moja smutna historia...

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

moja smutna historia...

Avatar użytkownika
przez LJK 28 maja 2010, 20:23
Witam wszystkich!

Chcialabym Wam opowiedziec moja historie, poniewaz szukalam juz pomocy na innych forach niestety nieskutecznie.
Mam 19 lat i na nerwice lekowa choruje od 3,5 roku. Wszystko zaczelo sie przy zmianie szkoly. Musialam zrezygnowac z uczeszczania do szkoly dziennej gdyz lek mi na to nie pozwolil. Ciagle balam sie panicznie matury, ktora w tym roku zdalam, ale do dzis nie wiem jak ja to zrobilam. OCzywiscie bez lekow uspakajajacych sie nie obeszlo... Teraz boje sie jeszcze bardziej bo chcialabym isc na studia ale jest to dla mnie niemozliwe. Boje sie sama wyjsc z domu, nigdzie nie wychodze, przez co tez nie mam zadnych przyjaciol ani znajomych. Marnuje nalepsze lata mojego zycia :( Chodzilam juz do 4 roznych psychologow, 2 psychiatrow, bylam nawet na hipnozie i nic nie pomaga. Caly czas biore leki. Obawiam sie ze moja choroba wlasnie osiaga swoje apogeum, z czym nie daje sobie juz rady :( ciagle boje sie ze zemdleje, nawet lezac we wlasnym lozku :( do tego dochodzi depresja bo zdaje sobie sprrawe ze marnuje zycie a tyle chcialabym teraz robic i zaczac zyc jak kazda osoba w moim wieku :( Prosze, poradzcie cos bo nie daje sobie juz z tym rady :( a brak przyciela i bratniej duszy pogarsza moj stan.. Nie mam rodzenstwa i oprocz mamy nie mam z kim o tym porozmawiac a cale zycie nie moge wszedzie chodzic tylko z mama :(
Człowiek jest tak zaniepokojony swoją przyszłością, że nie cieszy się z teraźniejszości. W efekcie nie żyje ani w teraźniejszości, ani w przyszłości. Żyje tak, jakby nigdy nie miał umrzeć, po czym umiera, tak na prawdę nie żyjąc.
Avatar użytkownika
LJK
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
28 maja 2010, 20:11

Re: moja smutna historia...

Avatar użytkownika
przez Goldielocks 28 maja 2010, 20:32
LJK - nie poddawaj się, to po pierwsze! Po drugie, zdałaś maturę, bo jesteś zdolną i inteligentną dziewczyną. Nie przekreślaj się. Jesteś młoda, na studia możesz iść teraz albo w przyszłości. Nic straconego. :D

Byłaś już kiedyś na terapii grupowej? Może taka forma leczenia byłaby dla Ciebie odpowiednia. Warto spróbować. ;)

A jakie są Twoje relacje z mamą - czy jest nadopiekuńcza? Czy Cię kontroluje?

Co do leków - ile już ich brałaś? Może jeszcze nie trafiłaś na odpowiednie "pigułki szczęścia". ;)

Pozdrawiam. :D
" [...] Historia Dziewczynki o Złotych Kędziorach nie ma szczęśliwego zakończenia. Próby odkrycia, co jest dla niej odpowiednie, kończą się tak, jakby przebudziła się ona ze złego snu - po czym dziewczynka ucieka... [...] "

Bruno Bettelheim, Cudowne i pożyteczne...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
680
Dołączył(a)
22 kwi 2010, 13:27
Lokalizacja
Nadpobudliwe Narzecze

Re: moja smutna historia...

Avatar użytkownika
przez LJK 28 maja 2010, 20:38
Ale mature pisalam w 12-sobowej grupie a na studiach raczej tak malej grupy nie znajde... Chcialabym isc juz w tym roku aby nie stracic roku alena dzien dzisiejszy nie jestem w stanie.

Terapie grupowa mi proponowano, nawet dostalam skierowanie ale problem w tym ze sama nie pojade!
Moje relacje z mama sa dobre, chociaz jest pare tematow na ktore nie rozmawiamy. Czuje ze ona rowniez ma juz dosc mojej nerwicy bo musi wszedzie ze mna latac, do szkoly tez mnnie musiala odwozic i zawozic. Kontrolowac mnie nie kontroluje bo nie ma w czym, nadopiekuncza tez raczej nie jest.
Człowiek jest tak zaniepokojony swoją przyszłością, że nie cieszy się z teraźniejszości. W efekcie nie żyje ani w teraźniejszości, ani w przyszłości. Żyje tak, jakby nigdy nie miał umrzeć, po czym umiera, tak na prawdę nie żyjąc.
Avatar użytkownika
LJK
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
28 maja 2010, 20:11

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: moja smutna historia...

Avatar użytkownika
przez Goldielocks 28 maja 2010, 20:46
Na studiach tez może być 12 osobowa grupa, ale nie w tym rzecz. ;) Wiadomo nie chcesz tracić roku... Ale nic na siłę, tak myślę. Na Twoim miejscu na razie skupiłabym się na sobie, obojętnie czy podejmiesz studia w tym roku, czy nie.

Nie wiem z jakiego jesteś miasta, ale warto by było poszukać - tu na forum jakichś namiarów na dobrego specjalistę.

Jak się zaczęła Twoja choroba? Na jej rozwój na pewno "coś" miało wpływ.

Na terapii grupowej tez spotkałam osoby, które bały się same podróżować. Ostatnio na przystanku spotkałam koleżankę, która wcześniej w ogóle nie jeździła autobusami... A jechałyśmy razem i bardzo dobrze się czuła! :D

Dlatego uważam, że nie ma sytuacji bez wyjścia... Ja sama muszę jeszcze dużo nad sobą pracować, a ostatnio się obijałam troszeczkę. ;)
" [...] Historia Dziewczynki o Złotych Kędziorach nie ma szczęśliwego zakończenia. Próby odkrycia, co jest dla niej odpowiednie, kończą się tak, jakby przebudziła się ona ze złego snu - po czym dziewczynka ucieka... [...] "

Bruno Bettelheim, Cudowne i pożyteczne...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
680
Dołączył(a)
22 kwi 2010, 13:27
Lokalizacja
Nadpobudliwe Narzecze

Re: moja smutna historia...

Avatar użytkownika
przez LJK 28 maja 2010, 21:04
na tym kierunku na ktory chcialabym isc raczej nie bedzie takiej grupy.. jestem zbyt ambitna aby nie pojsc a dodatkowo rodzina wywiera na mnie duza presje...

w moim miescie pozostali mi juz tylko prywatni terapeuci a biara od 70 zł w zwyz a powinnam miec minimum raz w tygodniu terapie. Nie moge isc do pracy wiec nie stac mnie na to.

Hipnotyzer powiedzial mi ze moje chooba nie ma podloza ale ja uwazam ze to dlatego ze jestem jedynaczka a oprocz tego nigdy nie mialam prawdziwej przyjaciolki.

Terapa grupowa trwa 10 tygodni z pobytem w sanatorium i z dojazdem nie byloby problemu ale ja poporstu boje sie tam sama byc!

[Dodane po edycji:]

I co, to by bylo na tyle z Waszej strony? Kolejne forum na ktorym nie znajduje pomocy albo chociaz rozmowy?
Człowiek jest tak zaniepokojony swoją przyszłością, że nie cieszy się z teraźniejszości. W efekcie nie żyje ani w teraźniejszości, ani w przyszłości. Żyje tak, jakby nigdy nie miał umrzeć, po czym umiera, tak na prawdę nie żyjąc.
Avatar użytkownika
LJK
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
28 maja 2010, 20:11

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 38 gości

Przeskocz do