sytuacja życiowa a wyjście z choroby

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

sytuacja życiowa a wyjście z choroby

przez galazka_jabloni 08 cze 2010, 23:44
Czasem napadają mnie takie myśli, że może jednak nie warto nic robić w kierunku leczenia, bo jak się nie zmieni ogólnie nic w życiu, bo akurat nie jest to fizycznie możliwe, to co pomoże psychoterapia? jeśli trwa jakaś sytuacja, która nas wpędziła w taki stan i nie ma szans żadnych, żeby na to jakoś realnie wpłynąć, to przecież to dalej będzie nas bombardować z zewnątrz i wtedy chyba leczenie nie wiele pomoże?
galazka_jabloni
Offline

Re: sytuacja życiowa a wyjście z choroby

Avatar użytkownika
przez soulfly89 08 cze 2010, 23:51
Wydaje mi się, że jednak zawsze można chociaż trochę coś zmienić na lepsze. Może czasami po prostu nie widać żadnego wyjścia, ale według mnie ono zawsze istnieje. Tylko może wymaga dużo odwagi i dużo wysiłku, może trzeba pokonać strach przed zmianą.

PS. Uwielbiam Siekierezadę :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
775
Dołączył(a)
06 lut 2010, 02:23

Re: sytuacja życiowa a wyjście z choroby

przez galazka_jabloni 08 cze 2010, 23:57
może nie chodzi o wyjście, ale trzeba się pogodzić, zawsze myślałam, że wszystko można przeczekać i minie z czasem, ale chyba nie do końca to prawda. Co do siekierezady to też ją uwielbiam i w ogóle wszystko co Stachury
galazka_jabloni
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: sytuacja życiowa a wyjście z choroby

Avatar użytkownika
przez LucidMan 09 cze 2010, 00:18
Odpowiem na Twój post bo masz fajny nick ;)

Pogodzić !? To znaczy tyle samo co poddać się, nic nie robić i czekać na mannę z nieba. Tylko działanie wchodzi w grę. Prawdę mówiąc, nie działanie to też działanie, ale to chyba najgorsza z możliwych opcji ;)
Jeśli o 2 nad ranem rozpoczyna się dość huczna impreza, przy której głuchy by nie zasnął, masz kilka opcji:
1. Pogodzić się z sytuacją i nie spać do rana licząc, a nuż się zaraz skończy (zazwyczaj się szybko nie kończy).
2. Uszczelnić wszystkie szpary co zminimalizuje przykry hałas.
3. Słuchawki na uszy z głośniejszą muzą niż dźwięki na zewnątrz - co i tak raczej nie pozwoli zasnąć.
4. Pójść wygarnąć sąsiadowi i jego wesołej ferajnie.
5. Opcja dla zawodowców - wpier*** sąsiadowi.

Poprzez analogię, z każdej sytuacji masz minimum 3 wyjścia: akceptacja, pośrednie działanie, bezpośrednie działanie. Każde ma swoje wady i zalety. Więc jeśli twierdzisz, że z takiej a z takiej sytuacji nie ma wyjścia, to po prostu nie widzisz tych wyjść.

Nie miej wątpliwości co do terapii zanim jej nie spróbujesz. To tak, jakby twierdzić, że banan jest gorzki, chociaż się go w życiu nie jadło, a tylko słyszało, że tak inni mówią, bo akurat trafili na zgniłego.

Zachęcam do działania, jakiegokolwiek - byle działać.

Jak to powiedział Ghandi: Wszystko co robimy w życiu nie ma żadnego znaczenia, ale to bardzo ważne, żeby coś robić.
Lucid life
Avatar użytkownika
Offline
Posty
785
Dołączył(a)
09 sty 2009, 23:55
Lokalizacja
NeverLand

Re: sytuacja życiowa a wyjście z choroby

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 09 cze 2010, 00:50
Chyba w psychoterapii chodzi bardziej o to by zmienić podejście do niektórych problemów, a nie je p wyeliminować. Przykład: mam wredną teściową, której nie mogę zdzierżyć. Wyjściem nie jest zabić ją lub się rozwieść, ale nauczyć się inaczej reagować na jej docinki. Pomyśleć sobie : to stara stetryczała baba z lukami w pamięci ,parkinsonem i cholera wie z czym jeszcze, co jej jeszcze zostało z tego życia. A wtedy zamiast się znowu wkurzać , uśmiechniesz się do siebie i będziesz miała ją w nosie. Taki prosty przykład.
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Re: sytuacja życiowa a wyjście z choroby

przez galazka_jabloni 12 cze 2010, 23:36
ja się nie zgadzam, że pogodzić się to czekać na mannę z nieba. Fajne porównanie z tą imprezą, ale jest wiele kwestii na które mimo najszczerszych chęci walki nie możemy nic poradzić, więc co wtedy zostaje, tylko się pogodzić, ale nie czekać na mannę z nieba, bo to jednak nie to samo według mnie. Podałeś trzy wyjścia, a pogodzenie się jest przecież jednym z nich, to chyba to samo co akceptacja, chyba że się mylę?
galazka_jabloni
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 23 gości

Przeskocz do