Fobia społeczna!

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez marmarc 27 mar 2007, 22:02
Myślę, że choroba jest wtedy kiedy bardzo trudno funkcjonować w społeczeństwie. Jak ktoś ma fobię społeczną, jak ognia unika kontaktów z innymi,
trzęsie się jak musi coś podpisać w banku i nie potrafi nawiązywać kontaktu z nieznajomymi, i mówi że jest "samotny w tłumie" to oznacza to coś innego niż kiedy mówi to wrażliwy i oczytany handlowiec czy dyrektor firmy.
Sokrates chyba nie miał nerwicy, a na pewno czuł się "samotny w tłumie".
Jednocześnie mogą być chyba takie nerwice , które nie utrudniają tak bardzo kontaktów z ludźmi, i wtedy można pewnie być samotnym na sposób Sokratesa...., czyli czuć się samotnym w tłumie nie z powodu nerwicy, ale "intelektualnej odmienności".
(alem napisał, pora spać, dobranoc)
Offline
Posty
388
Dołączył(a)
27 gru 2005, 12:28

Avatar użytkownika
przez Wesnaa 28 mar 2007, 14:05
Mnie to czasami dopada w autobusie... niby rano wszystko jest okej, stoje sobie spokojnie na przystanku kiedy nagle tuz po wejściu do autobusu zaczyna mi sie dobijać do głowy jedna myśl" wszyscy mnie obserwują, pewnie wygladam jakoś dziwnie,czy głupio" zaczynam się czuć spięta i i cały czas myślę nad tym, żeby jako tako naturalnie się zachowywać, co oczywiście skutkuje zachowaniem kompletnie odwrotnym. Na szczęście na studiach nie mam oporów w odzywaniu się na zajęciach, tym bardziej,że moje studia głównie opierają się burzliwych dyskusjach i ocenach za aktywność, staram się jakoś trzymać, ciekawe jak długo...
Second Life Syndrome
Avatar użytkownika
Offline
Posty
115
Dołączył(a)
30 lis 2006, 11:14
Lokalizacja
sama nie wiem...

fobia depresyjno-spoleczna

przez justys 30 mar 2007, 12:56
Bylam dzisiaj u psychiatry i powiedziala mi ze mam fobie depresyjno-spleczna.Czy moze wie ktos cos wiecaj na temat tej choroby?Czy to jest to samo co nerwica?Bo odczuwam tez lek i mam ataki paniki moze nie az tak silne ze czuje jak bym miala zaraz umrzec,ale zbyt przyjemne to nie jest.I ostatnio to wszystko bardzo utrudnia mi zycie,bo nawet nie jestem w stanie isc i zlozyc gdziekolwiek swojego cv.Kosztuje mnie to wiele nerwow,a pracowac gdzies musze,bo ostatnio mam strszne wyrzuty sumienia ze jestem bezuzyteczna.W koncu jak mam sie czuc jezeli studia rzucilam bo chodzenie tam tak mnie psychicznie wykonczylo.Juz wogole wtedy nie spalam w nocy i padalam ze zmeczenia,a szukanie pracy tez nie najlepiej mi idzie. Powiem jeszcze ze nie umialam do konca sie otworzyc przed pania psychiatra,chyba dlatego ze nie widzialam zainteresowania z jej strony.A ostatnio codziennosc jest dla mnie naprawde ciezka.Dodam jeszce ze mam tez niska samoocene i czesto czuje sie gorsza,zawsze tez za bardzo przejmowalam sie opinia innych.Zdaje sobie sprawe z tych rzeczy,ale nie wiem jak to przezwyciezyc. I nie wiem jak powiedziec chlopakowi co mi jest,o tym ze bede brala leki i chodzila do psychologa.Jeszcze sama do konca nie oswoilam sie z ta sytuacja.
Jak wy sobie z tym radzicie?bo mi sie wydaje ze jestem taką slabą osobką i z niczym sobie nie radze.Sorki ze tak narzekam,ale taki dzien chyba...
Chcialaby bardzo sie zmienic,ale jakos nie wiem jak sie za to zabrac.Po swietach mam wizyte u psychologa moze to cos da.Mam taka nadzieje i wierze w to:)
Wiem ze troche chaotycznie pisze i sorki za to

Za kazda odpowiedz bede wdzieczna
Pozdrawiam cale forum :smile:
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
22 mar 2007, 15:57
Lokalizacja
czestochowa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez maiev 30 mar 2007, 13:11
Nie wiem co to za połączenie ta fobia depresyjno społeczna. Ale to co napisałaś o sobie to podobne do tego co ja bym napisała a mam zdiagnozowaną fobię społeczną i lekką depresję. Wpisz sobie w wyszukiwarce na forum fobia społeczna i pewnie znajdziesz mnóstwo wypowiedzi na ten temat. Mnóstwo ludzi się z tym męczy. Tzn. chyba coś podobnego do Twojej diagnozy. I nie martw się tak, że się nie otworzyłaś przed psychiatrą. Trudno tak na pierwszej wizycie. Ja też tak od razu to nie powiedziałam wszystkiego. Zresztą podobnie jak ty nie widziałam jakiegoś zainteresowania. Na następnej wizycie będzie lepiej. Coś miałam jeszcze napisać ale mi wyleciało z głowy bo muszę już lecieć. Pozdrawiam!
"I need a new version of me..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1417
Dołączył(a)
19 lis 2006, 17:01
Lokalizacja
to tu to tam....

przez marmarc 30 mar 2007, 14:56
myślę, że masz po prostu fobię społeczną i stany depresyjne - pewnie jeszcze niezbyt silne, i oby silniejsze nigdy nie były...

ogólne rady to takie, by za wszelką cenę nie wycofywać się z życia, ale skoro musiałaś porzucić studia, to sytuacja jest/była poważna, więc trudno coś radzić.
Z fobią społeczną wiąże się skłonność do stanów depresyjnych - potwierdzam z własnego doświadczenia.
Offline
Posty
388
Dołączył(a)
27 gru 2005, 12:28

Avatar użytkownika
przez maiev 30 mar 2007, 15:19
marmarc napisał(a):Z fobią społeczną wiąże się skłonność do stanów depresyjnych - potwierdzam z własnego doświadczenia.

no ja też. Ale jak tu się nie załamać przy takim strachu przed różnistymi sytuacjami związanymi z ludźmi jak ludzie są wszędzie dookoła.
Ale tak jak pisze marmarc. Trzeba niestety przełamywać się i nie unikać tych sytuacji - przymuszać się do pójścia tu i tam i powiedzenia tego czy tamtego ;) Trudne to ale z czasem takie zmuszanie się daje efekty.

Wybaczcie że tak chaotycznie piszę, ale mam dzisiaj jakis problem z doborem słów - sklecenie porządnego zdania to dla mnie straszny wyczyn heh :mrgreen:
Pozdrawiam i znikam.
"I need a new version of me..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1417
Dołączył(a)
19 lis 2006, 17:01
Lokalizacja
to tu to tam....

przez justys 30 mar 2007, 15:53
Dzieki za odpowiedzi i zgadzam sie bo mam sklonnosc do stanow depresyjnych.Ale juz sie troche uspokoilam,na rowerku pojezdzilam mi akurat sport pomaga :smile: A wieczorkiem spotkanie z chlopakiem :mrgreen: A co do zmuszania i przelamywania sie to raz wychodzi a innym razem nie;)Fakt ze to trudne,ale czasem pomaga.
Pozdrawiam
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
22 mar 2007, 15:57
Lokalizacja
czestochowa

przez marmarc 30 mar 2007, 21:32
i na studia już na pewno nie dasz rady wrócić?
Offline
Posty
388
Dołączył(a)
27 gru 2005, 12:28

Avatar użytkownika
przez telimenka 30 mar 2007, 22:01
Witaj, ja cierpię na to samo... Często jest tak, że lęk przed ludźmi, unikanie ich i zamknięcie w sobie prowadzi do stanów depresyjnych. (Czujemy się opuszczeni niezrozumiani, samotni) Ja często czuję się totalnie załamana, gdy znów nie uda mi się otworzyć, albo gdy w swoim mniemaniu zrobię z siebie idiotkę. Zamykam się wtedy w domu na długie tygodnie... właśnie jestem na tym etapie... :(
Grunt to raz się przełamać i zacząć działać - na początek może być rower - mi tez pomaga. /uprawianie sportu 3 razy tygodniowo po godzinie zmniejsza skłonność do stanów depresyjnych/
Trzymaj się ciepło papa
Avatar użytkownika
Offline
Posty
270
Dołączył(a)
14 mar 2006, 21:36
Lokalizacja
Śląsk

przez justys 31 mar 2007, 10:19
marmarc ja chce isc na studia od pazdziernika jakis nowy kierunek chcialabym zaczac i mam nadzieje ze tym razem sie uda...:)jestem dobrej mysli.
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
22 mar 2007, 15:57
Lokalizacja
czestochowa

przez marmarc 31 mar 2007, 21:32
walcz i nie poddawaj się - ja różnie miałem - było i tak - i to chyba już na 3-cim roku, że wróciłem z wakacji w takim stanie, że na zajęciach siedziałem jak z drewna wystrugany. Im było mniej ludzi na sali tym gorzej, Jeden wykładowca aż mnie po ramieniu poklepał, bo widział chyba, że coś jest nie tak...Bywało, że bałem się w pubie piwo zamówić, biletu do kina kupić się bałem, taksówkę zamówić ...dwudziestoparoletni facet .... no i to drżenie rąk czy głowy w różnych sytuacjach....
Ale nie można się wycofywać.
Offline
Posty
388
Dołączył(a)
27 gru 2005, 12:28

nie poddawaj sie!

przez loqata 04 kwi 2007, 22:23
TAK JEST- nawet w najbardizej ekstremalnej sytuacji nie mozna sie poddawac, choc czesto nei jest to takie proste! ale po prostu nie popadaj w tej marazm nie pozwol by nerwica i leki plus depresje pochlonely Cie do konca,jesli jeszcze nie jestes na dnie -ja bylam co zmusilo mnie do radykalnych krokow-psychoterapia plus farmakoterapia, ale teraz znow ciesze sie zyciem :)))))) Mysle ze psycholog zawsze pomoze, to cenne rozmowy,jesli trafi sie oczywiscie na dobrego. Wiem co mowie bo sama prerzylam koszmar zwiazany z nerwica lekowo depresyjna. To jest tak ze po prostu clay stres ktory nas ogarnia(irracjonalny) powadzio w efekcie do depresji do poczcuia beznadziejnosci,a nawet bezuzytecznosci heh ja jeszcze nie skonczylam terapii, ale jest o neibo lepiej, czuje sie znow pewna siebie, ciagly usmiech, znow ciesza blahe rzeczy!ja czuje po prostu ze znow zyje!! tak wiec to dziala;) dlatego ludzie nie zostawajcie z tym sami jesli czujecie ze nie dacie rady smai sobie pomoc! powodzenia! pozdro:)
don't give up!
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
14 sty 2007, 22:59
Lokalizacja
śląsk

przez rusałka 05 kwi 2007, 22:35
ja chyba też coś takiego mam: depresja + fobia społeczna + jeszcze lęk przed krytyką; nie wiem jak to sie stało, że przebrnęłam przez nie najłatwiejsze studia, ale teraz stres i obawa przed niespełnieniem życzeń mojej mamy zbiera żniwo; ostatnio bałam sie zacząć pisać pracę magisterską, bo wiedziałam, że będą poprawki (rzecz zupełnie normalna), od razu sobie ubzdurałam - poprawki = krytyka mojej osoby - dramat; do psychiatry idę po świętach, teraz zażywam antydepresant od lekarza pierwszego kontaktu - lepiej, aczkolwiek mogłabym spać przez 2/3 doby, co mnie nie satysfakcjonuje; poza tym ostatnio przestałam patrzeć na ludzi, których mijam na ulicy lub, którzy stoją obok mnie w sklepie i chyba mi to pomaga - nie widzę tych ich dziwnych reakcji na twarzach na widok mojej osoby; pozdrawiam
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
23 mar 2007, 19:03

przez loqata 06 kwi 2007, 13:47
RUSALKO ja mialam podobnie jesli chodzi chociazby o studia - do teraz jestem w pelni podziwu dla samej siebie, ze mimo tego calego szitu jednak przebrnelam bez szwanku zupelnie i teraz rowniez daje rady na uzupelniajacych, ktore proste nie sa..ale w moim przypadku to kweistia przyzywczajenia, na poczatku zawsze jest trudno,a pozniej styres mija sam i jest git:)/ a jesli chodzi o stanie w kolehjkach to tez niewnawidzilam jak ludzie na mnie patrza, nadinterpretowalam chyba sobuie ich mniemanie o mnie,ale teraz juz tez nie patrze na ludzi nie czuje niczego co zle i wogole odkad chodz ena terapie wszystko jest inne,lepsze,ja jestem znow soba, wrocila pewnosc w dizalaniu, poczucie wlasnej wartosci i szcery smiech:) pozitiv..;)
zycze tego wszysktrim tutaj!! Pozdrowki:)

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 12:58 pm ]
aha a jesli chodzi o wymagania Twojej mamy to mysle ,ze powinnas to traktowac z przymruzeniem oka i nei brac zanadto do siebie-rodzice zazwyczaj hcca dla nas najlepiej,ale nie zawsze to co oni chca jest tym czego my chcemy,i nie zawsz etak naprawde jest dobre!.. to w koncu Ty wiesz co dla Ciebie najlepsze, masz juz swoje latka jakby nie bylo i pewnie ukierunkowane cele i jakies perspektywy na przyszlosc, jak wiekszosc z nas tutaj i powinnas myslec o tym co dla Ciebie dobre i ze czasem ponosisz porazke to NORMALNE, i nie jestes zobligowana zeby tlumaczyc sie z tego nawet sowje mamie, dlaczego cos Ci nie wyszlo, a do tego nawte jesli ktos Cie skrytyjkuje,wiem ze czesto to obniza nasze poczucia wlasnej wartosci i w przypadku nerwicowcow czesto zalamuje,ale niestety i krytyke tzreba czasem przyjac do wiadomosci, ale niekoniecznie sie nia sugerowac jesli sami czujemy ze to co robimy jest dobre i ze nie ejstr tak jak ktos mowi to nie przejmowac sie tym w dupie to miec i wjo robic swoje dalej i byc soba:))) Nie przejmuj sie krytyka ona czasem jest nawet potrzebna jelsi jest konstruktywna oczywiscie:)
don't give up!
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
14 sty 2007, 22:59
Lokalizacja
śląsk

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do