Fobia społeczna!

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez mała_expresso 11 sty 2007, 16:07
hej nerwusy i nerwuski :smile:
jestem nowa na forum. zdecydowalam się dołączyć zaraz po tym, jak obejrzałam w 'pudełku' program na temat nerwic i objawy fobii psychicznej zabrzmialy mi jakoś znajomo :? zdałam sobie sprawę, ze chyba cierpię na tą nieciekawą przypadlość. dopadło mnie to chyba rok temu , keidy przeprowadziłam się do Anglii i juz od początku ciężko było mi się wbić w zupełnie inną mentalność Anglików, doszła jeszcze mała presja życia jako obcokrajowiec... Hmmm... od jakiegoś czasu czuję na sobie jakąś presję spojrzeń osób dookoła mnie, jakbym była obserwowana, oceniana, jakby ludzie wokół mnie mieli mnie za jakąś dziwaczkę albo wariatkę :shock:
nie wyobrażacie sobie jak mi ulżyło, kiedy znalazłam to forum i uświadomiłam sobie, ze nie jestem jedynym nerwuskiem, który próbuje walczyć z tym problemem:) co prawda nie mam jakichś specjalnych fizycznych objawów jak kołatanie serca, biegunka czy wymioty, ale strasznie się spinam, czuję, jak twarz mi momentalnie kostnieje i przytłoczona, jakby przynajmniej 3 Pudzianów wzięło sobie mnie za ławeczkę. w każdym razie czuję, ze coraz bardziej zamykam się w sobie i nie przypominam osoby poza pracą: radosnej, uśmiechniętej i strzelającej humorem.
przeczytałam rady martusi i jej wizualizacje na temat wody, i chociaż jeszcze nie miałam okazji ich zastosować, mam zamiar wypowiedzieć wojnę tej nerwiczce:)
pozdrawiam wszystkich kompanów na polu bitwy, razem na pewno nam się uda :D
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
11 sty 2007, 15:35
Lokalizacja
Wrocław

zródła fobii społecznej..

Avatar użytkownika
przez magosza26 30 sty 2007, 20:52
czy to zawsze niskie poczucie własnej wartości ... ?,czy są inne żródła..,bo u mnie zdecydowanie to pierwsze...

a jak u was?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
15 sty 2007, 11:31

Avatar użytkownika
przez samotniczka 30 sty 2007, 21:00
magosza26 jeśli twoj avatarek to jednocześnie twoja fotka, to nie masz najmniejszych powodów aby mieć niską samoocenę...
Do źródeł fobii dopisalabym: traumatyczne wydarzenia z przeszłości, w szczególności trudne dzieciństwo i relacje z otoczeniem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
446
Dołączył(a)
06 gru 2006, 00:46
Lokalizacja
Śląsk

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Lena 30 sty 2007, 22:13
relacje z otoczeniem, choroba skory- to sie przyczynilo do mojej fobii i depresji...
Lena
Offline

Avatar użytkownika
przez telimenka 30 sty 2007, 22:24
Witaj na forum:)
Skoro poczucie własnej wartości wynosimy z relacji rodzinnych, to pewnie jedną z przyczyn f.s będzie jakieś zakłócenie w tych relacjach. Jeśli rodzice nie nauczyli nas samoakceptacji, wiary w siebie, jeśli nie było w rodzinie miłości i wzajemnego szasunku,a dominował lęk i krytyka - taka osoba będzie miała problem w kontaktach z innymi ludźmi (stąd brak akceptacji u rówieśników i utrudnione relacje z nimi- tak myślę.)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
270
Dołączył(a)
14 mar 2006, 21:36
Lokalizacja
Śląsk

Avatar użytkownika
przez magosza26 30 sty 2007, 22:37
dokładnie to prawda..

moja rodzina była właśnie taka.. relacje z ludźmi zawsze były trudne... ,czułam sie przez nich nie akceptowana..pewnie było widać moją niepewność i zakompleksienie..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
15 sty 2007, 11:31

Avatar użytkownika
przez IceMan 31 sty 2007, 00:42
magosza26 - mam dokładnie ten sam problem, ale jakoś sobie zaczynam radzić - staram się przezwyciężyć swoje opory w kontaktach z ludźmi, a zauważyłem że im więcej przebywam w domu (np. ferie), tym gorzej z tymi moimi kontaktami, jeśli przebywam dużo w jakimś tam otoczeniu to rozkręcam się i jest lepiej, no chyba że w tym otoczeniu natrafię na krytykę to całe moje starania sypią się jak domek z kart... może po prostu znajdź sobie grono przyjaciół które będzie tylko pozytywnie wpływać na twój stosunek do społeczeństwa i przez jakiś czas unikaj ludzi którzy mogliby cię krytykować, zanim nie poczujesz się odporna na taką krytykę, a potem, ... potem to tylko takich krytykantów trzeba mieć głęboko w d......... sorki za wyrażenie ale tak trzeba to traktować
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Czy tez tak macie???

przez Katharsis 02 lut 2007, 12:38
Jestem strasznie zmęczona swoim dziwnym zachowaniem... jestem ciekawa czy Wy rownież macie podobne doświadczenia... otóż ... chodzi o to że np. zanim do kogoś zadzwonie siedze z telefonem w ręku 30 minut... i serce mi wali... bo sie wstydzę zadzwonić... jak ide do sklepu wstydze sie płacić w kasie... wydaje mi sie że każdy sie na mnie patrzy, i wszystko leci mi wtedy z rąk, a w szkole np. nigdy nie chce sie odzywać na lekcjach bo wydaje mi sie że i tak bedzie źle... i ze kazdy akurat na mnie najbardziej zwraca uwage, co powiem... jednym słowem porażka...! wstydze sie wszystkiego, krepują mnie najzwyklejsze sprawy " dnia codziennego" i nie potrafie się przemóc zeby to zmienić... czy jest ktoś kto ma cos podobnego...? jak z tym walczycie???
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
19 sty 2007, 13:43

Czy tez tak macie???

Avatar użytkownika
przez Justynka 02 lut 2007, 15:29
Witaj! świetnie cię rozumiem, bo przeżywam dokładnie to samo (a z tym telefonem to jakbym siebie widziała! :lol: ). Zawsze się obawiałam, że zacznę się jąkać, zacinać albo te okropne przejęzyczenia...Z zabieraniem głosu na lekcji było podobnie, przez całą szkolę średnią siedziałam z zasznurowanymi ustami. Problem dopiero pojawił się na studiach-mam taki kierunek, na którym trzeba durzo gadać, nawijać i nawijać ile sie tylko da, bo od tego zależy ocena. Myślałam, że się załamię!. Teraz powiem ci, co mi pomogło. Poszłam na terapię i tam zrozumiałam, że faktycznie mam problem z mowieniem. I tam jednocześnie dostałam pierwszy raz mozliwość rozgadać się (tak to ujmę), bo czułam się bezpieczna. Prawda jest taka, że nic tak nie leczy z tego jak ćwiczenia-tzn. trzeba sobie powiedzieć: będę się starać jednak telefonować, załatwiać różne sprawy sama (żeby nikt mnie nie wyręczał tylko dlatego, że się wstydzę), czasem zabierać głos, gdy mam potrzebę powiedzieć itp. Wiem, że to jest strasznie trudne, ale trzeba się przemóc. Mnie pomogło to, że w pewnym momencie swojego życia musiałam sama się umówić na spotkanie z psychologiem, sama odwołać spotkanie, gdy nie mogłam pójść, zaczęłam sama umawiać się na wizytę u dentysty, sama pytać o droogę, gdy byłam w obcym mieście. Oczywiście to od razu nie przechodzi i dalej mam pewne opory, ale juz nie takie ogromne. życzę powodzenia w walce z sobą i trudnościami! Pozdrawiam
Justyna
Avatar użytkownika
Offline
Posty
183
Dołączył(a)
30 sty 2007, 20:40

przez Maypoole 02 lut 2007, 16:15
Heh, zauważyłam, że to absolutnie żadna nowość na tym forum i że od czasu do czasu każdy będzie miał okazję napisać: "Hej, ja mam dokładnie to samo!" A więc: mam dokładnie tak samo :) I podobnie jak Ty, Katharsis, jestem na studiach, na których mówienie jest bardzo ważne (niech zgadnę - jakaś filologia? :))
A radzę sobie z problemem podobnie jak Justynka: chodzę na terapię. Uważam jednak, że o wiele za późno się na to zdecydowałam. Zawsze zauważałam swój problem, ale jakoś nie wydawało mi się, że on się kwalifikuje do leczenia. Poza tym, wmawiałam sobie, że chodzenie do psychologa oznacza zbytnie skupianie uwagi na sobie. Śmieszne, prawda? :) A nasze problemy jak najbardziej nadają się na terapię i jeżeli ktoś jest chętny i gotowy do pracy, to naprawdę może się wiele nauczyć i wiele w sobie zmienić.
Zgadzam się z Justynką: trzeba się powoli przełamywać i starać się robić rzeczy, które nas przerażają. U mnie działa to tak, że przymuszam się do zrobienia czegoś, czego się boję, a potem - kiedy przekonuję się, że nic złego mi się nie stało - idę za ciosem, staram się jak najmniej myśleć, analizować i nakręcać, i robię kolejne rzeczy. Myślę, że w końcu człowiek przyzwyczaja się do takiego trybu działania, zapomina o strachu i zaczyna żyć normalnie. Mi się to jeszcze nie udało, ale wydaje mi się, że jestem na dobrej drodze.
Pisanie na tym forum - poza przyjemnością i wielkim przeżyciem - też jest dla mnie formą treningu.
Katharsis - radzę Ci się zastanowić, czy nie warto pójść na terapię. Ja chodzę na grupową i czuję, że bardzo wielu rzeczy uczę się od ludzi z grupy, chociaż oni sobie sami nie potrafią pomóc. Nie mam pojęcia jak to działa, ale działa :) Poza tym - nie ma to jak wsparcie specjalistów.
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
02 sty 2007, 22:06
Lokalizacja
Wrocław

Avatar użytkownika
przez maiev 02 lut 2007, 17:57
Katharsis napisał(a):zanim do kogoś zadzwonie siedze z telefonem w ręku 30 minut... i serce mi wali... bo sie wstydzę zadzwonić... jak ide do sklepu wstydze sie płacić w kasie... wydaje mi sie że każdy sie na mnie patrzy, i wszystko leci mi wtedy z rąk, a w szkole np. nigdy nie chce sie odzywać na lekcjach bo wydaje mi sie że i tak bedzie źle... i ze kazdy akurat na mnie najbardziej zwraca uwage, co powiem... jednym słowem porażka...! wstydze sie wszystkiego, krepują mnie najzwyklejsze sprawy " dnia codziennego"

To nie jest przyjemne. heh tak jakbyś o mnie pisała. W szkole miałam przechlapane - kompletny brak aktywności na lekcji. Telefonowanie to koszmar. Zakupy też nie były przyjemnością. Nawet od wizyt u znajomych sie wykręcam. Na szczęście juz jest lepiej, ale jeszcze dłga droga przede mną.

Maypoole napisał(a):Pisanie na tym forum - poza przyjemnością i wielkim przeżyciem - też jest dla mnie formą treningu.

Dla mnie też. Piszę sobie i to już coś, bo wreszcie mam odwagę chociaż w ten sposób się "wyrazić". Jakbym miała mówić to chyba poszłoby mi gorzej - pisanie łatwiejsze ;) Dzięki temu nabieram odwagi no i DYSTANSU do siebie. Najwyższy czas .heh I może z biegiem czasu, nie będę sie motać i jąkać jak będę musiała powiedzieć cos więcej niż "dzień dobry".
"I need a new version of me..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1417
Dołączył(a)
19 lis 2006, 17:01
Lokalizacja
to tu to tam....

Avatar użytkownika
przez magosza26 02 lut 2007, 21:56
mój chłopak nie odzywa sie do mnie od 3 dni ..ja dziś do niego dzwonie by się jakoś dogadać a on na to.."odezwę się do ciebie jak zrobisz ze sobą porządek"..a choruje na nerwicę lękową.. dodam,że nie mam żadnego wsparcia rodzinnego ,ani przyjaciół z prawdziwego zdarzenia..
zostałam kompletnie sama...

.....i to ma mi dać kopa motywacyjnego???? ...taaa
Avatar użytkownika
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
15 sty 2007, 11:31

chwilowa ulga (fobia społeczna- prosze o pomoc!!!)

przez bolo22 08 lut 2007, 02:11
Jestem nowym urzytkownikiem. Z fobia spoleczna walcze juz kilka lat na wlasna reke. Nie stosowalem nigdy zadneych lekarstw i niczego w tym stylu. Jednak sa w moim zyciu problemy ktorych nie da sie zalatwic sama sila woli, potrzebuje do nich czegos wiecej. Chodzi o to ze w niedalekiej przyszlosci bede musial poprowadzic 1 godzinny wykład. Moge powiedziec krotko znam swoje reakcje i dokladnie wiem co sie wydarzy (w bardzo stresujacych sytuacjach, a ta takowa jest:) zaczynam sie czesc, moze to smiesznie brzmi ale drzy mi cale cialo od stop do glow, a poza tym nie potrafie w takich sytuacjach trzezwo myslec). Przez kilka lat twardej walki, wzlotow i upadkow udalo mi sie wyeliminowac w duzej mierze moja fobie lub ja ograniczyc do minimalnego stopnia, jednak w tej sytuacji jestem 100% przekonany ze to jest ponad moje sily i z tym wlasnie wiaze sie moje pytanie. Czy jest jakis lek (cos w rodzaju uspakajajacego), ktory pomoze mi tylko na ta godzine zachowac spokoj lub chociaz ograniczyc moj strach, najlepiej bez recepty:)?? Zaznaczam ze jestem przeciwny stosowaniu lekarstw bo one dzialaja tylko na krotka mete, ale sami pewnie wiecie z wlasnego doswiadczenia ze czasami inaczej sie nie da. Prosze o odpowiedz.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
08 lut 2007, 01:45

Samotna w tłumie-bilans

przez Moniczka 27 mar 2007, 21:03
Czasami czuje sie bardzo samotna w tlumie...Wiem,moze juz ktos poruszal ten temat,pisal o tym a ja tylko marudze,ale nie potrafie dociec czy to nerwica lekowa mnie hamuje,czy ja juz taka jestem,czy zdziwaczalam z czasem,czy moze jestem w porzadku a sama sobie wmawiam innosc?Zawsze jestem z boku,poniekad na wlasne zyczenie ale tez dlatego,ze wyczuwam iz nikt specjalnie nie pali sie do znajomosci ze mna.Zawsze mi sie wydaje,ze inni postrzegaja mnie jak dziwaka,samotnika,ze dziwnie na mnie patrza,na moje rzeczy,ksiazki,ozdobne figurki czy muzyke jakiej slucham ale czy fakt,ze wole siedziec z ksiazka w pokoju niz pic z innymi winko przy filmie to odmiennosc?Taka juz jestem,ale moglabym to zniesc gdyby nie nerwica lekowa.Gnebi mnie juz 1,5 roku-dzis zrobilam bilans,jest lepiej niz na poczatku, ale nie dobrze.Wciaz mam ataki paniki,wciaz boje sie szalenstwa,chorob psychicznych,wciaz nie mam odwagi na tyle by zrobic krok do przodu po dobra prace,wciaz sie zamykam w swoich marzeniach i mam swj swiat i poglady.Zastanawiam sie,czemu non stop czuje lek,czy ja jestem nienormalna,czy to inni maja zle w glowach...?
Moniczka
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do