Mój lęk. Pomoc bez psychoterapii.

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Mój lęk. Pomoc bez psychoterapii.

przez Zenonek 24 lip 2010, 14:35
wrazliwy,

Juz sam fakt, ze piszesz tak to znaczy, ze jestes osoba wartosciowa i powinienes znalezc dobra, wrazliwa i mila kobiete, bo na taka zalsugujesz.
Wszystko jest w zasiegu reki i dla faceta to nie problem poderwac dziewczyne...ale trzeba uwazac zeby nie trafic na jakas lafirynde, ale wtedy najwyzej ja kopniejsz w dupala...

Pamietaj NIE obawiaj sie dziewczyn - sam bylem czasami swiadkiem jak kolesie byli traktowani przez "zouzy" - niejednego nauczylem jak sie postepuje ze zlymi ludzmi.

Pamietaj - niech NIE obchodzi Cie to co zli ludzie maja do powiedzenia.

Uwierz osoby bez wartosci, nie maja takich rozterek- im sie wydaje, ze sa super i naj... (kolesie co leja swoje zony co zdradzaja na prawlo i lewo- nie dosc, ze najczesciej nie maja ani kasy, ani wyksztalcenie, kultury, osobowosci, wygladu to jeszcze wyrywaja panny na prawo i lewo).

Widzisz jak takie glaby moga to Ty nie mozesz ?

Nie boj sie lekarstw. Jak sie zaczyna od 1/4 dawki, pozniej 1/2 i dopiero po kilku dniach normalna minimalna dawke to skutkow ubocznych mozesz nawet NIE doswiadczyc.

A zreszta co lepsze meczyc sie z lękami czy przez pare dni miec np mdlosci, ale pozniej bedzie juz tylko lepiej ?
Offline
Posty
3565
Dołączył(a)
09 kwi 2010, 17:23

Re: Mój lęk. Pomoc bez psychoterapii.

przez wrazliwy 24 lip 2010, 14:55
Zenonek, dziękuję. To miłe co napisałeś.

Zenonek napisał(a):Pamietaj NIE obawiaj sie dziewczyn - sam bylem czasami swiadkiem jak kolesie byli traktowani przez "zouzy" - niejednego nauczylem jak sie postepuje ze zlymi ludzmi.

No właśnie u mnie jest ta obawa, lęk przed odrzuceniem. Ogólnie na myśl podrywu dziewczyny dostaję skrętu kiszek, lękam się, boli mnie brzuch. To jest jeden z moich stresorów.:(
Jak wychodzę z założenia, że wyjście na miasto czy gdzieś ma mi przynieść okazję do podrywu, to od razu się stresuję i odczuwam lęk. Dlatego od pewnego czasu, tak Ci powiem, mam wy***ane na posiadanie i podrywanie dziewczyn, szukanie okazji do zaczepianie dziewczyn - i powiem Ci, że taka olewka mi pomaga - tzn. minimalizuje mi stres. Jak sobie wyrobię takie podejście, to wtedy będzie dla mnie zdrowiej.

Widzisz, sam piszesz, co było bardzo fajne, że zasługuję i powinienem znaleźć wartościową kobietą. Ale właśnie te nieudane podejścia, to, że jak idziesz ulicą czy do klubu, to nie wiesz czy taka dziewczyna jest wartościowa i miła (chyba że wyczytasz z oczu haha) - i wtedy odrzucenie czy ośmieszenie jest bardzo możliwe, i poza tym nie wiesz czy gra jest warta zachodu, tzn że właśnie dziewczyna okaże się zołzą czy niedobra kobietą.


A propos lekarstw. Rozumiem - na początek małe dawki, spoko.:)
A jakieś leki na te moje przypadłości jesteś w stanie polecić czy nie bardzo? :)
Ludzie, którzy uchodzą za twardych są tak naprawdę dużo bardziej wrażliwi niż ci, którzy są mocno chwaleni za swoją wylewną wrażliwość. Chcą uchodzić za twardych, ponieważ ich wrażliwość, gdy się ujawnia, przysparza im tylko bólu.
Offline
Posty
186
Dołączył(a)
21 lip 2010, 14:45
Lokalizacja
Stolica

Re: Mój lęk. Pomoc bez psychoterapii.

przez Shadowmere 24 lip 2010, 15:06
wrazliwy, tak czytam co piszesz i myślę,że faceci mają przerąbane.Ta presja zdobywcy-że to Wy musicie iść na łowy i kogoś upolować.Nigdy nikogo nie poderwalam i nie umialabym tego zrobić-wlasnie ze względu na paniczny lęk przed odrzuceniem-gdybym musiala sama robić pierwszy krok-pewnie bylabym sama do końca życia.
Pytałeś Zenonka,ale od siebie mogę Ci polecić paroksetynę,która super dziala na lęki i fs (sprawdzone!).
Shadowmere
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Mój lęk. Pomoc bez psychoterapii.

przez Zenonek 24 lip 2010, 15:17
wrazliwy,

Sluchaj sie SHadowa :P. Paroksetyna to jeden z tych lekow co BARDZO dodaja pewnosci siebie.

Co do tego lęku- to ja naprawde NIE moge tego zrozumiec- coz to za lęk ?

To niepowazny lęk - po prostu normalnie sie zachowuj, badz soba, nie zgrywaj sie, NIE udawaj bawidamka czy podrywacza jak nie jestes nim.

Po prostu badz PEWNY siebie taki jaki jestes i olewaj to czy cos sie komus podoba czy nie.

Nie boj sie odrzucenie- zreszta niby dlaczego mialbys sie bac ? A co sie takiego stanie jak NIE wyjdzie ? To szukasz dalej- to nie jest zaden problem, akurat z tego lęku terapia CIe na lajcie wyprowadzi.

Dobre leki podnoszace pewnosc siebie :

- Paroksetyna (Seroxat)
- Prozac (niby nie dziala jakos przeciwlękowa, ale naprawde duzo osob na nim staje sie pewnymi siebie ludzmi, sam bylem tego swiadkiem- jak moj kumpel z zakompleksionego cipasa stal sie bystrym i pewnym siebie przedsiebiorca na Prozacu)
- moze Cital troche
- Zoloft nie za bardzo - ja nie mam duzo lękow , nie boje sie kobiet - mam w sumie tylko jeden lęk- troche sie boje egzaminow na uczelni i na to ten lek mi nie pomoga za bardzo

Wyzbyc sie kompleksow : o ile nie masz jakiegos tragicznego trądziku, 140 cm wzrostu czy garba to jak na faceta na pewno jestes atrakcyjny fizycznie i intelektualnie.
Offline
Posty
3565
Dołączył(a)
09 kwi 2010, 17:23

Re: Mój lęk. Pomoc bez psychoterapii.

przez Shadowmere 24 lip 2010, 15:21
Zenonek, zapomnialeś o wenli.to dobry lek przeciwlękowy,anafranil rownież.
hehe Zenonek może i się bab nie boi,ale ja Cię rozumiem-boję się facetów.
Shadowmere
Offline

Re: Mój lęk. Pomoc bez psychoterapii.

przez Zenonek 24 lip 2010, 15:31
Shadowmere,

No tak, ale pewnie masz powody zeby sie bac....

Co do Anfranilu i Efectinu- no wiesz takie smakolyki :mrgreen: to sa dla zaprawionych w boju psychotropowcow :pirate: .

Dla psychotropowych prawiczkow to sa SSRI :).
Offline
Posty
3565
Dołączył(a)
09 kwi 2010, 17:23

Re: Mój lęk. Pomoc bez psychoterapii.

przez Shadowmere 24 lip 2010, 15:43
Zenonek, ja takim prawiczkiem pozostalam nawet po wypróbowaniu kilku ssri,więc w sumie masz rację :D To są leki na twardą główkę.
Każdy kto się czegoś boi ma jakiś powód..Wrażliwy też pewnie gdyby zajrzal głębiej to by znalazł.
Shadowmere
Offline

Re: Mój lęk. Pomoc bez psychoterapii.

przez wrazliwy 24 lip 2010, 16:23
Zenonek napisał(a):wrazliwy,

Sluchaj sie SHadowa :P. Paroksetyna to jeden z tych lekow co BARDZO dodaja pewnosci siebie.

Co do tego lęku- to ja naprawde NIE moge tego zrozumiec- coz to za lęk ?

To niepowazny lęk - po prostu normalnie sie zachowuj, badz soba, nie zgrywaj sie, NIE udawaj bawidamka czy podrywacza jak nie jestes nim.

Po prostu badz PEWNY siebie taki jaki jestes i olewaj to czy cos sie komus podoba czy nie.

Nie boj sie odrzucenie- zreszta niby dlaczego mialbys sie bac ? A co sie takiego stanie jak NIE wyjdzie ? To szukasz dalej- to nie jest zaden problem, akurat z tego lęku terapia CIe na lajcie wyprowadzi.


Zenonek, tak to jest z lękami, że tych, które nas nie dotykają, często nie rozumiemy u innych. Tak też jest tutaj.
Nie możesz zrozumieć co to za lęk? No właśnie to jest lęk przed ośmieszeniem się, przed tym, że odrzucenie spowoduje załamanie się mojego poczucia wartości. Dlatego że mam zaniżone poczucie wartości. Więc jeśli jakaś dziewczyna powie nie lub będzie niemiła to będzie trochę jak hasło: " Jesteś beznadziejny/kiepski/nie podobasz mi się" a więc "Jednak faktycznie jestem mało wart skoro mnie odrzucono".
Tak więc odpowiadając na Twoje pytanie: to się stanie, że właśnie nie wyjdzie i:
1) ta porażka obniży jeszcze moje poczucie wartości
2) w około jest dużo ludzi, którzy będą obserwować mnie i OCENIAĆ to że zagaduję do jakiejś dziewczyny. I jak zobaczą "O jakaś laska go odrzuciła, tzn że pewnie jest coś z nim nie tak" i wtedy będę się czuł bardzo niekomfortowo w tym towarzystwie. A jeszcze jak laska to zrobi w sposób niemiły i wyraźny, to już w ogóle porażka.:(

Piszesz, żebym był pewny siebie. Tiaaaa, łatwo powiedzieć. Jak zaczynam być pewny siebie to czuję, że trochę nie jestem sobą, jakoś po pewnym czasie czuję się nieswojo. A jak jestem nieśmiały to też źle. Po prostu nie potrafię w takich miejscach, sytuacjach, być do końca sobą. Może dlatego, że sam nie wiem kim tak naprawdę jestem? :roll:
Ludzie, którzy uchodzą za twardych są tak naprawdę dużo bardziej wrażliwi niż ci, którzy są mocno chwaleni za swoją wylewną wrażliwość. Chcą uchodzić za twardych, ponieważ ich wrażliwość, gdy się ujawnia, przysparza im tylko bólu.
Offline
Posty
186
Dołączył(a)
21 lip 2010, 14:45
Lokalizacja
Stolica

Re: Mój lęk. Pomoc bez psychoterapii.

przez Shadowmere 24 lip 2010, 16:42
wrazliwy, Zenonek tego nie rozumie,bo pochodzi z kochającej,stabilnej rodziny-i pewność siebie wyssał z dobrym mlekiem mamy.Rodzice to pierwsze i najważniejsze osoby,ktore uczą nas szacunku do samych siebie i poczucia wlasnej wartości.Znam mnóstwo przerażonych,zahukanych dziewczyn i kobiet,ktore przeglądają sie w oczach każdego napotkanego faceta by zobaczyć uznanie i akceptacje,ktorą powinny zobaczyć w oczach wlasnych tatusiów.Niestety,na pewno w jakimś stopniu jestem jedną z takich dziewczyn.
Jeżeli rodzice nie dają nam do zrozumienia,że jesteśmy wspaniali,wyjątkowi,w porządku i tacy jak powinniśmy być-to nieważne ile razy uslyszysz,że jesteś piękny,mądry,jedyny w swoim rodzaju..I tak zawsze będziesz slyszal i widzial jedynie odrzucenie i przejawy niechęci.
Od tego są chyba terapie :bezradny:
Shadowmere
Offline

Re: Mój lęk. Pomoc bez psychoterapii.

przez wrazliwy 25 lip 2010, 11:08
Kolejną rzecz chciałbym poruszyć. :smile:
Otóż są pewne sytuacje, które z rana mnie stresują a inne nie. Porównanie:
1) Gdy mam iść do pracy - stres
2) Gdy mam iść zrobić duże zakupy bądź załatwić coś na mieście - stres
3) gdy mam iść z rana pływać - stres
Ale:
1) gdy mam iść pod wieczór pływać - brak stresu bądź prawie brak stresu.
1) Gdy mam iść pobiegać - brak stresu
2) gdy wiem co mam na obiad, na kolację i nie muszę się tym martwić - brak stresu
3) gdy wiem, że większość czasu spędzę spokojnie w domu - brak stresu

Tak patrzę na te rzeczy i próbuję jakieś wnioski wyciągnąć. Hmm, może chodzi o to, że w pierwszy sytuacjach - jest niepewność, nie wiem co mi się może przydarzyć, mogę coś popsuć, schrzanić, coś mi się nie uda, nie mam kontroli nad wydarzeniami. :( No i pewnie o to, że mam złe konotacje, od sporego czasu przeżywam stres związany z tymi czynnościami.
A w drugich sytuacjach nie stresuję się, gdyż nie mam złych konotacji z nimi związanych - np. bieganie od dawna lubiłem i lubię, przez 25 lat mojego mieszkania w domu rodzinnym to zawsze rodzice zajmowali się przygotowaniem posiłków - tak więc jak nie muszę się o to troszczyć to żyję w błogim spokoju i wiedząc że nie odczuję żadnych przykrych konsekwencji spowodowanych gotowaniem.

Co Wy na to?
Czy ktoś miał/ ma podobne odczucia, stresory?
Ludzie, którzy uchodzą za twardych są tak naprawdę dużo bardziej wrażliwi niż ci, którzy są mocno chwaleni za swoją wylewną wrażliwość. Chcą uchodzić za twardych, ponieważ ich wrażliwość, gdy się ujawnia, przysparza im tylko bólu.
Offline
Posty
186
Dołączył(a)
21 lip 2010, 14:45
Lokalizacja
Stolica

Re: Mój lęk. Pomoc bez psychoterapii.

przez Lonita 25 lip 2010, 11:50
Witaj! Wlasciwie to Cie dobrze rozumie bo sama mam nerwice lekowa, jezeli chodzi o te straszne poranki, to chyba cecha wszystkich ktorzy maja nerwice. Ja staram sie za wszelka cenne postepowac tak jak by mi sie nic nie dzialo, oczywiscie nie jest to takie proste. Z rana mam mdlosci, staram sie je ignorowac i wpycham w siebie sniadanie, potem jade gdzies autobusem, a musze dodac ze potwornie boje sie jazdy autobusem. Postaraj sie myslec ze twoj lek juz w krotkim czasie zniknie i ze tak naprawde to nie stanie sie nic strasznego. Ja moge polecic Ci trening autogenny Schulza, rzecz jasna nie spowoduje ze twoj lek zniknie ale napewno znacznie go zlagodzi w trudnych momentach. Pozdrawiam
Lonita
Offline

Re: Mój lęk. Pomoc bez psychoterapii.

przez noowy6 25 lip 2010, 13:03
wrazliwy brałeś jakieś leki ?
"Żyj szybko, umieraj młodo"
Offline
Posty
190
Dołączył(a)
13 wrz 2009, 14:16
Lokalizacja
Gdańsk

Re: Mój lęk. Pomoc bez psychoterapii.

przez Zenonek 25 lip 2010, 15:26
wrazliwy,

Przede wszystkim musisz sie leczyc + terapia = zobaczysz, ze wrocisz do zdrowia...

Co do dziewczyn- no stary NIE zagajaj do wyuzdanych szmat, ktore sa nic nie warte, bo i tak leca glownie na kase itp itd

Tylko jak bedziesz juz w lepszej formie, wyzbedziesz sie kompleksow, nabierzesz luzu troche to wtedy zapisz sie na jakies kursy czy to jezykowe, fotograficzne, inne hobbistyczne i normalnie nawiazuj kontakty, bierz nr komow i zaproponuj po jakims czasie wyjscie jakiejs ladnej, milej, skromnej i normalnej, niezmanierowanej dziewczynie.

Ty nie boisz sie prawdopodobnie wszystkich kobiety- tylko obawiasz sie szmat, suk czy innych podgatunkow - no stary i bardzo dobrze - zlych ludzi omija sie szerokim lukiem.
Offline
Posty
3565
Dołączył(a)
09 kwi 2010, 17:23

Re: Mój lęk. Pomoc bez psychoterapii.

przez wrazliwy 25 lip 2010, 15:53
Zenonek napisał(a):[b][color=#112f55]

Ty nie boisz sie prawdopodobnie wszystkich kobiety- tylko obawiasz sie szmat, suk czy innych podgatunkow - no stary i bardzo dobrze - zlych ludzi omija sie szerokim lukiem.


Coś w tym jest. ;)

No ale mnie nie stać na prywatną terapię na razie.
A w ramach NFZ próbowałem w paru miejscach i kiepskie rezultaty.
Trochę obawiam się leków. Wolałbym zdecydowanie psychoterapię.

Może ktoś zna ośrodek w Warszawie gdzie jest prowadzona psychoterapia w ramach NFZ?
Może znacie dobrego psychiatrę w ramach NFZ który mógłby mnie skierować na psychoterapię?
(ja już sam tyle razy szukałem, więc dlatego przyszedłem Was prosić o radę).
Ludzie, którzy uchodzą za twardych są tak naprawdę dużo bardziej wrażliwi niż ci, którzy są mocno chwaleni za swoją wylewną wrażliwość. Chcą uchodzić za twardych, ponieważ ich wrażliwość, gdy się ujawnia, przysparza im tylko bólu.
Offline
Posty
186
Dołączył(a)
21 lip 2010, 14:45
Lokalizacja
Stolica

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 16 gości

Przeskocz do