musze sie wyzalic..

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

musze sie wyzalic..

Avatar użytkownika
przez rushia 25 maja 2010, 13:21
Wlasnie odwiedziala mnie mama w moim pokoju i zobaczyla ze zapisalam sie do psychiatry.. Powiedziala ze mam sie nie wyglupiac i nie robic z siebie nieuleczalnie chorej, lepiej bym sie wziela za nauke i sprzatanie, a ja tylko siedze przed komputerem i tak mnie to oglupia.. :blabla:
Oczywiscie kolejny dzien nie bylam w szkole, po pierwszej lekcji dalam sobie spokoj bo nie moglam juz wytrzymac.. Nie ucze sie bo sie nie da, slucham tylko "ucz sie poki masz chlonny umysl, jak bedzie w moim wieku to juz ci sie nie bedzie tak latwo uczyc". Tak, zaloze sie ze ucza sie 10x skuteczniej niz ja w tym momencie.. Kiedy rodzice dowiedza sie o moich ocenach i nieobecnosciach to chyba mnie z domu wyrzaca. Kiedy tlumacze sie choroba jest to najgorsze wytlumaczenie bo "robie z siebie ofiare zeby nic nie robic". Ale rozmawialam dzis z wychowawczynia i ona rozumie ze mam problemu z nauka itd, ale mysle ze jakby zadzwonila z tym do moich rodzicow to niezle by mi sie od nich dostalo za "lenistwo, klamstwo, odtawianie wiochy i robienie im wstydu".

Rodzice - bierz z nich przyklad, oni wiedza lepiej, rozumieja cie i kochaja ponad wszystko, chca zawsze twojego dobra :blabla:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
35
Dołączył(a)
08 maja 2010, 14:19

Re: musze sie wyzalic..

Avatar użytkownika
przez Goldielocks 25 maja 2010, 13:58
Rushia - no tak to jest, że początkowo ludzie z Twojego najbliższego otoczenia, nie bardzo rozumieją - "o co kaman?".

Postaraj się oswoić rodziców z tym wszystkim... Daj im szansę. ;)

Dobrze, że porozmawiałaś na ten temat ze swoja wychowawczynią. :)

Dobrze, że zarejestrowałaś sie do psychiatry, bo po co masz się męczyć. Gorzej, jakbyś tego nie zrobiła. :?

Tak Ci powiem, że moja babcia nie bardzo rozumie o co chodzi w mojej chorobie, ale nie winię jej za to. ;) W końcu jest z innego pokolenia i trudno jej pojąć, że ktoś może mieć napady lękowe itd.

Pozdrawiam. :D
" [...] Historia Dziewczynki o Złotych Kędziorach nie ma szczęśliwego zakończenia. Próby odkrycia, co jest dla niej odpowiednie, kończą się tak, jakby przebudziła się ona ze złego snu - po czym dziewczynka ucieka... [...] "

Bruno Bettelheim, Cudowne i pożyteczne...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
680
Dołączył(a)
22 kwi 2010, 13:27
Lokalizacja
Nadpobudliwe Narzecze

Re: musze sie wyzalic..

Avatar użytkownika
przez rushia 25 maja 2010, 14:04
Juz sie leczylam 3-4 lata temu, a teraz rodzice zachowuja sie jakbym "znowu miala kaprys"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
35
Dołączył(a)
08 maja 2010, 14:19

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: musze sie wyzalic..

przez galazka_jabloni 08 cze 2010, 23:06
ja też się zapisałam na wizytę. Moja rodzina się nigdy o tym nie dowie, bo mam podobnie jak wy

[Dodane po edycji:]

a teraz jeszcze sesja, nie mogę się zupełnie skupić, nie wiem co będzie, jak zawalę studia to nawet sobie nie jestem w stanie tego wyobrazić, bo i tak ledwo je ciągne: dziekanka, warunki z zeszłego roku przez brak wpisów. nie poszłam po nie bo się bałam, na zajęcia w tym roku chodziłam też sporadycznie, bo w ogóle uczelnia sama w sobie budzi we mnie taki lęk, że masakra. nawet nie wiem konkretnie czego się tam boję, czy ludzi, czy wykładowców, ale jak tylko się zmuszam, wchodzę tam, to mam ochotę jak najszybciej uciec. nie wiem, nie umiem ze sobą wygrywać... to wszystko jest okropne. co do lenistwa, to z boku zawsze to tak wygląda i inni tak myślą. do tego wszystkiego palę, żeby jakoś tłumić to wszystko, a to się przyczynia do zaogniania relacji w domu. moja babcia nie może mi wybaczyć, że palę, a ja nie jestem w stanie tego rzucić. jak próbowałam i nie paliłam przez kilka dłuższych godzin to to się ze mną działo to nikomu tego nie życzę, ale znacie na pewno to doskonale. rozklejało mnie to zupełnie, rozwalało w środku, ryczałam, ryczałam i nie mogłam przestać, myślałam że zwariuję. ja wiem, że z mojej strony to palenie nie jest w porządku, że powinnam to rzucić nawet dla niej, ale nie jestem w stanie, w ogóle takie to wszystko skomplikowane

[Dodane po edycji:]

i ciągłe poczucie winy przez wszystko, zawsze coś źle, zawsze coś nie tak... a ja chcę tylko żeby było dobrze
galazka_jabloni
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 28 gości

Przeskocz do