Lęki przed macierzyństwem ostatniej szansy,gamofobia

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Lęki przed macierzyństwem ostatniej szansy

przez wciacia 08 maja 2010, 10:33
Dziecko to dziecko i kocha się każde. W moim życiu zaszły duże zmiany właśnie ze względu na dziecko. Okazało się w terapii,że zawsze bardzo pragnęłam mieć dziecko ale mój zacietrzewiony mąż przez 12 lat gasił we mnie to pragnienie i nie dawał nawet takiej opcji,że moglibyśmy mieć dziecko. Właśnie od niego odeszłam. Bardzo chciałabym być w ciąży i urodzić własne dziecko.
Ale kiedyś przez 2 lata opiekowałam się głęboko upośledzonym chłopczykiem i bardzo go kochałam. Bardzo chciałam,żeby był mój.
wciacia
Offline

Re: Lęki przed macierzyństwem ostatniej szansy

przez Shadowmere 08 maja 2010, 10:38
Dziecko to dziecko-jeżeli ma sie w sobie ogrom miłości(a kazdy kto decyduje sie na malucha powinien mieć) to nie będzie problemem urodzone przeze mnie czy nie.
Natomiast rozumiem Magdy stanowisko jak najbardziej.Chodzi o tę niewyobrażalną słodycz pt "moje oczy,Twoj nos".I świadomość,że dzidziuś jest od pierwszych chwil życia z nami,w naszym ciele,jest częścią nas samych jednoczesnie będąc kims zupelnie autonomicznym i osobnym.Cud tworzenia nowego życia doswiadczony od początku.
Shadowmere
Offline

Re: Lęki przed macierzyństwem ostatniej szansy

przez magdalenabmw 08 maja 2010, 10:45
Shadowmere napisał(a):Natomiast rozumiem Magdy stanowisko jak najbardziej.Chodzi o tę niewyobrażalną słodycz pt "moje oczy,Twoj nos".I świadomość,że dzidziuś jest od pierwszych chwil życia z nami,w naszym ciele,jest częścią nas samych jednoczesnie będąc kims zupelnie autonomicznym i osobnym.Cud tworzenia nowego życia doswiadczony od początku.


O, dokładnie. Nazwałaś słowami to, czego ja nie potrafiłam nazwać :smile: Dzięki :*

Na marginesie chciałam dodać, że moja niechęć być może spowodowana jest tym, że kiedyś pewna dziewczyna z domu dziecka odbiła mi chłopaka... Ja z nim byłam bo go kochałam, a ona (jak się potem okazało) jest (bo dalej jest, mają córkę) z nim dla pieniędzy.
Wcześniej lubiłam dzieci z domu dziecka... Ale od tej historii mam okropny uraz, i dzieci z domu dziecka kojarzą mi się z pazernością, dążeniem po trupach do celu, do tego aby żyć na poziomie- nawet jeśli muszą kogoś przy tym zranić (bo zraniła nie tylko mnie, ale i jego dziecko z pierwszego małżeństwa, które było ze mną dość mocno zżyte).
magdalenabmw
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Lęki przed macierzyństwem ostatniej szansy

przez isabella_28 08 maja 2010, 12:07
magdalenabmw, Niech Ci bedzie:)I tak jestem innego zdania:)
isabella_28
Offline

Re: Lęki przed macierzyństwem ostatniej szansy

Avatar użytkownika
przez linka 08 maja 2010, 13:31
magdalenabmw napisał(a):Na marginesie chciałam dodać, że moja niechęć być może spowodowana jest tym, że kiedyś pewna dziewczyna z domu dziecka odbiła mi chłopaka... Ja z nim byłam bo go kochałam, a ona (jak się potem okazało) jest (bo dalej jest, mają córkę) z nim dla pieniędzy.
Wcześniej lubiłam dzieci z domu dziecka... Ale od tej historii mam okropny uraz, i dzieci z domu dziecka kojarzą mi się z pazernością, dążeniem po trupach do celu, do tego aby żyć na poziomie- nawet jeśli muszą kogoś przy tym zranić (bo zraniła nie tylko mnie, ale i jego dziecko z pierwszego małżeństwa, które było ze mną dość mocno zżyte).

Załamałam się........
Czy Ty w ogóle czasem analizujesz to o czym piszesz, jak miałaś naście lat to jakaś dziewczyna odbiła ci chłopaka, a że była z domu dziecka to wszystkie te dzieci są chamskie itd. No i Ty akurat wiesz, że jest z nim dla kasy, pomijając to, że jak widać jemu pasuje - skoro nadal z nią jest. Naprawdę, nie chcę być niemiła - ale TY masz tyle uprzedzeń do takiej masy osób, tak łatwo osądzasz po pozorach, a tak pięknie się unosisz jeśli ktoś to zastosuje do ciebie- powinnaś iść na terapie szybko, bardzo szybko.
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: Lęki przed macierzyństwem ostatniej szansy

przez betty_boo 08 maja 2010, 13:50
Dlatego, że wydaje mi się iż 'swoje' być może bardziej się kocha


tego się nie dowiemy dopóki nie będziemy mieli poróznania. jak ktoś nie może być biologiczną matką to nie wie jak kocha się to "swoje". a zresztą z tego co widzę i słyszę ludzie nawet "swoich " dzieci nie kochają po rózno i tak samo.
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
11 maja 2008, 08:58

Re: Lęki przed macierzyństwem ostatniej szansy

przez magdalenabmw 08 maja 2010, 14:48
Rozpisałam się ale wykasowałam...
Swoich poglądów Linko nie zmienię, terapia tutaj nie ma nic do tego. Ktoś mnie skrzywdził, mam uraz, i tyle. Uogólniam niepotrzebnie, ale już tak mam. Trudno.
magdalenabmw
Offline

Re: Lęki przed macierzyństwem ostatniej szansy

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 09 maja 2010, 12:51
a ona (jak się potem okazało) jest (bo dalej jest, mają córkę) z nim dla pieniędzy.

Skąd wiesz,że jest z nim dla pieniędzy? :shock:
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Re: Lęki przed macierzyństwem ostatniej szansy

przez magdalenabmw 09 maja 2010, 16:25
Człowiek Nerwica- potrafi się na niego obrazić na kilka miesięcy za to, że czegoś jej nie kupił. Obnosi się ze wszystkim co ma, jak tylko on coś jej kupi to chwali się tym przed wszystkimi znajomymi, rodziną... Co kilka dni jezdzi na duże zakupy (ubrania, kosmetyki)... Facet wygląda jak szarak (skromny jest), a ona jak gwiazda filmowa (chociaż jak go poznała to wyglądała jak szara mysz). Co chwilę podrzuca dziecko do jego siostry, bo ona musi jechać na 'shopping' do miasta na cały dzień... Nim się prawie wcale nie interesuje. Najważniejsze jest to, aby dawał jej na jej kolejne zachcianki. Jak był ze mną to mówił, że boi się podróży itd A jak z nią był miesiąc to namówiła go na kilkutygodniowy wyjazd do Chorwacji- wiem, że sporo nerwów go to kosztowało, bo naprawdę bał się podróżować tak jak ja, ale dla niej pojechał. Czemu? Bo przecież wakacje w Polsce są takie nudne... księżna chciała jechać na prawdziwą wyprawę i on musiał spełnić jej zachciankę. Wiem to wszystko, bo koleguję się z jego bratem i mamy trochę wspólnych znajomych... A on jej nie kopnie w tyłek bo jemu zależy tylko na tym, aby mieć młodą kobietę. Jego pierwsza żona też go tak w jajo robiła. Chyba tylko ja byłam zakochana w nim, a nie w jego portfelu. Ale nie docenił... No i dobrze, teraz mam lepszego :smile:
Ale dość o tym.

Pozdrawiam.
magdalenabmw
Offline

Re: Lęki przed macierzyństwem ostatniej szansy

Avatar użytkownika
przez linka 10 maja 2010, 09:39
magdalenabmw, po raz kolejny to napiszę, jak widać jemu to odpowiada skoro nadal z nią jest.

Ps. dobrze, że go namówiła na wyjazd, na pewno chłopak tego nie żałuje, zamiast siedzieć w zimnej i deszczowej Polsce- zobaczył kawałek świata :D


Co do macierzyństwa ostatniej szansy - właśnie się dowiedziałam, ze moja 36 letnia kuzynka, po dłuuugich staraniach zaszła w ciążę - a już miała "brać się" za adopcję ;)
Dostała skierowanie na badania prenatalne i teraz cała rodzina czeka na wyniki i ją dopinguje :yeah:
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: Lęki przed macierzyństwem ostatniej szansy

przez amandia 11 maja 2010, 19:27
linka napisał(a):Co do macierzyństwa ostatniej szansy - właśnie się dowiedziałam, ze moja 36 letnia kuzynka, po dłuuugich staraniach zaszła w ciążę - a już miała "brać się" za adopcję ;)
Dostała skierowanie na badania prenatalne i teraz cała rodzina czeka na wyniki i ją dopinguje :yeah:


Bardzo się cieszę! Niech o siebie dba :great:
Offline
Posty
312
Dołączył(a)
05 paź 2008, 10:01

Re: Lęki przed macierzyństwem ostatniej szansy

przez amandia 18 maja 2010, 19:55
Witajcie ponownie, byłam u psychologa. Nie wiem czego spodziewałam się po tej wizycie ale czuję się jakby zrobiono mi pranie mózgu. Dowiedziałam się, że mam wiele wątpliwości, a dość mało mówię o powodach dla których chciałam dziecka, że może lepiej dojrzeć do tego, zaczekać. Dowiedziałam się, że osoba z niską samooceną, nie akceptująca siebie, nie lubiąca siebie (a dość często tak o sobie myślę) chyba nie może stworzyć w swoim ciele kochającego 'domu' dla dziecka. Dowiedziałam się, że jedyną przyczyną dla których ludzie mają dzieci, powinna być wzajemna miłość (męża do żony i odwrotnie), co znów zaczęło mi nasuwać pytania czy kocham swojego męża (pisałam wam, że miałam takie dylematy, nawet jest taki wątek tu na forum: 'co by było gdyby przestał ją kochać' - czy jakoś tak). Gdy powiedziałam, że czasem moje lęki i obawy doprowadzają mnie do tego, że myślę że chciałabym wrócić do rodziców i u nich mieszkać (w domyśle uciec od tego wszystkiego) dowiedziałam się, że może to słuszne rozwiązanie. I mimo gdy dodałam, że gdybym teraz zostawiła męża i zrezygnowała z dziecka (bo przecież przed ślubem miałam podobne wątpliwości czyli zrobiłam to wbrew sobie) i wróciła do rodziców to pewnie tak by już zostało, i dlatego m.in. nie chcę tego zrobić, psycholog powiedziała tylko: wiem.
Nie wiem co o tym myśleć... Dowiedziałam się też że trudno pomóc takiej osobie jak ja, która we wszystkim widzi problem, wszystko analizuje, bo takie coś do niczego nie prowadzi i trudno w jakikolwiek sposób próbować tej osobie pomóc.
Nie wiem co teraz, bałam się bardzo że ta wizyta mi to zasugeruje - rezygnację z in vitro, nie sądziłam że i rezygnację z męża - w pierwszej chwili włączyło mi się coś takiego że znów zaczęłam się nad sobą użalać, potem pomyślałam, że właśnie nie, że nikt mi nie będzie mówił i sugerował jak żyć, poczułam taką jakby siłę. A później znów dołek, że teraz jestem chojrak, a jak przyjdzie co do czego znów pojawi się atak paniki i sobie nie poradzę. Że już do końca życia taka zostaję :(
Nie wiem czy ta lekarka mnie dobrze zrozumiała, to tak jakbym powiedziała jej o moich natręctwach, że boję się że np. jestem lesbijką (typowe dla nerwicowców), a ona by mi odpowiedziała, niech się pani nie boi, po prostu pani jest. To straszne, ale idąc tym tokiem myślenia możnaby stwierdzić że faktycznie tak jest. Ja się chyba nie nadaję na psychoterapię, bo chyba zbyt wiele oczekuję (że leekarz powie mi to co chciałabym by powiedział), może nie to chciałam dziś usłyszeć, i stąd moja załamka :cry:
Tylko to nadal nie rozwiązuje moich problemów, w sumie nikt ich nie rozwiąże... tak bardzo chciałabym usłyszeć że dam sobie radę, że muszę wziąć się w garść i z tym walczyć, że ktoś mi pomożę,że to dobra decyzja i że będę szczęśliwa. Bardzo oczekiwałam że ten lekarz mi pomoże, że znajdzie jakiś sposób by wskazać mi drogę do walki z moimi problemami (nie tylko dotyczącymi aktualnych dylematów).
Offline
Posty
312
Dołączył(a)
05 paź 2008, 10:01

Re: Lęki przed macierzyństwem ostatniej szansy

przez betty_boo 19 maja 2010, 10:47
amandio nie wiem co to za lekarka czy psycholog, ale nie podobają mi się jej komentarze.

poza tym , przeciez ona nie mam monopolu na rację!

postaraj sie myslec bardziej samodzielnie.
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
11 maja 2008, 08:58

Re: Lęki przed macierzyństwem ostatniej szansy

przez amandia 19 maja 2010, 11:37
Betty to psycholog, terapeuta, nie wiem czy to ma znaczenie (nie powinno) - z nfz.
lekarka caly czas podkreslala ze nie moze podejmowac za mnie decyzji a jednak wciaz cos sugerowala, dawala do zrozumienia, a mowilam jej ze czesto sugeruje sie opiniami innych. Mowila tez ze racji mozna sie dopatrzec we wszystkim, w opinii kazdego, ale mimo to odczulam ze ona dokladnie zdaje sobie sprawe ze to co mowi moze miec na mnie duzy wplyw. Balam sie ze cos takiego uslysze, ale staralam sie myslec pozytywnie, wiele obiecywalam sobie po tej wizycie. Znow sie zniechecilam, poza tym mysle ze gdybym reaz poszla do innego lekarza, wiedzialabym jak prowadzic rozmowe, a to bez sensu.
Sama nie wiem, ale ta wizyta zasiala we mnie jeszcze wiecej watpliwosci,bo moze nie kocham meza i dlatego nie mamy dzieci, moje cialo samo daje taki znak- wiem ze to troche irracjonalne, ale takie mam mysli :( Rozbilo mnie to wszystko, choc w pierwszej chwili pomyslalam ze sie nie dam, ze sama o sobie Fumiem zdecydowac, ale potem moj entuzjazm opadl. Naprawde liczylam na to ze ktos mi jakos pomoze, bo obawiam sie ze sama sobie nie poradze. Nie mam wiary w siebie z gory zakladam ze nie dam rady, zemi sie nie uda. Mialam wielkie nadzieje ze lekarz cos zaproponuje, jakies leczenie, pomov, a powiedziano mi tylko ze jesli chce przyjsc znow to mam zadzwonic na recepcje i sie zapisac.
Offline
Posty
312
Dołączył(a)
05 paź 2008, 10:01

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 20 gości

Przeskocz do