nic nie robię

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

nic nie robię

przez nel.nel 26 lip 2010, 13:31
witam! mam wielki problem. obecnie jestem magistrem dziennikarstwa: specjalizacja PR. nie mam doświadczenia zawodowego przez co czuję się gorsza od wszystkich. Boję się złożyć jakiekolwiek podanie o pracę, zapytać o staż w firmach. Boję się strasznie kontaktu i stresu. Mimo terapii jestem dalej osobą o niskiej samoocenie. Boję się jakiejkolwiek rozmowy kwalifikacyjnej. Na dodatek stres u mnie powoduje ściskanie mięśni twarzy, co po mnie widać. Mam straszne wizje. Poradźcie mi jak w krótkim czasie pokonać taki lęk. Pomyślałam, że postaram się myśleć pozytywnie a na objawy będę zażywać jakieś tabletki na zmniejszenie napięcia np. afobam. Napiszcie o swoich doświdczeniach z szukaniem pracy. Ja jak widzę w ogłoszeniach, że wymagają "komunikatywności" to od razu myślę, że się nie nadaję. Co ja mogę zrobić tak bardzo się bojąc?:(
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
28 wrz 2009, 15:19

Re: nic nie robię

przez normalny będe 26 lip 2010, 20:33
Co możesz zrobić tak bardzo się bojąc? Możesz wszystko. Idź do kogoś na ulicy i strzel mu w twarz (nie namawiam do tego) nie możesz tego zrobić? Pewnie że możesz. Jutro zamiast obiadu zjedzonego w domu idź do pizzeri. Zamów sobie jakąś pizze i zjedz. Przecież możesz to zrobić. :smile: Chyba że Cię nie stać. Mam pomysł. Jak wstaniesz rano to idź pobiegaj. Ale oczywiście to tylko kilka opcji które możesz zrobić. Bo oczywiście możesz dalej się bać. Pamiętaj to co robisz zależy tylko od Ciebie. Nie masz nic do stracenia. Twoje szczęście zależy od Ciebie nie odemnie. Nikt ani nic Ci nie pomoże jeżeli sama nie zaczniesz być szczęśliwa. To Twój wybór, pamiętaj albo szczęście albo wieczny strach.
Odchodzę z forum jako zwycięzca. Bo tak naprawdę nic mi nie było. Ale wszystko temu potworowi co siedział mi w glowie i jest u każdego człowieka, zniszczyłem go jego własną bronią. Obojętnie co nie zrobię będe szczęśliwy, w granicach rozsądku, bo przecież nie zabiję człowieka. :) Pokój wam.
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
05 paź 2009, 18:54

Re: nic nie robię

przez mm 27 lip 2010, 11:04
witaj,

musisz zrobić ten pierwszy krok w kierunku zdobycia posady.Znam doskonale to uczucie które paralizuje Ciebie ale wierz mi jak sie uda,jak wejdziesz w środowisko ludzi pracujących to twoja samoocena wzrośnie,wzrosnie też śmiałośc w stos do innych.Praca daje mozliwość pozbywania się kompleksów i zahamowań.Musisz sobie uzmysłowić ,że to są słabości które niewielkim czesto wysiłkiem możesz wyeliminowac.Dzis twoj strach urasta do gigantycznych rozmiarów a za jakis czas bedzie calkowicie zapomniany.
Nie bój się rozmowy kwalifikacyjnej.Pamietaj ze doswiadczenie,umiejętnosci zdobywa sie z czasem tak wiec pomimo tego ze pracodawca chcialby z definicji zatrudniac tylko mlodych geniuszy to sa tez tacy którzy szukają potencjalu w czlowieku w inny sposób.Patrza daleko w przyszlosc.

pozdrawiam
"Marzeniom nie należy stawiać poprzeczki zbyt wysoko"
mm
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
31 sie 2006, 15:15
Lokalizacja
Gdańsk

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: nic nie robię

przez nel.nel 27 lip 2010, 13:32
witam!
dziękuję Wam. muszę przyznać, że dziś dla odmiany jestem szczęśliwa. Wy i bliska mi osoba mówicie coś w stylu "odważ się - czas najwyższy" i to naprawdę pomaga. Mimo że jestem pełna zahamowań i trzęsą mi się ręcę, twarz robi się ponura - może powinnam to olać. Nie mam innego wyjścia. Miałam 4-ro dniowy kryzys i doła, dziś - dziwna euforia i wiara, że gdzieś tam się zaczepię, tylko muszę wysłać oferty. Dotychczas nie robiłam tego, ponieważ stwierdzałam, że do niczego się nie nadaję, że ośmieszam się przez to, że nigdzie nie pracowałam. Dam znać jak mi idzie. Wczoraj byłam u swojego psychologa i trochę oczyściła mnie ta rozmowa: a tak przy okazji: jestem DDA i walczę z nienawiścią do siebie... Długa droga przede mną.
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
28 wrz 2009, 15:19

Re: nic nie robię

przez Ludzik 27 lip 2010, 21:18
nel.nel napisał(a):witam!
dziękuję Wam. muszę przyznać, że dziś dla odmiany jestem szczęśliwa. Wy i bliska mi osoba mówicie coś w stylu "odważ się - czas najwyższy" i to naprawdę pomaga. Mimo że jestem pełna zahamowań i trzęsą mi się ręcę, twarz robi się ponura - może powinnam to olać. Nie mam innego wyjścia. Miałam 4-ro dniowy kryzys i doła, dziś - dziwna euforia i wiara, że gdzieś tam się zaczepię, tylko muszę wysłać oferty. Dotychczas nie robiłam tego, ponieważ stwierdzałam, że do niczego się nie nadaję, że ośmieszam się przez to, że nigdzie nie pracowałam. Dam znać jak mi idzie. Wczoraj byłam u swojego psychologa i trochę oczyściła mnie ta rozmowa: a tak przy okazji: jestem DDA i walczę z nienawiścią do siebie... Długa droga przede mną.

Trzymam kciuki , jestem w podobnej sytuacji.
Ludzik
Offline

Re: nic nie robię

przez wrazliwy 28 lip 2010, 18:25
nel.nel napisał(a):Dotychczas nie robiłam tego, ponieważ stwierdzałam, że do niczego się nie nadaję, że ośmieszam się przez to, że nigdzie nie pracowałam.


nel.nel, każdy z nas stawiał czy będzie stawiać pierwsze kroki w jakiejś dziedzinie. Każdy absolwent wyższej uczelni też rozpoczynał gdzieś tam pracę, staż. Jeden lepiej znosił sytuację, stres związany z tym, inny gorzej.
To jest coś nowego, coś co Ci się wydaje przekraczać Twoje możliwości, przerastać Cię.
A tak naprawdę to nie są straszne rzeczy, wystarczy chcieć zacząć pracować i przystąpić do tego. Ja rozumiem, że jesteś DDA - mam przyjaciółkę też z tą dolegliwością, rozumiem też Twój stres przed początkami w miejscu pracy/stażu - sam to kiedyś przechodziłem i też się baaaardzo stresowałem występować w roli petenta, nowicjusza.
Mogę Ci zacytować powiedzenie "Nie od razu Rzym zbudowano".

Kolejna sprawa to taka, że ten stres bierze się stąd, że nie wierzysz w swoje możliwości i uważasz się za "zero". Skąd to się wzięło u Ciebie? Czy aby słusznie? Sam fakt, że skończyłaś mgr dziennikarstwa świadczy, że masz trochę oleju w głowie, jesteś dobrze wykształcona.
Może pochwal nam się jeszcze tutaj czymś. :smile: Co umiesz jeszcze? Jakie masz zalety (a jestem pewien, że masz się czym pochwalić)?

Sam przechodziłem takie stresy - źle się czułem w takich miejscach, gdzie miałem przechodzić rozmowy kwalifikacyjne, rozmowy na temat możliwości pracy itp. Te rzeczy, wychodzenie do ludzi, zadawanie pytań - to mnie stresowało i czułem dyskomfort. Zastanawiałem się czy wypadnę źle, czy palnę coś głupiego, czy zadam nie takie pytanie. Później na miejscu czułem się niepewnie, pot mnie oblewał ze stresu, czułem się niepewnie i nieciekawie. Wszystko to wynikało z moich zaburzeń psychicznych, nerwicy, lęku. A także w sporej mierze z powodu nadopiekuńczości rodziców.
Przez parę lat to tak trwało. Później, zaczęło to się poprawiać, zacząłem tak jakby z tego wyrastać, zacząłem nabierać większej pewności siebie. Wyprowadziłem się od rodziców. Teraz jest znacznie lepiej jak było. Został jednak pewnego typu lęk i zaburzenia somatyczne przed załatwianiem takich rzeczy. W trakcie na miejscu jest dużo lepiej jak było. Nie jest idealnie, heh, ale jest duuuużo lepiej.
Tak więc podsumowując, nel.nel, rozumiem Twój strach i lęk - jednak uwierz mi, że nie jestem sama, że to są wygórowane lęki, że praktyka i czas i pozytywne myślenie pozwolą Ci się pozbyć tych lęków.
Ludzie, którzy uchodzą za twardych są tak naprawdę dużo bardziej wrażliwi niż ci, którzy są mocno chwaleni za swoją wylewną wrażliwość. Chcą uchodzić za twardych, ponieważ ich wrażliwość, gdy się ujawnia, przysparza im tylko bólu.
Offline
Posty
186
Dołączył(a)
21 lip 2010, 14:45
Lokalizacja
Stolica

Re: nic nie robię

przez nel.nel 29 lip 2010, 20:11
Dziękuję Wam wszystkim za to co napisaliście. Najbardziej w pracy boję się, że mój strach będzie widoczny. Mam pewne objawy somatyczne, które zatruły mi 4 lata. Boję się, że będę w pracy nieporadna, zahamowana, zestresowana. Ostatnio byłam umówiono na rozmowę kwalifikacyjną w sprawie pracy, której na 90 % bym nie chciała. Pomyślałam jednak, że "poćwiczę " sobie rozmowę kwalifikacyjną. Oczywiście na spotkanie nie poszłam. W sumie nie mam za to do siebie żalu. Dodam tylko, że ten pracodawca nie znał mojego nazwiska.
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
28 wrz 2009, 15:19

Re: nic nie robię

przez nel.nel 03 sie 2010, 14:47
Tak...miałam się pochwalić swoimi zaletami. One są, ale co z tego. Jak patrząc na mnie ludzie mogą zobaczyć wystraszoną, nieśmiałą osobę. Ech...piszę właśnie list motywacyjny. Oferta pracy jest jak pode mnie. Co chwilę dopada mnie myśl: nie nadajesz się...wszyscy Cię przejrzą, wcale nie jesteś komunikatywna, a powinnaś. Kurde, nie mam chyba wyjścia jak tylko napisać do nich, mimo ze nie mam za bardzo się czym pochwalić. A jakby mnie zaprosili na rozmowę to chyba zwariuję, tak mnie to przeraża. Odnośnie moich zalet to: kreatywność, energiczność, pomysłowość... ech....a czy ta energiczność to nie nerwowość? heh. oj, daję ciała. muszę coś zrobić... Czasami jak sobie pomyślę, jakbym pięknie się "zemściła" na koleżankach, znajomych, których zaskoczyłabym swoją pracą. Ale to jest akurat negatywna intencja.... Ale....nawet motywująca. Z tego co wiem, to nerwicowcy tak mają....chęć urośnięcia w oczach innym, chęć pokazania na co mnie stać. Idę se pisać ten list.

[Dodane po edycji:]

Ludzik, to może razem jakoś się wesprzemy ? Odpisz jak tam u Ciebie...

[Dodane po edycji:]

no i nie napisałam do końca. sprawdziłam w portalu kto pzreprowadzałby ze mną rekrutację i się zlękłam: zobaczyłam w miarę przystojnego faceta... boję się... chce mi się płakać. jestem mięczak.

[Dodane po edycji:]

hej. chyba już nikt nie śledzi mojego wątku. Chciałam tylko tylko podziękować Wam wszystkim za dobre słowo. Jesteście kochani. Czytam sobie czasami Wasze słowa i dodają mi otuchy:)
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
28 wrz 2009, 15:19

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do