Fobia społeczna!

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Fobia społeczna!

Avatar użytkownika
przez mark123 19 wrz 2013, 05:15
kamilwin napisał(a):Musisz popracować nad pewnością siebie i uwierzyć w to, że jesteś wartościowym gościem.

Aby uwierzyć, że jest się wartościowym, to najpierw trzeba być wartościowym, a ja nie jestem.

Rebelia napisał(a):Raz nawet jedno dziecko szło przede mną z ojcem, zerkało w moją stronę, żeby w końcu z impetem przystanąć i krzyknąć "ty stara babo!" 8)

Dzieci, które nie potrafią się odpowiednio zachowywać, to mnie dodatkowo wkurzają.

milady napisał(a):Ja się czasem czuję, jak ktoś wrzucony w moje ciało bardzo przypadkowo. Jak obcy. Wszystko przez lata robi nie tak, począwszy od koordynacji ruchowej, przez czynności manualne, zdolności umysłowe i w końcu umiejętności społeczne

Ja się czuję jak kosmita. Jak na razie jeszcze nie spotkałem nigdzie osoby tak dziwnej, jak ja.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10121
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Fobia społeczna!

Avatar użytkownika
przez koszykova 20 wrz 2013, 03:12
milady, u mnie zadają, ale konkretni wykładowcy. Rozumiesz zapewne, że na tych wykładach jestem "baaaaaaardzo" często ;)
Umiłowanie mądrości.
_____
INTJ
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1108
Dołączył(a)
22 mar 2013, 19:23
Lokalizacja
śląsk

Fobia społeczna!

przez milady 21 wrz 2013, 12:55
koszykova, ajajaj. Tyle dobrze, że wykłady generalnie są nieobowiązkowe i rzadko kto potrafi "udupić", za przeproszeniem, za niechodzenie na nie.. A jak jest u Ciebie na ćwiczeniach? Często Cię o coś pytają?


Swoją drogą to ja wczoraj nie potrafiłam wrócić do domu (bałam się drogi, of course), bo byłam u fryzjerki, zrobiła mi z mojego włosia do ponad połowy pleców boba do brody, no i jak szłam i czułam na sobie spojrzenia ludzi to sobie bardzo wkręcałam, że wyglądam paskudnie... i dalej tak sądzę w sumie. w dodatku spotkałam moją koleżankę z LO w sklepie potem (nie spodziewałabym się kurka że tam kogos spotkam... aaa) oczywiście cześć nie było tylko się gapiła z koleżaneczką.
Dzisiaj jest ten dzień, w którym mam ochotę zakopać się pod koc z gazetami historycznymi i nie pokazywać się światu.
Offline
Posty
380
Dołączył(a)
03 wrz 2012, 12:31
Lokalizacja
_______

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Fobia społeczna!

Avatar użytkownika
przez koszykova 23 wrz 2013, 03:09
milady, tak, ale wkurza mnie to, że nie mogę posiedzieć na ciekawym wykładzie, siąść bliżej tablicy, bo sie po prostu stresuje. Na ćwiczeniach hmm... czasem biorą do tablicy żeby coś policzyć albo coś narysować - zależy od przedmiotu. Wszystko zależy od wykładowcy, no i w mniejszych grupach jest luźniej. Ale i tak stres odczuwałam największy w laboratorium, tam często chodzili, pytali co robimy, stali i patrzyli :?

Co do tych wykładów to u mnie sprawdzają często obecność. Kiedyś radośnie przyszłam na wykład to gościu akurat oceniał postęp w projekcie (moj postęp wynosił 0, bo nie byłam ani razu na zajęciach z powodu choroby) - wyczytał moje imie i nazwisko, no i trzeba bylo wstać przy 100 osobach, a ja w ostatniej ławce - takich akcji nienawidze. Nawiązując do tematu studiów.... Brakuje mi paru wpisów i bede musiała osobiście po nie iść :zonk: przeżywam to cały weekend, nie mogę spać.

Odnośnie wyglądu to też mam takie jazdy. Ja w ogóle staram się nie wyróżniać i nic nie zmieniać w wyglądzie. Ta schiza, że wszyscy patrzą i komentują - wszystko jedno czy dobrze wyglądam czy źle.
Umiłowanie mądrości.
_____
INTJ
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1108
Dołączył(a)
22 mar 2013, 19:23
Lokalizacja
śląsk

Fobia społeczna!

przez Autodestrukcja 23 wrz 2013, 03:16
wow.
Hmm spośród 7 mld ludzi żyjących na tej planecie, 40 mln w Polsce, ok stu (?? ) na sali wykladowej, bardzo niewielu tak na prawdę interesuje czy jesteś fajna czy nie... mądra czy nie.. i tak dalej. Może ciężko czasem odwzajemnić tą obojętność :)
Autodestrukcja
Offline

Fobia społeczna!

Avatar użytkownika
przez littleMi 23 wrz 2013, 16:17
Witam Was wszystkich :)
Jeszcze się tu nie odzywałam a w sumie to temat tego wątku jest mi chyba najbliższy. Całe życie myślałam, że jestem po prostu nieśmiała. Stosunkowo niedawno dowiedziałam się o istnieniu fobii społecznej. Bardzo się staram normalnie żyć w społeczeństwie. Jest mi strasznie ciężko. Często przez to, że tak bardzo się staram (np. zagaduję kogoś), potem jestem tak wypompowana z energii, że czuję potrzebę rozluźnienia się alkoholem. O tym pisałam w innym wątku, nie chcę się tu na tym skupiać. W każdym bądź razie, staram się i staram wciąż, ale ciągle jest mi ciężko. Jestem studentką, więc kontakt z ludźmi mam codziennie, zresztą mam mieszkać z 4 dziewczynami w mieszkaniu. Chcę, więc pójść do psychiatry, żeby dostać jakieś leki. To z kolei sprawia, że boję się, że nie będzie mi ich chciał przepisać. Czy to możliwe? Jak mam się zachować, czy od razu powiedzieć, że wydaje mi się, że mam fobię społeczną i, że chciałabym, żeby przepisano mi leki, czy po prostu opowiadać co się dzieje, a psychiatra sam wywnioskuje co zrobić?
Zbuduję czołg
Złożony z części dwóch
Z mej wiary w siebie i
Niezłomnej woli, by
Ten wielki czołg
Nigdy nie poddał się
Avatar użytkownika
Offline
Posty
89
Dołączył(a)
09 kwi 2013, 21:16
Lokalizacja
gdzieś pośród wielu innych

Fobia społeczna!

przez Mich4el 23 wrz 2013, 19:17
Witam, moje problemy na tle psychicznym ciągną się za mną od urodzenia, albo i od momentu kiedy zacząłem być świadomy tego co jest wokół mnie. Ale tak na dobrą sprawę wszystko się spotęgowało tuż po pójściu do szkoły średniej. Powodem był brak akceptacji ze strony rówieśników, który w mniejszym, lub większym stopniu doskwierał mi wcześniej, jednak dopiero właśnie wtedy, w szkole średniej miałem ciężko. Zacznijmy od tego, że na początku byłem przejęty, że nie mogę się odnaleźć w nowym towarzystwie, mimo, że wcześniej byłem raczej duszą towarzystwa. Osoby otaczające mnie czuły do mnie nie chęć, wprawdzie znalazłem kogoś z kim mogłem pogadać i nadal jest ta osoba z mojej grupie, to jakby ten minimalizm, niepowodzenie w zdobywaniu innych znajomości, kolegów przede wszystkim w mojej szkole sprawił, że popadałem powoli w marazm. Fakt, że trwało do dość powoli, ale wiadomo, że nie byłem świadom tego i nawet nie wiedziałem, że psychika może takie rzeczy powodować, byłem zielony w tej sferze. Otóż pewnego wieczora miałem dziwne symptomy związane z sercem: kołatanie, ból w klatce, niepokój, od razu pojechałem do szpitala. Tam mnie przebadano i nic takiego nie wykazało co mogło spowodować w/w objawy więc odesłano mnie do domu. Przez jakiś okres czasu było okej, czasem miałem jakieś dolegliwości. Dopiero przed 2.klasą, pod koniec sierpnia zacząłem mieć "jazdy", ból głowy, zaburzenia widzenia, osłabienie, brak nastroju i lęk. Wtedy to też nie byłem niczego świadom i przypisywałem te objawy do jakiejś poważniejszej choroby, przez co się bardziej nakręcałem. Już pewnego dnia się tak to skumulowało(byłem na skraju wyczerpania z koszmarnym lękiem), że znów zostałem pacjentem szpitala, tym razem jako, że już byłem przebadany. Postanowili zmienić metodę i dali mnie do psychologa. Psycholog stwierdził, że mam depresję nerwicową i powinienem się leczyć u specjalisty. Ja byłem raz po tym u psychologa, przepisał lek no i nawet nie brałem tylko nic sobie z tego nie robiąc dalej wiodłem swoje marne życie(szkola, dom-komputer, sen itd.). I miałem tam pojedyncze ekscesy, wtedy byłem uświadomiony już, że mam jakieś zaburzenia psychiczne i wynikające z tego objawy somatyczne. Pewnego razu zasłabłem w autobusie, którym podróżowałem do szkoły. No i odtąd odczuwam lęk przed każdym wyjściem ze szkoły, z tego lęku nie mogę niczego zjeść, już na samą myśl mnie cofa. W dodatku jestem zdemotywowany do działania. Po prostu swego rodzaju paraliż. Teraz za żadne skarby nie przestaje mi towarzyszyć i już nie tylko przed wyjściem do szkoly, albo gdziekolwiek między ludzi. Tak ludzie to wy mnie zniszczyliście, przez tyle czasu musiałem znosić te kpiny, obelgi z waszej strony, nie mogliście się zająć sobą... teraz mój uraz na psychice mnie dołuje. Najgorsze jest w tym wszystkim to, że nie jedząc chudnę, a to, że jestem bardzo chudy pogarsza sytuacje, bo mój wygląd sprzyja naśmiewaniu się ze mnie. Fakt, że miałem całe wakacje wytchnienia i moglem wtedy spokojnie jeść i ćwiczyć nie bardzo mnie zadowala, bo przytyłem zaledwie kg mimo ogromnych starań jakie w to wkładałem by teraz to wszystko zniweczyć. Koło się zamyka, a ja jestem uwięziony. Teraz jak i w wakacje jest konsultuje się z psychologiem. Psychiatra to już ostateczność bralem tyle leków, i większość mi tylko szkodziła, że wolę już się nie pakować w to. Kiedy minie ten koszmar?! Teraz jestem w 3 klasie technikum...
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
17 wrz 2012, 15:33

Fobia społeczna!

przez USE90 24 wrz 2013, 20:35
Czasami w momencie duzego stresu mam bardzo wstydliwy problem, strasznie sie trzese. A jak to u fobika, czasami ten stres pojawia sie w calkiem zwyczajnych sytuacjach (czyli obciach jeszcze wiekszy).

Jak mam na przyklad ekspozycje to zazywam propranolol i po problemie. Ale zazywam go tylko w okreslonych sytuacjach, bardzo rzadko. Nie chce sie faszerowac 24 godziny na dobe. A mnie czasami takie ataki trzesawki dopadaja w normalnych codziennych sytuacjach (ostatnie w poniedzialek, kilkunastosekundowa).

Jak sie tego problemu mozna pozbyc, tego bardzo wstydliwego problemu warto napisac (rety, to dzisiaj przezywam siare z poniedzialku). Prosze o rade!
Ostatnio edytowano 24 wrz 2013, 20:47 przez USE90, łącznie edytowano 1 raz
Offline
Posty
63
Dołączył(a)
02 sty 2012, 02:26

Fobia społeczna!

Avatar użytkownika
przez zima 24 wrz 2013, 20:38
USE90, wiem o co Ci chodzi. mialam tak samo. teraz taki epizod zdarza sie bardzo rzadko, ale to wina myslenia, tylko ze lepiej nad nim panuje. bierz leki.
specjalista ds. fobii społecznej, depresji i nerwicy.
propagator asertinu i trittico.
setralin [high speed resource] 200mg - 100 mg - 0 mg
trazodon [so good to back home] 75mg/ 0 mg
benzo one day dancer
live yourself.
watch, see your chances, live now.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2606
Dołączył(a)
17 mar 2013, 18:30

Fobia społeczna!

przez USE90 24 wrz 2013, 20:46
Moze zabrzmi to nie najlepiej, ale dobrze wiedziec ze nie jest sie jedynym fobikiem z problemem drzacych miesni. Czlowiek czuje sie odrobinke mniej dziwny ;)

zima, a jak nauczylas sie lepiej panowac nad myslami? Leki, terapia, moze autorefleksja?

P.S
Czyli twoim zdaniem bez regularnego zazywania lekow sie nie obedzie? :cry:
Offline
Posty
63
Dołączył(a)
02 sty 2012, 02:26

Fobia społeczna!

Avatar użytkownika
przez zima 24 wrz 2013, 20:59
USE90, tak, bo to jest cos nie tak w organizmie. nie powiem Ci ze znalazlam cudowny lek, bo jednak te epizody sie zdarzaja. zeby nauczyc sie panowac nad myslami najpierw trzeba pokonac emocjonalny chaos i leki sie sprawdzaja. minelo myslenie kompulsywne, duze napady lekowe i derealizacja, depresja i wybuchowosc tez.
sam mozesz zmieniac swoje mysli tak, az Ci to wejdzie w nawyk, ale najlepiej to robic przy minimalnej sile woli, ja myslalam o przekazie podprogowym. nie wierze psychologom. ani nie powierze im swoich sekretów, bo nie beda mieli pojecia o tym co mowie, poza tym ja ich po prostu nie powarzam. dawno temu bylam na roznych terapiach u roznych psycholi i naprawde to jest jedno wielkie gowno. jak chceesz sie rozwinąc i nie masz pomyslu co stoi na przeszkodzie to mozesz isc, ale jak masz powazny problem to nic Ci to nie da procz zmarnowanego czasu. mialam drzenia fobiczne twarzy- najgorsze co moze byc bo widac to cholernie- leki sprawiły poprawę - 80% tych drżeń ustało. uwazam ze to dobry wynik.

-- 24 wrz 2013, 20:00 --

no i zdarzaja sie naprawde sporadycznie- moge nad nimi panowac coraz bardziej.
specjalista ds. fobii społecznej, depresji i nerwicy.
propagator asertinu i trittico.
setralin [high speed resource] 200mg - 100 mg - 0 mg
trazodon [so good to back home] 75mg/ 0 mg
benzo one day dancer
live yourself.
watch, see your chances, live now.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2606
Dołączył(a)
17 mar 2013, 18:30

Fobia społeczna!

przez USE90 24 wrz 2013, 22:36
Jesli mam byc szczery, nie usmiecha mi sie "normalne" zycie na bazie brania lekow. Okresowo tak, ale docelowa na cale zycie... kurcze przeraza mnie to, mozliwe efekty uboczne, i ogolnie poczucie zaleznosci od cotygodniowego wyjscia do apteki.

Aktualnie i tak terapia odpada w moim przypadku (przez nerwice zawalilem troszke tamten rok studiow- brak stypenidum na ten rok i kilka przedmiotow do poprawy- wiec musialem w tym roku wybulic 2600 euro :bezradny: ), przed szukaniem pracy czuje niepokoj (fobia), takze na razie musze przebakac sie jakos do czerwca "domowymi sposobami". Potem zobaczymy, choc wydaje mi sie bede musial sprobowac terapii.

Stosunkowo silne objawy nerwicy czy moze tez fobii mam od (powiedzmy) 2004 roku, byc moze od koncowki 2003. Niee, bardziej poczatki 2004 roku. Tak czy inaczej, jest to prawie 10 lat zycia jak wiezien a ja nic nie zrobilem by z tego wiezenie wyjsc. Jedna wizyta u psychologa w publicznej to malo (dupne doswiadczenie, psycholog nie mily, itd., dlatego nie wrocilem, tym bardziej ze i tak sie nie wyleczysz jak wizyte masz co miesiac).

A jak to nic nie da? Hmm, nie wiem, moze zrewanzuje sie w taki czy inny sposob dupkowi ktory tak bardzo zrujnowal mi dziecinstwo i... zapewne reszte zycia (i tak juz nie bede mial nic do stracenia). Heh, ale to tylko takie niewinne rozwazania wynikajace z bezsilnosci, nie bierz tego na powaznie :P Tak sobie pisze ;)
Offline
Posty
63
Dołączył(a)
02 sty 2012, 02:26

Fobia społeczna!

Avatar użytkownika
przez zima 24 wrz 2013, 22:39
USE90, uboki tylko na poczatku, potem stawia na nogi.
specjalista ds. fobii społecznej, depresji i nerwicy.
propagator asertinu i trittico.
setralin [high speed resource] 200mg - 100 mg - 0 mg
trazodon [so good to back home] 75mg/ 0 mg
benzo one day dancer
live yourself.
watch, see your chances, live now.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2606
Dołączył(a)
17 mar 2013, 18:30

Fobia społeczna!

Avatar użytkownika
przez BRADLEY 29 wrz 2013, 13:06
Ostatnio mam dziwne uczucie ze ludzie się na mnie patrzą,strasznie mnie to męczy i do tego w trakcie rozmowy z ludzmi czy to znajomymi czy nieznajomymi strasznie się denerwuje,staram się nie skupiac na objawach ale ten stan przychodzi automatycznie i nie moge sie go pozbyc.Mam zdiagnozowana newicę lękową bylem juz u paru lekarzy i za każdym razem mowią mi ze to tylko nerwica lękowa,dodatkowa derealizacja.Zastanawiam sie jak mądrze ugrysc temat i szybko wyjsc z tego ;/ co radzicie?
Nie pod­da­waj się. Nie przes­ta­waj w siebie wie­rzyć, bo zaw­sze będzie ktoś, kto będzie cię cho­ler­nie kochał, dla ko­go będziesz wszys­tkim. To może być na­wet twój kot.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
02 wrz 2013, 11:14

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 17 gości

Przeskocz do