacja i ewolucja osobowa.
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
22 paź 2013, 19:35
Lokalizacja
Polska

Fobia społeczna!

przez CórkaNocy 22 paź 2013, 22:59
lubudubu, dzięki wielkie za ciepłe słowa :) przynajmniej ktoś anonimowy może mi napisać coś pozytywnego, bo niestety najbliższa rodzina nie traktuje mnie najlepiej i to mi nie pomaga, wręcz gdy czynię jakieś kroki do przodu, potem zaczynam znowu uciekać i wracam do punktu wyjścia, a przyjaciół nie mam, nie mam kogoś komu mogłabym szczerze się wygadać, dlatego też m.in. piszę tu

czasami sama się sobie dziwię, że dalej jestem na tym świecie, bo właściwie mało sensu widzę w takim bytowaniu, wegetacji, wiecznej walce z samą sobą, takiej nieustannej, bo niektórzy po jakimś czasie przyzwyczajają się do kogoś i lęk im się zmniejsza, u mnie to nawet bywa odwrotnie, jak zaczynam kogoś bliżej poznawać to uciekam, panikuję, lęk jest koszmarny, ale to przez to, że bardzo boję się bliżej komuś zaufać, bo wiele osób mnie w życiu zraniło
ale jakoś tak chyba mam gdzieś małą cząstkę nadziei, nie liczę, że kiedyś wyzdrowieję, tylko że mój stan będzie w miarę dobry, nie zaburzający wszystkiego
poza tym w pewnym momencie stwierdziłam, że i tak prędzej czy później umrę, a nie będę tego przerywać w tej chwili, bo jak przeżyję swoje życie tak przeżyję, nawet jeśli będzie marne, spędzone w samotności, to jednak raz na jakiś czas będą chwile szczęścia, ''pocieszam się'', że niektórzy mają nieraz jeszcze gorzej i żyją, nawet wegetując i nie będąc zadowolonym ze swojego życia, jakoś sobie tam żyją z dnia na dzień
a nie odbieram sobie szansy, staram się dawać z siebie wszystko, nawet podniosłam się po niezłej porażce, gdy na początku studiów należałam do najlepszych a potem zjechałam do kogoś kto zupełnie nie kontaktował, potrafiłam siedziec przez 1,5 godziny na kolokwium i nie być w stanie nic napisać, bo taką miałam pustkę w głowie, albo wychodzić z zajęć, bo miałam takie lęki, że nie mogłam dłużej tam siedzieć. Ale teraz zmieniłam studia, zamknęłam tamten etap i mam znowu nadzieję (?), że może jednak się wreszcie uda, że się nie poddam, wygram tą ciężką walkę, chociaż po części.
Nie chcę już piątek, czwórek, wystarczy mi tylko zdanie, byleby znowu tego nie spieprzyć.

Chodzę póki co na wszystkie zajęcia, mimo że rano budzę się z paniką i wychodzę ze strachem, idę. Nawet jak w trakcie zajęć czuję, że panikuję, nie wychodzę, bo staram się to przetrzymać, uspokoić samą siebie, że nic mi nie będzie. Staram się ''kontaktować'' nawet jak jestem bardzo zmęczona od rana, notować i uczyć się w domu. Boję się tylko bardzo, że znowu nie wyjdzie i cała praca pójdzie na marne...ale czas pokaże jak będzie
chciałabym wyjść na ludzi, móc kiedyś być zadowolona, że coś jednak osiągnęłam

Poza tym staram są dni kiedy izoluję się od ludzi, nie chcę z nikim rozmawiać, ale i tak staram się nie robić z siebie takiego odludka jak do niedawna. Odważę się raz na jakiś czas z kimś spotkać, mimo że nieraz cały dzień jestem w strachu, bo wierzę, że może kiedyś ten strach przejdzie, że będzie tak w miarę normalnie :(


A Ty chyba masz negatywny stosunek do paroksetyny? Lekarz mi ją doradził na fobię s., ponoć ona miażdży fobię, ale boję się senności, bo wiesz, studia wymagają ode mnie systematycznej pracy, koncentracji na zajęciach, zapamiętywania czegoś. Więc nie chciałabym się zamienić w zombie gapiące się w jeden punkt. Ale chyba nie jest na niej aż tak źle? W porównaniu z wenlą dużo bardziej muli?
Do wyboru mam jeszcze olanzapinę :/ ponoć w USA leczą tym nawet fobie, ale chyba mulić to bardziej muli i otumania niż paro.
Ciężka sytuacja. Mam problemy z podejmowaniem decyzji.

-- 22 paź 2013, 23:00 --

o cholerka, znowu się rozpisałam, jak ja tak mogę robić.
CórkaNocy
Offline

Fobia społeczna!

Avatar użytkownika
przez Siding Spring 22 paź 2013, 23:12
Pisz ile chcesz, mi to nie przeszkadza. Szybko czytam więc taki post to jak mrugnięcie okiem 8).

Dobrze, że walczysz, chociaz nie masz sobie nic do zarzucenia. Robisz co możesz, a przeciez człowiek nie przeskoczy siebie samego, prawda?

Sam myślałem co by rzeczywiscie moglo Tobie pomoc ale skoro uczeszczasz na psychoterapie, bierzesz leki i to w roznych kombinacjach to ja muszę przyznac , ze nie wiem co innego mogloby pomoc. NA pewno jest jakis sposob, ale jeszcze go nie znalazlas. Ważne , że nie poddałas sie i chodzisz na zajęcia. To z pewnoscia duzy plus.

Wiesz...co ja moge powiedziec o paroksetynie...Każdy przypadek jest inny...ja nie mam w sumie jakis silnych lękow....raczej problemy osobowościowe , nawet nie raczej ...ja je mam ;)

Na mnie wszystkie ssri działaja bardzo schematycznie i podobnie. Pierwszy miesiac brania pobudzenie naprzemian z sennoscia do tego gonitwa myśli...(plus zaburzenia ze strony ciala typu bole miesnie, problemy ze wzrokiem) . W miare uplywu czasu pobudzenie ustępuje miejsca sennosci i rozleniwieniu do takiego stopnia , że moge polozyc sie spac o 17 wieczorem i spac do 14 nastepnego dnia. Nie sądze, że mozna nazwac to dzialaniem antydepresyjnym raczej tlumiacym i zobojetniajacym.


Ale prawda jest dosyc powszechna w temacie parokseytny....ona najczesciej powoduje sennosc i rozleniwienie i apatie. W ogole antrydeprsyjne dzialanie ssri wzialbym w duzy znak zapytania...Czy jest tu mowa o faktycznej poprawie nastroju, takiej zdrowej motywacjii, satysfakcji z zycia? Chyba nie tędy droga. Ale skoro są takie leki to znaczy , ze jest grupa docelowa której one pomagaja



hehe mialo byc krotko:P
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3305
Dołączył(a)
20 mar 2012, 12:56

Fobia społeczna!

przez CórkaNocy 22 paź 2013, 23:33
lubudubu, no tak, niektórym wystarcza taki ''chillout'' a inni chcą od życia trochę więcej.
teraz nie zależy mi aż tak na tym, żeby mieć energię na imprezy, śmiać się czy cieszyć ze wszystkiego, miewałam już tak po lekach typu wellbutrin, ale bycie na takich pobudzaczach kończyło się dla mnie lękową bombą jak obecnie, więc nie chcę do nich powracać, bo co mi przyszło po tym byciu żywą
CórkaNocy
Offline

Fobia społeczna!

Avatar użytkownika
przez Siding Spring 22 paź 2013, 23:37
No ja mam zaburzenia osobowosci , więc moge miec powera po lekach ale zwykle nie przeklada sie on specjalnie na życiowe osiagniecia tylko marnotrawienie go na głupotach. Mi jak do tej pory żadne leki nie zmienily podejscia do życia...tym bardziej nie zmniejszyly dystansu do innych i do otoczenia jakie nakłada moja chora psychika.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3305
Dołączył(a)
20 mar 2012, 12:56

Fobia społeczna!

Avatar użytkownika
przez Ferdynand k 23 paź 2013, 15:02
dopaminowce sa na f społ ii koncentrację metylofenidat, selegilina
Avatar użytkownika
Offline
Naczelny Użyszkodnik
Posty
8617
Dołączył(a)
15 maja 2012, 18:32
Lokalizacja
ćwiartki 3/4

Fobia społeczna!

przez feniks1123 23 paź 2013, 20:28
lubudubu napisał(a):No ja mam zaburzenia osobowosci , więc moge miec powera po lekach ale zwykle nie przeklada sie on specjalnie na życiowe osiagniecia tylko marnotrawienie go na głupotach. Mi jak do tej pory żadne leki nie zmienily podejscia do życia...tym bardziej nie zmniejszyly dystansu do innych i do otoczenia jakie nakłada moja chora psychika.


Leki nigdy nie rozwiążą problemu ponieważ w takich okolicznościach działają symptomatycznie podobnie jak alkohol czyli tłumią negatywne emocje a kiedy przestają działać następuję jeszcze większa frustracja. Problemem są te negatywne emocje. Dla przykładu chcesz rozpocząć rozmowę z drugą osobą natomiast negatywne przekonania i destrukcyjne konstrukcje emocjonalne na to Ci nie pozwalają a to że weźmiesz tabletki czy sięgniesz po alkohol aby poczuć się z tym lepiej nie ma znaczenia, problem pozostaje ciągle ten sam.
Pasjonat w dziedzinie: Rozwój osobisty, transformacja i ewolucja osobowa.
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
22 paź 2013, 19:35
Lokalizacja
Polska

Fobia społeczna!

Avatar użytkownika
przez Siding Spring 23 paź 2013, 20:32
Czyli pozostaje psychoterapia? W sumie to chyba własnie to ona powinna grać pierwsze skrzypce , jeżeli chodzi o "leczenie" zaburzeń osobowości....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3305
Dołączył(a)
20 mar 2012, 12:56

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 31 gości

Przeskocz do