Nerwica lękowa a podryw?

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Nerwica lękowa a podryw?

przez 19_latek 16 sie 2010, 11:22
Jak ma się u Was sprawa z podrywem ? Czy mozna jakos przelamac ten strach podejscia do dziewczyny i z nia porozmawiac? Ogolnie staram sie od jakiegos miesiaca przebywac codziennie w towarzystwie kobiet i sie do nich przelamac, mysle ze to mi troche ulatwi w przyszlosci podryw.
19_latek
Offline

Re: Nerwica lękowa a podryw?

Avatar użytkownika
przez Lajla 16 sie 2010, 17:09
Dobry początek! Trzymam kciuki :105:
Na brzegu rzeki Piedry usiadłam i płakałam...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
244
Dołączył(a)
09 sie 2010, 10:35

Re: Nerwica lękowa a podryw?

przez koszatniczka 16 sie 2010, 17:18
Sama mam 21 lat i nigdy nie mialam chłopaka, mimo bardzo wielu znajomych facetów; nie wiem z czego to wynika, do niesmiałych nie należe , do brzydkich też nie (oj ta moja skromność, ale myśle ze jestem obiektywna ;P ) więc rozumiem co czujesz, bo wszyscy wokól kogos mają tylko nie ja, nawet jak juz coś zaczyna sie układac to sie psuje zanim się zaczęło... moze to moja wina? sama nie wiem z czego to wynika... jest kilku facetów którzy obecnie staraja sie mnie zaprosić na kawę, do siebie itp. (jeden nawet wysłał mi kwiaty ;P) ale ja do nich nic nie czuję.... Ci którzy mi się podobają to nie zwracaja na mnie uwagi...
Offline
Posty
65
Dołączył(a)
12 sie 2009, 13:17

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Nerwica lękowa a podryw?

Avatar użytkownika
przez cookiecrisp 16 sie 2010, 17:20
hyhy. a ja mam odwrotny problem. jak tylko ktos usiluje mnie poderwac dostaje ataku paniki >.< jesli tak źle sie czujesz w towarzystwie pań, to moze lepiej dac sobie spokoj, po co sobie jeszcze dodawac stresow... a jesli to tylko zwykla trema to pomyśl ze wiekszosc ludzi czuje sie tak samo :> i nie zalamuj sie jak Cie jakas spławi. może też ma nerwicę? :) ja splawiam momentalnie kazdego faceta, nawet jesli mi sie bardzo podoba, bo wiem ze nie bylabym w stanie sie z nikim umawiac...:/
tak czy inaczej zycze Ci powodzenia :>
Avatar użytkownika
Offline
Posty
102
Dołączył(a)
07 lip 2010, 16:12

Re: Nerwica lękowa a podryw?

przez 19_latek 17 sie 2010, 11:20
Mam pytanie do dziewczyn z forum:
Czy zdarzylo Wam sie uderzyc faceta ktory chcial Was poderwac? Albo wysmiac go?
Wiem ze wiekszosc facetow wlasnie tego sie obawia podczas podrywania.
19_latek
Offline

Re: Nerwica lękowa a podryw?

Avatar użytkownika
przez linka 17 sie 2010, 12:27
Nie zdarzyło mi się, co prawda nieczęsto jestem, bywałam podrywana ale jeśłi coś mi odpowiadało mówiłam ładnie, nie dziękuję, przykro mi i tyle :smile:

No ale z drugiej strony nikt nigdy po chamsku mnie nie podrywał bo na takie rzeczy sama nie wiem jak bym zareagowała :-|
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: Nerwica lękowa a podryw?

przez mikamika 17 sie 2010, 13:01
No mnie tez raczej mało kto podrywał (ciekawe dlaczego :lol: )
ale jak już to raczej podkulałam ogon i uciekałam spłoszona niż biłam czy wyśmiewałam ;-)
mikamika
Offline

Re: Nerwica lękowa a podryw?

przez 19_latek 17 sie 2010, 18:26
A powiedzcie mi czy utrzymujecie kontakt wzrokowy czy raczej uciekacie ze wzrokiem? Ja nigdy nie umialem sie patrzec na czyjes oczy bo nie myslalem co mowie, teraz sie dopiero tego ucze.
19_latek
Offline

Re: Nerwica lękowa a podryw?

przez noise 17 sie 2010, 18:44
Kontakt wzrokowy lepiej utrzymać i lepiej być tą osobą, która dłużej potrafi go utrzymać. Gdy rozmawiam z kimś i ta osoba pierwsza odwróci wzrok, to czuję jakąś dziwną, trochę irracjonalną przewagę. Podczas każdej rozmowy mam wrażenie, że występuje takie mocowanie się wzrokiem.

Jeszcze parę lat temu miałam fobię na punkcie kontaktów z mężczyznami. Przeraźliwie bałam się tych kontaktów. Do około 19 roku życia nie miałam żadnych kolegów (nie wspominając nawet o chłopaku), bo po prostu bałam się rozmawiać z chłopakami, a wszystko przez mojego ojca (o czym nie będę pisać w tym temacie). Potem ostra kłótnia z ojcem i wyrwanie się spod jego widma i spod dachu rodzinnego domu spowodowały, że zaczęłam się przełamywać. No i te studia, na których są prawie sami faceci. W tej chwili nie mam już ani jednej koleżanki i zapomniałam, jak rozmawiać z kobietami... Więc wszystko da się zmienić.
noise
Offline

Re: Nerwica lękowa a podryw?

przez wrazliwy 18 sie 2010, 10:17
koszatniczka, na moje oko nie trafiłaś po prostu jeszcze na tego odpowiedniego faceta - czyli na takiego, który Ci się będzie bardzo podobać z wzajemnością. :smile:

cookiecrisp, czemu nie byłabyś w stanie się z nikim umawiać? Może warto zastanowić się nad tym?

Do autora tematu - masz chyba dopiero 19 lat, więc wszystko przed Tobą. Ważne i fajne, że chcesz to poprawić, masz w sobie chęć i siłę do pracowania nad tym. To dobrze. :smile:
Ludzie, którzy uchodzą za twardych są tak naprawdę dużo bardziej wrażliwi niż ci, którzy są mocno chwaleni za swoją wylewną wrażliwość. Chcą uchodzić za twardych, ponieważ ich wrażliwość, gdy się ujawnia, przysparza im tylko bólu.
Offline
Posty
186
Dołączył(a)
21 lip 2010, 14:45
Lokalizacja
Stolica

Re: Nerwica lękowa a podryw?

przez Shadowmere 18 sie 2010, 10:24
ja nie bylam podrywana już ho ho-jakies 4 lata będzie ;) ale z tego co pamiętam utrzymywalam kontakt wzrokowy i bylam bardzo przyjazna.niestety w związku z tym,że nie umialam odmawiac (co by nie skrzywdzic nikogo) to dawalam falszywe numery telefonów.Nigdy nikomu nie przywalilam,nie nawrzeszczalam,bo i za co?to raczej komplement dla kobiety,że jest adorowana.
Shadowmere
Offline

Re: Nerwica lękowa a podryw?

Avatar użytkownika
przez cookiecrisp 19 sie 2010, 12:21
wrazliwy napisał(a): cookiecrisp, czemu nie byłabyś w stanie się z nikim umawiać? Może warto zastanowić się nad tym?

haha :/ nie, nie warto się zastanawiać. mam nerwicę lękową z atakami paniki i jak sobie pomyślę że miałabym się umówić z osobnikiem płci męskiej to... no, kto choruje na to samo co ja, wie jakie "atrakcje" wywołuje stres. mogłabym się spotykać z facetami, którzy nie robią wobec mnie ŻADNYCH, nawet najmniejszych aluzji seksualnych. a niestety, nie miałam jeszcze przyjemności takiego poznać. wszyscy tracą przy bliższym poznaniu. zresztą jakiś czas temu próbowałam się związać z pewną osobą, ale on okazał się być totalnym oszołomem, który spaczył mi mózg i w dodatku gdy mu powiedziałam o mojej chorobie, stwierdził że to - uwaga, cytuję - "ciekawe". kur** :evil: no ale długo z nim nie pobyłam, gdyż okazał się być typowym samcem, który po zaspokojeniu swych fizycznych potrzeb nie wykazywał wobec mnie większego zainteresowania :?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
102
Dołączył(a)
07 lip 2010, 16:12

Re: Nerwica lękowa a podryw?

przez 19_latek 19 sie 2010, 14:24
cookiecrisp,

Zdrowy nie zrozumie chorego, to tak jakby ktos mial depresje a jego partner mowil "wez sie w garsc". Ja nikomu nie mowilem o moich zaburzeniach, tylko rodzice wiedza, znajomi sie nie domyslaja nic bo zachowuje sie normalnie dzieki lekom.
19_latek
Offline

Re: Nerwica lękowa a podryw?

Avatar użytkownika
przez cookiecrisp 19 sie 2010, 15:10
19_latek napisał(a):Zdrowy nie zrozumie chorego, to tak jakby ktos mial depresje a jego partner mowil "wez sie w garsc".
no dokladnie, "wez sie w garsc" na depresje i "nie denerwuj sie/nie panikuj" na nerwice. :lol: boże to tak żałosne że aż śmieszne. :lol:

19_latek napisał(a):Ja nikomu nie mowilem o moich zaburzeniach, tylko rodzice wiedza, znajomi sie nie domyslaja nic bo zachowuje sie normalnie dzieki lekom.
mi niestety leki nie pomagają na tyle żeby całkiem znikły objawy dlatego najbliżsi znajomi wiedzą o mojej chorobie. nie chciałam żeby myśleli że np. spławiam ich albo sie na nich gniewam (bo np. przez tydzien zapadam sie pod ziemie, nie odbieram telefonow etc.). ale, jak sam wspomniales, zdrowy nigdy nie zrozumie chorego. moze co najwyzej sobie powspółczuć.
zresztą (na szczęście?) teraz być psychicznie chorym nie jest tak ogromnym wstydem jak np. 30 lat temu. coraz częściej niestety to się ludziom przytrafia. i nie trzeba aż tak się z tym chować, a już zwłaszcza z nerwicą i depresją które przecież nikomu nie wyrządzają krzywdy prócz samym chorym (w przeciwieństwie do np. psychopaty który lata z nożem i morduje ludzi "bo tak mu każe Szatan"). inna sprawa że ludzie zaczynają przeginać w drugą strone i wmawiają sobie choroby psychiczne mimo iz takowych nie posiadają. zresztą juz od dawna w niektorych kregach depresja jest po prostu modna :roll:

wnioski: nie zadawać się ze zdrowymi, bo nas nie zrozumieją. nie zadawać się z chorymi, bo tylko pogorszą nasz stan.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
102
Dołączył(a)
07 lip 2010, 16:12

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 25 gości

Przeskocz do