Fobia społeczna!

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Fobia społeczna!.

Avatar użytkownika
przez Korba 14 cze 2011, 13:54
Może warto zmienić psychiatrę i psychoterapeutę, skoro żaden nie pomaga.
Pieprz-i-vanilia
F60.31 F38 F33 F31
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
12808
Dołączył(a)
22 sty 2010, 22:58
Lokalizacja
nie z tej ziemi

Fobia społeczna!.

Avatar użytkownika
przez kite 14 cze 2011, 15:03
a ja dodam od siebie że skoro ten ex to taki jak ująłeś 'on, ah' to czemu wybrała ciebie? coś w sobie musisz mieć ;)
Jah, wyzwól nas, bo pełen nienawiści to czas..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1234
Dołączył(a)
24 wrz 2010, 18:57

Fobia społeczna!.

przez tomek_19 14 cze 2011, 16:56
kite napisał(a):a ja dodam od siebie że skoro ten ex to taki jak ująłeś 'on, ah' to czemu wybrała ciebie? coś w sobie musisz mieć ;)


miłość jest ślepa, nie wybiera. :(

W moim mieście jest tylko jeden psychiatra. A terapeutę mam darmowego bo ze szkoły mi załatwiono. Poza tym jakoś nie mogę sobie wyobrazić, żeby ktoś inaczej ze mną postępował niż obecny psych. Mam iść do innego żeby znów sie uzewnętrzniać i w rezultacie usłyszę to samo...
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
14 cze 2011, 10:33

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Fobia społeczna!.

Avatar użytkownika
przez kite 14 cze 2011, 17:23
ja przerobiłam wielu psychiatrów i terapeutów, będąc w szpitalach ale też między pobytami. i nadal szukam, nie zrażam się
Jah, wyzwól nas, bo pełen nienawiści to czas..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1234
Dołączył(a)
24 wrz 2010, 18:57

Fobia społeczna!

Avatar użytkownika
przez *Monika* 14 cze 2011, 17:30
tomek_19, Tobie jest potrzebna terapia, sesje terapeutyczne, a nie rozmowy z psychologiem, które jak piszesz nic nie wnoszą.
Zmień psychologa, zamieniając go na terapeutę.
Ja też zmieniałam.
Myślę,że nie jestem odosobnionym przypadkiem.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Fobia społeczna!

przez tomek_19 14 cze 2011, 21:01
Monika1974 napisał(a):tomek_19, Tobie jest potrzebna terapia, sesje terapeutyczne, a nie rozmowy z psychologiem, które jak piszesz nic nie wnoszą.
Zmień psychologa, zamieniając go na terapeutę.


Chodzę do psychologa który jest jednocześnie terapeutą(psychoterapeuta?) Jednak spotkania odbywają się tylko na rozmowie o moich problemach. Właściwie nawet nie o problemach tylko o...wszystkim. Czasami dostaje zadania typu 'mów coś od siebie przez 15 minut' ale jeszcze nigdy nie udało mi się nawet przez 4minuty...
Nie wiem, może właśnie tak powinny wyglądać te sesje? Za bardzo nie mam jak porównać...
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
14 cze 2011, 10:33

Fobia społeczna!

Avatar użytkownika
przez *Monika* 14 cze 2011, 21:03
tomek_19, Zapytaj o nurt terapii, na jaką uczęszczasz....i będziesz w domu, będziesz wiedział.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Fobia społeczna!

przez blairwaldorf 16 cze 2011, 21:12
Jestem tu nowa, więc na wstępie wszystkich serdecznie witam :)

Mam nadzieję, że mi pomożecie/poradzicie, bo już nie wiem co ze sobą zrobić.
Postaram się pokrótce opisać mój problem.
Mam 23 lata. Od bardzo dawna, jeśli dobrze się zastanowić, zaczęło się to około 5, 6 klasy szkoły podstawowej, cierpię na okropny stres. Zaczęło się od czerwienienia się przy każdej możliwej okazji, bez żadnego większego powodu. Wystarczy, że rozmawiałam z jakimś nauczycielem, czy autorytetem- od razu się czerwieniłam. Nie musiał to być zresztą ktoś "ważny", wystarczyło nawet dłuższe zainteresowanie pani ze sklepu. Po krótkim czasie doszła do tego kompletna niemożliwość publicznych wystąpień. Głos od razu zaczynał mi się trząść, nie mogłam tego powstrzymać. Kiedy w szkole recytowaliśmy wiersz, ja udawałam chorą, unikałam lekcji tak długo, aż ta sytuacja mnie omijała. Do tego oczywiście wszystkie "głupie" przypadłości, typu lęk przed telefonicznym zamówieniem pizzy, czy zadzwonieniem na informację, wstyd przed pójściem z chłopakiem na randkę, bo przecież "co będzie jak się zaczerwienie, albo zestresuję? Nawet nic przy nim nie zjem" itp.

Paradoksalnie wcale nie uważam się za osobę słabą psychicznie, wręcz przeciwnie. Te moje przypadłości zaczęły okropnie utrudniać mi życie, zarówno osobiste, jak i np w szkole. Nie chciałam unikać wykonywania różnych ambitnych zadań, tylko dlatego bo np się zaczerwienię czy zestresuję. Zaczęłam sama wywoływać sytuacje, których wcześniej się obawiałam. Dziś jestem już trochę "zahartowana". Nie czerwienię się przy każdej możliwej okazji, w zasadzie zdarza mi się to średnio dwa razy do roku :) Jestem studentka, na dwóch kierunkach zresztą, więc na co dzień mam do czynienia z wieloma osobami. Przy spontanicznych wypowiedziach na zajęciach głos mi się nie łamie, stres mnie nie zżera. Często wybieram egzaminy ustne zamiast pisemnych- na początku był to dla mnie koszmar, nie mogłam nic z siebie wykrztusić. Po trzech latach chodzenia w większości na ustne, jest to dla mnie sytuacja w miarę normalna, stres oczywiście jest, ale nie jest on obezwładniający, staram się go "zagadać" tzn nie przejmuję się nim i mówię co wiem, a on szybko mija. Teoretycznie nie jest ze mną źle. Nadal jednak pozostał np. problem publicznych wystąpień. Dzięki Bogu nie miałam jeszcze "zaszczytu" wygłaszana żadnego referatu, zawsze było to dobrowolne, a ja nigdy się nie zgłaszałam. Kiedyś na ćwiczeniach profesor poprosił nas o czytanie jakiegoś tekstu, po kolei. Ja wymówiłam się bolącym gardłem, bo nie byłabym w stanie wydusić słowa. Zdaję sobie jednak sprawę, że prędzej czy później taka sytuacja mnie spotka, a ja nie będę potrafiła jej sprostać.

Niedawno szukając sposobu rozwiązania mojego problemu, natknęłam się na kilka informacji o fobii społecznej. Zaskakująco dużo pasowało właśnie do mnie. Zrobiłam nawet dołączony test, o dziwo wyszło mi w nim 100 pkt co rzekomo silnie wskazywało na fobię. Z jednej strony wiem, że wiele moich zachowań może do tego pasować, ale jednak wiele z nich może ją też wykluczać. Przez otaczające mnie środowisko jestem postrzegana jako odważna, pewna siebie i znająca swoją wartość osoba. Tylko najbliźsi wiedzą o tych "defektach".
Myślicie, że mogę mieć fobię? Jeśli tak, to co z tym zrobić? Czy istnieją jakieś metody pozbycia się tego "stresu" czy lęku? Nie chcę brać leków, może to naiwne, ale wierzę, że ciężką pracą, sama mogę to przezwyciężyć.

Wybaczcie, że tak się rozpisałam. Chciałam jak najjaśniej wytłumaczyć sytuację :)
Pozdrawiam!
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
16 cze 2011, 20:15

Fobia społeczna!

przez Majorka 18 cze 2011, 13:24
Chyba mam to co większość z was: fobię społeczną, z tym że ja mam ataki w dużej grupie ludzi np w kościele (najgorsze to pójście do komunii czy na ofiarę przed ołtarz). Jestem osobą wierzącą i bardzo mnie boli że mam takie problemy... W sklepie gdzie muszę stać w kolejce też mam czasami atak paniki (tak to nazywam) a najgorzej jest gdy siedzę w dużym gronie na jakiejś imprezie. Moje ataki objawiają się strasznie szybkim biciem serca, tak mocnym że aż bolą mnie tętnice, ręce się trzęsą i pocą, czuję że nogi mam z waty, wydaje mi sie że zaraz zemdleję, mam rozbiegany wzrok, nie wiem nawet jak to określić. jak już troszkę mi minie bo np troche pomaga popatrzenie w okno, to musze iść do wc (biegunka, nawet 5 razy dziennie, czasem w nocy). Boję się tego ścisku w kolejce, boję się dusznych pomieszczeń, już sama myśl o tym że mogłabym być np w jakimś tunelu wywołuje we mnie strach, boję się moich lęków, tego że nastąpi atak i jak mówi mój mąż: nakręcam się... Boję się wstydu, tego że powiedzą że jestem szurnięta... ataki pojawiają się znikąd, mimo iż wydaje mi się że się nie denerwuję niczym i atmosfera jest milutka to i tak mi się takie coś zdarza.
Nie mam fobi że ktoś mnie śledzi czy obserwuje, tylko zdarza mi się myśleć że każdy mnie ocenia oczywiście negatywnie. Nawet jak np jestem sama i upadną mi kluczyki na podłogę to pojawia się myśl : ale z niej ciamajda, do niczego... a przecież to nie prawda, to przecież o niczym nie świadczy... skąd to się bierze?
Wybieram się do psychiatry ale nie wiem na kiedy mnie zapiszą bo chodzę do pracy... ale muszę, teraz to wiem już. Tylko boję się leków, że po nich mi odbije, że kogoś zabiję albo sama się zabiję bo czytałam gdzieś że zdarzały się takie przypadki!Nie ufam lekarzowi, bo boję się że się pomyli z doborem leku dla mnie albo że będę senna lub otępiała a ja nie mogę bo muszę być aktywna, bo CHCĘ być aktywna, tylko nie chcę tych przeklętych ataków!
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
17 cze 2011, 18:38

fobia społeczna

przez gravity_heart 30 cze 2011, 13:29
Witajcie ;)
Od zawsze unikam kontaktów z ludźmi. Nie potrafię normalnie rozmawiać z osobami, których nie znam. Najlepiej byłoby, gdybym nie poznawała nowych ludzi i żyła w samotności. Nawet w rodziną nie potrafię się dogadać. Bagatelizują moje problemy. Mam przyjaciółkę-to jedyna osoba, przed którą tak naprawdę się otwarłam. Wie o mnie wszystko i to akceptuje. Nienawidzę moich sąsiadów, ciągle muszę im mówić 'cześć', 'dzień dobry', a nawet nie mam ochoty na nich patrzeć... I jeszcze te ciągłe pytania, co u mnie słychać... Mam tego dosyć... Nienawidzę ludzi...
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
29 cze 2011, 22:04
Lokalizacja
Katowice/Bielsko-Biała

fobia społeczna

przez wiecznie_walczacy 30 cze 2011, 18:19
Podobno "mam tak samo" jest jednym z najczęściej używanych sformułowań na forach o tematyce fobii społecznej. Nie będę oryginalny, mam tak samo, tyle że przyjaciela to raczej brak. Sąsiadów unikam bo nie rozumieją tego, uważają że jestem niemiły i pewno 1000 innych nieciekawych określeń znaleźli by na mnie.
Posty
21
Dołączył(a)
29 cze 2011, 21:27
Lokalizacja
Śląsk

Fobia społeczna!

Avatar użytkownika
przez alabama 30 cze 2011, 18:23
zrobiłam ten test, wyszło mi, że nie mam fs a nie kumam bo w sklepie prawie mdleję, czuję dziwny lęk, nie wspominając już o publicznych wystąpieniach.mam w ogóle takie dziwne coś i nie wiem czy sama to sobie nakręcam,ale się panicznie boję bycia obserwowaną i czasem zamiast po artykułach w sklepie patrzę 'po ludziach' czy nikt się mi nie przygląda. Czasem tak sobie napędzam strach, że mam wrażenie że każdy się lampi a okazuje się często, że nikt i wtedy zdaję sobie sprawę że jestem totalnym żałosnym małym świrem ;/
Avatar użytkownika
Offline
Posty
72
Dołączył(a)
11 maja 2011, 10:23

fobia społeczna

przez CichoCiemny 01 lip 2011, 05:41
Mam tak samo ;)

Od niedawna staram się jakoś ogarniać swoje życie, poznawać nowych ludzi przez Internet (ale nie na siłę, tylko właśnie na takich forach jak to i innych, na których się udzielam), a ogólnie to w życiu stosuję technikę "mam wyjebane", dlatego też przestałem się przejmować ludźmi, z którymi nie chcę się zadawać. Nie sobie myślą co chcą, nikt nie jest doskonały i nie ma zdrowych, są tylko nieprzebadani. ;)
CichoCiemny
Offline

fobia społeczna

przez wiecznie_walczacy 01 lip 2011, 18:08
Raczej skłaniam się ku teorii, że to lekarze wymyślają schorzenia, a choroba jest wtedy, kiedy konkretnej osobie zaczyna coś przeszkadzać i czuje się źle.
Posty
21
Dołączył(a)
29 cze 2011, 21:27
Lokalizacja
Śląsk

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: SCF i 11 gości

Przeskocz do