Fobia społeczna!

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

krytyka

przez rusałka 06 kwi 2007, 21:02
jasne, że krytyka musi być, ale jak napisałaś sensowna, konstruktywna; z moją mamą jest tak, że ona zawsze mnie krytykowała, nigdy nie usłyszałam od niej żadnej pochwały; kiedyś się jej przeciwstawiłam jak byłam na pierwszym roku studiów i stwierdziłam, że nie mogę dalej ciągnąć tego kierunku, bo mnie kompletnie nie interesuje i nigdy nie będę czuła się spełniona; dostałam się na ten kierunek, który teraz kończę - konkretny, interesujący zawód, o dużo większym prestiżu i w ogóle; bardzo się cieszę, że nie posłuchałam mamy i nie kontynuowałam tamtych studiów; ale wiecie co, moja mama, kiedy do niej zadzwoniłam, żeby powiedzieć, że się dostałam na ten drugi kierunek, nie dowierzała; w ogóle się nie ucieszyła - to przykre... chociaż jestem dorosła i nie mieszkam z rodzicami takie sytuacje zostają w człowieku i bolą; warto walczyć o swoje! wszystkim życzę wygrania tej walki;
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
23 mar 2007, 19:03

Avatar użytkownika
przez ashley 07 kwi 2007, 15:51
justys napisał(a):Jak wy sobie z tym radzicie?bo mi sie wydaje ze jestem taką slabą osobką i z niczym sobie nie radze.Sorki ze tak narzekam,ale taki dzien chyba...
Chcialaby bardzo sie zmienic,ale jakos nie wiem jak sie za to zabrac.Po swietach mam wizyte u psychologa moze to cos da.Mam taka nadzieje i wierze w to:)

Slaba nie jesteś skoro stajesz do wlaki ;) na pewno coś da, trzyma za Ciebie kciuki:*
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

Fobia społeczna - jaki lek najskuteczniejszy??

przez Amelka_2006 07 kwi 2007, 18:25
Cześć! Mam fobie społeczną, dopiero dzisiaj to do mnie dotarło, jak poszłam do Kościoła i zobaczyłam te tłumy i padłam, nie mogłam dać kroku. Jakie leki bierzecie? I jaki lek jest najskuteczniejszy by z tego wyjść? Da się w ogóle z tego wyjść? Poradźcie coś. Pozdrawiam!
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
12 paź 2006, 20:09

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Paraaliżująca nieśmiałość, wstyd

przez Katharsis 09 kwi 2007, 20:03
Pewnie wielu z was ma ten problem, paraliżujący wstyd...... który totalnie potrafi zaburzyć normalne funkcjonowanie w społeczeństwie... Dla mjie staje się to coraz trudniejsze, bardzo chciałabym to zwalczyć ale wydaje mi się to nie możliwe... Nie moge normalnie żyć, kiedy ktoś na mnie patrzy, wszystko leci mi z rąk, jąkam się kiedy z kimś rozmawiam, o ile w ogóle zdołam z siebie coś wykrzesać... Nie potrafię nawiązywać kontaktów z ludźmi jak normalny człowiek, każda rozmowa to dla mnie wielkie wyzwanie, nie potrafie rozmawiać normalnie, bo myślę o tym co myśli o mnie druga osoba... czy widzi mój wstyd....? Tak bardzo chciałabym się tego pozbyć, pomóżcie! jak sobie radzicie z taką " przypadłością"....:(((
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
19 sty 2007, 13:43

przez kakaii 09 kwi 2007, 23:58
witam

dawno sie nie odzywałem ale nie onzacza ze wszystko jest OK :-)

Wydaje mi sie ze mam fobie społeczna?

Moje objawy sa takie ze sie boje wyjsc z domu a jak wyjde to czuje ze jestem obserwowany przez ludzi z mojego bloku ale po czasie uznaje ze tak nie jest i tylko poporstu sobie to wmawiam ,nastepne, jak zdazy mi sie wyjsc z domu po cos na miasto np do sklepu odrazu wielki stres mnie ogarnia totalna panika brak pewnosci siebie , zakłopotanie , scisk mysli , brak logicznego myslenia i robie sie odrazu lekko czerwony na twarzy z tego wszystkiego ( dodam ze nie jestem jakis brzydki , urode mam ponad przecietną, raczej wysoki niz niski , cwicze na siłowni juz troche czasu to jest moja pasja dzieki temu funkcjonuje i bardzo dobrze wygladam, odrazu napisze ze nie uzywam sterydów ) co do pozostały obajwów to praktycznie jak wyjde z domu to od tego momentu stresuje sie i boje ( sam nie wiem czego sie boje) przez cały czas dopuki jestem poza domem , jezeli spotkam kolege to odrazu robie sie strasznie czerwony na twarzy czasami odbywa sie to stopniowo te czerwienienie sie a czasami odrazu zalewa mnie taka fala na twarzy i bumm burak i ja o tym wiem przez to i przez to ze jestem np w miejscu publicznym nie moge normalnie rozmawiac z kolega bo mam uczucie ze patrza sie na mnie ludzie , czasami sie cały trzese delikatnie ale nie wiem czy to widac , przy rozmowie dopadaja mnie dziwne skurcze twarzy tzn na wysokosci ust , jak mowie to moje usta sie wyginaja w brew mojej woli dziwne uczucie .
Dzis przyjechała do mnie rodzinka nie wyszedłem nawet sie przywitac to mnie załamuje ze taki jestem , bałem sie wyjsc bo wiedział z gory jak bedzie czyli zrobie sie czerwony jak burak juz jak weszli delikatnie zrobilem sie czerwony ale to sie poteguje stopniowo a czasami odrazu jak juz wczesniej pisałem .
Lęki mam roznego rodzaju o np jak np jade na uczelnie i tu juz boje sie wszystkiego od np odezwania sie w klasie do przejscia po korytarzu na przerwie wiadomo pełno ludzi i juz sie zaczynaja shizy .
Po powrocie do domu strasznie jestem zmeczony psychicznie mimo ze nic nie robilem .
Nie wychodze przez to z domu , nie spotykam sie ze starymi znajomymi , teraz bede mial zjazd to nie ide na jedno cwiczenie bo bym musial cos czytac na zajciach na zaliczenie przedmiotu ....

Zna moze ktos jakies dobre leki bez recepty na Lęki?

z gory dzieki za jakomkolwiek pomoc
Pozdr
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
22 wrz 2006, 21:30

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 10 kwi 2007, 00:25
Ja sobie zupelnie nie radze z fobią spoleczną....boje się ludzi jak ognia...
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

przez yeti 10 kwi 2007, 00:48
Drogi kakaii ja tez mam forbie ale nie w takim stopniu napewno jak Ty w miare jeszcze sobie radze, ale przyznam, ze boje się dzwonic do ludzi, nie potrafie zapytac o droge itd, ale generalnie jeszcze z domu nie boje sie wyjsc... W ramach zartu, mam nadzieje, ze Cie nie uraze w zaden sposob, ale to apropo tego ze robisz sie czerwony, jeden moj kolega robi sie czesto czerwony przynajmniej w towarzystwie ludzi, pralktycznie zawsze gdy go widze (nie wiem jak to jest jak jest sam nie pytalam) a masakra jest jak np musi na zajeciach isc do tablicy (pewnie to tez wynika z jego psychiki, chociaz nie ma chyba zadnych zdiagnozowanych dolegliwosci, nie chwiali sie przynjamniej ja tez zreszta) ale wracajac do tematu chcialam przytoczyc jego stwierdzenie na ten temat otoz ta swoja czerwonosc tlumaczy tak: "innych rodzice znalezli w kapuscie, a mnie w burakach" - generalnie to taki zarcik jakby ktos czepial sie Twojej czerwonosci mozesz odpalic, walcz ze swoja fobia, my na forum tez ludzie nie mozemy sie siebie wzajemnie lekac ;) 3maj sie cieplo napewno dasz rade, trzymam kciuki, pozdrawiam
Offline
Posty
166
Dołączył(a)
05 kwi 2007, 21:57

przez kakaii 10 kwi 2007, 01:07
yeti - dzieki za odp , wiesz akurat ja np nie boje sie zapytac o droge jak jestem w innym miescie to mnie nie przeraza bo wiem ze jak bede pytal ta osobe i w tym momencie bede czerwony czy nie czy bede sie jakał to i tak ta osobe spotykam ostatni raz w zyciu , i pytam sie czasami do upadłego po kilkanascie razy az dojde do celu , z dzwonieniem to juz troche inaczej jest juz wtedy mam leki stres np jak cos zamowilem przez net i dzwonie do sprzedawcy w konkretnej sprawie to wtedy własnie ogarnia mnie lekki stresik ale staram sie kontrolowac i dopasowywac odpowiednie słowa i tonacje głosu.
Czasami sobie mysle czy naprawde mam jakies kłopoty czy te "lęki" u mnie sa rzeczywiste a moze tylko sobie cos w mawiam lub naprawde wmowiłem .

Pozdr
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
22 wrz 2006, 21:30

przez marmarc 10 kwi 2007, 21:29
Dziś odbierałem dowód osobisty w urzędzie - trzeba było się dwa razy podpisać - niestety - pojawiło się drżenie głowy i rąk... a już tego nie było.
Offline
Posty
388
Dołączył(a)
27 gru 2005, 12:28

Avatar użytkownika
przez GRACJA 10 kwi 2007, 21:32
Wstyd mam ale nie aż tak paraliżujący. Jak rozmawiasz z kimś to myśl o tym o czym rozmawiasz. Nie skupiaj się na sobie. Przecież nie wiesz co w czasie rozmowy myśli o Tobie druga osoba więc poco tak się nakręcać. Myśle, że obawiasz się że ta osoba myśli o Tobie negatywnie.
Wszystko leży w myśleniu. Może dlatego aż tak się wstydzisz bo brak Ci pewności siebie? Pozytywne myślenie to podstawa sukcesu. Nie zakładaj z góry że rozmowa się nie uda, że coś będzie nie tak. A nawet jeśli ktoś widzi Twój wstyd to nie jest to przecież nic strasznego. Każdy ma w życiu chwile że się wstydzi i jest to normalna rzecz. Prawdopodobnie jesteś bardzo wrażliwą osobą i stąd też to się bierze. Jak byłam młoda /19-20
lat/ często się czerwieniłam w trakcie rozmowy, a już nie daj Boże jak ktoś powiedział coś na mój temat-purpura. Był problem. Im mniej unikałam ludzi tym lepiej reagowałam. Jeszcze dziś zdarza mi się zaczerwienić, ale nie zwracam na to uwagi. Taka moja uroda i już. Powodzenia. Pozdrawiam
"Budząc się rano, pomyśl jaki to wspaniały skarb żyć, oddychać i móc się radować."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
462
Dołączył(a)
03 mar 2007, 04:21

przez ostatnia 14 kwi 2007, 00:11
:idea:
...i proroka można ogolić
Lec be friends
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
13 kwi 2007, 21:52

przez roztrzęsiona 20 kwi 2007, 19:30
Hej,
Jestem na tym forum pierwszy raz. Po przeczytaniu waszych wypowiedzi jestem przekonana ze cierpie na fobię społeczną. Jak tylko jestem gdzies poza domem to sie poce(czy to uczelnia czy nawet kino), gdy mam wystapic publicznie serce mi wali, najpierw mam zimne, potem cieple i wilgotne rece, oblewa mnie czesto fala goraca....a ostatnio podczas wypowiedzi zaczely mi sie trzasc usta i rece. To drzenie rak jest najgorsze, trzesa mi sie nawet wtedy gdy wydawalo by sie ze jestem spokojna (w miare oczywiscie;]). Robilam nawet badania na nadczynnosc tarczycy, ale wyniki sa w normie wiec nie mam watpliwosci ze problem tkwi w mojej glowie. Podchodze do wszystkiego bardzo emocjonalnie i czesto placze, a zwlaszcza gdy mowie o tych wlasnie problemach, bo z nimi sobie nie moge najbardziej poradzic. Nie mowie juz o stresie gdy gdzies dzwonie(pare razy powtarzam sobie co mam powiedziec), ide cos zalatwic itp....Z uwagi na to, ze jestem na kierunku studiow na ktorym nie moga mi sie trzasc rece jestem bliska zrezygnowania z nich, zwlaszcza ze w poniedzialek mam obowiazkowe badania po ktorych zapewne sami mi odradza dalsze studiowanie(wlasnie przez to drzenie rak, ktore oczywiscie przez fakt stresu zwiazanego z badaniami sie nasili). Wiem ze musze z tym pojsc do specjalisty, ale czy moglabym juz wczesniej zaczac zazywac jakies leki?? Sa jakies dobre dostepne bez recepty?? Najchetniej bym je wziela tak zeby sie uspokoic jakos na te badania, ale wiem ze moga zaklocic za to wyniki labolatoryjne....Jestem tym juz tak zmeczona, chcialabym zyc normalnie i nie musiec rezygnowac ze studiow....pomozcie, poradzcie, pocieszcie.....
PS. Sorka za tak dluga wypowiedz....ale tylko tu sie tego nie wstydze, bo wszyscy mamy podobne problemy.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
20 kwi 2007, 18:50

lęk przed rozmową

Avatar użytkownika
przez asiunieczek 20 kwi 2007, 23:09
Cześć! Heh... nie wiem, jak zacząć... Może powiem najpierw, że nie jestem nowa na Forum... Już kiedyś wypowiedziałam się na pewien temat, ale on nie dotyczył moich problemów, bo raczej nie miałam ich. Teraz jednak piszę, ponieważ potrzebuję Waszej rady i wsparcia. Nie wiem, czy jest miejsce, gdzie ktoś mnie może lepiej zrozumieć, niż Użytkownicy tego Forum.
Boo... Ostatnio dostrzegłam u siebie coraz bardziej pogłębiający się i jednocześnie przytłaczający mnie lęk przed rozmową z drugą osobą. Niezależnie od tego, czy ją znam, czy nie. Czasem boję się spotkania z przyjaciółką, bo mam wizję, że zabraknie nam tematów do rozmowy i że zapadnie ta okropna i przygniatająca mnie cisza, a ja nie będę wiedziała, co mam zrobić, powiedzieć... ;/ marzę o spotkaniu z tak ważną dla mnie osobą, której dawno nie widziałam, a tyczasem tak bardzo się tego boję :( kiedy jestem w grupie znajomych mi osób, z którym jakoś się dogaduję, jest w miarę ok, ale jak zostaję z kimś sam na sam, staję się bardziej nerwowa i kontroluję siebie na maxa- boję, że powiem coś zupełnie głupiego, albo w goóle się nie odzywam, a wtedy boję się, że ta osoba pomyśli, że jestem nieciekawa, beznadziejna i gburowata i że w ogóle nie warto mnie znać. Czasem tłumaczę sobie, że nie powinnam podchodzić do tego tak emocjonalnie, że przecież odpowiedzialność za rozmowę nie leży tylko po mojej stronie... ale jakoś nie wychodzi mi wcielenie tego w życie. Już 2 razy zapisywałam się do psychologa, ale za każdym razem dochodziłam do wniosku, że przecież dam sobie radę sama... a tymczasem jest chyba coraz gorzej :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
09 wrz 2006, 17:12

Avatar użytkownika
przez Sasanka 20 kwi 2007, 23:22
Witajcie! :smile:
Na początek chciałam sie przywitać, bo to mój pierwszy post na tym forum. Objawy fobii społecznej tez mnie dotyczą, a z tym wiążą się stany depresyjne. Bardzo chciałabym czuć się swobodnie wśród ludzi, a niestety każde wyjście z domu to dla mnie wielki stres. To jest jak zaklęty krąg, walczę z tym od lat. Leczyłam się u psychologa, psychiatry - efekt raczej mizerny, bo problem pozostaje. W każdym razie walczę, szukam rad, a to forum jest bardzo przyjazne (czytam Was od kilku miesięcy) i niezwykłe jest to, że tu ludzie wzajemnie się wspierają i naprawdę można się podbudować. Najgorzej gdy przychodzi ranek, rzeczywistość i znowu trzeba wyjść do ludzi, ehh...
"Gdy spoglądasz w otchłań, ona również spogląda w ciebie..." Nietzsche
Avatar użytkownika
Offline
Posty
51
Dołączył(a)
20 kwi 2007, 18:40

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do